czwartek, 21 marca 2019
postów: 60

"Ratunku!Toksyczni teściowie na horyzoncie."



Kochani.Jestem młodą mężatką.Niestety nie mam szczęścia do teściów są toksyczni(wszystko wyszło po ślubie),wtrącają się we wszystko,zawsze uważają,że mają rację i na dodatek dowiedziałam się,że obmawiają mnie za plecami(po sąsiadach,rodzinie) mówiąc nieprawdę na mój temat.Jakbyście się zachowały w takiej sytuacji i co byście zrobiły na moim miejscu?Proszę o pomoc.


gość napisała:

Kochani.Jestem młodą mężatką.Niestety nie mam szczęścia do teściów są toksyczni(wszystko wyszło po ślubie),wtrącają się we wszystko,zawsze uważają,że mają rację i na dodatek dowiedziałam się,że obmawiają mnie za plecami(po sąsiadach,rodzinie) mówiąc nieprawdę na mój temat.Jakbyście się zachowały w takiej sytuacji i co byście zrobiły na moim miejscu?Proszę o pomoc.

kochaniutka! Kluczowa sprawa: czy w konflikcie z teściami twój mąż stoi za tobą murem, świadomie, bezwględnie i niewzruszenie. Bo jeżeli tak, to razem ze swoim meżem ograniczcie kontakty z teściami do kartek na święta, i po sprawie. Nie wszyscy muszą ciebie/was lubić. Z tym da się żyć. Ale jeżeli w tym konflikcie twój men jest "odcieniem szarości", waha się, lawiruje, etc, to sorry, ale wpadłaś. Pełzającej wojny pozycyjnej nie da się wygrać, tzn. nie wygrasz ty, nie wygrają teściowie, będziecie się tylko maltretować nawzajem.

W tym wszystkim najważniejsze jest postawa twojego meża i wasza relacja: albo on jest z tobą i za tobą, albo nie warto mieć meża. Warto o tym pamiętać w konflikcie z teściami i w każdej innej sprawie. Teściowe to tylko taka okoliczność zewnetrzną, tak jak wiele innych kłopotów mniejszych i większych, które pojawiają się po drodze.

gość napisała:

Kochani.Jestem młodą mężatką.Niestety nie mam szczęścia do teściów są toksyczni(wszystko wyszło po ślubie),wtrącają się we wszystko,zawsze uważają,że mają rację i na dodatek dowiedziałam się,że obmawiają mnie za plecami(po sąsiadach,rodzinie) mówiąc nieprawdę na mój temat.Jakbyście się zachowały w takiej sytuacji i co byście zrobiły na moim miejscu?Proszę o pomoc.

Oj, kochana nie masz łatwego życia. Cóż fakt faktem,że większość z nas ma taki problem(niestety). To właśnie my kobiety jesteśmy te "gorsze" zwłaszcza dla mam naszych mężów,bo np.mąż jest mamisynkiem,bo nigdy nie miał własnego zdania czy też wszystkie decyzje podejmowali w jego życiu rodzice i zamierzają robić to nadal także w życiu dorosłym.Problemów z teściami jest wiele.To co piszesz jest bardzo przykre. Uważam,że zachowują się nie fair skoro,jak sama piszesz obmawiają cię za plecami,a nie mają odwagi porozmawiać z tobą w cztery oczy o tym co myślą,czują itd.To naprawdę podłe!Co ci doradzić?Myślę,że najważniejsze to mieć kochającego męża,który będzie cię szanował zawsze wspierał nawet w sytuacjach,które pogorszyłyby jego relacje z rodzicami.Jednym słowem był dla ciebie podporą,opoką dawał poczucie bezpieczeństwa.Dobrze byłoby by powiedział,że nie życzy sobie,by cię tak traktowano i że dopóki to się nie zmieni nie będzie do nich jezdeził.Ponadto powinien powiedzieć rodzicom,że mają cię przeprosić za wszystkie przykrości,jakie doświadczyłaś z ich strony.Co jeszcze?Myślę,że dobrze byłoby mieszkać z dala od nich,a w skrajnych przypadkach zaprzestać ich odwiedzać.Po prostu zerwać relacje i więzi,bo szkoda twojego życia i nerwów.Pamietaj,teściowie sie nie zmienią,ale nie znaczy to,że mają prawo tak się zachowywać w stosunku do ciebie.Zasługujesz na szacunek tak jak każdy człowiek i nawet wiek rodziców twojego męża nie upoważnia ich do traktowania cię i zachowywania się w stosunku do ciebie niekulturalnie.Myślę ,że ty również powinnaś z nimi porozmawiać i powiedzieć,czego sobie nie życzysz i jak chcesz,by wyglądały wasze relacje.Trzeba wytyczyć granice,jeśli tego nie zrobisz czy nie zrobicie to zawsze będziecie ich mieli na głowie.Jeśli zaś twój mąż nie widzi problemu to dla dobra małżeństwa dodam chodzenie na terapię małżeńską.To pomogłoby nie tylko tobie,ale i mężowi zrozumieć pewne mechanizmy i zachowania,jakie działają nami w takich sytuacjach i jak sobie z tym radzić.Dobrze,by było żeby i teściowie brali w tym udział(choć z realizacją tego pomysłu i wcielenia go w życie nie jest łatwo).Na zakończenie dodam,że większość rozpadów małżeńskich jest winą wtrącania się i manipulacji właśnie rodziców z obojga stron.Mam nadzieję,że pomogłam.Trzymam za ciebie kciuki i pozdrawiam.

hej...
mam podobną sytuację z teściową od 15 lat, ale na szczęście mąż jest za mną i jak trzeba to i dwa lata nie ma kontaktu. Najważniejsze to ustalić od razu zasady i ilość odwiedzin. Ja tego nie robiłam od samego początku i to był wielki błąd. Od razu wszystko wyjaśniaj na gorąco i nie pozwól się tak traktować tzn. jeśli się wtrącają to odrazu zwracaj uwagę, że sobie tego nie życzysz, dobrze by było gdyby mąż Cię wspierał i najlepiej jak on by to załatwiał, jeśli np. by go buntowali przeciwko Tobie, ale jeżeli sprawa dotyczy Ciebie to natychmiast reaguj, bo wejdą Ci na głowę. Moja teściowa jest typowym wampirem emocjonalnym, poczytaj sobie na ten temat
pozdrawiam i trzymam kciuki.

gość napisała:

hej...
mam podobną sytuację z teściową od 15 lat, ale na szczęście mąż jest za mną i jak trzeba to i dwa lata nie ma kontaktu. Najważniejsze to ustalić od razu zasady i ilość odwiedzin. Ja tego nie robiłam od samego początku i to był wielki błąd. Od razu wszystko wyjaśniaj na gorąco i nie pozwól się tak traktować tzn. jeśli się wtrącają to odrazu zwracaj uwagę, że sobie tego nie życzysz, dobrze by było gdyby mąż Cię wspierał i najlepiej jak on by to załatwiał, jeśli np. by go buntowali przeciwko Tobie, ale jeżeli sprawa dotyczy Ciebie to natychmiast reaguj, bo wejdą Ci na głowę. Moja teściowa jest typowym wampirem emocjonalnym, poczytaj sobie na ten temat
pozdrawiam i trzymam kciuki.

Dzięki Ci kochana za wsparcie i mądre rady.Dobrze jest przeczytać coś pokrzepiającego i wiedzieć,że nie tylko ja mam ten problem.Jak sobie pomyślę,że u Ciebie to już 15 lat trwa...Szczerze Cię podziwiam i pozdrawiam gorąco.

gość napisała:

gość napisała:

Kochani.Jestem młodą mężatką.Niestety nie mam szczęścia do teściów są toksyczni(wszystko wyszło po ślubie),wtrącają się we wszystko,zawsze uważają,że mają rację i na dodatek dowiedziałam się,że obmawiają mnie za plecami(po sąsiadach,rodzinie) mówiąc nieprawdę na mój temat.Jakbyście się zachowały w takiej sytuacji i co byście zrobiły na moim miejscu?Proszę o pomoc.

kochaniutka! Kluczowa sprawa: czy w konflikcie z teściami twój mąż stoi za tobą murem, świadomie, bezwględnie i niewzruszenie. Bo jeżeli tak, to razem ze swoim meżem ograniczcie kontakty z teściami do kartek na święta, i po sprawie. Nie wszyscy muszą ciebie/was lubić. Z tym da się żyć. Ale jeżeli w tym konflikcie twój men jest "odcieniem szarości", waha się, lawiruje, etc, to sorry, ale wpadłaś. Pełzającej wojny pozycyjnej nie da się wygrać, tzn. nie wygrasz ty, nie wygrają teściowie, będziecie się tylko maltretować nawzajem.

W tym wszystkim najważniejsze jest postawa twojego meża i wasza relacja: albo on jest z tobą i za tobą, albo nie warto mieć meża. Warto o tym pamiętać w konflikcie z teściami i w każdej innej sprawie. Teściowe to tylko taka okoliczność zewnetrzną, tak jak wiele innych kłopotów mniejszych i większych, które pojawiają się po drodze.


Zgadzam się z tobą w 100%.Na szczęście mam wspaniałego męża(im dłużej jesteśmy ze sobą tym bardziej go kocham,doceniam za to kim jest i jaki jest),który stoi za mną murem i oby tak pozostało do końca,ale myślę też o kobietach,które nie mają takich mężów,no i mieszkają kątem u teściów.Z własnego doświadczenia wiem,że to najgorsza opcja z możliwych i takim kobietom potrzebne jest nasze wsparcie tak jak tu na tym forum.Dzięki wielkie za słowa otuchy,a wszystkim młodym parom życzę,by byli od samego początku na swoim.

kilkanaście lat temu, świeżo po ślubie, zamieszkałam z moją teściową i jej córką, czyli starsza siostrą mojego męża, mieszkanie było bardzo duże i z założenia miało wystarczyć dla nas wszystkich,

szybko najwazniejszą pozycją w życiu mojej szwagierki i teściowej stało się sprawdzanie jaką zona i matka jestem. oczywiście w codziennych dyskusjach zawsze wychodziło im, ze jestem niewystarczajaco dobrą żoną i matką: za mało się staram, źle gotuję, źle wydaję pieniądze, źle sprzątam itp, itd. Marzyłam o ciepłym, rodzinnym domu więc udawałam ze wszystkich sił, że taki jest. W tym celu starałam sie wbrew wszystkiemu być miła dla teściowej i szwagierki, nie narzekałam przed nikim, ukrywałam też wszystkie te przykre zdarzenia przed mężem. On sie nie interesował całą sprawą, bo tak mu było wygodnie. Byłam sama, oceniana i krytykowana na kazdym kroku. Im bardziej było mi źle, tym bardziej czułam się bezradna i nie wiedziałam jak wybrnąć z tej sytuacji. Teraz teściowa juz nie żyje, szwagierka sie wyprowadziła. Moje małżeństwo było pomyłką, a to , że mąż udawał, że nie widzi moich trudnych relacji domowych, to był jasny sygnał, zeby stamtąd i od niego uciekać. Ja wbrew wszytkiemu próbowałam budować wizerunek udanego małżeństwa, ale moje małżeństwo nie było udane. Żałuję tych straconych lat.

co bym poradziła? Nie bać się konfliktów jeśli ktoś traktuje nas źle. Nie robić dobrej miny, do złej gry. A jeśli mąż nie stanie po naszej stronie, to po co nam taki mąż?

gość napisała:

kilkanaście lat temu, świeżo po ślubie, zamieszkałam z moją teściową i jej córką, czyli starsza siostrą mojego męża, mieszkanie było bardzo duże i z założenia miało wystarczyć dla nas wszystkich,

szybko najwazniejszą pozycją w życiu mojej szwagierki i teściowej stało się sprawdzanie jaką zona i matka jestem. oczywiście w codziennych dyskusjach zawsze wychodziło im, ze jestem niewystarczajaco dobrą żoną i matką: za mało się staram, źle gotuję, źle wydaję pieniądze, źle sprzątam itp, itd. Marzyłam o ciepłym, rodzinnym domu więc udawałam ze wszystkich sił, że taki jest. W tym celu starałam sie wbrew wszystkiemu być miła dla teściowej i szwagierki, nie narzekałam przed nikim, ukrywałam też wszystkie te przykre zdarzenia przed mężem. On sie nie interesował całą sprawą, bo tak mu było wygodnie. Byłam sama, oceniana i krytykowana na kazdym kroku. Im bardziej było mi źle, tym bardziej czułam się bezradna i nie wiedziałam jak wybrnąć z tej sytuacji. Teraz teściowa juz nie żyje, szwagierka sie wyprowadziła. Moje małżeństwo było pomyłką, a to , że mąż udawał, że nie widzi moich trudnych relacji domowych, to był jasny sygnał, zeby stamtąd i od niego uciekać. Ja wbrew wszytkiemu próbowałam budować wizerunek udanego małżeństwa, ale moje małżeństwo nie było udane. Żałuję tych straconych lat.

co bym poradziła? Nie bać się konfliktów jeśli ktoś traktuje nas źle. Nie robić dobrej miny, do złej gry. A jeśli mąż nie stanie po naszej stronie, to po co nam taki mąż?

DOKŁADNIE!

Bog dzis mi was z nieba zeslal .Ja przeszlam horor .Boje sie pisac bylam wyzywana wulgarnymi najgorszymi slowami, chciala mnie uderzyc kijem od szczotki do zamiatania kazala mezowi mnie zostawic , wygonic przyuczala mnie do kradzierzy mienia panstwowego zastraszala ,zaszczula mnie i meza bylismy 1 rok zalezni od jej mieszkania ,po porodzie zakreila mi wode .Dwa dni nie moglam umyc sie z krwi,nie moglam wykapac dziecka.Na trzeci dzien spakowalam worek brudnych pieluch i poszlam przez lasy 7 km. do oddalonej wsi gdzie mieszkala moja siostra po drodze mdlalam z umierajacym dzieckiem, swiat mi wirowal w oczach mialam 21 lat.Bylam mloda, ladna, tesciowa potwor z jej corka zazdrosne o mego meza wychowala go jako parobka .On pracowal na nie , dobrze wiedzialy, ze gdy on odejdzie one zgina i tak sie stalo Zginely, zginely, zginely! w brudzie i bez wody !TO BOG ZA MOJE KRZYWDY JE UKARAL !UCIEKLAM NA KONIEC SWIATA BY JE NIE WIDZIEC .Niektorzy ludzie sa gorsze od zwierzet, kiedy zazdroszcza potrafia chamstwem zabic ,zniszczyc ,zmusic do nieludzkich czynow! Wstydze sie dalej pisac bo to nie ludzkie ,po 20stu latach zglosilam do wladz sa osoby ukarani ale to nie daje mi zadnej radosci bo zabito mi moja dusze i ja cierpie , moim zyciem i zdrowiem zadecydowala tesciowa z jej corka bawily sie mna, odebraly mi sila moja niewinnosc .
Boje sie ludzi nie moge byc blisko, nikomu sie nie pozalilam, robie to dzis by mlode i zalezne malzenstwa wiedzialy co znaczy mieszkac u tesciowej, ktora sie uwaza ze jest silna, madra i tak jak mowila ze miala wszystkich w d...e Bardzo przepraszam ze pisze o swoich straconych mlodych latach kidy to domnie swiat nalezal by sie cieszyc urzadzili mi koszmar one nie musialy mnie lubiec wystarczy zeby mnie respektowaly taka jaka bylam i daly chociaz spokojny start w naszym zyciu.Dzis mam to co chcialam miec dzieci po studiach pracuja, ale chodzi mi po glowie , sidza gleboko pod skora tesciowa i jej corka .Jak uciec od tych mysli?

w nawiązaniu do postu wyżej: byłaś po prostu ofiarą przemocy, przemoc zawsze zostawia po sobie bolesne piętno, bardzo ci współczuję, że cię to spotkało, nie wiem, jak to jest w twoim przypadku, ale dobrze jest mówić o tym głośno, że spotkała nas krzywda, często jest tak, że osoby krzywdzone wstydzą się tego, a to sprawca powinien się wstydzić, a nie ofiara, nikt nie ma prawa do poniżania i krzywdzenia drugiego człowieka, to straszne, że takie rzeczy się dzieją, w sprawie uwolnienia się przeszłości - powinnaś coś zrobić, żeby ta bolesna przeszłość nie była już tak żywa. Moim zdaniem dobry psycholog mógłby pomóc ci spotkać się z tymi złymi wspomnieniami, a potem oswoić je tak, żeby nie były już dla ciebie obciążeniem. Wiem, że takie rzeczy się udaja. Bo kiedy wciąż na nowo czujemy tylko wstyd na upokorzenia, ból i żal, to to jest jak jątrzaca się rana i niestety bardziej godzi w nas niż w sprawców przemocy. Masz prawo do złości, do żalu, do bólu, ale dobrze jest przerobić te uczucia, tak, żeby nie były wciąż tak bolesne i żywe. Tak mi się wydaje. Ściskam cię mocno, trzymaj się.

Wielkie uklony za wspolczucie.Mam plany, przyjade do kraju w niedalekiej przyszlosci .Pojde do specjalistow ,by pomogli mi rozerwac kolo koszmarne, by uwolnic choc troche, moja dusze. Tu gdzie mieszkam nie zrozumia mnie, jest inna metalnosc, specjalista musi wczuc sie sercem w sprawe i w moje zycie, wtedy jak mnie zrozumie ja poczuje ulge , ta osoba bedzie moim wybawca, wowczas powiem sprawy, gdzie mozna bedzie napisac ksiazke i zrobic film, ktory wstrzasnie cala mlodzierz w naszym kraju.

Witam .
Urodzona jestem z pod znaku ryb .Czy sa moze panie, ktore wiedza co znaczy ?Ja rozumiem, ze ryby sa przyznaczone do zabijania .Czy to oznacza ,ze ludzie pod tym znakiem urodzeni maja trudniej w zyciu?

gość napisała:

Kochani.Jestem młodą mężatką.Niestety nie mam szczęścia do teściów są toksyczni(wszystko wyszło po ślubie),wtrącają się we wszystko,zawsze uważają,że mają rację i na dodatek dowiedziałam się,że obmawiają mnie za plecami(po sąsiadach,rodzinie) mówiąc nieprawdę na mój temat.Jakbyście się zachowały w takiej sytuacji i co byście zrobiły na moim miejscu?Proszę o pomoc.

Witam młodą mężatkę.Pierwszy warunek jak najdalej od teściowej,choć nie wszystkie teściowe złe,ale tu mowa o złych.Wiele młodych małżeństw tak cierpi,mało że musi rodzić wychowywać,chodzić do pracy.
Jest solidną w pracy,pracuje na dwa etaty,praca i dom,a i bywało,że trzeba było jeszcze robić szkołę.
Wszystko źle dla tesciowej,wszystko nie bo,ona robi naj,a jej synuś,to jest "mamin synek",co mamuśka powiedziała,to jest słowo świete.Sam wniosków nie umie wyciągnąć"UBEZWŁSNOWOLNIONY.Bywa,że taka teściowa niszczy małżeństwo u podstaw,mąż staje się oziębły,nie dba o rodzinę,lekcewarzy swoje obowiązki i żonę,ucieka do pracy za granicę.Taki scenariusz już jest najgorszy.Z wielkiej miłości robi się toksycznym człowiekiem do żony i dzieci.Najlepiej by było zwiać jak najdalej od j..ale nie zawsze tak wychodzi.Biedne te dziewczyny,bo przechodzą krzyż pański-a męża miłość jest fałszywa.Fakt jest taki,jeżeli co dzień synowi powtarza,że synowa jest be,to za dziesiątym razem wreszcie w tą główkę mu wbije.To mąż uwierzy w te wszystkie brednie i zaczyna się czarny scenariusz młodej mężatki.Ja tu nie mówię o synowych z głową,która nie da się potępić i wystąpi o rozwód,lub odrazu szuka mieszkania jak najdalej od teściowej.Ale te ciche pokornego charakteru najczęściej osypane dziećmi,boją się w życiu,że nie poradzą z taką ilością dzieci.Najlepsze rozwiązanie-swoje mieszkanie,lub żeby mąż wyjechał na stałe za granicę i do niej nie wracał i płacił solidne alimenty,a napewno sobie lepiej poradzi niż z nim,a i zdrowie psychiczne będzie powoli do niej powracało,a i dzieci będą radośniejsze,bo poprawi się atmosfera domowa.Pozdrawiam Zosia

miałam kiedyś chłopaka, który na jedno słowo swojej mamy odstawiał wszystko na bok i biegł do niej, jej plany były święte i nie ruszenia, mogłam liczyć na niego, tylko o tyle o ile nie kolidowało to w żaden sposób z jego obowiązkami względem jego mamy, wiadomo było np. że w sobote w ciągu dnia nie możemy sie spotykać, bo on wtedy ZAWSZE jechał z mamą na zakupy, a potem pomagał jej przygotowywać obiad, ja nie mam nic przeciwko pomaganiu rodzinie, ale wierzcie mi, to było chore, tym bardziej, że miałam wrażenie, że ojciec jest gdzieś z boku, a wspierającym mężczyzna u jej boku miał być mój chłopak, był wtedy dość młoda, miałam 20 lat, jeszcze nie znałam życia, ale już wydawało mi się, że cos tu nie gra i pomimo, że chłopak był miły, po prostu skończyłam tą znajomość i do dziś uważam, że to była jedna z lepszych decyzji w moim życiu, nie sądzę, że mogłabym zmienić ich układ,

Najważniejsze to mówić, mówić i jeszcze raz mówić o takiej sytuacji rodzinnej. Może to być najbliższa rodzina, znajomi, koleżanki z pracy. Pamiętaj, że prawo jest po twojej stronie a nazywa się ,,znęcanie psychiczne''. Miej zawsze własne zdanie choćby nie wiem co się miało stać.Twoi teściowie muszą zrozumieć, że nie jesteś małą dziewczynką do bicia. Ale najbardziej potrzebujesz pomocy i wsparcia od twojego męża.

gość napisała:

Najważniejsze to mówić, mówić i jeszcze raz mówić o takiej sytuacji rodzinnej. Może to być najbliższa rodzina, znajomi, koleżanki z pracy. Pamiętaj, że prawo jest po twojej stronie a nazywa się ,,znęcanie psychiczne''. Miej zawsze własne zdanie choćby nie wiem co się miało stać.Twoi teściowie muszą zrozumieć, że nie jesteś małą dziewczynką do bicia. Ale najbardziej potrzebujesz pomocy i wsparcia od twojego męża.
zyty
Sęk w tym kochana,że widzę,iż mój mąż jest między młotem a kowadłem,bo mimo,że mnie kocha nie chce psuć stosunków ze swoimi rodzicami,a prawda jest taka,że choć on tego nie widzi(ale ja dostrzegam),że jego rodzice po prostu nim manipulują i świetnie im się to udaje i mają z tego satysfakcję.Natomiast nasze małżeństwo coraz bardziej na tym cierpi,bo ja nie czuję jego wsparcia coraz częściej kłócimy się z ich powodu i dochdzę do wniosku,że jak dalej tak będzie to rozwalą nasze małżeństwo i myślę,że właśnie oto im chodzi,by pokazać mu,jaką to miał niedobrą żonę i że wszystko to moja wina,a to niestety nieprawda.To naprawdę toksyczni ludzie.Próbowałam się pojednać i zmienić te chore relacje i ich stosunek do mnie,ale uwierzcie mi nie mam już sił.Doszło do tego,że po ich wizycie u nas nie chcę,by więcej do nas przyjeżdzali,ale nie bronię mężowi jeżdzić do nich,a mimo wszystko szukają pretekstu,by przyjeżdzać i niestety te wizyty nie są dla mnie miłe,bo wiecznie niezadowoleni,wiecznie coś nie tak itd...

"Próbowałam się pojednać i zmienić te chore relacje i ich stosunek do mnie,ale uwierzcie mi nie mam już sił.Doszło do tego,że po ich wizycie u nas nie chcę,by więcej do nas przyjeżdzali,ale nie bronię mężowi jeżdzić do nich,a mimo wszystko szukają pretekstu,by przyjeżdzać i niestety te wizyty nie są dla mnie miłe,bo wiecznie niezadowoleni,wiecznie coś nie tak itd...
[/CYTAT]

wiesz, w tym układzie to nie ty jesteś problem, wiec nie ty możesz być rozwiązaniem, nie ma sposobu, żeby zmienić ludzi, którzy nas nie szanują w takich, którzy będą nas wspierać, nie obarczaj się odpowiedzialnością i nie próbuj ratować sytuacji swoim kosztem, postaw i im i mężowi granice, czasami kiedy przestanie się być miłym dla takich toksycznych ludzi, to coś tam trochę pomaga, na pewno nie pomaga bycie miłym, pomimo tego, ze oni mili nie są, jeśli przyjeżdżają, nie stawiaj niczego na stole- przysłowiowa herbatka bez cukru, nie krzątaj się koło nich, nie zagaduj, ignoruj ich zaczepki, po prostu nie odpowiadaj, udawaj, że nie słyszysz, zmieniaj temat, odpowiadaj idiotycznie, kiedy mają sie pojawić umawiaj się z koleżanką, ale wykręcaj się pracą, stań po swojej stronie w tym konflikcie, i daj mężowi szansę opowiedzenia się po której on jest stronie, ale pamiętaj, że nie masz wielkiego wpływu na jego wybór, bo to jego decyzja, a nie twoja, czasami trzeba pozwolić sprawom po prostu się toczyć, nie wszytko od nas zależy, od nas zależy to jak siebie traktujemy i na jakie traktowanie nas pozwalamy innym, tylko tyle, ale tez aż tyle, trzymaj się:)

gość napisała:

Bog dzis mi was z nieba zeslal .Ja przeszlam horor .Boje sie pisac bylam wyzywana wulgarnymi najgorszymi slowami, chciala mnie uderzyc kijem od szczotki do zamiatania kazala mezowi mnie zostawic , wygonic przyuczala mnie do kradzierzy mienia panstwowego zastraszala ,zaszczula mnie i meza bylismy 1 rok zalezni od jej mieszkania ,po porodzie zakreila mi wode .Dwa dni nie moglam umyc sie z krwi,nie moglam wykapac dziecka.Na trzeci dzien spakowalam worek brudnych pieluch i poszlam przez lasy 7 km. do oddalonej wsi gdzie mieszkala moja siostra po drodze mdlalam z umierajacym dzieckiem, swiat mi wirowal w oczach mialam 21 lat.Bylam mloda, ladna, tesciowa potwor z jej corka zazdrosne o mego meza wychowala go jako parobka .On pracowal na nie , dobrze wiedzialy, ze gdy on odejdzie one zgina i tak sie stalo Zginely, zginely, zginely! w brudzie i bez wody !TO BOG ZA MOJE KRZYWDY JE UKARAL !UCIEKLAM NA KONIEC SWIATA BY JE NIE WIDZIEC .Niektorzy ludzie sa gorsze od zwierzet, kiedy zazdroszcza potrafia chamstwem zabic ,zniszczyc ,zmusic do nieludzkich czynow! Wstydze sie dalej pisac bo to nie ludzkie ,po 20stu latach zglosilam do wladz sa osoby ukarani ale to nie daje mi zadnej radosci bo zabito mi moja dusze i ja cierpie , moim zyciem i zdrowiem zadecydowala tesciowa z jej corka bawily sie mna, odebraly mi sila moja niewinnosc .
Boje sie ludzi nie moge byc blisko, nikomu sie nie pozalilam, robie to dzis by mlode i zalezne malzenstwa wiedzialy co znaczy mieszkac u tesciowej, ktora sie uwaza ze jest silna, madra i tak jak mowila ze miala wszystkich w d...e Bardzo przepraszam ze pisze o swoich straconych mlodych latach kidy to domnie swiat nalezal by sie cieszyc urzadzili mi koszmar one nie musialy mnie lubiec wystarczy zeby mnie respektowaly taka jaka bylam i daly chociaz spokojny start w naszym zyciu.Dzis mam to co chcialam miec dzieci po studiach pracuja, ale chodzi mi po glowie , sidza gleboko pod skora tesciowa i jej corka .Jak uciec od tych mysli?

Az mi Cie szkoda, bardzo, az sie poplakalam czytajac Twoje zwierzenia. Wiem co znacza tacy tescie a raczej zwyrodniale potwory. Od samego poczatku niszczyli nam zycie. I mimo, ze jestesmy daleko, dalej to robia. I tutaj obrazilabym zwierzeta gdybym powiedziala , ze to sa zwierzeta. To sa POTWORY doslownie. Z zazdrosci az poglupieli. Ja mam ich gleboko gdzies, a przynajmniej staram sie, (przepraszam za slowa, ale inaczej sie nie da tego powiedziec) , ale to co robia swojemu synowi czyli mojemu mezowi to wola o pomste do nieba. Nie potrafie na to patrzec. Zniszczyli mu dziecinstwo, mlodosc i nie daja zyc w dalszym ciagu. Zryli mu psychike, pozbawili jakiejkolwiek wiary. Oni i ta ich pierdolni**a córeczka psychopatka. Moj maz jest wrazliwym i bardzo uczuciowym czlowiekiem, i widze jak cierpi przez tych zwyrodnialcow. I tak jak piszesz , te potwory wyssaja z czlowieka wszystko, zatruja jadem na dlugie lata, jesli nie do konca zycia. Ciezko jest sie pozbierac po tym jak doswiadczy sie przemocy, zwlaszcza psychicznej ze strony tych, ktorzy zwykli sie zwac rodzicami. Najgorsze jest to, ze te msciwe pijawy sa nie nazarte, wiecznie im malo krzywdy jaka robia swojemu synowi. Piszesz, ze mogly Cie przeciez tylko sznowac, niestety ale takie stwory nie wiedza co to szcunek do czlowieka, to sa zwykle zera. I chociaz wyciskaja ogromne pietno na zyciu swojej ofiary ,trzeba zyc dalej i z calego serca zapomniec o tym koszmarze. Ja caly czas powtarzam to mojemu mezowi, ze przyjdzie czas , ze dosiegnie ich Boska reka sprawiedliwosci.
Przepraszam ze pisze tak ogolnie, ale gdybym chciala wejsc w szczegoly braklo by mi nocy.
Zycze Ci zeby Ci sie udalo zapomniec o tej okropnej przeszlosci i pozwolilo cieszyc sie Nowym zyciem.
A rozmowa z kims madrym i konkretnym to naprawde wspanialy pomysl.
Pozdrawiam goraco, i zycze wszystkiego dobrego.
P.s. A co do ksiazki - to moja historia a raczej horror- bedzie druga.

Dziekuje za wspolczucie .Czaytajac pani list bardzo mocno plakalam .Tu gdzie mieszkam nie moge isc szukac pomocy specjalistow w moim jezyku ich tu nie ma, tutejsi maja inna metalnosc,ludzie ktorzy patrza tylko sila $ nie chca znac problemow jakiejsc tam dziewczyny ,ktora placze .Serce maja tylko ci ktorzy przezyli 100% ponizenie , maja inne podejscie do zycia, wiedza doglebnie co to jest bol. Bylam raz u pani psycholog widzialam, ze nie lapala mojego horroru, wiecj nie bede robic przykrych sytuacji dla tej pani i sobie .Chociaz zapraszala mnie na dalsze wizyty ,bardzo jej podziekowalam i wiecej nie poszlam ,byla mlodsza odemnie moze z ciekawosci chciala sluchac histori czulam ,ze nic doradzic mi nie moze, tylko patrzyla prosto mi w twarz bez slowa, bylo mi bardzo glupio .Moze moj problem byl niewystarczajacy do rozmowy a moze, az tak wielki.

ja też znam takie pijawki, które tym bardziej odbierają radość z zycia, bo nazywaja się rodziną i zanim się spostrzegłam, że coś z ta rodziną jest nie tak, to już byłam dorosłą, poraniona osobą, to sa osoby, którym wydaje się, że z jakiś powodów, maja prawo do zmuszania innych do ciągłego podporzadkowywania sie, a i tak nie sa nigdy zadowoleni z tego co dla nich i z ich powodu zrobimy, "wspieranie" w ich pojęciu polega na ciągłym wyszukiwaniu i wypominaniu nam naszych błędów i tych prawdziwych i tych wyimaginowanych, u mnie to nie byli teściowie, tylko ojciec i brat, koszmar mojego zycia, kiedyś po prostu zerwałam z nimi kontakty, rany na psychice lizę cały czas, ale to niesamowita ulga, nie miec z nimi już żadnych relacji, polecam tę metodę: odciąć sie i na tyle na ile się da - zapomnieć, bo szkoda się truć takimi "wspomnieniami"

Szanowni Państwo,Telewizja TVN Style, program „Miasto Kobiet” poszukuje kobiet, które mają problemy ze swoimi teściowymi. Jeśli jest Pani xhętna i odważna do podyskutuwania na ten tamat, proszę o kontakt.
Dziękuje serdecznie, czekam na kontakt program.miastotv@gmail.com

Popularny program telewizyjny poszukuje młodych dziewczyn, które mają najciekawsze historie o swoich okropnych teściowych! Jeżeli uważasz, że to Twoja teściowa, bądź przyszła teściowa jest najgorsza na świecie napisz na m.bigos@tvn.pl
Zadzwonimy i przedstawimy szczegóły programu!
Rozmowa do niczego nie zobowiązuje u nie zostanie nigdzie wykorzystana.
POZNAJ INNE KOBIETY I SPRAWDŹ, CZY TWOJA TEŚCIOWA JEST NAJGORSZA!

Cześć doskonale rozumie Twój problem mam taką samą sytuacje moi teściowie też tak się zachowują dokladnie tak samo. Czasem to nie potrafie sobie z tym radzić to mnie oslabia ale z dnia na dzień jakoś to leci. Napisałaś że szukasz porady i dobrze mi też z tym ciężko więc wiem co czujesz! Sluchaj , powiem otwarcie nic Ci nie da to jak będziesz się starać możesz "chodzić na głowie" ale dla nich to nic nie zmieni jedyne wyjście z tej sytuacji to wyprowadzić się od nich no niestety ale taka jest prawda. Mój mąż też widzi to co się dzieje i jesteśmy w trakcie szukania mieszkania mamy dwoje dzieci więc wiesz... jak jest się osobno to ma się świety spokój! Także pomyśl o tym nie musisz mnie słuchac to jest tylko rada. pozdrawiam :)

Opowiadaj wszystkim znajomym, że teściowie chodzą do gerontologa i psychiatry prywatnie i łykają bardzo silne leki...że trzeba im przytakiwać i nie komentować, bo wtedy wpadają w szał hahahahaahaha

Orijanna napisała:

Opowiadaj wszystkim znajomym, że teściowie chodzą do gerontologa i psychiatry prywatnie i łykają bardzo silne leki...że trzeba im przytakiwać i nie komentować, bo wtedy wpadają w szał hahahahaahaha

Super pomysł kochana naprawdę problem w tym,że jeśli bym tak zrobiła to rozpętałabym IIIwojnę światową,a ja nie chcę wojny tylko porozumienia,pojednania i uszanowania tego,że ja i mój mąż żyjemy tak jak nam się podoba bo to nasze życie do którego mamy prawo jak każdy,a oni powinni to uszanować koniec kropka.Nie lubię kłótni i staram się ich unikać jak ognia i obawiam się dnia w którym nie wytrzymam i wybuchnę.Gdyby teściowie nie byli toksyczni i nie wtykali nosa w nie swoje sprawy wiele małżeństw nie rozpadłoby się,bo jak podają statystyki jedną z przyczyn rozwodów są teściowie.

.

unikanie kłótni to nie jest sposób na rozwiązywanie problemów, ale nawet odwrotnie - to jest dolewanie oliwy do ognia!
jak ludzie nas źle traktują, a my udajemy, że nie ma problemu i schodzimy z drogi, to tak naprawdę dajemy im pozwolenie na to, żeby nas źle traktowali - sami im na to pozwalamy, postawienie granic i tupnięcie nogą, że takiego i takiego zachowania absolutnie nie będę tolerować i nie będę się na to zgadzać, to jedyna deska ratunku, nie twierdze, że to zadziała, bo czasami jest już za późno na stawianie granic, ale może zadziałać, a unikanie kłótnie NA PEWNO NIE ZADZIAŁA,

kobieto - nie zgadzaj się na to, żeby ktokolwiek, kiedykolwiek cię źle traktował, a szczególnie ktoś, kto nazywa się "twoja rodziną" i uzurpuje sobie prawa do twojego życia, nie jesteś popychadłem, stań po swojej stronie,

Problem teściów pojawia się, jeżeli z nimi mieszkamy pod jednym dachem - moja mama zawsze powtarzała, że każde małżeństwo powinno mieszkać choćby jeden przystanek od rodziców/teściów. W moim małżeństwie temat współżycia z teściami jest poruszany kilka raz dziennie - mnie teściowie i ich zachowanie irytuje, a mój mąż się denerwuje, że ciągle do tego wracam i powtarza, że oni i tak nigdy się nie zmienią.

Ale już niedługo - jeżeli w końcu uśmiechnie się do nas szczęście i dostaniemy kredyt na wymarzone mieszkanie, to z wielkim uśmiechem na twarzy i satysfakcją się wyprowadzę.

Obawiam się tylko, że to nie wyeliminuje problemu całkowicie - mąż twierdzi, że i tak co weekend będzie przyjeżdżał do swoich rodziców - skosić trawę, wyrzucić popiół z całego tygodnia, itp. Udało im się w taki sposób go uzależnić, że nawet teraz w małżeństwie nie reaguje na fakt, że traktują go jak służącego a nie syna. Teściowa wmówiła sobie i wszystkim dookoła, że jej mąż jest schorowany i nic nie może robić, on to wykorzystał, bo to, że nic nie musi robić i niczym nie musi się interesować mu pasuje. A prawda jest taka, że jest śmierdzącym leniem i alkoholikiem. Nawet nie zarabia na utrzymanie swojej rodziny i szczerze powiedziawszy w ogóle się tym nie martwi. A mój mąż nie widzi nic dziwnego w tym, że co weekend będzie jechał prawie 100 km, żeby zrobić to czego jego ojcu się nie chciało.

I zapomniałabym dodać, że oczywiście mają do nas wielki żal, że się wyprowadzimy. Wszyscy znajomi/moja rodzina się cieszą, a rodzicie męża nawet nie poruszają tego tematu. Teściowa tylko zachwala kuzynostwo męża - jacy to są wspaniali, jakie wspaniałe domy sobie wybudowali/urządzili, a o nas nie wspomni nawet słowem. Dla niej nie liczy się to, że jesteśmy już odrębną rodziną i chcemy w końcu żyć normalnie na własnym, ale to, żeby jej się żyło dobrze.

gość napisała:

Obawiam się tylko, że to nie wyeliminuje problemu całkowicie - mąż twierdzi, że i tak co weekend będzie przyjeżdżał do swoich rodziców - skosić trawę, wyrzucić popiół z całego tygodnia, itp. Udało im się w taki sposób go uzależnić, że nawet teraz w małżeństwie nie reaguje na fakt, że traktują go jak służącego a nie syna.

niedawno spotkałam w pociągu przypadkową kobietę, czasami tak się zdarza w podróży, że zaczyna i toczy się rozmowa z kims nieznajomym, tak było tym razem, kobieta opowiadała o sobie - właśnie niedawno się rozwiodła, z człowiekiem, o którym mówiła, że był symaptyczny i w ogóle porządny, ale uzależniony od swoich rodziców, byli małżeństwem 10 lat i powiedziała, że po prostu miała już dość tego, że ich sprawy zawsze były na pierwszym miejscu, a ona musiała radzić sobie sama. Jej historia brzmi bardzo podbnie do twojej: tam też był teść, którego właściwie nie było i syn czyli mąż tej kobiety czuł się odpowiedzialny za pomoc matce, opowiadała, że nawet brał wolne, jeśli mama zleciła mu jakieś specjalne zadanie, wymagające więksego nakładu pracy, a za to nigdy nie miał czasu, żeby mogli razem wyjechać gdzieś na weekned, ona w końcu rozwiodła się, on po prostu wybrał mamę i tatę, czasami tak jest, że kobiety nie mają relacji ze swoim mężem i wychowują sobie syna na takie męskie ramię, które będzie je wspierać zamist nieobecnego małżonka, to problem, nikt na tym dobrze nie wychodzi, ani matka, która powinna mieć relacje z mężem, a nie wykorzystywać swojego syna, ani syn, który powinien mieć najbliższe relacje ze swoją żoną, ani nikt inny, życzę ci żeby ci się dobrze wszystko ułożyło, nie każda taka historia musi zakończyć się rozwodem, ale na pewno "poluzowanie" maksymalnie tych jego relacji z rodzicami zrobiłoby wam dobrze,

My na szczęście mieszkamy osobno,ale i tak rodzice mojego męża dzwonią do niego z każdą pierdołą.Oszaleć można, jak sobie pomyślę,że nawet kilka razy dziennie.Ostatnio nawet teściowa mi powiedziała,że ona chce wnuków i że mam zajść w ciążę bo ona chce bawić nasze dziecko,no i,że ja jestem po 30-tce więc powinnam już mieć!Taka bezczelna baba.Odgryzłam się i powiedziałam,że ma córkę więc niech jej powie,żeby dała jej wnuków.

ja znam to straszne uczucie wpajane mi od maleńkości, że mama jest najważniejsza na całym świecie i wpajane mi poczucie winy, jeśli kogos innego przyjdzie mi do głowy polubić ( kogoś innego oprócz mamy),

akurat nie jestem mężczyzną i mam o tyle łatwiej, że jest "zrozumienie", że jako kobieta to dla męża mogę opuścić trochę mamę, z naciskiem na "trochę" i z naciskiem , że tylko dla męża, zawsze moja mama źle patrzyła na moje bliskie relacje z innymi osobami - to obcy ludzie, słyszałam od małego, moja mama na mojej psychice robiła sobie zaplecze na posiadanie mnie dosłownie w imie matczynej miłosci i wbrew mojemu interesowi, bo dziecko powinno iść w swiat - z poczuciem, że ma zawsze do kogo wrócić, ale z wiarą, że można polubić innych ludzi i ze można zostać przez nich polubiona, straszenie całym światem, że jest zły i prędzej czy później i tak odwróci sie od ciebie, a wtedy znowu wrócisz z płaczem do matki, to zła rzecz, której żadna matka nie powinna robic swojemu dziecku, ja przejrzałam tą grę, probuję jakoś to troche wyprostować, ale zauwazyłam, że faceci rzeczywiście sa bardziej podatni na takie gierki, albo może maja partnerki, które są na tyle niepewne swojej wartości, że dają się w takie chore układy wciągać, nie dawajcie się dziewczyny w to wciągać, nie tylko mama jest do kochania, zona, mąż i inni ludzie też!

jest taka tradycja, że przed ołtarzem ojciec oddaje pannę młodą w ręcę pana młodego, moim zdaniem to powinno sie zmienić: przed ołtarzem to matki powinny oddawać swoich synów w ręce ich żon,

a ja uważam, że para powinna iść sama do ołtarza. niech symbolizuje to wspólnie obraną drogę, którą chcemy przejść bez teściów;)

Czsc dziewczyny,
Mam do Was prosbe abyscie mi pomogly co mam zrobic jesli chodzi o moich tesciow.
Sytuacja przedstawia sie nastepujaco:
Jestem mezatka od jedenastu lat,mam kochajacego meza i wspaniala coreczke,ktora ma 9-iec lat.
Wszystko bylo by wspaniale gdyby nie moi tesciowie.
Mieszkamy w malym miasteczku w ktorym mieszkaja takze moi tesciowie.
Moja tesciowa od poczatku za mna nie przepadala,mowiac to delikatnie.
Jak urodzila sie nasza coreczka stwierdzila,ze kazda inna bylaby lepsza dla jej syna tylko nie ja.
Caly czas obmawiala mnie i moja rodzine za plecami.
Jak przychodzilismy do niej aby coreczka zobaczyla dziadkow to tesciowa wlaczala jej telewizor i wychodzila palic na inne pietro.
Nigdy dziadkowie nie byli z coreczka na lodach,spacerze.
Jak proponowalam,ze moze wezma ja na spacer to jeszcze sie obrazali jak ja moge im to proponowac.
Po paru latach jak zaczelam mowic glosno to co ja mysle i mowic NIE,nasze kontakty sie ograniczyly.
Jednak nadal robilam wszystko zeby moje dziecko mialo kontakt z dziadkami,wysylajac meza na sile do rodzicow chociaz sie klocilismy bo on niechcial tam chodzic.
Efekt tego wszystkiego jest taki,ze od paru miesiecy po pewnym zajsciu niemamy wcale kontaktu z tesciami,moj maz niechce ich znac.
Po ostatnim zajsciu,ktorego swiadkiem byla nasza corka strasznie to przezyla moczeniem sie w nocy,potrzebowala trzy miesiace aby to wszystko "przerobic".
W miedzy czasie dowiadzialam sie od znajomej,ze mnie tesciowa obmawia wsrod swoich kolezanek.
Jednak dzisiaj przyszli do szkoly do corki podczas przerwy i powiedzieli jej ze maja duzo prezentow dla niej,jak rodzice nie maja ochoty z toba przyjsc to przyjdz sama.
Co robic jak zaragowac na nachodzenie corki w szkole,co radzicie?
Prosze o podpowiedzi

gość napisała:

Co robic jak zaragowac na nachodzenie corki w szkole,co radzicie?
Prosze o podpowiedzi

to toksyczni ludzie, z tego co napisałaś wynika, że zachowywali sie podle i źle w stosunku do ciebie, twojego męza i twojego dziecka a teraz próbują ewidentnie wciągnąć w swoją toksyczną siatkę twoją córkę,

z doświadczenia wiem, ze ktoś, kto nie był zainteresowany budowaniem wiezi i troską o inne osoby, z dnia na dzien nie zmieni się i nie będzie nagle dobry, nagła zainteresowanie twoja córką to pewnie jakiś ich pomysł na pokazanie, że oni są ci "lepsi" czy cos w tym stylu, nie daj się w to wciągnąć, i nie wciągaj też córki, nie zmuszaj jej do niczego: jezeli ma ochotę wziąć prezenty od dziadków i odwiedzić ich - pozwól jej na to, dzieci sa dużo mądrzejsze niż nam się wydaje, wyczują fałsz w zachowaniu dziadków, ty nie wciągaj córki w chore u kłady, mów szczerze, że się nie dogadujecie z dziadkami, że tak czasami się zdarza, ale że to nie znaczy, że ona tzn. twoja córka nie moze sie z nimi kontaktować, wazne, żeby ochronić dziecko i żeby nie miało poczucia, że musi uczestniczyć w tej przepychance, w dobre intencje teściów nie wierz w ogóle i sama trzymaj się od nich jak najdalej, nie szukaj kontaktu, ty juz próbowałaś, nie udało się, szkoda, ale trudno, tak bywa, zamknij ten rozdział i chroń swoje dziecko przed wciągnięciem jej w toksyczne przepychanki, a moim zdaniem najlepiej będziesz ją chronić, jeśli będziesz ją wspierac bez względu na to, co zrobi i czego nie zrobi w kontaktach z dziadkami, to przykre, kiedy najbliższa rodzina jest zimna i niedostępna emocjonalnie nawet dla dziecka, ale tak bywa, nic nie poradzisz, trzymaj się i dbaj o siebie o tych, ktorzy są dla ciebie po prostu dobrzy:)

gość napisała:

gość napisała:

Co robic jak zaragowac na nachodzenie corki w szkole,co radzicie?
Prosze o podpowiedzi

to toksyczni ludzie, z tego co napisałaś wynika, że zachowywali sie podle i źle w stosunku do ciebie, twojego męza i twojego dziecka a teraz próbują ewidentnie wciągnąć w swoją toksyczną siatkę twoją córkę,

z doświadczenia wiem, ze ktoś, kto nie był zainteresowany budowaniem wiezi i troską o inne osoby, z dnia na dzien nie zmieni się i nie będzie nagle dobry, nagła zainteresowanie twoja córką to pewnie jakiś ich pomysł na pokazanie, że oni są ci "lepsi" czy cos w tym stylu, nie daj się w to wciągnąć, i nie wciągaj też córki, nie zmuszaj jej do niczego: jezeli ma ochotę wziąć prezenty od dziadków i odwiedzić ich - pozwól jej na to, dzieci sa dużo mądrzejsze niż nam się wydaje, wyczują fałsz w zachowaniu dziadków, ty nie wciągaj córki w chore u kłady, mów szczerze, że się nie dogadujecie z dziadkami, że tak czasami się zdarza, ale że to nie znaczy, że ona tzn. twoja córka nie moze sie z nimi kontaktować, wazne, żeby ochronić dziecko i żeby nie miało poczucia, że musi uczestniczyć w tej przepychance, w dobre intencje teściów nie wierz w ogóle i sama trzymaj się od nich jak najdalej, nie szukaj kontaktu, ty juz próbowałaś, nie udało się, szkoda, ale trudno, tak bywa, zamknij ten rozdział i chroń swoje dziecko przed wciągnięciem jej w toksyczne przepychanki, a moim zdaniem najlepiej będziesz ją chronić, jeśli będziesz ją wspierac bez względu na to, co zrobi i czego nie zrobi w kontaktach z dziadkami, to przykre, kiedy najbliższa rodzina jest zimna i niedostępna emocjonalnie nawet dla dziecka, ale tak bywa, nic nie poradzisz, trzymaj się i dbaj o siebie o tych, ktorzy są dla ciebie po prostu dobrzy:)

Bardzo Ci dziekuje za wspaniale slowa otuchy.
Nadal niebardzo wiem co zrobic z coreczka,poniwaz oni Tesciowa nawet podczas mojej obecnosci odnosila sie do mnie okropnie i malutka to widziala i slyszala.
Boje sie,ze beda jej wbijali zle rzeczy do glowy jak bedzie tam sama.
Izunia(coreczka)powiedziala mi wczoraj,ze chce isc do nich tylko po prezenty ale zostac tam niechce,poniewaz oni maja zobaczyc jak to jest byc samemu,nigdy ich niebylo dla nich wczesniej.
Ja stwierdzilam,ze niebede sie wdawala w pyskowki i niebede dzwonic do nich tlumaczac co o takim zachowaniu mysle,aby nachodzic dziecko w szkole!
Maz natomiast jest zszokowany ich zachowaniem i powiedzial,ze jesli jeszcze raz to zrobia to wtedy przedzwoni.
Co o tym myslisz?

na razie przyszli do twojej córeczki do szkoły tylko raz, więc moim zdaniem jeszcze twój mąż nie musi dzwonić do nich w sprawie nachodzenia, wyobrażam sobie, że gotują się w was emocje, ale może na razie postarajcie się to zignorować, ja bym pozwoliła córeczce wziąć te prezenty, mnie tez kiedyś jakaś nielubiana ciotka próbowała przekupić prezentami, to tak nie działało - do prezentów mnie ciągneło, bo to zawsze nowa zabawka, ale nie lubiłam jej przez to jakoś bardziej, Nie obwiniajcie córeczki, że ma ochotę na te prezenty i nie obawiaj się, że to źle na nią wpłynie. Nie sądze, że uwierzy w złe rzeczy, ktore oni moga mówić na twój temat. Uprzedź ją, ze mogą mówić coś niemiłego o mamie i tacie, ale zeby się tym nie przejmowała, bo oni tacy już są, a przecież najważniejsze na świecie jest to, że mama i tata i córeczka kochacie się, a reszta ( czyli dziadkowie) może sobie mówić co chce.
Widzę, że atmosfera u was z powodu dziadków jest napięta. Oszczędzajcie swoją energię, nie marnujecie jej na złość do tych ludzi. Szkoda waszych emocji. I wiem, że łatwo radzić, a trudniej zrobić, ale na razie wstrzymacjie się, może im po prostu znudzi się to kupowanie prezentów i chodzenie do szkoły? Zobaczcie, może problem rozwiąże się trochę sam, czego ci z całego serca życze.

Dziekuje serdecznie za odp.
Absolutnie nie obwiniamy coreczki zato,ze chcialaby odebrac swoje prezenty,jest przeciez dzieckiem.
Niejest przeciez winna temu,ze ma takich dziadkow,ze jast taka sytuacja.
Najbardziej jest mi przykro ze wzgledu na mojego meza bo to jego rodzice.
Chyba niezdawalam sobie sprawy jak bardzo zrobili mu krzywde,poniewaz on mowi,ze absolutnie niechce miec z nimi kontaktu,niechce ich znac.
Przed kilkoma tygodniami spotkalam znajoma i od niej dowiedzialam sie,ze tesciowa mnie obgaduje,ze przezemnie niema kontaktu z synem i wnuczka.
Kiedy to ja bylam ta osoba ktora na sile wysylala meza z coreczka,zeby dziecko mialo kontakt z dziadkami przyplacajac to klotniami z mezem,bo on niechcial tam chodzic.
Jest mi przykro i najgorsze jest to,ze z czasem zastanawiasz sie,ze to moze z toba cos jest nietak,ze moze ty sie niestosownie zachowujesz.
Niewiem jak sobie poradzic z tymi emocjami,jak to "przerobic".

Witam Cię serdecznie.
Ja miałam na karku teściową przez dwa miesiące po ślubie. Mieszkaliśmy u niej i tez zawsze słyszałam, że jestem do niczego, że nie potrafię ugotować. Wyzywała mnie od idiotek i głupich gęsi. Bardzo to wtedy przeżywałam( byłam wtedy w ciąży). A mój mąż zawsze był w pracy, a kiedy wracał mamusia była cud miód. Kilkakrotnie zabierała go do pokoju i ciąglę na mnie narzekała, że nie dokładam się do rachunków, że jestem do niczego. W końcu mąż zaczął mieć dosyć mamy i się wyprowadziliśmy. Ale koszmar się nie skonczył. Potrafiła przychodzić do nas w środku nocy, rozmawiała tylko z mężem przyciszonym głosem, a jak tylko wchodziłam do pokoju rozmowa cichła. Ciąglę był na każde jej zawołanie, mamusia zadzwoniła i synuś leciał w podskokach do mamusi. Któregoś razu też przyszła i mąż potraktował mnie jak służącą, przynieś, podaj, pozamiataj. To przelało czarę, jak wyszła, spakowałam rzeczy swoje i małego i wyszłam. Zatrzymał mnie dopiero na przystanku. Zgodziłam się wrócić, ale pod warunkiem że to się zmieni. I się zmieniło. Mąż od tamtej pory staję za mną i jak tylko mamusia chce coś się wtrącić stawia się jej. Teściową szlag trafia, ze nie ma już nad nim kontroli. A tobie K0chana radzę szczerze porozmawiać z mężem, powiedz mu jak Ty się z tym wszystkim czujesz. Z własnego dośwadczenia wiem, ze teściowe będą to odkręcać, że to niby twoja wina. Nie daj się i walcz o siebie. Ja tak zrobiłam i jestem szczęśliwa. Powodzenia i trzymam kciuki.

gość napisała:

Jest mi przykro i najgorsze jest to,ze z czasem zastanawiasz sie,ze to moze z toba cos jest nietak,ze moze ty sie niestosownie zachowujesz.
Niewiem jak sobie poradzic z tymi emocjami,jak to "przerobic".

ach my kobiety, nieustające zbawczynie całego świata, a świata czasami nie da się zbawić.

Nie obwiniaj nigdy siebie za złe zachowanie innych, NIGDY! To oni się źle zachowują, a nie ty, ja też tak czasami mam, ze chciałabym wszystkim dogodzic i tak umieć znaleźć wyjście z kazdej sytuacji, żeby wszystkim bylo dobrze, ale to jest niemożliwe, twoi teściowie to dorosli ludzie, nie zmienisz ich, jedyne co możesz zrobić to twardo stać po swojej własnej stronie, a jesli plotkują na ciebie, to odpłacać pieknym za nadobne i tez przy każdej towrzyskiej opkazji narzekaj na swoich teściów, tylko się nie angażuj w to zbytnio emocjonalnie, szkoda twojej energii, niech ich złość nie zabiera ci radości życia, rób swoje a na nich stosuj totalna zlewke,

gość napisała:

Witam .
Urodzona jestem z pod znaku ryb .Czy sa moze panie, ktore wiedza co znaczy ?Ja rozumiem, ze ryby sa przyznaczone do zabijania .Czy to oznacza ,ze ludzie pod tym znakiem urodzeni maja trudniej w zyciu?

Wszystkie znane mi ryby mają nierówno pod sufitem, są słabe psychicznie i podatne na wpływy i nałogi (łącznie z moim mężem). Weź się ogarnij. Ja miałam toksycznych teściów, oskarżających mnie o wszystko co najgorsze. Dopiero jak się dowiedzieli co ich synuś nawywijał to przejrzeli na oczy. Po 10 latach małżeństwa z trzema rozstaniami w międzyczasie, mam całkiem niezłe relacje z teściami. Mąż też wychodzi na prostą, tak jak i moje z nim małżeństwo. Jestem niezależna finansowo, chyba całkiem nieźle wychowujemy nasze dziecko. Nigdy nie pozwalałam im wejść sobie na głowę, nie oczekiwałam pomocy, jasno egzekwowałam swoje prawa (także w kwestiach finansowych). Nie bałam się konfliktów. To jest chyba jedyna metoda aby ułożyć z czasem zdrowe relacje. Tam gdzie ktoś "pomaga", szczególnie finansowo, trudno o zdrowe, partnerskie relacje. Jak się nie ma swojej kasy, swojego zdania i nie egzekwuje się swoich praw, to ludzie czujący się silniejszymi, wchodzą na głowę.

[/CYTAT]

Wszystkie znane mi ryby mają nierówno pod sufitem,
[/CYTAT]

ja też nie znam ani jednej normalnej osoby spod znaku ryb! myslałam, że tylko ja mam takie obserwacje, a tu widzę, że nie tylko ja to zauwazyłam, niesamowite!

Witam,

przygotowuje program dla TVN Style poświęcony relacjom: młode małżeństwa - teściowie. Poszukujemy bohaterów, którzy opowiedzą nam o swoich niejednokrotnie skomplikowanych relacjach z teściową czy teściem, o tym jak rodzice partnera potrafią dopiec.

Zainteresowanych, odważnych, proszę o maila.

Pozdrawiam,
Irmina Brachacz
ja_irmina@wp.pl

gość napisała:

Witam młodą mężatkę.Pierwszy warunek jak najdalej od teściowej,choć nie wszystkie teściowe złe,ale tu mowa o złych.Wiele młodych małżeństw tak cierpi,mało że musi rodzić wychowywać,chodzić do pracy.
Jest solidną w pracy,pracuje na dwa etaty,praca i dom,a i bywało,że trzeba było jeszcze robić szkołę.
Wszystko źle dla tesciowej,wszystko nie bo,ona robi naj,a jej synuś,to jest "mamin synek",co mamuśka powiedziała,to jest słowo świete.Sam wniosków nie umie wyciągnąć"UBEZWŁSNOWOLNIONY.Bywa,że taka teściowa niszczy małżeństwo u podstaw,mąż staje się oziębły,nie dba o rodzinę,lekcewarzy swoje obowiązki i żonę,ucieka do pracy za granicę.Taki scenariusz już jest najgorszy.Z wielkiej miłości robi się toksycznym człowiekiem do żony i dzieci.Najlepiej by było zwiać jak najdalej od j..ale nie zawsze tak wychodzi.Biedne te dziewczyny,bo przechodzą krzyż pański-a męża miłość jest fałszywa.Fakt jest taki,jeżeli co dzień synowi powtarza,że synowa jest be,to za dziesiątym razem wreszcie w tą główkę mu wbije.To mąż uwierzy w te wszystkie brednie i zaczyna się czarny scenariusz młodej mężatki.Ja tu nie mówię o synowych z głową,która nie da się potępić i wystąpi o rozwód,lub odrazu szuka mieszkania jak najdalej od teściowej.Ale te ciche pokornego charakteru najczęściej osypane dziećmi,boją się w życiu,że nie poradzą z taką ilością dzieci.Najlepsze rozwiązanie-swoje mieszkanie,lub żeby mąż wyjechał na stałe za granicę i do niej nie wracał i płacił solidne alimenty,a napewno sobie lepiej poradzi niż z nim,a i zdrowie psychiczne będzie powoli do niej powracało,a i dzieci będą radośniejsze,bo poprawi się atmosfera domowa.Pozdrawiam Zosia

witam! ja właśnie jestem taką szarą myszką, która już nie daje sobie rady z teściową...i boi od nowa zaczynać zycia:( mam dwójkę maluszków i poprostu boję się, że nie dam sama rady im zapewnić przyszłość:( mój starszy synek ma 3,5 roku, a wciąż nie mówi i nadmiernie obgryza paznokcie:( boję się , ze to wszystko przez to, bo przecież wszystko słucha i widzi jak mnie obraża, pogardza mną, ze ja nic nie mogę wiedzieć nic w życiu nie przeszłam, a uwierzcie mam dopiero 23 lata, ale przeszłam wiele:(zapisąłam starszego i nas z mężem do psychologa, bo już naprawde nie daje rade....nie mam sił na wiecej kłótni:(próbuje być doskonała mamą, ale ona uważa , że ja w niczym nie mam racji...pomóżcie mi troche!błagam

gość napisała:

gość napisała:

Witam młodą mężatkę.Pierwszy warunek jak najdalej od teściowej,choć nie wszystkie teściowe złe,ale tu mowa o złych.Wiele młodych małżeństw tak cierpi,mało że musi rodzić wychowywać,chodzić do pracy.
Jest solidną w pracy,pracuje na dwa etaty,praca i dom,a i bywało,że trzeba było jeszcze robić szkołę.
Wszystko źle dla tesciowej,wszystko nie bo,ona robi naj,a jej synuś,to jest "mamin synek",co mamuśka powiedziała,to jest słowo świete.Sam wniosków nie umie wyciągnąć"UBEZWŁSNOWOLNIONY.Bywa,że taka teściowa niszczy małżeństwo u podstaw,mąż staje się oziębły,nie dba o rodzinę,lekcewarzy swoje obowiązki i żonę,ucieka do pracy za granicę.Taki scenariusz już jest najgorszy.Z wielkiej miłości robi się toksycznym człowiekiem do żony i dzieci.Najlepiej by było zwiać jak najdalej od j..ale nie zawsze tak wychodzi.Biedne te dziewczyny,bo przechodzą krzyż pański-a męża miłość jest fałszywa.Fakt jest taki,jeżeli co dzień synowi powtarza,że synowa jest be,to za dziesiątym razem wreszcie w tą główkę mu wbije.To mąż uwierzy w te wszystkie brednie i zaczyna się czarny scenariusz młodej mężatki.Ja tu nie mówię o synowych z głową,która nie da się potępić i wystąpi o rozwód,lub odrazu szuka mieszkania jak najdalej od teściowej.Ale te ciche pokornego charakteru najczęściej osypane dziećmi,boją się w życiu,że nie poradzą z taką ilością dzieci.Najlepsze rozwiązanie-swoje mieszkanie,lub żeby mąż wyjechał na stałe za granicę i do niej nie wracał i płacił solidne alimenty,a napewno sobie lepiej poradzi niż z nim,a i zdrowie psychiczne będzie powoli do niej powracało,a i dzieci będą radośniejsze,bo poprawi się atmosfera domowa.Pozdrawiam Zosia

witam! ja właśnie jestem taką szarą myszką, która już nie daje sobie rady z teściową...i boi od nowa zaczynać zycia:( mam dwójkę maluszków i poprostu boję się, że nie dam sama rady im zapewnić przyszłość:( mój starszy synek ma 3,5 roku, a wciąż nie mówi i nadmiernie obgryza paznokcie:( boję się , ze to wszystko przez to, bo przecież wszystko słucha i widzi jak mnie obraża, pogardza mną, ze ja nic nie mogę wiedzieć nic w życiu nie przeszłam, a uwierzcie mam dopiero 23 lata, ale przeszłam wiele:(zapisąłam starszego i nas z mężem do psychologa, bo już naprawde nie daje rade....nie mam sił na wiecej kłótni:(próbuje być doskonała mamą, ale ona uważa , że ja w niczym nie mam racji...pomóżcie mi troche!błagam

Walcz o siebie i swoje dzieci! Widać, że jesteś w ciężkiej sytuacji z powodu relacji z teściową. A gdzie w tym wszystkim twój mąż? Jak reaguje kiedy teściowa robi ci przytyki? Jesteś młodą osobą, całe życie przed tobą. Nie pozwól się tłamsić nawet (a może tym bardziej) matce twojego męża. Znam kilka historii,w których teściowa dopiekała synowej, że niby synowa nie jest wystarczająco dobra dla jej synka i powiem ci, że najlepsze co można zrobić w takiej sytuacji to ograniczyć/zerwać kontakt z taką osobą. I jasno dać do zrozumienia, że nie będziesz tolerować przytyków ze strony teściowej. Mów mężowi jak się czujesz kiedy teściowa cię obraża. Jeśli mąż cię nie bronił do tej pory najwyższa pora żeby to zaczął robić. Zwróć się do osób, do których masz zaufanie (rodzina, przyjaciele...). Szukaj wsparcia i możliwości zmiany sytuacji (choćby wyniesienie się z dala od teściowej). Dom, w którym brakuje miłości i szacunku nie jest dobrym miejscem ani dla ciebie ani dla dzieci. Daj sobie szansę i pamiętaj, że zasługujesz na szacunek i miłość! Powodzenia!

Moi teściowa to najdziwniejsza kobieta jaka spotkałam. JUz przed ślubem przestrzegała mnie, zebym zastanowiła się nad poślubieniem jej syna, bo ma ciężki charakter. Jesteśmy 12 lat po ślubie i nic takiego nie zauważyłam, natomiast mam ciągły problem z tesciową. Ciągle słyszę że jestem za chuda, choć jak sprawdziłam waga 56kg przy 169 cm wzrostu mieści się w granicach normy. Przez kilka lat mówiła, że to dlatego jestem bezpłodna bo jestem za chuda, choć tak na prawdę "byłam bezpłodna z powodu stosowania antykoncepcji". Potem w ciąży utyłam tylko 10 kg, więc płakała że dziecko będzie ważyć 2 kg. Okazało się, ze synek ważył 4kg 100 gram. Po 10 miesiącach zaszłam w druga ciążę, dzwoniła więc do mnie z wymówkami, ze to wszystko dlatego, ze karmiłam piersią tak długo i wtedy zdarzają się wpadki, na nic zdało się przekonywanie, ze ciąża była planowana. Tak pokłóciłyśmy się, że w 13 tygodniu zaczełam krwawić i okazało się tydzień później, że dziecko jest martwe. Urwałam kontakty na pół roku, ale mąż przekonał mnie żeby się pogodzić. Pogodziłam się z nią bo zaszłam w koleina ciążę i byłam tak pozytywnie nastawiona do całego świata, że nie miałam siły dalej ciągnąć tej przykrej sytuacji (mąż chodził do swoich rodziców sam z dzieckiem). Na kolejną ciąże nie powiedziała juz ani słowa, tak jakby wogóle nie widziała brzucha. Co wiecej zgodziła się zajmować naszym synkiem i przynosić mi obiady, ponieważ w ostatniej fazie ciąży przez miesiąc, aż do 38 tygodnia miałam zalecone leżenie. W sumie nie zajmowała sie nim w pełnym wymiarze godzin (9 dziennie)ani tygodnia. Obiady były co 2 dzień, najczęściej gotowe pierogi do odgrzania w kuchence, a czasami rzucała mi przez ramię, ze dziś ma byle jaki obiad więc mi nie przyniosła. W końcu co któryś dzień przestała przychodzić (niedając znaku życia), a na drugi dzień mówiła, że np. akurat poszła do koleżanki, której dawno nie widziała. Tak więc musiałam wstać z łóżka i sama zajmować sie małym. Obecnie mamy juz dwójkę dzieci, a mojemu mężowi puściły nerwy, kiedy kiego brat się ozenił i teściowa przy nas zaczęła wychwalać nową synową, że ona to przynajmniej baba jak sie patrzy z atutami, a nie takie chuchro jak ja, że wygadana, u teścia ma oko itp.
Zastanawiam się dlaczego ona mnie tak nie lubi? Czyzby waga była faktycznie powodem do dyskryminacji, nie wiem. Tym bardziej ze teściowa wciąż się odchudza a nawet zapisała sie na areobik. Ogólnie żal mi tylko męża, bo porządnie sie z nią pokłócił i ona sie do niego nie odzywa, lub odzywa z wymówkami w stylu że nie ma syna tylko synową i zięcia, albo "co ty jesteś z domu dziecka?", albo "czyj ty syn jesteś" - na to akurat mąż odpowiedzaił, żeby zrobiła porządny rachunek sumienia to może uda jej sie rozwikłac tę zagadkę - no i został za to wyklety z rodziny.

wspolczucia ja tez mam kolejna druga jedze a raczej diabla wcielonego jestem 3 juz zla synowa a jej dwaj synkowie tzw zlote dzieci , z 2 synowych zrobila ku.. szmaty itp teraz ze mnie taka robi a moj maz jej synus gra jak mu mamusia zagra jak mu odmowili pomocy i sobie wypil to plakal ze tacy sa ze maja go w dupie a teraz to sruuuu do mamusi wlasnie mnie zostawil z 7 miesiecznym synkiem bez pieniedzy zablokowal mi dostep do kasy ale wybral mamunie wiec niech spada tej krowie a raczej diablu nigdy nie wybacze to czym mi naublizala i o malo nie pobila wazne ze mieszkam tylko u siebie bo to moj dom a oni niech zyja dalej razem pija pala itd jedna wielkA patologia!!

2Witam ja mam identycznie jak ty,i walcze non stop ,moim zdaniem musi byc jakis spusob ,jakas kara ,prawo .narazie nie poddaje sie ale nie wiem jak dlugo mi wystarczy sil .

Wszyscy mówią o teściowej. Ja mam problem z teściem.
Już wpłyneli w okresie narzeczeństwa na nas, ponieważ nakłonili nas do wzięcia ślubu cywilnego (bo bez slubu nie możemy razem mieszkać - fanatyzm religijny) Ma-sa-kra. A ja głupia się zgodziłam bo myślałam że mi to na rękę bo chciałam być już ze swoim mężem. Teraz niestety z perspektywy czasu widze jak nas zmanipulowali. :(
Mieszkam niestety z teściami i jest to udręka. Niestety chyba do końca życia. Najlepsze ze przed ślubem teściowie obiecywali ze zaraz po cywilnym pojedziemy przepisywać dom na nas. I tak słuch po tym zaginął. Jak zrobiliśmy wojne to dowiedzieliśmy się ze jednak przepiszą dom w testamencie wiec super.
Okropną opinię u teściów wyrobiła mi siostrzyczka mojego męża (opowiadając im że jestem latawica, że zależy mi tylko na pieniądzach (zarabiamy z męzem podobnie więc śmiech) ). Teść obgaduje mnie za plecami u rodziny. Uważa że chcę wykończyć męża żeby dostać po nim odszkodowanie (obsesja teścia na punkcie pieniędzy jest męcząca).
Ciągłe zaczepki żeby tylko się pokłócić, chyba nie może być wg niego szczęścia w domu. Masakra. Teść to moja zmora od początku.
Nie wiem jak długo psychicznie wytrzymam ale mam dość!
Pozdrawiam Was:)

gość napisała:

Wszyscy mówią o teściowej. Ja mam problem z teściem.
Już wpłyneli w okresie narzeczeństwa na nas, ponieważ nakłonili nas do wzięcia ślubu cywilnego (bo bez slubu nie możemy razem mieszkać - fanatyzm religijny) Ma-sa-kra. A ja głupia się zgodziłam bo myślałam że mi to na rękę bo chciałam być już ze swoim mężem. Teraz niestety z perspektywy czasu widze jak nas zmanipulowali. :(
Mieszkam niestety z teściami i jest to udręka. Niestety chyba do końca życia. Najlepsze ze przed ślubem teściowie obiecywali ze zaraz po cywilnym pojedziemy przepisywać dom na nas. I tak słuch po tym zaginął. Jak zrobiliśmy wojne to dowiedzieliśmy się ze jednak przepiszą dom w testamencie wiec super.
Okropną opinię u teściów wyrobiła mi siostrzyczka mojego męża (opowiadając im że jestem latawica, że zależy mi tylko na pieniądzach (zarabiamy z męzem podobnie więc śmiech) ). Teść obgaduje mnie za plecami u rodziny. Uważa że chcę wykończyć męża żeby dostać po nim odszkodowanie (obsesja teścia na punkcie pieniędzy jest męcząca).
Ciągłe zaczepki żeby tylko się pokłócić, chyba nie może być wg niego szczęścia w domu. Masakra. Teść to moja zmora od początku.
Nie wiem jak długo psychicznie wytrzymam ale mam dość!
Pozdrawiam Was:)

witaj! w tym poście sama napisałaś dla siebie odpowiedź, napisałaś "mam dość" to piękne słowa, mocne i po prostu twoje, idź za nimi, powiedz wszystkim wokół, że masz dość i zrob wszystko co się da, żeby z tym skończyć, piszesz, że jesteście skazani na siebie do końca życia, nigdy nie jest tak źle, musi być jakieś wyjście, tu chodzi o twoje życie, chcesz je zmarnować na bezsilną szmotaninę z tesciami? życzę ci siły i powodzenia,

Moja mama tez mi tak mowila, uwazaj, jeszcze sie sama przekonasz, koleznanki to nie wszystko. Wiec ja wciaz "uwazalam", kontrolowalam sie i do tej pory sie kontroluje, a mam wkrotce 40 lat. Odwage i otwartosc na ludzi sama sobie wypracowalam, chociaz mama twierdzi, ze to dzieki niej jestem "pewna siebie i ide do przodu". Nie, nie jestem pewna siebie, wrecz przeciwnie, dzieki jej wychowaniu wciaz sie boje zabrac glos w liczniejszym towarzystwie (ale robie to, przemagam sie i niezle mi to wychodzi). A do tego wszystkiego moj pierwszy maz byl mamimsynkiem, rozeszla sie znim po 6 latach, bo tesciowa byla najwazniejsza. Nadal jest, to takie stare dobre malzenstwo. Teraz mam wspanialego meza, tesciowej nigdy nie poznalam, bo zmarla 10 lat temu, tesciu mieszka 500km od nas, moi rodzice jeszcze dalej, bo mieszkam za granica i jest OK, choc wciaz slysze od mamy " a jakbyscie mieszkali w Polsce to by sie urzadzilo pokoje na gorze i mieszkalibysmy wszyscy razem", no pewnie! Nigdy w zyciu, bo bysmy sie skolcili do konca swiata.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij