poniedziałek, 27 maja 2019
postów: 6

"Jak wytrzymam to wytrzymam"



Prosze o pomoc otoz jestem z mezem 3 lata po slubie mieszkamy na przeciwko tesciow od 2 lat maz pobudowal dom i brat z ojcem mu duzo pomagali finansowo i wogole,problem jest taki iz wchodza sobie bez pukania jak do siebie siadaja a ja aby pytam kawki herbatki chodza na podworku tak jakby byli u siebie ojciec mu podlewa drzewka,mowilam mezowi ze zero prywatnosci ze mnie to drazni wkurza ze czuje sie zle i postanowilam ze zalozymy domofon jest on na alekrizaczep ale maz stwierdzil ze nie moze byc tak ze ojciec na wlasne podwirko nie bedzie mogk wejsc i furtka jest caly czas otwarta takze stracilam pieniadze bo przez okno bieraz zaglada siedzi sobie na tarasie na lawce do tego codziennie dzwoni do mnie tesciowa pyta co ugotowalam i jeszcze przychodzi babcia ojca matka czuje sie kontrolowana np cos robie odwracam sie a ktos jest za moimi plecami.problem jest taki ze bardzo kocham mojego meza mamy 2 letniego synka ale ja nie potrafie tu mieszkac mecze sie nie noge na nich patrzec z domu wychodze z synem to juz sie dra igus igus chodz tutaj patrza sie ciagle musza wiedziec gdzie jedziemy rachunki przegladaja za swiatlo a naz mowi ze nic zlego w tym nie widzi,mowie do meza ze chyba sie wyprowadze bo niechce byc cale zycie kontrolowana a on ze pistawil dom ze tez teraz zaluje ale czasu nie cofnie co mam zrobic skoro ja sie tu mecze codziennie mu o tym gadam chce z nim byc lecz nie tutaj,boje sie ze jak tak bede mu gadac to mnie wkoncu zostawi bo tez tego nie wytrzyns


Rozmawialam z mezem a on mowi ze jesli mi nie pasuje ro wiem gdzie jest torba ze on ma dosc sluchania codziennie ze mi tu zle,tylko ze ja kocham go i chcialabym z nim byc ale nie tutaj bo tutaj sie mecze.Zawsze marzylam o prywatnosci spokojnym zyciu a nie zyciu razem z jego rodzina jak byl dom budowany to mowili ze oni przychodzic nie beda a jak juz tu przyyszlam to na poczatku miallam naloty pare razy dziennnie,nawet jak drzewa podlewam to mowi tesciu do mnie po co podlewam trawe wsadzilam to tez p o co sadze.mowie do meza ze na wlasnym podworku nie moze nic.

Współczuję. Moja znajoma mieszka z teśćmi. Kiedyś zadowolona z życia, pewna siebie laska. Dzisiaj kłębek nerwów. U Ciebie sytuację komplikuje fakt, że masz już wybudowany, teoretycznie własny dom, więc - jak to napisałaś: siedź cicho, a jak nie pasuje to wiesz, gdzie są drzwi.

Moja rada: nie daj się. Za żadne skarby. Kosztem łez, nieprzyjemnych rozmów, nie daj się! Może spróbuj delikatnie wyjaśnić teściom, że mimo nieocenionej pomocy teścia przy budowie, za którą oczywiście jesteś wdzięczna ten dom jest Twój i Twojego męża i będzie funkcjonował tak, jak Wy będziecie chcieli. Nie bądź przy tym samolubna, ale daj wyraźnie do zrozumienia, że jeżeli będziecie potrzebować pomocy to zwyczajnie o nią poprosicie. Dobrze by było, żebyś miała sprzymierzeńca w mężu, ale z facetami jak zwykle nie jest łatwo. Jeszcze raz powtórzę: nie daj się, walcz o swoje, masz prawo tworzyć swój WŁASNY dom.

Potwierdzam. Jeśli OD RAZU nie zareagujesz asertywnie, wejdą Ci na głowę (włącznie z mężem) i uznają, że wszystko w porządku... poza Tobą, oczywiście.

To czego chcesz w tej chwili od życia, to nie jest wielka sprawa: masz prawo do prywatności, do tego, żeby żyć własnym życiem, jak dorosła osoba, bez tłumaczenia się z każdego kroku przed teściami i rodziną.
Nie podawaj im herbaty, kawy, nie tłumacz się z tego co robisz na obiad, jakie masz rachunki za prąd. Powiedz, że nikt teściów nie prosi o doglądanie waszej trawy, ogrodu, czy czegokolwiek i nie potrzebujesz ich pomocy. Niech dbają o swoją działkę.
No i niestety, jeśli twój mąż zaproponuje ci jeszcze kolejny raz "spakowanie torby" to musisz być gotowa ją spakować. On musi wiedzieć, że ty też masz swoje granice i że musi liczyć się nie tylko z rodzicami, ale też z tobą. Miłość miłością, ale zdrowie psychiczne też jest ważne i jakaś szansa na radość z życia. Powodzenia. Anna

Boje sie odezwac ze maz pojdzie za nimi oni o wszystim sa informowani na bierzaco wszystko wiedza bo bracisEk jego wydz do niego co pol godziny a ten mu sie spowiada jak na skazaniu z calego dnia I pozbiej braciszek mamusi zdaje relacje.moja mama zmarla mam tylko chorego tate ktory mieszka sam a ja I dziecko jestesmy u ojca zameldowani

Moglabys mi doradzic co ja mam zrobic klocic sie powiedziec ma pani swoje zycie niech pani sie nim zajmnie,lub dlugo bedziecie sie wtrcac w nasze malzenstwo??pomoz bo ja juz jestem klebkiem nerwow maz przyjezdza z praxy a ja jestem nieszxzesliwa zawsze marzylam o szxzesliwym domie pelnym usmiechu radosci a mam przeplakane zycie mams mi mowila nie idz tam a ja nie sluchalam

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij