wtorek, 25 lipca 2017
postów: 42

"Jak często chodzicie nago po mieszkaniu?"



Jedna z moich dewiz brzmi: Tak dużą wagę przykładamy do ubrań, że czasem fajnie jest dać sobie trochę luzu (szczególnie w upały) i pobiegać po mieszkaniu w negliżu. Stąd moje pytanie- czy zdarza się wam biegać po mieszkaniu nago?


Ja nawet lubię być nago we własnym miueszkaniu, ale czuję jakiś dyskomfort typu: co by inni na to powiedzieli, czy to normalne i czy moje ciało fajnie wygląda. Nikt mnie nie widzi, ale i tak takie myśli krążą po mojej głowie. I to zabija moją frajdę z chodzenia nago po własnym mieszkaniu.

uwielbiam biegać nago po mieszkaniu! kiedy jestem bez ubrania czuję się wreszcie swobodnie i na luzie, długo mieszkałam dość wysoko, zeby nie mieć poczucia, ze mi jakiś sąsiad w okno zajrzy, niestety niedawno zmieniłam mieszkanie i już można mi w okna zaglądać, wiec musiałam ograniczyć paradowanie bez ubrania, ale wieczorami, po kąpaniu już nie mam siły ani ochoty na wskakiwanie w ciuchy tylko po to, zeby sie przypodobać sąsiadom,

uwielbiam tak chodzić po mieszkaniu boso i nago, bez ciuchów, bez zbędnych dodatków, po prostu ja:)

W taką pogodę jak np dzisiaj panowała w Warszawie - kiedy tylko się da. Nie ma nic lepszego niż odrobina wytchnienia od lepiącego się, wilgotnego ubrania.
A chodzenie nago generalnie pomaga w polubieniu własnego ciała. Ja tak ze swoim nawiązywałam "bliższą znajomość" ;)

Paradowanie nago to świetna sprawa. Jest w tym coś ożywczego i odświeżającego. Zauważyłam też, że lepiej się czuję w swoim ciele. Uczę się je doceniać i być wdzięczna, że dzięki niemu mogę robić tyle rzeczy.

gość napisała:

Paradowanie nago to świetna sprawa. Jest w tym coś ożywczego i odświeżającego. Zauważyłam też, że lepiej się czuję w swoim ciele. Uczę się je doceniać i być wdzięczna, że dzięki niemu mogę robić tyle rzeczy.

Ja mam dokładnie tak samo, więc robię to coraz częściej. I kompleksy znikają :)

Niestety warunki mieszkaniowe nie pozwalają na większe dawki ekshibicjonizmu więc ograniczam się, ale kiedy upały nadchodzą ubrania odchodzą w zapomnienie

Ja i mój luby jak tylko jest odpowiednia temperatura od razu zrzucamy ciuchy. Uważam, że daje to nam poczucie wyluzowania i swobody, a przy tym zawsze można rzucić okiem na zgrabny męski tyłek ;P
Nago chodzimy po mieszkaniu, gotujemy, jemy, oglądamy filmy.. ale spać nie wiem czemu wolę w koszulce nocnej :)

raczej nigdy, najpierw mieszkanie z teściami, więc nie było jak, przed południem praca, a po południu córka wraca z przedszkola, nago chodzić to sobie można jak się jeszcze nie ma dzieci, potem takie rzeczy idą w odstawkę, no i nie ma co kryć, w pierwszych latach związku jest może coś ekscytującego w gapieniu się na drugą połówkę, ale po 10 i więcej wszystko się nudzi

gość napisała:

raczej nigdy, najpierw mieszkanie z teściami, więc nie było jak, przed południem praca, a po południu córka wraca z przedszkola, nago chodzić to sobie można jak się jeszcze nie ma dzieci, potem takie rzeczy idą w odstawkę, no i nie ma co kryć, w pierwszych latach związku jest może coś ekscytującego w gapieniu się na drugą połówkę, ale po 10 i więcej wszystko się nudzi

jestem ciekawa jakie doświadczenia i zabawy erotyczne kryją się za stwierdzeniem "wszystko się nudzi", bo mam wrażenie, że za takim "wszystko" stoi często bardzo niewiele i takie bardzo niewiele może się znudzić, ale zamiast olewać swoje życie seksualne, swojego partnera czy partnerkę, chyba lepiej coś z tym zrobić, przecież wszyscy potrzebujemy czułosci i bliskości i seksu po prostu, jak bez tego tworzyć związek? zawsze warto starać się, bawić, eksperymentować, ale prościej jest nie robić nic, tylko narzekać, że nic się zrobić nie da,

Według mnie słowa "wszystko się nudzi" są dobrą wymówką, dla ludzi, którym nie chce się starać. O ile rozumiem fakt, że niektóre rzeczy się nudzą, to czy przypadkiem nie jest tak, że nudzą się najczęściej wtedy, kiedy nie ma dla nich alternatywy i/lub mamy je cały czas pod nosem?:)
Przypuszczam, że jakbym paradowała 24h na dobę bez stanika, to facet mógłby przestać uważać to za coś wyjątkowego, bo miałby to na co dzień. Ale właśnie od tego są przebieranki, smski, kolacyjki, szybkie numerki i różne inne urozmaicenia by nie było, że "się nudzi".
Jak się nudzi to nie znaczy, że już nie ma co innego do wymyślenia lub wypróbowania, tylko, że się nie chce.

A poza tym dewiza "nie robię nic, bo jak zrobię to się znudzi", jest doprawdy wiele obiecująca na przyszłość:).

zulka napisała:

uwielbiam biegać nago po mieszkaniu! .............
uwielbiam tak chodzić po mieszkaniu boso i nago, bez ciuchów, bez zbędnych dodatków, po prostu ja:)

Obiema rękami podpsiuję się pod tekstem Zulki.
W upalne dni, pierwsze co robie po powrocie do domu do zrzucam wszystkie ciuchy. Oczywiscie nie łaże bez sensu pod oknem, ani nie wychodze na balkon, ale nie przejmuje się sąsiadami z naprzeciwka.

nagość ma w sobie coś radosnego, wyzwalającego, poprawia mi humor, jest takim zastrzykiem energii jak kawa, tyle, że zdrowszym:) uwielbiam krzątać się wieczorem całkiem rozebrana,

gość napisała:

gość napisała:

raczej nigdy, najpierw mieszkanie z teściami, więc nie było jak, przed południem praca, a po południu córka wraca z przedszkola, nago chodzić to sobie można jak się jeszcze nie ma dzieci, potem takie rzeczy idą w odstawkę, no i nie ma co kryć, w pierwszych latach związku jest może coś ekscytującego w gapieniu się na drugą połówkę, ale po 10 i więcej wszystko się nudzi

jestem ciekawa jakie doświadczenia i zabawy erotyczne kryją się za stwierdzeniem "wszystko się nudzi", bo mam wrażenie, że za takim "wszystko" stoi często bardzo niewiele i takie bardzo niewiele może się znudzić, ale zamiast olewać swoje życie seksualne, swojego partnera czy partnerkę, chyba lepiej coś z tym zrobić, przecież wszyscy potrzebujemy czułosci i bliskości i seksu po prostu, jak bez tego tworzyć związek? zawsze warto starać się, bawić, eksperymentować, ale prościej jest nie robić nic, tylko narzekać, że nic się zrobić nie da,

nic nie wiesz o moich doświadczeniach erotycznych, więc proszę, nie wypowiadaj się i nie zakładaj z góry, co robiłam, a czego nie, raczej zajmij się bieganiem na golasa i zabawą, swój nos w swoje sprawy

O tak, biegamy nago lub częściowo ubrani dość często.
Mamy 4 letnią córkę i nie jest to wielkim problemem. Może to jednak prowadzić do śmiesznych sytuacji.
Pewnego razu gdy mieliśmy w domu gości Nasze dziecko wybiegło nago z pokoju do łazienki odwiedzając salon.
Chyba niepotrzebnie zwróciliśmy jej uwagę, że nie powinna. Po chwili ciszy odpowiedziała:"A dlaczego nie mogę, przecież wy czasami też chodzicie nago..."
Na szczęście wszyscy wybuchli śmiechem.

Pozdrawiamy
Nienasyceni AA

gość napisała:

raczej nigdy, najpierw mieszkanie z teściami, więc nie było jak, przed południem praca, a po południu córka wraca z przedszkola, nago chodzić to sobie można jak się jeszcze nie ma dzieci, potem takie rzeczy idą w odstawkę, no i nie ma co kryć, w pierwszych latach związku jest może coś ekscytującego w gapieniu się na drugą połówkę, ale po 10 i więcej wszystko się nudzi

Po ponad 20 latach razem mogę napisać: nie nudzi nam się, więcej nawet, teraz jest zdecydowanie ciekawiej niż kiedyś, kiedy na przykład nie dosypialiśmy przy małych dzieciach i trudno było znaleźć czas i siły na cokolwiek innego, od kilku lat bardzo dbamy o to, żeby tzw obowiązki (praca, dzieci, itd) nie były naszym jedynym motorem działań, żeby znaleźć czas i chęć, żeby zrobić coś razem tylko dla siebie, mieć wspólne sekrety, zabawy i żarty, chwile wolne od cenzury...

Tak

heja ja właśnie nago siedze jest super uwielbiam to czuje się lekko i przyjemnie

jak tylko moge... Uwielbiam to, jesli pogoda na to pozwala to spie tez nago...

Jeszcze niedawno, gdy dzieci były na wakacjach, a do tego panowały upały, prawie codziennie. Wracałam z pracy do rozgrzanego domu, rozbierałam się, wchodziłam pod prysznic, a potem nie chciało mi się już w nic ubierać. Mam własny dom i mogę pozwolić sobie nawet na wyjście na podwórko, a przynajmniej bez obawy paradować nago po części podwórka za domem, bo gęsto rosnące tuje zasłaniają widok z ulicy. Podobnie jak Zulka, doskonale czuję się nie mając nic na sobie, a już chodzenie boso po domu to u mnie normalka.

Margaret, ale ci zazdroszczę - móc wyjść przed dom nago, to musi być wspaniałe uczucie, ech, nigdy nie marzyła o małym domku na wsi, ale teraz pomyślałam, sobie, że miło byłoby usiąść gołą pupą z kubkiem kawy w ręku na pachnącej trawie, mieszkam w bloku i o wychodzeniu na zewnątrz bez ubrania mogę tylko pomarzyć - anna

gość napisała:

Margaret, ale ci zazdroszczę - móc wyjść przed dom nago, to musi być wspaniałe uczucie, ech, nigdy nie marzyła o małym domku na wsi, ale teraz pomyślałam, sobie, że miło byłoby usiąść gołą pupą z kubkiem kawy w ręku na pachnącej trawie, mieszkam w bloku i o wychodzeniu na zewnątrz bez ubrania mogę tylko pomarzyć - anna

To prawda, własny dom daje dużo więcej swobody, niż mieszkanie w bloku. Gołą pupą na trawie wprawdzie nie siadam, ale na huśtawce, tak jak piszesz, z kawą, to i owszem. Tyle, że mogę pozwolić sobie na to przez miesiąc, najwyżej półtora miesiąca w roku, gdy dzieci wyjadą na wakacje - Gośka

Juz was Wszystkie lubie....Nie bojcie sie nie jestem zboczncem ani ekhibicjonista.Ale tez jak tylko temperatura
jest wieksza od pokojowej ,chadzmy nagolasa, od 10 lat jestem z taka Wspaniala Kobieta, ktora lubi to co ja, a ja to co ONA.I jakos nam sie to nigdy nie nudzi,nic co robimy razem sie nam nie nudzi,nigdy mi jej pupa ani piersi nie spowszednialy,A to jak pupa urosla troche to jeszcze bardziej mi sie podoba.Kiedys w peirwszym malzenstwie
nie spieszylo mi sie do domu,teraz uwielbiam do Niej wracac jak najszybciej.Oczywiscie dom i ogrod jest.Uwielbiam jak idzie nagolasa i sie schyla by cos zrobic(wyrwac chwascika) i patrzy czy patrze i podziwiam.Jedni sasedzi niby tam podgladali ,ale zapytalem czy ich to razi ,kiedys odpowiedzieli,ze wolnosc tomku w swoim domku,czasem zrobimy gryla, i nie ma problemow.Ale nastepny dom
bedzie robiony tez i pod tym katem, z mozliwoscia sypiania pod golym niebem ,wlasnymi warzywami,owocami zeby nie trzeba bylo,nawet po zakupy.I zdradze Wam,ze nie nosimy majtek ,ani Ona ani ja.A raz w pazdierniku poszla w samym plaszczyku i ponczochach na zakupy na pol dnia ,Jak mi bylo goraco to tylko ja wiem.Oczywiscie nosilem koszyk,;-))))) ktorym zaslanialem sie z przodu.
Dzieci mamy odchowane poza domem ,wiec zasluzylismy na taki "luxus".Nie sprawia nam roznicy tez czy jedziemy na plaze dla nagusow czy dla textylnych.Ale to juz chyba inny temat.

BaRDZO CZESTO,UWIELBJAM NAGOSC SWOJA I MOJEJ PARTNERKI ,MIMO ZE JEST TROCHE PUSZYSTA ALE DLA MNIE JJEST PIEKNA A JEJ CIALO JESZCZE PIEKNIJSZE

rownierz jak nie ma dzieci w domu moze byc maz i matka lubie chodzic nago sciagam wszystko czuje swobode jestem soba nie krepuje sie mamy ani ona mnie maz ma problem z ptaszkiem bo mu sterczy ale odbywamy stosunek i ma spokoj gorzej z mama chodzi podniecona ale ma rozne rzeczy daje rade

ok,ale czy lubicie gdy ktoś trzeci widzi waszą nagość?

Osoby trzecie- nie. Nie muszą przecież chcieć oglądać mnie bez ubrań. Podobnie dzieci nie powinny być świadkiem seksu rodziców. Ale ja i mój Mężczyzna sami nago w mieszkaniu... Mrrrrrrrrrrr :)) Móc w nocy czuć całym ciałem przytulonego do siebie Ukochanego- o taaaaaaaak, uwielbiam to. Chciałabym tak wychować dzieci, by widok rodziców nago nie stanowił problemu. W końcu, drogie Panie, nasze ciała są piękne, zwłaszcza dla naszych Panów, więc dlaczego je chowamy, jakby były powodem do wstydu?

Nie ale spac na golaska jak najbardziej, zwłaszcza latem...;-)

Razem z naszą ośmioletnią córką niemal całe dnie chodzimy nago po mieszkaniu.Nie wstydzimy się swojej nagości oraz często przebieramy się w swojej obecności.Wakacje zawsze spędzamy na plaży naturystów.

Uwielbiam nagość. Czasami chodzę nago. Czasem sypiam.
Lubię też spacery w sukience lub spódnicy i bluzce bez bielizny pod spodem.
Przyjemnie jak świeże powietrze owiewa gołe ciało

chdze praktycznie kiedy mam okazje jestem zadbana ladna kobieta rzadko naet nosze bielizne przeszkadza mi lubie jak wiaterek mi chodzi po miedzy nogami maz nawet tez jak ma czas po pracy tez sie rozbiera tylko ma problem penis mu staje nawet po stosunku za chwile zowu ma wzwod i nie raz musze mu dawac pare razy swojej szparki bo mi nie daje spokoju

ja nie chodze nago. nie jestem zwierzakiem, tylko człowiekiem

my kobiety czy dziewczyny nie jestesmy zwierzakami dlatego ze chodzimy nago przeciez chodzimy do lozka z mezem czy partnerem na golasa nie wyobrazam sobie spania w majtkach jezeli mamy taka prace po ktorej trzeba sie kapac to nie czekam az w domu sie wykapie tylko ide do wspolnej lazni i trzeba sie rozebrac do gola i kapie sie wiele dziewczyn czy kobiet na golasa tak samo po mieszkaniu wolny wybor chce chodzic nago moja sprawa nie jestesmy zwierzetami jak chodzimy nago u doktora trzeba sie rozebrac u masarzystki tez w lazni na basenie naturysci sie rozbieraja tak ze kawalek zycia spedzamy na golasa

gość napisała:

ja nie chodze nago. nie jestem zwierzakiem, tylko człowiekiem

no proszę, zawsze wydawało mi się że jesteśmy ssakami i rodzimy się nago, a ubierać zaczęliśmy się dlatego, że nie mamy futra które zapewniłoby nam ilość ciepła wystarczającą do przeżycia... jak to się człowiek czasami myli, kiedy wydaje się mu, że nagość jest czymś naturalnym i pięknym!

gość napisała:

Margaret, ale ci zazdroszczę - móc wyjść przed dom nago, to musi być wspaniałe uczucie, ech, nigdy nie marzyła o małym domku na wsi, ale teraz pomyślałam, sobie, że miło byłoby usiąść gołą pupą z kubkiem kawy w ręku na pachnącej trawie, mieszkam w bloku i o wychodzeniu na zewnątrz bez ubrania mogę tylko pomarzyć - anna

Chyba każdy o tym marzy,ale sam mówi,ze to zboczenie-bez sensu!

bardzo dobrz

lubicie gdy ćiepło podomku nagoo i co fajnegoo

Nagość daje tyle możliwości szybkiego seksu w... :)

zdaza sie w weekendy :)

Ja jestem już kilka lat wdową. Mam dwójkę dzieci. Teraz chłopak ma 16 lat, a córka 14. Nie ma u nas problemu z nagością. Często chodzimy po domu nago, a zwłaszcza gdy są upały. Mieszkamy na wsi i mamy podwórko, gdzie nic nie widać z zewnątrz. Latem pompujemy basen i razem się kąpiemy. Czasami przyjeżdża moja siostra z córką i również zrzucają ubrania. I tak wszyscy nago spędzamy letnie upalne popołudnia.

Ja jestem rozwódką. Mieszkam w bloku razem z 18 letnim synem. U mnie również nie było i nie ma problemu z nagością. Syn to już dorosły człowiek, a przez ten cały czas obserwowałam jego rozwój. Choć nie ma dziewczyny, to naprawdę przystojny i bogato obdarzony przez naturę mężczyzna. Często kąpiemy się razem i chodzimy nago po domu.

Codziennie zarówno mąż jak ija chodzimy całkiem nago ,wieczorem po kąpieli już się nie ubieramy bo śpimy na golaska ,rano wspólna kawa bez ubrańa w dni woln e od pracy gdy jest gorąco to ubrania odpoczywają cały czas . Jestesmy po ślubie juzprawie trzydzieści lat i nasze nagie ciała nam się nie opatrzyły bo sie kochamy , ja uwiebiam patrzeć na jego genitalia ,szczególnie gdy ma erekcję a ma ją przy mnie dosyc czesto on natomiast zachwyca się mym biustem ,pupą a szczegolnie cipką ,lubie czuć jego wzrok na mych wdziękach. o cudowne uczucie taka nagość wspólna ,polecam ,dodam że sie nie depilujemy,uważamy oboje że tak jest piękniej i naturalnie

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij