poniedziałek, 25 marca 2019
postów: 27

"FILMY WARTE POLECENIA (nie tylko klasyki)"



Wczoraj oglądałam film z tego roku: "Policja zastępcza" (tłumaczenie w klasycznym, polskim stylu, gdzie oryginalny tytuł to: "The Other Guys"). Zaczyna się jak zazwyczaj: pościg, strzelanina, wybuchy... ale film jest o policjantach tzw. "drugiego planu", którzy uczynili z policyjnej tematyki, bardzo dobrą komedię.
Podsumowanie na przekonanie: epizodycznie występuje Eva Mendes, gdzie jej mąż uważa ja za "stare pudło chodzące w szmatach" (a każdy wie jak ona wygląda), a na dodatek egoistkę, która chce się zapisać na kurs seksu oralnego, gdy on nie ma na to pieniędzy... ;)


ironia napisała:

Wczoraj oglądałam film z tego roku: "Policja zastępcza" (tłumaczenie w klasycznym, polskim stylu, gdzie oryginalny tytuł to: "The Other Guys"). Zaczyna się jak zazwyczaj: pościg, strzelanina, wybuchy... ale film jest o policjantach tzw. "drugiego planu", którzy uczynili z policyjnej tematyki, bardzo dobrą komedię.
Podsumowanie na przekonanie: epizodycznie występuje Eva Mendes, gdzie jej mąż uważa ja za "stare pudło chodzące w szmatach" (a każdy wie jak ona wygląda), a na dodatek egoistkę, która chce się zapisać na kurs seksu oralnego, gdy on nie ma na to pieniędzy... ;)

ja to kupuję, maksymalnie pokręcone komedie, to jest coś co lubię, ja niestety mam do polecenia tylko klasyk, "Kika" Almodovara, wiem, że to wszyscy znają, ale ja kocham ten film, szczególnie za scenę, kiedy Kika odkrywa, że wszyscy faceci wokół ją oszukiwali, opuszcza dom i jeszcze dowiaduje się, że oddana służąca też ją zdradziła -pomogła zboczeńcowi, który zgwałcił Kikę, jej samotność w tamtym momencie jest mrożąca krew w żyłach, no i końcowa scena jest boska, kiedy Kika łapie stopa, a przystojniak w samochodzie zaprasza ja na wesele, na które właśnie jedzie i Kika zmywa krew z sukienki, uśmiecha się do niego i po prostu zaczyna nowe życie, zostawiając za sobą całe pokręcone towarzystwo, które ją zdradziło, ja lubię happy endy:),

cudownie, polecamy sobie dobre komedie, to ja też coś mam, nie wiem, czy to klasyk, czy nie, bo ja trafiłam na ten film zupełnie przypadkiem, kupiłam na Dworcu Zachodnim od pana, który sprzedawał płytki wyjęte z gazet, skusiłam się, bo na okładce było napisane: kino według Tarantino, film ma tytuł: "Cztery pokoje", główny bohater to lekko zagubiony w dużym, starym hotelu boy hotelowy, jest noc sylwestrowa, a on musi obsługiwać naprawdę wymagających gości, powiem jeszcze, że w jednym z epizodów gra Madonna i całkiem nieźle jej to wychodzi, oraz sam Tarantino i jemu już wychodzi to świetnie, naprawdę dobrze się bawiłam przy tym filmie, polecam,

a ja lubię chodzić z moim dzieckiem na bajki, ostatnio oglądaliśmy "Zaplątani" Disneya, tam też były niezłe kawałki: opowieść jest na motywach Roszpunki, długowłosa dziewczyna spędza życie zamknięta w wysokiej wieży, a jej matka (tzn. kobieta, która podaje się za jej matkę) nie wypuszcza jej na zewnątrz wmawiając dziewczynie, że świat jest niebezpieczny i że ona ( ta matka niby) musi ją przed nim ( przed tym światem )chronić, potem okazuje się, że ta niby-matka to wiedźma, która trzyma dziewczynę w zamknięciu, bo dzięki magicznym mocom dziewczyny utrzymuje swoją młodość, kiedy dziewczyna wydostaje się na wolność odkrywa, że to nie przed światem powinnam się chować, ale jak sama mówi: "przed tobą matko", toksyczna relacja matka - córka w całe okazałości, żaden głęboki film psychologiczny lepiej by tego nie oddał, dlatego polecam "Zaplątani"

"Pół żartem, pół serio" - widziałam ten film chyba z dziesięć razy, i tak za każdym kiedy jest w programie, nie mogę oderwać się od telewizora, zabawny i seksowny, nie znam lepszego filmu,

gość napisała:

"Pół żartem, pół serio" - widziałam ten film chyba z dziesięć razy, i tak za każdym kiedy jest w programie, nie mogę oderwać się od telewizora, zabawny i seksowny, nie znam lepszego filmu,

za Twoją radą obejrzałam dzisiaj ten film i ..... dzięki :)

Zdecydowanie Kill Bill, absolutnym obowiązkiem jest film "Pi", polecam koniecznie obejrzyjcie

"Tańcząc w ciemnościach" - zdecydowanie nie jest to film lekki, łatwy i przyjemny, ale po prostu świetny i z genialnymi piosenkami Bjork, no i "8 kobiet" też genialne piosenki oraz cała gama seksownych kobiet i życiowych problemów seksownych kobiet:)

"Tańcząc w Ciemnościach" - o tak, film mistrzowski po prostu. Chociaż moim zdaniem, jest do obejrzenia tylko jeden raz.

Osobiście lubię filmy psychologiczne delikatne kino fantasy (nie wydumane science fiction), takie po których zakończeniu nie jest się w stanie od razu wyłączyć DVD, tylko czeka się aż przestaną "lecieć" napisy i przez dłuższy czas pozostaje się pod wpływem tego filmu, snuje się przemyślenia - "a może jest w tym trochę prawdy, może świat wcale nie wydaje się taki jakim go widzimy? może jest tylko iluzją?". Dla mnie takim filmem był "K Pax", "Matrix", "Efekt Motyla" i " Truman show" - czasem mi się wydaje, że właśnie na takiej makiecie żyjemy, że codzienne życie ma odwrócić uwagę od tego, że wszystko co widzimy jest wytworem naszej wyobraźni, może nawet zbiorową schizofrenią :-D Uprzedzam, że jestem fanką teorii spiskowych a nie uciekinierką z domu wariatów ;)

Oprocz poruszajjacych klasykow, takich jak "Skazani na Shawshank", jest mnostwo filmow, ktore moge ogladac z tysiac razy i nadal naleza do moich ulubionych:) A jaki film kiedy, to juz zalezy od tego, jaki mam nastroj i jaki film poprawi lub utrzyma nastroj. Z filmow "pokreconych", gdzie realizm miesza sie z wyobraznia, a podczas ogladania juz nie wiadomo, czy akcja to realizm czy juz wytwor wyobrazni glownego bohatera, polecam "Podziemny krag", czy "Tozsamosc" z Johnem Cusack'iem. Dreszczy dostaje tez zawsze na "Siedem"czy "Lsnieniu." Lubie wracac do "Hooligans'ow". Poza tym jestem wielka fanka akcji o zabarwieniu wojennym, moja stala pozycja to "Helikopter w ogniu". Duzo tego ... ;]

gość napisała:

Osobiście lubię filmy psychologiczne delikatne kino fantasy (nie wydumane science fiction), takie po których zakończeniu nie jest się w stanie od razu wyłączyć DVD, tylko czeka się aż przestaną "lecieć" napisy i przez dłuższy czas pozostaje się pod wpływem tego filmu, snuje się przemyślenia - "a może jest w tym trochę prawdy, może świat wcale nie wydaje się taki jakim go widzimy? może jest tylko iluzją?". Dla mnie takim filmem był "K Pax", "Matrix", "Efekt Motyla" i " Truman show" - czasem mi się wydaje, że właśnie na takiej makiecie żyjemy, że codzienne życie ma odwrócić uwagę od tego, że wszystko co widzimy jest wytworem naszej wyobraźni, może nawet zbiorową schizofrenią :-D Uprzedzam, że jestem fanką teorii spiskowych a nie uciekinierką z domu wariatów ;)

teorie spiskowe mnie przerażają, ja generalnie mam do siebie ograniczone zaufanie, a kiedy naczytam się o spiskach i podwójnych światach, to już w ogóle boję się spojrzeć w lustro, boję się sąsiadki, własnego kota i widelca (szczególnie widelca)

mhmm....Bękarty wojny i oczywiście Tarantino :)
trochę klasyki - niedoceniane kino polskie (Kogel-Mogel, Kochankowie mojej mamy)

Neah napisała:

"Tańcząc w Ciemnościach" - o tak, film mistrzowski po prostu. Chociaż moim zdaniem, jest do obejrzenia tylko jeden raz.

O tak, zgadzam się w pełni! Moim zdaniem filmy von Triera i wspomnianego wcześniej przez Neah autora "Pi", Aronofskyego, to filmy, które owszem, trzeba obejrzeć... ale raz, bo powtórne oglądanie grozi poważnym kryzysem psychologicznym. Mnie po prostu wszystkie ich filmy wbiły w ziemię. No, może poza "Królestwem" von Triera, do którego wracam co kilka lat. To film, który ostatecznie podzielony został na kawałki, bo trwa - bagatela - 8 godzin w sumie. Rzecz, a raczej rzeczy dzieją się w szpitalu psychiatrycznym. Czasem dziwne, czasem śmieszne, czasem straszne, czasem smutne. Ale cały czas bardzo dobre.

Z lżejszych rzeczy, to lubię "Dróżnika" i drugi film tego reżysera "Spotkanie", i ubóstwiam wprost "Między słowami" Coppoli.

Z czystym sumieniem mogę polecić hiszpańską komedię "Nieświadomi" (Inconscientes z 2004 r.) bardzo fajny film kostiumowy - psychoanaliza Freuda na wesoło z piękną Leonor Watling w roli Almy, niezwykle inteligentnej i nowoczesnej kobiety :) Z nieco cięższych klimatów "Shutter Island" Scorsese. L. di Caprio naprawdę daje radę, zresztą nie tylko on - bardzo ciekawy film z nieco psychodelicznym klimatem. Z innych, bardziej lajtowych obrazów - "Pod słońcem Toskanii" - spora dawka optymizmu i słońca , po obejrzeniu tego filmu zawsze mam świetny nastrój, a to lubię :) Trochę podobny klimat odnajdziemy w filmie "Listy do Julii" (bardzo dobra rola Vanessy Redgrave). Do "słonecznego" zestawu dorzucę "50 pierwszych randek" :) Na zupełnie rozluźnienie polecam "Brzydką prawdę" z wcale niebrzydkimi - Gerardem Butlerem (ehh) :) i Katherine Heigl- filmowi można zarzucić schematyczność i przewidywalność, ale na pewno nie można mu odmówić sporej dawki świetnego humoru :) Z innych filmów wspomniane wyżej: "Hooloigans", "Kill Bill" vol. 1 i 2, "Helikopter w ogniu". "Czekolada" z Johnym Deepem, "Jeździec bez głowy" - jak nie przepadam za horrorami, ten jest naprawdę świetny. Z rodzimych produkcji dorzucę "Dzień Świra", "Vinci" i bardzo dobre kino z Marcinem Dorocińskim "Ogród Luizy". Ciekawym filmem jest też "Wino truskawkowe" na podstawie prozy Andrzeja Stasiuka, ze świetną muzyką Michała Lorenca. Zawsze w dobry humor wprawia mnie też "Madagaskar", zwłaszcza król Julian i genialny dubbing Jarosława Boberka :)

może Sierociniec '2007 (Orfanato) - taki horror z głębią. Widziałyście?

gość napisała:

może Sierociniec '2007 (Orfanato) - taki horror z głębią. Widziałyście?

Bibi ostrzegam!! - nie oglądaj Sierocińca bo nie spojrzysz w lustro przez tydzień ;)

gość napisała:

gość napisała:

może Sierociniec '2007 (Orfanato) - taki horror z głębią. Widziałyście?

Bibi ostrzegam!! - nie oglądaj Sierocińca bo nie spojrzysz w lustro przez tydzień ;)

najważniejsze, żeby nie było w filmie sztućców, z reszta już sobie jakoś poradzę,

Ja tak miałam po "Egzorcyzmach Emily Rose" - jak się budziłam o 3.00 w nocy, to serce mi stawało...

ladymanson napisała:

Ja tak miałam po "Egzorcyzmach Emily Rose" - jak się budziłam o 3.00 w nocy, to serce mi stawało...

a ja lubię dobre horrory, podobał mi się "krąg", taki mroczny i męczący, czy "Egzorcyzmy Emily Rose" są w tym stylu?

Nie wiem, bo... nie widziałam "Kręgu". Od kilku lat nie oglądam horrorów. Nawet na "Piły" nie chodzę. Bo potem spać nie mogę i w ogóle głupoty mi przychodzą do głowy. Nadrabiam za to serialami kryminalnymi, w których dobrzy policjanci łapią złych przestępców ;-)

a ja na święta polecam "Grinch świąt nie będzie" od kilku lat oglądam ten film regularnie, właśnie w okolicach świąt, zabawny, zakręcony, świąteczny, czegóż chcieć więcej,
uwaga dla wielbicieli i wielbicielek słodkich familijnych opowieści: Grinch nie całkiem taki jest, ale kończy się happy endem,
moim zdaniem świetna zabawa dla dzieci i dla dorosłych,

to jak lubicie się bać to polecam Sierociniec - zaskakujące zakończenie, są emocje, psychologia przeważa nad krwią i to odróżnia ten film od pozostałych pseudo horrorów typu Piła. Naprawdę warto zobaczyć!

Najbardziej psychikę ryje Martys ale polecam ;)

Widzę, że całkiem sporo fajnych filmów polecacie. Filmy, niekoniecznie łatwe, które mnie zachwyciły to: Malena, Ukryte Pragnienia, Zakochani widzą słonie, Biegnij Lola Biegnij, Mroczny przedmiot pożądania, Miasto kobiet, Nagi lunch. Z nowszych: Prawo Zemsty (ach, ten Gerard!) i Autor Widmo. A takie leciutkie, na wieczór z przyjaciółkami (nie zmuszajmy facetów do oglądania babskich filmów, uwierzcie, podziękują wam za to!) to I hate Valentines, Ugly Truth (znowu Gerard!) i Strictly Sexual.

"Wielki błękit" Luca Bessona to film, który uwielbiam i każdej z Was gorąco polecam (jesli go jeszcze nie widziałyście). Na poprawę humoru zawsze oglądam pierwszą lub druga część przygód Bridget Jones lub "Był sobie chłopiec" z Hugh Grantem. Z cięższego kina bardzo zapadł mi w pamięć obraz "Control" i "XXY". Ostatnio obejrzalam też "Odgłosy robaków: zapiski mumii" - film będący studium śmierci głodowej człowieka odtworzonym na podstawie dziennika prowadzonego przez samobójcę. W filmie nie występują aktorzy, slyszymy tylko głos głównego bohatera i odgłosy lasu. Niektórym taki film może wydać sie nudny, ale ja nie mogłam sie od niego oderwać.

Film do którego wracam i który mogłabym oglądać non stop to,,Przeminęło z wiatrem,, i niezapomniana Vivien Leigh jako Scarlett O`Hara.Genialnie zagrali też aktor Clark Gable jako Rhett Butler-trzeci mąż Scarlett,Olivia de Havilland jako cudowna i dobra Melanie Hamilton Wilkes oraz Hattie McDaniel jak niania Scarlett.W tym filmie jest wszystko co powinien posiadać film najwyżej klasy miłość,zazdrość, burzliwe rozstania i powroty,łzy i namiętność.Serdecznie wszystkim polecam.

Filmy,które warto obejrzeć i które osobiście uwielbiam to: Leon zawodowiec,Dirty Dancing,Ja cię kocham,a ty śpisz oraz filmy Pedro Almodovara,które są mistrzostwem np.Porozmawiaj z nią czy Wszystko o mojej matce.Serdecznie polecam.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij