wtorek, 26 września 2017

Równość, wolność, orgazmiczność: on nie lubi prezerwatywy, ona ma postarać się o pigułki

Im kobieta ma mniej do powiedzenia w związku za dnia, tym mniejsze jej szanse na chwile seksualnych uniesień w nocy. Brak poczucia pewności związany z byciem panią własnego losu przenosimy do sypialni. Zamiast znosić pokornie swój bezorgazmiczny los, warto uwierzyć, że nasze potrzeby też się liczą.

„Bo mężczyzna jest od noszenia spodni w związku” – dziesiątki razy spotkałam się zarówno z kobietami jak i mężczyznami dobitnie wypowiadającymi tego typu deklarację. O co chodzi? Sam fakt posiadania penisa lub jego brak ma decydować o tym, komu w związku należy się rola dominująca, a komu podporządkowana. Nie liczy się mądrość, wytrwałość, cierpliwość, zaradność, pracowitość, odpowiedzialność, empatia, kreatywność. Ważne jest tylko, kto ma, a kto nie ma penisa. W tym układzie osobniki bez penisów (kobiety) znajdują się dokładnie tam, gdzie osobniki z penisami (mężczyźni) chcieliby je widzieć. Są pozbawione kontroli nad własnym życiem. Ich rola polega na ogół na świadczeniu usług, którymi dominujący członek w związku nie chce zajmować się sam: masa upierdliwej, codziennej, czasochłonnej, powtarzalnej roboty, za którą nikt nie będzie dziękował. Kobiece potrzeby i pragnienia nie mają w tym układzie dużego znaczenia. To wywołuje poczucie wyczerpania i bezsilności. Trudno w tej sytuacji określić, czego oczekujemy od życia w ogóle, a od seksualnego w szczególe.

On nosi spodnie, a ona udaje orgazmy

W czasopiśmie naukowym Sex Roles opublikowano wyniki badań przeprowadzonych przez zespół badawczy pod kierownictwem Lisy Rosenthal z uniwersytetu Yale. Rosenthal wraz ze swoim zespołem przeprowadziła badanie, w którym wzięło udział 357 kobiet i 126 mężczyzn, studentów i pracowników uniwersyteckich, heteroseksualnych i seksualnie aktywnych. Badani dostali do wypełnienia ankietę, która miała nie tylko zmierzyć poziom ich seksualnej asertywności, ale także określić światopogląd w odniesieniu do roli płci w społeczeństwie. Pytaniom o otwartość względem własnych i partnera potrzeb w sypialni towarzyszyły między innymi te o podejście do roli kobiet w społeczeństwie, kwestie molestowania seksualnego oraz zdrowia reprodukcyjnego.

Eksperymentalnym urozmaiceniem badania było pomieszczenie, w którym je przeprowadzano. Na stołach, przy których siedziały osoby wypełniające ankiety, ustawione były pojemniki z kobiecymi prezerwatywami wraz z instrukcjami objaśniającymi sposób ich użycia. Całość uzupełniona napisami Darmowe kobiece kondomy. Weź kilka. Zabezpiecz siebie i partnera(kę). Każda chętna osoba mogła wziąć je dla siebie, a nawet kilka z myślą o znajomych. Nie była to nagroda za udział w badaniu, tylko jego zaplanowany element. Część osób skorzystała z okazji, inni nie. A czego to miało dowieść?

Okazało się, że – bez względu na płeć – osoby, które podzielały tradycyjny podział ról płciowych w społeczeństwie, czyli mówiąc w skrócie dominację mężczyzn, identyczne przekonania wnosiły do sypialni. W efekcie kobiety przyjmujące taką uległą rolę były skłonne także do uległości seksualnej. Jednocześnie przyznawały, że mają problem z satysfakcją seksualną oraz że nie mają też decydującego głosu w kwestii środków zabezpieczających przez chorobami wenerycznymi. Bez względu, czy to był nowy partner, czy dłuższa znajomość, rezygnowały z prezerwatywy, narażając się tym samym na większe ryzyko zakażenia chorobą i nieplanowaną ciążę tylko dlatego, że gumki nie życzył sobie mężczyzna. Te wyniki pasowały do tej grupy mężczyzn, która przypisywała sobie prawo do dominacji nad partnerkami, spychając na kobiety odpowiedzialność za zabezpieczenie się podczas stosunku (to kochanka miała brać pigułki). Oczywiście, jak łatwo zgadnąć, kobiece prezerwatywy nie wzbudziły ich zainteresowania.

Dla Rosenthal kobiece prezerwatywy były swego rodzaju próbnikiem nieubranego w słowa podejścia do kobiecych potrzeb w związku. Taki rodzaj środka antykoncepcyjnego, pomyślany z uwzględnieniem kobiecej anatomii, stawia w centrum nasze potrzeby. Każda osoba, która je odrzuca lub lekceważy, nie wyrazi też zainteresowania takimi prezerwatywami. Morał z całej tej historii jest prosty: jeżeli nie będziemy walczyć o własne prawa i pozycję w społeczeństwie, będzie to miało negatywne konsekwencje nie tylko w życiu zawodowym, ale także prywatnym, z naszym zdrowiem łącznie. Tradycyjny podział ról społecznych, w których to mężczyźni dominują, spycha Nas do roli obywatelek drugiej kategorii. Ogranicza to nasze prawo do awansu, zdrowia, czy w końcu do orgazmu.

Podążaj za swoimi potrzebami

Żyjemy w męskim świecie, w którym od kobiet oczekuje się dostosowania do męskich norm. Na jednym końcu mamy islam, który zakrywa kobiety od stóp do głów, z drugiej kulturę zachodu, która rozbiera kobiety i eksponuje kobiece ciała tak bardzo, jak nigdy wcześniej tego nie robiła. Obie strony sprowadzają kobiecość do poziomu produktu, którego ciało i zachowanie ma zaspokajać męskie fantazje. I dlatego uważam, że dążenie do orgazmu wyzwala kobiety. Kiedy kobieta potrafi zadbać o swoją przyjemność w łóżku, jest to ściśle związane z jej szacunkiem do samej siebie oraz z poczuciem własnej wartości. Dobry seks i orgazm może sprawić, że poczujecie się pełne życia, energii i wiary we własne siły.

Wyuczono nas nie wyrażać naszych potrzeb, nie domagać się tego, co jest dla nas dobre. Jesteśmy niedoświadczone w stawianiu wymagań zarówno w łóżku, jak i po za nim. Jak mamy czuć się w łóżku namiętne, wyzwolone i pełne pasji, jeśli podświadomie boimy się odrzucić zahamowania? Jednym ze sposobów na wymknięcie się blokującym nas ograniczeniom jest podążanie za swoimi potrzebami! Jeżeli czujecie, że coś jest dobre i przyjemne, róbcie to. Jeżeli coś wydaje wam się fałszywe lub wymuszone, zaakceptujcie własne odczucia i się wycofajcie.

Wyobraź sobie, że nie ogranicza cię poczucie winy i wstydu, ani lęk przed odrzuceniem, jesteś całkowicie pewna siebie. Jak w takiej sytuacji wyglądałyby twoje doświadczenia seksualne? Wymyśl kilka możliwości, z detalami. To dobry moment, żeby przestać się zastanawiać, co jest „normalne”, a skupić się na tym, co może być dla ciebie przyjemne i dobre.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (4)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

To przykre, że w XXI w. są jeszcze kobiety, które godzą się być w związku przedmiotem. Dla mnie to niezrozumiałe. Gdybym pozwoliła na przedmiotowe traktowanie przez partnera, miałabym do siebie obrzydzenie. Jestem kobietą, osobą wyjątkową. Stworzona zostałam do kochania, wielbienia i rozpieszczania.

gość

ja uważam, ze podstawą jest wiara kobiet w to, że sobie poradzą same, bez koniecznosci wspierania się na meskim ramieniu, przekonane o swojej sile mogą dokonywać mądrych wyborów w życiu, dotyczących zarówno tego jak chcą zarabiać na swoje życie, na co chca w zyciu przeznaczać wiekszą część swojej twórczej energii, jak i z kim i jak chcą spędzić życie,

niestety nie zgadzam się, że mamy xxi wiek i kobiety nie mają problemu z budowaniem związków, cały czas liczy sie, żeby był mąż, a jaki to? już trzeciorzędna sprawa...

gość

a co jesli kobieta lubi byc dominowana :P ?

gość

ja lubię ;) ale... w łóżku ciężko mi się do tego przyznać. Wyzwolona kobieta a chciałaby być zdominowania?? błędne koło....

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij