wtorek, 24 października 2017

Poliamoria. Jeden facet to za mało?

Od dziecka wbijano nam do głowy, że związek powinien opierać się na wyłączności i że kobieta może chodzić na randki z tylko jednym mężczyzną. A najbardziej pożądane są relacje, w których dwoje partnerów posiada monopol na swoją czułość i namiętność. Jednak schemat monogamicznego związku dla niektórych z nas jest jednak za ciasny. Wiele kobiet (w podobnym stopniu dotyczy to mężczyzn) nie odczuwa wystarczającej satysfakcji z dwuosobowego partnerstwa. Tymczasem możliwe jest stworzenie szczęśliwej miłosnej relacji z kilkoma partnerami równocześnie. W związku „poli” możesz kochać nawet trzech.

Chcecie wiedzieć więcej? Poznajcie Gemmę. Gemma ma dwóch facetów, Stuarta i Bena. Mieszkają we troje w domku jednorodzinnym w Seattle. Gemma za zgodą swoich partnerów chodzi na randki z Jimem. Jim wie o Stuarcie i Benie, sam ma żonę, której nie ukrywa przed Gemmą. Tak w skrócie prezentuje się partnerski miraż bohaterów serialu komediowego „Family”, dostępnego w serwisie YouTube. Wbrew pierwszemu skojarzeniu nie jest to serial o swingersach. Relacji bohaterów nie da się sprowadzić do schematu znudzona para szuka kochanka czy znudzona para szuka znudzonej pary. Bardziej niż na rekreacyjnym seksie, zaangażowanym zależy na miłości. Miłości otrzymywanej w multipakiecie – z kilku stron jednocześnie.

Kocham Ciebie, Ciebie i Ciebie

Fabuły serialu nie zrodziła niezaspokojona tęsknota za życiem w hipisowskiej komunie. Pisze ją życie rzeczywistej postaci ze współczesnego świata - amerykańskiej aktorki, pomysłodawczyni serii - Terisy Greenan. Kobieta żyje w związku z dwoma akceptującymi swoją obecność mężczyznami, każdemu przyznając prawo do dodatkowych partnerek. Bynajmniej nie jest w tym osamotniona. Rodzaj relacji prezentowanych przez Terisę, zwany poliamorią lub po prostu poli, stanowi coraz wyraźniej zauważalną formę partnerstwa. Szacuje się, że w Stanach Zjednoczonych funkcjonuje ponad 500 tys. związków poliamorycznych. Głosy miłośników poli można usłyszeć także w Polsce.

Poliamoria zwana jest często wielomiłością. Polega na zaangażowaniu w „romantyczny” związek miłosny z więcej niż jednym partnerem jednocześnie. A teraz uwaga: każda zaangażowana osoba musi wiedzieć o wszystkich innych lub przynajmniej zgadzać się na życie w wielokącie. Uczciwość jest świętą zasadą poliamorii. Jeśli Twój mąż domyśla się, że masz kogoś na boku, nie akceptuje tego i jest to to dla niego źródłem smutku, to nie jest to poliamoria, tylko po prostu zdrada.

Miłość to nie pieniądze. Dla każdego starczy

Wielomiłość występuje w różnych wariantach i konfiguracjach, co kto lubi. Heteroseksualnie, homoseksualnie, biseksualnie. Wszystko opiera się na dobrowolności i samostanowieniu. Dziewczyna mojego chłopaka nie staje się z marszu moją dziewczyną, mój chłopak nie musi być chłopakiem mojego męża. No chyba, że tego chcą. Analogicznie, nie muszę biegać na randki z każdym chłopakiem dziewczyny mojego męża. Wiadomo, serce nie sługa, a o nie tu głównie chodzi.

No właśnie. Miłość. Jak to z nią jest? Da się kochać jednocześnie więcej niż jednego faceta? Zwolennicy poliamorii twierdzą, że owszem, da się, bo z miłością nie jest jak z pieniędzmi, których ma się określoną ilość i jak dasz komuś trochę, dla innych może zabraknąć. Ich zdaniem każdy z nas ma w sobie nieograniczone pokłady miłości. Przelanie wszystkiego na jedną osobę jest czystym egoizmem.

Zdrada? Nie mam czasu na zdradę

A jak to jest z bezpieczeństwem? Da się ufać mężczyźnie, który kocha mnie, ją i jeszcze ją? Miłośnicy romantycznych wielokątów twierdzą, że uczciwiej jest kochać kilka osób równocześnie, za zgodą wszystkich dołączać do związku kolejnych ukochanych, niż bez końca wymieniać jeden obiekt fascynacji na drugi. W przeciwieństwie do „seryjnych monogamistów”, poli starają się nie odrzucać partnerów tylko dlatego, że ktoś bardziej interesujący pojawił się na horyzoncie. Zobowiązują się w równym stopniu dbać o potrzeby wszystkich swoich wybranków. W związkach poliamorycznych mało jest miejsca na strach przed odrzuceniem i samotnością.

Pozostaje kwestia partnerskiej nieuczciwości. Zdrady oczywiście się zdarzają, ale znacznie rzadziej niż w przypadku tradycyjnych związków monogamicznych. W kręgach miłośników wielokątów, pół żartem, pół serio mówi się, że poli nie mogą sobie pozwolić na zdradę, gdyż wypełnienie miłosnych zobowiązań wobec dwóch, trzech czy czterech partnerów jest zbyt czasochłonne. Poza tym, trudno znaleźć siłę na skok w bok, kiedy w domu tylu chętnych na miłosne harce.

Uporaj się z zazdrością

Trzeba jeszcze uporać się z zazdrością. Jest z nią jak z głodem czy gniewem – nikt nie jest odporny, prędzej czy później dopada każdego. Ważne by zrozumieć, że sama w sobie może nie być problemem, tylko symptomem problemu – braku pewności siebie, zaufania do partnera czy poczucia zagrożenia w związku. Poza przypadkami faktycznego przekroczenia granic przez partnera, mówi nam więcej o naszych własnych emocjach, o naszym strachu i niepewności, niż o zachowaniu tej drugiej strony.

Zwolennicy poliamorii zalecają podjęcie próby dotarcia do źródeł zazdrości, skupienie się na rzeczywistym problemie osoby zazdrosnej. Szczególnie rekomendowane są ćwiczenia mające na celu wzmocnienie pewności siebie. Polegają na wypieraniu negatywnych, niekorzystnych nawyków myślowych na swój temat i zastępowaniu ich nowymi – pozytywnymi. Osobom myślącym o sobie w superlatywach, przekonanym o własnej wartości łatwiej uwierzyć w szczerość uczuć swoich partnerów. Takie osoby po prostu wiedzą, że zasługują na miłość.

Zakochana para to tylko jedna z opcji

Większość z nas nie potrafi wyobrazić sobie życia w miłosnym trójkącie, czworokącie czy innym wielokącie. Doskonałe związki z naszych marzeń są zawsze dwuosobowe. Nie ma w nich miejsca na flirt z kimś trzecim, niemile widziane są nawet niewinne spojrzenia „na boki”. Poliamoria napawa nas lękiem, bo uderza w podstawy naszych wyobrażeń o idealnym partnerstwie.

Być może po lekturze, któraś z Was zechce spróbować życia w miłosnym wielokącie. Pozostałe stwierdzą: to jednak nie dla mnie, wolę tradycyjne rozwiązanie, jeden na jeden. W gruncie rzeczy nieważne, po której stronie każda z nas stanie. Postarajmy się jednak zrozumieć, że mamy wybór, a zakochana para, to tylko jedna z opcji. Platon opowiadał, że dusze ludzkie spadając z nieba pękają i rozpadają się na połówki. Każdy z nas ma gdzieś na świecie najbliższą sobie osobę – swoją drugą połowę, odnalezieniu której powinien poświęcić życie. Niektóre dusze rozpadły się jednak na więcej niż dwie części.

Partnerski miraż bohaterów serialu komediowego „Family”:

Victoria Warszawska

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (11)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

absolutnie poczułam się zaintrygowana poliamorią, to może być coś dla mnie, mam tylko wątpliwości - gdzie ja mogłabym znaleźć fajnych facetów, gotowych na taki eksperyment związkowy. Problem jest ze znalezieniem jednego porządnego faceta, a co dopiero trzech i do tego na tyle otwartych...ale pomarzyć można:)

gość

podoba mi się ten facet z dużym nosem z tego filmu - krecą mnie tacy brzydale, dla takiego mogłabym pobawić się nawet w poliamorystkę - czego się nie robi, jak odezwie się zew natury:))

gość

jak czytam takie teksty, to zaraz myślę sobie, że oto kolejny sposób na to, żeby mężczyźni mogli sobie mieć seks z kilkoma na tyle niepewnymi swojej wartości kobietami, że dającymi sobą manipulować, nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że kobiecie trudno byłoby się dobrze umościć w takim układzie, za to mężczyzna bardzo łatwo wykorzystałby taki układ ku swojej chwale i wygodzie,

gość

Ja z kolei mam dość tradycyjnego co do związków męża, więc na razie mogę zapomnieć. Szczerze mówiąc z czasem robię się coraz mniej zazdrosna i mogłabym sobie wyobrazić emocjonalne funkcjonowanie takiego związku ale... nie praktyczne. Musielibyśmy kupić wielki dom, albo co? No bo jak on się może zajmować wszystkimi swoimi dziećmi z różnymi kobietami a ja moimi wraz z ich licznymi ojcami? Wprawdzie badania nad poliamorią wykazały, że bez strat dla jakości związku można być równocześnie w 3 relacjach, ale to daje bardzo duże liczby (moich 3 facetów plus ich 8 lasek i ich ileś tam facetów). Nie zgadzam się z przedmówcą, co do niskiego poczucie własnej wartości uczestniczek takiego układu, ostatecznie wszystkie biorące w nim udział osoby zyskują taką samą wolność, widzę tu pokutujące stare przekonanie, że kobiety mają małe potrzeby seksualne i bardziej potrzebują stabilizacji i bezpieczeństwa niż szalonych przygód i urozmaicenia. Jednak wydaje mi się, że chodzi tu raczej o "chodzenie" niż rodzinę, dzieci itp. Ale poczekamy zobaczymy.

gość

ja również mam męża "z tamtej epoki" ogląda polskie seriale i chciałby przeżywac w domu miłosc jak z filmu..... ciągle prosi o wyznania miłosne..itp., a ja znowu od zawsze chciałabym byc w związku poli...i to raczej w takim gdzie jest jeden mężczyzna i powiedzmy dwie kobiety....jestem bi wiec ten uklad jak najbardziej mi odpowiada....
jestesmy małżeństwem z 6letnim stażem...i nie należe do wiernych żon... potrzebuje więcej mężczyzn.. nie chodzi o zaspokajanie fizyczne ale każdy mężczyzna jest inny i może nam dac inny poziom i wymiar satysfacji na różnych płaszczyznach...czyli obecnie jestem z 3mężczyznami (no można tak to nazwac-tylko mąz jest niewtajemniczony) wiec chcialabym sprobowac w innym układzie...z kobietami..

gość

7/XII- Rzeczywiście idealizm sprawia, że dostrzega się wady ludzi i znalezienie odpowiednich nie jest łatwe. Czemu tylko facetów?
7/XII- Jest wywiad, w którym podaje gdzie mieszka. :)
8/XII- czytając, często łatwo zauważyć, że mowa niby o poliamorii, a opisywany układ wyraźnie wygląda na poligynię. Patriarchat wiecznie żywy?
9/XII- Nie rozumiem, na razie, czyli na jak długo? Mieszkanie wszystkich razem jest koniecznością?
12/II- Własny wybór, czy utknęłaś w kulturowej szufladce?

Mężowie wyznający inne wartości, więc na czym bazują te "relacje", z ciekawości?

gość

Fajny układ. Jednak wolałabym taki z jednym facetem i dwoma przyjaciółkami. Mogłybyśmy sie podzielić obowiązkami. Każda miałay by wiecej czasu dla siebie. Problem zrobiłby sie tylko podczas wspólnej menstruacji. Żal mi faceta na samą mysl.....:)

gość

nie zgadzam się z tym zjawiskiem, to po co zawierać związek małżeński, zastanówcie się!!!a moda napływająca jest chłonięta jak świeże bułeczki...trzeba pomyśleć 5 razy. RODZINA TO JEST TO:-)

gość

ech, baby...

gość

poliamoria....intrygująca ale nie dla wszystkich
chyba zazdrość byłaby główną przeszkodą w utrzymaniu takich związków....
jestem mężatką od wielu lat...jestem bi.....czyli stały zwiazek
również od wielu lat jestem wzwiazku z kobietą ...ona zgadza się
na taki uklad...tylko taki...
ale i tak od czasu do czasu poznaję inne kobiety....
ale to chyba nie jest tego typu przypadłość o której tu mowa...
miłość jest po to by się nią dzielić ...

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij