poniedziałek, 25 września 2017

Pójście z nim do domu nie oznacza zgody na seks

Kobieta ma prawo powiedzieć „nie” w każdym momencie, zarówno zanim zacznie uprawiać seks, jak i w trakcie.

W swojej naiwności sądziłam, że stwierdzenia „sama się o to prosiła” odeszło już do lamusa. Niestety nasze wybitnie pro-rodzinne i anty-kobiece społeczeństwo miewa całkiem odmienny pogląd na ta sprawę: „czego się spodziewała, skoro poszła z nim do mieszkania?”, „sama tego chciała” lub „sprowokowała go”.

Ta brudna logika opiera się na założeniu, że ofiara sama była sobie winna. Jeśli znała sprawcę, jeśli jej brutalnie nie okaleczył i jeśli przeżyła, to o co cały raban? Tylko tyle, że w trakcie zabawy „jej się odwidziało”? Z takiego myślenia wyłania się obraz mężczyzny, który jest jak dzika bestia i nie potrafi się kontrolować oraz kobiety, która jeśli akurat jest 2 nad ranem, ma na sobie krótką spódnice i makijaż, albo zgodziła się być sama na sam z mężczyzną, to automatycznie akceptuje przemoc seksualną.

Słowa pisarki Naomi Wolf świetnie oddają powszechność problemu: ”Gwałt zdarza się częściej niż leworęczność, alkoholizm i ataki serca”. Ile z nas jest ofiarami gwałtu na randce? Czy byłyście kiedyś w niebezpieczne sytuacji, o które ktoś mógłby powiedzieć, że „chyba wiedziałaś, w co się pakujesz?”.

Dawno, dawno temu, kiedy miałam 20 lat rzuciłam się w wir dyskotek. Sobota bez zabawy? To był stracony weekend. Wybraliśmy się do niedużego, osiedlowego klubiku. Jakiś chłopak poprosił mnie do tańca. Bawiliśmy się razem w czasie kilku piosenek. Poprosił mnie o wyjście razem na zewnątrz. Skorzystałam z propozycji. W klubie było ciasno i duszno, na zewnątrz była gorąca czerwcowa noc, kto nie chciałby się w takiej sytuacji przewietrzyć. Ja chciałam. Czy miałam jakieś oczekiwania co do tego wyjścia na chwilę z klubu? Niespecjalne, no chyba, że razem zaczerpniemy świeżego powietrza, że fajnie byłoby pogadać bez huczącej muzyki w tle. Na zewnątrz chłopak zrobił się natarczywy. Próbowałam wszystko obrócić w żart, ale on się nie uśmiechał. Przycisnął mnie do ściany. Z tamtej chwili pamiętam tylko, że poczułam jak ogarnia mnie panika. Wtedy zdarzyło się coś, co może się wydawać, że zdarza się tylko w filmach: szczęśliwym zbiegiem okoliczności przeszli obok nas policjanci. Chłopak odsunął się trochę ode mnie, wykorzystałam to, żeby uciec do klubu.

A gdyby ci policjanci nie przechodzili akurat obok nas, gdyby tamten chłopak mnie zmusił do seksu, to byłaby moja wina? Sama byłam sobie winna? Zanim odpowiesz pomyśl o swojej córce, siostrze, kuzynce. Gdyby którakolwiek z nich wyszła na chwilę z klubu z nowo poznanym chłopakiem, to znaczy, że sobie na to zasłużyła?

Istniej coś takiego jak ”koncepcja progresywnego przyzwolenia”. To dotyczy seksu w każdym kontekście. Koncepcja progresywnego przyzwolenia opiera się na tym, że zgoda na jedną rzecz nie oznacza automatycznej zgody na druga rzecz. Jeśli idziesz z nim do domu, to nie znaczy, że automatycznie zgadzasz się na seks. Może tylko chcesz go pocałować albo zdecydujesz dopiero gry się tam znajdziecie. Może zgadzasz się na pewien rodzaj seksu, a nie inny. Może zgadzasz się na seks z jedną osobą, a nie z dwoma. Może zgadzasz się z mężczyzną, który ci się podoba, ale nie na oczach jego kolegów. Może miałaś ochotę na seks godzinę temu, ale już ci przeszło. Teraz chcesz wracać na imprezę albo prosto do łóżka i spać. Oczywiście obie strony mają prawo odmówić w każdej chwili – nie tylko kobieta. Czy to tak trudno zrozumieć?

Wsiadając do taksówki z mężczyzną, którego przed chwila poznałaś w klubie, nie znaczy nic innego niż zgoda na wspólną jazdę. A co jeśli jesteś pijana i nie masz siły odmówić? Cóż, to nie to samo, co zgoda. Każdy ma prawo mówić „nie” i należy to prawo szanować. Należy uczyć tego zarówno kobiety jak i mężczyzn.

Załączam video zrobione w ramach szkockiej kampanii internetowej „Nigdy więcej”.

 

Kobiety w Polsce potrzebujące pomocy zapraszamy do skorzystania z telefonu zaufania prowadzonego przez Centrum Praw Kobiet: dyżur psychologa od poniedziałku do piątku, oprócz czwartków w godz. 10.00-16.00 oraz przez Feminotekę: telefon interwencyjny dla kobiet doświadczających przemocy: 0-789-30-65-66, czynny w poniedziałek w godzinach 10.00-20.00, od wtorku do piątku w godzinach 10.00-16.00.

Więc jak sądzicie: jeśli kobieta wsiada z mężczyzną do taksówki albo idzie z nim do mieszkania to oznacza zgodę na seks? Jakie są wasze doświadczenia...?

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (7)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Mogę powiedzieć tylko tyle, że każde wymuszenie pożycia seksualnego jest przemocą i podlega karze, bez względu na to w jakiej sytuacji jest dokonany, bez względu na ubiór i zachowanie kobiety. Gwałt to gwałt, także w małżeństwie. Sprawca za czyn ten zawsze podlega karze pozbawienia wolności na mocy art. 197 kodeksu karnego.

gość

jasne pani optymistko, gwałt to gwałt i art.197 załatwia wszystko, proszę jeszcze to powiedzieć policji i dziewczynom, które jeśli zgłoszą gwałt na randce to w zasadzie tak jakby już decydowały się na wyprowadzkę ze swojej miejscowości, bo nikt jej tam nie da żyć; przecież wszyscy wiedzą, że "jak suka nie da, to pies nie weźmie", problem po części bierze się z tego, że się udaje, że albo jest rozwiązany, albo że go nie ma

gość

kiedyś byłam zauroczona starszym panem. Pan Profesor, wydawał mi się niesamowicie mądry i wspaniały. Zaprosił mnie kiedyś do swojego mieszkania, leciałam jak na skrzydłach. Czy myślałam o seksie z nim? Absolutnie nie. Dla odmiany Pan profesor tylko o tym myślał. Wylądowaliśmy w łóżku. Potem on zadowolony brał prysznic, a ja siedziałam osowiała na podłodze. Nie wiedziałam, czemu się tak źle czuję, w końcu sama przyleciałam do niego. Tyle tylko, że nie po to, żeby uprawiać seks. Czy zawiniła moja głupota? Z perspektywy lat myślę, że to było poczucie bezbronności i nieświadomość, że w każdej sytuacji można i trzeba mówić "nie". BYłam w środku spięta, a na zewnątrz bierna. Takich artykułów jak ten powinno być dużo, dużo więcej.

gość

Jesli ktos jest na poziomie emocjonalnym pieczarki albo ma te slynne samcze sklonnosci do " brania" wszystkiego sila to nie ma co liczyc na to ze zauwazy ze ty moze jestes jakas spieta, nie smiejesz sie i nie usmiechasz tak jak przed chwila, itp. Faceci tego typu sa nastawieni wylacznie na zaspokojenie swojej potrzeby, sa nauczeni albo gdzies przeczytali ze kobiety nie nalezy pytac o zdanie bo i tak wiadomo ze kazda marzy tylko o tym zeby ja porzadnie..... Jesli macie chociaz cien watpliwosci mowcie nie tyle nie co wypierdalaj bo do niektorych neandertalczykow tylko takie slowa docieraja. Ewentualnie kop w krocze, to powinni zrozumiec bo sami sie tak czesto ze soba komunikuja.

gość

ja napiszę tak: to prawda że "nie" ma byc rozumiane jak "nie", ale.... moi starzy uważaja ze sama sie prosiłam. Zadne nie staneło w mojej obronie przeciw drugiemu i nie powiedziało: "przykro mi,że tak sie stało". Mało tego. Ojciec powiedział mi kiedys,że to wcale nie był gwałt, bo nie odbył sie stosunek. Na wsi jest jeszcze jedna istotna rzecz w ludziach. Są zacofani. Od mojego gwałtu minęły już prawie cztery lata i co sie zmieniło? Za każdym razem,kiedy jadę gdzieś daleko, na koncert na przykład, przypomia mi sie o gwałcie. Dlatego nie mówie nikomu że jadę na koncert, zeby nie "krakali", ale wczoraj popełniłam ten błąd i powiedziałam ze jadę do chłopaka, do jego domu. I sie zaczęło. Matka z ojcem nie daja mi życ od wczoraj i non stop przypominają mi o gwałcie. Efekt? Płaczę, bo nie potrafię znieść myśli,ze mi nie ufają i w konsekwencji boje sie do niego jechać, chociaż z nim rozmawiałam na ten temat a on powiedział,że rodzice sie martwią. To wszystko nic, bo lęk jest juz silniejszy i zaczełam sie zastanawiac,czy napewno jechać do niego. Mam 28 lat i jestem sama. Mieszkam ze starymi, których chyba nienawidzę za to,ze tacy są. Chciałabym sie przestać bać i wyrwać z tego chorego domu, ale nie ma jak. Więc muszę poszukać kogos kto mnie bedzie kochał i przy kim sie będę czuła bezpiecznie, ale jak mam zaufać...?
pozdrawiam

gość

Dlatego ja jadę tylko wtedy z facetem kiedy chcę mu dać.

gość

miałam taką sytuację, facet zrozumiał randka u mnie= seks, było bardzo niefajnie i niebezpiecznie...

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij