poniedziałek, 24 kwietnia 2017
Harlequin

Miłość jak z powieści nie pieści

Podobno miłość jak z romansu rozpala kobiece wyobraźnie. Coś w tym musi być skoro ostatnio nawet była gwiazda „Tańca z gwiazdami” Katarzyna Skrzynecka zaczęła prowadzić program o parach, których związek przypomina miłość jak z kart książki. Książę pokochał Kopciuszka i żyli długo i szczęśliwie? Uwaga na romanse oraz historie miłosne jak z bajki! Pisane jakoby pod kątem damskiej wrażliwości, są naszpikowane zwodniczymi uproszczeniami.

Wszystkie z Was zaniepokojone tym, że będziemy odwodzić od czytania historii miłosnych i zamiast tego namawiać do prowadzenia traktorów, Barbarella.pl uspokaja. Po pierwsze nigdy nie przyszłoby nam do głowy podważanie sensu czytania. Losy Anny Kareniny, skomplikowane uczucie Katarzyny do Heathcliffa, czy sercowe dylematy romantycznej Marianny i rozważnej Eleonory są zawsze warte polecenia. Chodzi nam o romanse, w których cygańska księżniczka i niepokorna kusicielka o dwóch obliczach, podczas nocy w Dubaju wywołuje lawinę uczuć u dotąd nieujarzmionego księcia pustyni, aż w ogniu miłości jego „nabrzmiała męskość” sprowadza żar pustyni na jej najcenniejszy klejnot, czego owocem jest królewski potomek, cudowna pomyłka, meksykański ślub nad oceanem i podróż poślubna, w czasiektórej książę z innej bajki pokaże niepokornej żonie zorzę nad fiordem, itd. Te wszystkie historie z pozoru nieszkodliwe i pobudzające uśpioną trudami codziennego życia kobiecą wyobraźnię, w rzeczywistości utrwalają obraz słodkiej i bezwolnej kobiety, której głównym atutem jest młode ciało oraz pełna gotowość do zaspokajania męskich potrzeb.

Nie chcemy szydzić z literackich walorów (lub ich braków) takiej prozy, ani cudzych preferencji czytelniczych: szanujemy zasadę wedle której de gustibus non est disputandum. Pragniemy tylko zwrócić waszą uwagę, jak tanie romansidła, traktowane przez wiele kobiet, jako lekka, wakacyjna lektura operują fabułą w sposób zbliżony do męskiej pornografii.

Teraz wiele fanek tzw. romantycznych powieści gorąco zaprotestuje. Przecież miłosne historie dopasowane do kobiecej wrażliwości nie mają nic wspólnego z obleśną porno podnietą dla facetów. Doprawdy? Romanse powielają nierealistyczne wzorce zachowań seksualnych. Amanci z kart takich powieści mają sporo wspólnego z porno ogierami. Mogą zawsze, wszędzie, kilka razy z rzędu. Kobiety pod ich wpływem tracą wręcz świadomość. I to czasami tylko na sam ich widok. Nie jest potrzebna żadna specjalna technika, nie ma mowy o łechtaczce. Aby nie być gołosłowną, mała próbka takiego doświadczenia seksualnego: nie mogła zrozumieć swojej gwałtownej reakcji na tego człowieka, fakt jednak faktem, że pod jego uporczywym wzrokiem nie była w stanie zrobić kroku [...] Znów ogarnęła ją fala tamtych dziwnych uczuć sprzed kilku chwil i odniosła wrażenie, że całe pomieszczenie kołysze się lekko*.

Czytelniczki znów zaprotestują, że to tylko literacka fikcja, którą odróżniają od rzeczywistości. Serio? Amatorki takich romansów często powtarzają, że lubią te opowieści, gdyż uczucia postaci są piękne w swej szczerości. I właśnie taka bezgraniczna otwartość na partnera powinna cechować idealny związek. Taki sposób myślenia mamy też w filmach zarówno wysoko jak i nisko budżetowych i oczywiście w serialach wszelkiego rodzaju. Trudno przed tym uciec. Czyli niby wiadomo, że to tylko fabuła, ale z drugiej jednak strony kształtuje oczekiwania wobec realnego życia. W ten sposób umacnia się wzorzec kobiety, która musi być młoda, śliczna, skromna i miła, a za taki zestaw cech otrzyma nagrodę w postaci mężczyzny, który ją doceni, pokocha i zorganizuje za nią całe jej życie i ona już o nic nie będzie się musiała martwić.

Nasiąkamy taką chorą wizją tego co kobiece i co męskie, czy tego chcemy czy nie.  Taśmowo powielane postacie z kart romansów są do bólu sztampowe. Tak, jak przypisane im role społeczne. A miłość i związek spada na bohaterki nieoczekiwanie, zupełnie odmieniając ich życie. Jest to wzorzec bierności i uległości. Utrwala przekonanie, że najważniejsze życiowo kwestie są dziełem przypadku. I tak pozornie niewinna lektura oswaja czytelniczki z wizją życia, którym rządzi fatum i zbiegi okoliczności. Płynie z tego niebezpieczny morał. Nie ważne czy jesteś skromną urzędniczką, czy gwiazdą ekranu i tak nie warto brać odpowiedzialności za swoje życie, starać się, stawiać sobie cele i je osiągać. Jedyne co warto to czekać i wyglądać czy nasz wymarzony książe już spadł na nas z nieba. Bo przecież prędzej czy później musi dopaść nas miłość niczym niespodziewany spadek pod postacią matrymonialnej oferty od milionera szachisty.

Virginity

*Abby Green Urok Sardynii

Sformułowania zapisane kursywą są cytatami tytułów powieści wydanych przez Harlequin.

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (3)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Bardzo trafne spostrzeżenia.
Dziewczyny, nie czekajecie na Księcia z Bajki tylko same bierzcie się do roboty - życie to nie bajka!

gość

masakra z tym czekaniem aż ktoś "nas zauważy", ja wolę sama uśmiechać się do sympatycznych facetów i umawiać się na randki tak często jak tylko się da, tylko działając aktywnie na "szerokim obszarze poszukiwań" ma się większe szanse na znalezienie kogoś interesujacego

gość

Jako nastolatka pochłonęłam mnóstwo takiego soft porno w wydaniu Amandy Quick i Margit Sandemo, do teraz śmiejemy się czasem z siostrą z tamtych historyjek. Ale do naszego prywatnego języka na stałe przyjął się pulsujący pączek Amandy ;-)

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij