wtorek, 17 października 2017

Kotku, nie bądź popychadłem

Pokaż pazurki. Nic tak dobrze nie działa na poprawę relacji z facetami, jak pokazanie, że potrafisz zadbać o należny ci szacunek. Nie musisz być ZAWSZE miła, nic w ten sposób nie uzyskasz. Mężczyźni uwielbiają kobiety z charakterem.

Udany związek z wybranym facetem, to gra warta świeczki. Tyle, że duża część kobiet zabiera się do tego w sposób najgorszy z możliwych. Niektóre z nas w tej sytuacji rzucają się do garów i patelni w myśl zasady, że „przez żołądek do serca”. Inne stawiają na bycie bezgranicznie wyrozumiałą i nieskończenie miłą, licząc na to, że partner w końcu przejrzy na oczy i odkryje, że są wszystkim najlepszym, co go mogło w życiu spotkać. Kolejna grupa kobiet włącza tryb trwania w stanie gotowości, by być na każde jego zawołanie: do garów, do towarzystwa, czy do łóżka. Wciąż tylko dają i dają. Zaślepione strachem, że nie będą kochane kierują się życzeniami i potrzebami mężczyzny zamiast swoimi własnymi. I tak oto nawet na niewinne pytanie pod hasłem: „Pizza czy lody” odpowiadają: ”A co ty byś wolał?”. I najczęściej zostają z niczym. Nie znam faceta, który powie: „Kotku, nie bądź popychadłem”, „Nie mów zawsze tak”, „Nie bądź gotowa na każde moje skinienie”. Trudno zrozumieć, w czym tkwi błąd. Zależy ci na nim, więc dajesz mu to, co najlepsze. A efekt jest taki, że on: albo cię wykorzystuje, albo po prostu odchodzi. Od stuleci zbyt miłe dziewczynki tak dostają w tyłek.

Modne i eleganckie gadżety erotyczne dla kobiet i dla par
Zaprasza Joanna Keszka, red. naczelna Barbarella.pl
LoveStore.Barbarella.pl, ul. Hoża 57 lok 1b, Warszawa
otwarte: PON-PT 11.00-19.00, SOBOTY: Sobotnie zakupy z Joanną



Mam dobrą wiadomość dla kobiet, którym zależy na związku opartym na wzajemności, miłości, czułości i namiętności. Wynaleziono antidotum na ciągły strach przed tym, że nie jesteśmy wystarczająco dobre i musimy zapracować sobie na względy partnera. Sięgnij po: odrobinę szacunku dla siebie, szczyptę dystansu do facetów i garść wiary we własne siły.

Przedstawiam przepis, jak domowym sposobem zamienić popychadło w pewną swojej wartości kobietę, za którą naprawdę szaleją mężczyźni.

Telefony w twojej głowie


Poznaliście się, pogawędziliście, numery telefonów zostały wymienione. I teraz chcesz, co ja mówię: baaardzo chcesz, żeby do ciebie zadzwonił. Teraz, już, natychmiast. Niech zadzwoni ten cholerny telefon. Niektóre z nas nie wytrzymują napięcia i sama wykręcają jego numer: źle, bardzo źle. Nie dyżuruj pod telefonem, nie dzwoń do niego i nie nagrywaj wiadomości: ”Proszę oddzwoń”. To ciemna uliczka, donikąd cię nie zaprowadzi. Mężczyźni umieją korzystać z telefonów. Oczywiście tłumaczą, że są zapracowani. Że się paliło i waliło. Bzdura. Powszechność telefonów komórkowych powoduje, że niemal nie da się do ciebie zadzwonić. Wniosek: skoro nie dzwoni, to znaczy, że o tobie nie myśli.

Wiem, wołałabyś, żebym napisała: „Nie dzwoni, bo ratuje wieloryby przed wyginięciem, pomaga przejść bezpiecznie przez ulicę gromadzie staruszek, czyści własnoręcznie klatki bezdomnych zwierząt w schronisku, więc należy dać mu szansę, ewentualnie jest chorobliwie nieśmiały i trzeba go zachęcić.” Uwierz mi, to nie wieloryby przeszkadzają mu w skontaktowaniu się z tobą. Jedyną przeszkodą jest brak jego zaangażowania. Kobieta, które ceni siebie, nie chce nikogo, kto nie chce jej. Jeżeli nie możesz się powstrzymać przed wykręceniem jego numeru telefonu, odgryź sobie rękę. Lepsze to, niż pokazywanie swoim wydzwanianiem, jak bardzo w siebie nie wierzysz. Spójrz w niebo: świat się nie wali, księżyc, słońce i gwiazdy nadal świecą nad twoją głową, a polskie (i nie tylko) miasta i wsie pełne są facetów gotowych z radością wykręcić twój numer. Poczucie własnej wartości to podstawa. 

Nie ma miłości bez godności


Scenka nr. 1: Nie odzywał się przez dwa tygodnie, a teraz dzwoni, że może byś wpadła do niego za godzinę. Albo Scenka nr.2: Znacie się jakiś czas, a on mimo, że nie pracuje w weekendy, dziwnym zbiegiem okoliczności nie planuje spotkania z tobą. Potem zaprasza cię w ostatniej chwili. Może jest spontaniczny? A może traktuje cię jak koło zapasowe i pogotowie seksualne na telefon? Bez względu na to jak bardzo chcesz go zobaczyć – nie jedź. Jeśli pojedziesz, nie zacznie mu zależeć na tobie bardziej, ale przestanie mu zależeć w ogóle. Zdrowy dystans, to coś, co działa na facetów jak magnez.

Zachowuje się w sposób, który ci nie odpowiada? Nie awanturuj się, nie zrzędź. Wycofaj się, schłódź wasz kontakt, zajmij się sobą. I nie myl spontaniczności z byciem jego kołem zapasowym. Jeżeli umawia się na randki z wyprzedzeniem i proponuje nieplanowane spotkania między jedną, a drugą, to jest spontanicznym facetem, któremu na tobie zależy. Kiedy nie odzywa się do ciebie przez dwa tygodnie i nagle ni stąd ni zowąd, dzwoni z propozycją, to znaczy tylko tyle, że traktuje cię jak koło zapasowe.

Jeśli musisz wybierać między własną godnością, a utrzymaniem związku, zawsze wybieraj własną godność.

Nie dokarmiać facetów


Obiad z trzech dań w blasku świec, do tego własnoręcznie upieczona szarlotka i fellatio w stroju króliczka. Już na początku znajomości podaj facetowi na tacy wszystko, co masz do zaoferowania i stawaj na głowie, żeby go zadowolić. Jaka czeka was przyszłość? Wróżka Joanna już zagląda w swoją kryształową kulę: ty sprzątasz, pierzesz, gotujesz, stałaś się jego wierną staruszką, on nie szanuje twojego zdania i zaniedbuje cię. Faceci wiedzą, że to nie w porządku, ale jeśli kobieta daje się wykorzystywać, będą z tego korzystać.

Spróbuj odwrotnej strategii. Zamiast wciąż zastanawiać się, co zrobić, żeby on poczuł się lepiej, pomyśl, czego potrzebujesz, żeby tobie poprawił się humor. W kontaktach z mężczyznami takie postępowanie przynosi lepsze efekty, a w dodatku jest zabawniejsze. Na przykład, jeśli będzie bardzo głodny, podaj mu kanapkę z nutellą, czyli odpuść sobie gotowanie. Kobietom często wydaje im się, że jest jakaś zależność między tym, czy jej związek będzie udany, a tym, czy potrafi nakarmić mężczyznę. Pora wyjaśnić tę kwestię: jedno z drugim nie ma nic wspólnego! Gdyby tak było, panie pracujące w stołówkach byłyby najbardziej pożądanymi partnerkami na świecie. Warto przejrzeć na oczy: Tyle lat się nie znaliście i nie umarł z głodu, to znaczy, że potrafi przeżyć bez twojego dokarmiania. Nie dokarmiać facetów!

Nigdy nie zakładaj, że nie jesteś dość atrakcyjna i musisz to nadrobić nadskakując jakiemukolwiek mężczyźnie.

Ja też tak miałam


Nie będę zgrywać bohaterki. Przez wiele lat ja także próbowałam budować relacje z facetami nadskakując i robiąc wszystko, żeby im się tylko przypodobać. I wiem, jakie marne efekty przynosiło moje zachowanie. Kulejące relacje, poczucie, że nie tak powinien wyglądać mój wymarzony romans. Wyczekiwanie na jego łaskawy telefon, ciągłe poczucie niepewności, zastanawianie się, co znowu zrobiłam nie tak, mimo tego, że tak bardzo się starałam. Świadomość, że chociaż się spotykamy, jemu tak naprawdę na mnie nie zależy. Brak oparcia w moich „partnerach”.

Dużo wody w Wiśle upłynęło zanim odkryłam, jaką potężną siłą w relacjach z facetami jest szanowanie samej siebie. Umiejętność wyznaczania granic. Mówienie po prostu „Nie”, gdy ktoś mnie nie szanuje i próbuje mnie wykorzystać.

Kiedy skupiłam się na sobie, na tym, co dla mnie w życiu jest dobre, co powoduje, że czuje się lepiej, a nie gorzej, na pozwalaniu sobie na robienie tego, co naprawdę sprawia mi przyjemność, w moim życiu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęli pojawiać się naprawdę sensowni mężczyźni. Żadnego z nich już nie starałam się na siłę zatrzymywać przy sobie. Uważałam, że jestem wystarczająco interesująca i robię na tyle ciekawe rzeczy w życiu, żeby każdy, kto ma oczy, to widział. Flirtowanie: tak, zawsze i wszędzie, ale stawanie na głowie, żeby zrobić na kimś wrażenie? Nie ma mowy.

Później do moich rak trafiła książka „Dlaczego mężczyźni kochają zołzy” Sherry Argov. Pod wieloma podpowiedziami autorki mogę się podpisać obiema rękami. Według Sherry Argov zdolność intrygowania mężczyzn zależy od trzech rzeczy:

  • czy oczekujesz od niego szacunku
  • czy znajdujesz z nim wspólny język,
  • czy on wie, że nie boisz się być bez niego

Pozwoliłam sobie na subiektywny przegląd najbardziej moim zdaniem trafionych porad z tej książki. Tak powstał ten mini przewodnik pod hasłem:


Jak zdobyć miłość i szacunek księcia z bajki i nie tylko jego:


1.   Strach, że go stracisz, to zły doradca. Nie słuchaj go.


Bądź miła. Bądź słodka jak brzoskwinia. Uśmiechaj się i bądź kobieca. Tylko nie podejmuj żadnej decyzji, dlatego, że boisz się, że zostaniesz bez mężczyzny. Nie odzywał się przez dwa tygodnie, a teraz dzwoni, że może byś wpadła do niego za godzinę. Dlaczego zgadzasz się być jego pogotowiem seksualnym: bo to takie fajne być dziewczyną na telefon, czy boisz się, że go stracisz?

2.   Godność ma znaczenie


Nie wiesz jak umocnić swój związek? Przy podejmowaniu decyzji kieruj się poczuciem własnej wartości. Kiedy facet zachowuje się w sposób, który ci nie odpowiada, zacznij mówić wreszcie: ”Nic z tego”.

Przykład. Znacie się jakiś czas, a on mimo, że nie pracuje w weekendy, dziwnym zbiegiem okoliczności nie planuje spotkania z tobą. Potem dzwoni w ostatniej chwili (najprawdopodobniej dlatego, że kumpel, z którym umówił się na piwo – nawalił, więc łata dziurę w planach randką z tobą). Bez względu na to, jak bardzo chcesz go zobaczyć, nie jedź. Jeśli pojedziesz, nie zacznie mu zależeć na tobie bardziej, ale przestanie mu zależeć w ogóle.

3.   Twój czas i zaangażowanie są cenne


Nie bądź dostępna o każdej porze dnia i nocy. Powiedzmy, że on dzwoni i pyta: „Kiedy mogę cię zobaczyć?”. Nie mów: ”Jestem otwarta na propozycje. Ty wybierz dzień. Kiedykolwiek!”. On proponuje wtorek. ”Okej!”. On proponuje piątek. „Okej!”. Zamiast tego powiedz uprzejmie, że masz dwa wieczory, które ci pasują. Pozwól mu wybrać jeden z nich.

I nie myl spontaniczności z byciem jego kołem zapasowym. Jeżeli umawia się na randki z wyprzedzeniem i proponuje nieplanowane spotkania między jedną a drugą, to jest spontanicznym facetem, któremu na tobie zależy. Kiedy nie odzywa się do ciebie przez dwa tygodnie i nagle ni stąd ni zowąd, dzwoni z propozycją, to znaczy tylko tyle, że traktuje cię jak koło zapasowe: zawsze pod ręką, jak już nie ma nic innego.

4.   Zasługujesz na to, żeby sam do ciebie dzwonił


Nie dyżuruj pod telefonem, nie dzwoń do niego i nie nagrywaj wiadomości: ”Proszę oddzwoń”. To ciemna uliczka, donikąd cię nie zaprowadzi. Mężczyźni umieją korzystać z telefonów. Oczywiście tłumaczą, że są zapracowani. Że się paliło i waliło. Bzdura. Powszechność telefonów komórkowych powoduje, że niemal nie da się do ciebie zadzwonić. Skoro więc do ciebie nie dzwoni, to znaczy, że o tobie nie myśli. Zależy ci na takim facecie?

Jeżeli wciąż wydaje ci się, że warto do niego wydzwaniać, bo w końcu musi przejrzeć na oczy i odkryć to, jakim jesteś skarbem, przypomnij sobie punkt 2: Godność ma znaczenie.

5.   Pokaż, że masz ustalone wymagania co do tego, jak powinien cię traktować


Jeżeli nie bawisz się dobrze i nie jesteś zadowolona z jego towarzystwa, zakończ natychmiast randkę, posługując się byle jaką wymówką.

Przykład. Wyszliście razem, a on (do wyboru albo w komplecie): upija się, obmacuje cię, gada głupoty, ignoruje cię itp. itd.. Powiedz mu, że wracasz wcześnie do domu. Przeproś na chwilę, idź do łazienki, zamów taksówkę. Odjedź. Najprostsze rozwiązania są najlepsze. Jeżeli ma tylko trochę oleju w głowie, to zobaczysz, że sam zadzwoni do ciebie i nigdy więcej nie pozwoli sobie na powtórkę takiego zachowania. Jeżeli nie ma oleju w głowie, to już jego problem, a nie twój.

6.   Nie nadskakuj, kiedy on cię nie szanuje


Powszechny błąd zbyt miłych kobiet polega na tym, że kiedy facet zaczyna
zachowywać się w stosunku do nich nie fair, one próbują go ugłaskać albo go do siebie przekonać. On odwraca się od niej, nie ma ochoty rozmawiać, bo „jest zmęczony”, „miał zły dzień” itp. Ona odpowiada „gruchaniem” na jego odburknięcia, uśmiecha się, chociaż on ją źle traktuje.

Lekarstwem na sytuacje, kiedy czujesz się źle traktowana, jest odrobina chłodnego dystansu. Nie nadskakuj, nie rób dobrej miny do złej gry. Nie awanturuj się, nie zrzędź. Wycofaj się, schłódź wasz kontakt, zajmij się sobą.

7.   Kiedy poznajesz kogoś, kto ci się podoba i spotykasz się z nim, powinnaś czuć się lepiej, a nie gorzej


Gotujesz jego ulubione dania, zmieniasz fryzurę, tak, żeby jemu się podobała, nie chodzisz w sukienkach, w których on cię nie lubi, biegasz w koronkowej bieliźnie, żeby go zadowolić, sprzątasz jego mieszkanie, robisz mu zakupy. Nie wysilaj się jeszcze bardziej, żeby zadowolić swojego mężczyznę. Zamiast tego staraj się bardziej zadowolić siebie.

Dlatego zwracaj uwagę na to, kiedy zachowanie mężczyzny sprawia, że zaczynasz źle oceniać samą siebie, gdy czujesz, ze przez niego cierpisz. Ukłucie rozczarowania, bo nie zadzwonił, chociaż obiecał? To jeszcze nie dramat; ale zobaczymy, co będzie dalej. Stały stan niepokoju, bo zupełnie nie możesz na nim polegać? Niedobrze. Łzy? Bardzo źle. „Zajęty” to wolnym tłumaczeniu dupek, a „dupek” to ktoś, z kim nie warto się umawiać.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (40)
sortowanie: najstarsze/najnowsze

Kolejny dobry materiał! To prawda, że zapominamy o sobie aby im dogodzić. Większość kobiet matkuje swoim mężczyznom, mając nadzieję, że dzięki temu będą je darzyć uczuciem tak silnym jak swoje matki. To niesamowite z ilu przyjemności my potrafimy zrezygnować dla nich a oni często nawet tego nie dostrzegają, my się wtedy gniewamy oni pytają o co nam chodzi, my mówimy, że o nic i milczymy, oni wściekają się jeszcze bardziej to tłumaczymy naszym mężczyznom o co chodzi a oni i tak nie rozumieją...A po co się denerwować lepiej sprawić sobie przyjemność niż zmarnować czas, być niedocenioną i smutną!Kobietki znajmy swoją wartość i pamiętajmy, że mężczyźni powinni nosić nas na rękach a nie na odwrót!! Buziaki

gość

I znowu coś w tym jest! Kolejny artykuł, który mówi jakby o mnie. Przeżyłam dokarmianie faceta, który po kilku tygodniach spotkań zerwał ze mną kontakt ("zapracowany") a potem bezczelnie próbował przerzucić się na moją koleżankę (czyżby moja kuchnia mu nie odpowiadała?).
Na szczęście koleżanka potraktowała go tak, że długo cierpiał na niestrawność.
Ale długo tak żyłam - im bardziej podobał mi się facet, tym bardziej chętnie robiłam dla niego to, co w normalnych warunkach przez myśl by mi nie przeszło.
Teraz jestem trochę starsza, swoje przeszłam i robię dokładnie tak, jak radzisz, Joanno - jak coś mu się nie podoba, to jego problem, nie mój. I nie po to mam faceta, żeby mu matkować!

gość

hmm prawie wszystko spisane z ksiazki "dlaczego mezczyzni kochaja zouzy" Sherry Argov.... Wypadało by chociaż o tym wspomnieć, to sie nazywa plagiat.

w tym tekście jest odwołanie się do książki "dlaczego mężczyźni kochają zołzy"...Wypadałoby przeczytać tekst zanim się coś o nim napisze. To się nazywa, mam problem i muszę komuś dowalić.

gość

Świetny artykuł,który obnaża nasze słabości i kompleksy w relacjach z mężczyznami.Sama to przerabiałam na własnej skórze,aż powiedziałam dość!Świat nie kręci się wokół jednego faceta,którego próbujemy zatrzymać, czasami (niestety )na siłę i wbrew naszemu własnemu szczęściu żeby tylko był,gdyż boimy się życia w samotności i z powodu braku wiary w siebie.Po 3 latach w takim związku ciągłego nadskakiwania mu i zgadzania się na wszystko zrobiłam ten krok i odeszłam od niego!Było ciężko,ale warto!Ułożyłam sobie życie na nowo z mężczyzną dla którego to ja jestem najważniejsza i... wyszłam za mąż!Jestem szczęśliwa i wszystkim kobietkom Barbarelli tego życzę.Pani Joanno pozdrawiam gorąco!

Ja własnie tak dogadzam i po 3 latach miodu,głaskania i tulenia nagle z ksiecia stał sie chamem .... mimo to kocha i Ja nadal też...kiepsko

gość

świetny artykuł??!! raczej dwustronicowe streszczenie "Dlaczego mężczyźni wolą zołzy"... polecam lekturę tej książeczki. Robi trochę wrażenie poradnika dla amerykańskich dziewczyn w stylu "co masz robić, żeby nie wylądować z nim w łóżku na pierwszej randce", ale kilka cennych uwag można sobie przeszczepić na własny grunt:)

gość

Zastrzeżenie do punktu 4.
Jeśli chcę do niego zadzwonić to to robię. Dlaczego mam się honorem unosić i czekać na jego "jeśli będzie chciał, to zadzwoni"?
Myślę, że moja godność na tym nie ucierpi.

gość

Najlepsze co czytałam..Dzięki,WIELKIE DZIĘKI!!!

gość

Rewelacja!!!!!!!!!!!!!!!
Barbarella.pl jest the best!!!!!!!!!!!

gość

Artykuł mówi dużo prawdy, Ja na szczęście nie ugrzęzłam w garach jak tylko rozpoczął się mój związek. Co więcej to mój ukochany robi mi rano śniadanko i przynosi świeżo zaparzoną kawę do łóżka. Wydaje mi się, że jeśli twój partner Cię kocha to też będzie chciał dać coś od siebie :) Poza tym nie ma się co łudzić, prędzej czy później będzie ślub, dzieci....i mnóstwo związanych z tym obowiązków. Jeśli rozpieszczasz go już teraz to po ślubie nie tknie palcem żeby Ci pomóc. Pomyśl o tym! Chcesz do końca życia prać, sprzątać, gotować, prasować, zmywać i obsługiwać seksualnie swojego faceta (nawet jeśli akurat Ci się nie chce..) i oczywiście wszystko to w "międzyczasie" bo przecież trzeba chodzić do pracy i zarobić na chleb... PAMIĘTAJCIE JAK SOBIE GO WYCHOWACIE TAK BĘDZIECIE MIAŁY!!

gość

Mój obecny partnej zamilkł ,obraził się na "śmierć"..Ja nie dzwonię..zawsze łagodziłam Nasze spory teraz powiedziałam dość!

gość

Bardzo ciekawy artykuł, myślę, że wieeele z nas, kobiet gdzieś utkneła w tym myśleniu i zastanawia się co poprawić w sobie, by on w końcu nas docenił, ba zaczął się starać tak samo jak my. Na pewno własnie tego oczekujemy. Ja jestem na "etapie zmian", troszkę za daleko mnie poniosło z tą miłością, mój związek zaczął się psuć, czułam się niedowartościowana bo i on niedoceniał moich jakże wielkich starań. I wiecie co? Mężczyźni chyba lubią, gdy kobieta odpuszcza, ja tak UCZĘ się robić, pracuję nad tym i... jest lepiej. Ja nie mam w sobie tej goryczy i smutku, choć często robię wbrew sobie to wychodzi mi to na dobre. Wiara w siebie i poczucie własnej godności - nic więcej. Piękne życie przed nami! Nie róbmy sobie same krzywdy.
Pozdrawiam, Kasia

gość

Cała prawda. Eh dziwna sytuacja może i nie, nie wiem. Niby ^^ znam się z chlopakiem od jakies pół roku ale przez ten czas spotkaliśmy sie z 3 razy? Ciągle niby proponował spotkania ale w większości nie dochodziły one do skutku bo mu niby cos wypadło i sie nie odzywał potem pisal po 2tyg ze niby wszystko ok. Któregoś spotkania, No co tu duzo gadac. Eh stalo sie. Zrobilam to z nim a byl to moj 1x. Czy żałuję? Teraz tak. Bo od tego miejsca nie odezwał sie a gdy zobaczy Mnie przykładowo aktywną ^^ na necie - wychodzi... Czuje sie beznadziejnie mam wyrzuty sumienia pomimo tego że zależało Mi na nim wierzyłam jak glupia ze to może byc cos. I pomimo tego że obiecał, że sie zmieni i nie bedzie olewac nie mam z nim kontaktu. Jest Mi z tym bardzo źle jeszcze nigdy nie Bylam w takiej sytuacji. No cuż odałam mu się nie znając jego uczuć choć domyślając sie jakie będą tego skutki :(

gość

Pani Joanno DZIĘKUJĘ!!!!!! Trafiłam na ten tekst i odkryłam, że to..... JA powinnam liczyć się w związku!!!!!
Utwierdził mnie też w słuszności mojego wyboru- choć jest bardzo trudno wyjścia innego nie widzę jak ... odsunąć się.
Albo Jemu zacznie zależeć, albo ....bye bye.
Poboli na pewno długo ( od roku jesteśmy razem , a od 4 kocham), to związek pełen cudnych wzlotów i bolesnych upadków. Brak constans niestety..... Ponadto związek bez przyszłości- skomplikowana relacja... Kocham On mówi to samo, ale nie mogę pozwolić sobie na bycie "pogotowiem"
!!!!!D Z I E K U J E !!!!!

gość

ten artykuł dał mi duuużo do myślenia...

gość

moim zdaniem to stek bzdur niedowartosciowanej i porzuconej kobiety. w taki to oto sposob che sie mscic na facetach... namowic i przekonac jak najwieksza liczbe dziewczyn do byc taka z ktora zaden facet nie wytrzyma 1 wieczoru.

gość

Wspaniały materiał ,kierwany jakby bezposrednio do mnie .
Zastosuje sie do tych porad , wkoncu nie mam nic do stracenia ...

gość

Zerżnięte słowo w słowo z książki o zołzach, autorka mogłaby się wysilić na więcej niż jedynie parafrazę.

gość

Bardzo dobry artykuł !!! :)

gość

popieram!!!

gość

niestety często zależy nam za bardzo aby się skupić na sobie; umiem się oddalić tylko wtedy kiedy tak naprawdę mi na nim porządnie nie zależy; wolimy jakoś doprowadzić do spotkania, niż siedzieć samemu; szczególnie, gdy nie ma tłumu facetów wokół nas; czy naprawdę facet nie potrafi docenić kogoś właśnie dlatego, że się stara?

i co z tego, że będę zachowywać się tak jak się tu zaleca; czy nie będę miała wrażenia, że nie jestem sobą, tylko zaczynam sama manipulować? czy będę chciała być z kimś kto za mną lata??? problem z tym, że ja też lubię zdobywać i to jego dziwne zachowanie czasem właśnie mnie kręci; jak zacznie być miły - przestanie; bawimy się w kotka i myszkę zamiast normalnie otworzyć szeroko oczy

gość

"pompon

napisała: 2 grudnia 2010 20:55

w tym tekście jest odwołanie się do książki "dlaczego mężczyźni kochają zołzy"...Wypadałoby przeczytać tekst zanim się coś o nim napisze. To się nazywa, mam problem i muszę komuś dowalić."
Nie, to nie jest bezpodstawne czepialstwo, tylko wyraz niesmaku wynikającego z nieuczciwości osoby, która ten artykuł napisała i podpisała się pod nim z imienia i nazwiska. Jeżeli czytam jakiś artykuł, który jest rzekomo czyimś intelektualnym dziełem, a czytam słowa, przykłady i odniesienia, które wcześniej przeczytałam w innej książce, to to jest plagiat i nazwanie rzeczy po imieniu a nie problem osoby, która zwraca na to uwagę. Ten tekst pełen jest fragmentów żywcem zerżniętych z książki, na którą autorka się powołuje, ale żaden fragment nie został wyszczególniony cytatem.

gość

O key, tylko tak naprawdę wszystko zależy w końcu od ofert jego i naszej. Jeżeli on jest kaskaderem i podróżnikiem, a my kochamy fotel pod piecem raczej go nie zafascynujemy, choć zastosujemy wszystkie reguły. Z kolei jeżeli rzeczywiście nam imponuje i zna się na tym o czym marzymy trudno zachować dystans. A w końcu i tak ten komu bardziej zależy ma nieco przechlapane...

gość

Ja za to widzę podobieństwo do poradnika: "Nie zależy mu na Tobie" Grega Behrendta, Liz Tuccillo...

gość

Wiadomo, zeby nie byc nachalnym, ale wydaje mi ze to są bezsensowne gierki. Jesli ktoś jest miły to po co ma udawać niemilego. Trzeba byc sobą, byc szczerym, mówić otwarcie o swoich potrzebach dbać o komunikację w związku.

gość

BZDURA autorka, uważa że zna mężczyzn, ale chyba sama jest po prostu zwykłą lansiarą z facebook'a i smartfonem w ręku lub wibratorem.
Zgadzam się z poprzednim postem. Kobiety jeśli WAM zależy i chcecie być kochane to nie udawajcie kogoś kim nigdy nie byłyście nie jesteście i nie będziecie. Tylko szczerość ot co. Bo nie ma nic bardziej bolesnego i przykrego dla każdej ze stron jeśli nieszczerość ujrzy światło dzienne.

gość

Super artykuł, przydałby się jeszcze jak umocnić swoje poczucie własnej wartości albo jak w ogóle je zbudować :)

gość

kobiety są proste jak budowa cepa. Jestem z jedną, nie ma zawodu, perspektyw, utyła odkąd ją poznałem nie zna języków, nie ma pracy a jak miała to za 1200, totalna porażka bez ambicji, dziewczyna z wioski. Ja mam dobre wykształcenie i fach, w DE i Norege zarobiłem na dom i samochody, plus dodatkowe mieszkanie, teraz to wszystko utrzymuje, ona nie jest w stanie w ogóle pomóc. totalny pustak, każdy mi odradzał.
Możesz być zołzą tylko pokaż to na zewnątrz wyjdź na świat i zacznij go zdobywać, czasami facet ma już dość finansowania nieudacznika życiowego.

gość

Super bardzo mi pomoglo to co przeczytalam i otworzylo oczy dzieki wielkie moze nawet siegne po te ksiazke i za kazdym razem jak ''zwatpie'' w siebie bede powracac do tych rad DZIEKI :D

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij