wtorek, 27 czerwca 2017

Jak sobie radzić ze złamanym sercem

Tobie na nim zależy, ale jemu na tobie już nie tak bardzo. Czujesz się tym umęczona? To po co przedłużać agonię? Halo, tu ziemia! Zamiast marnować czas na próżne żale, spróbuj naszych metod na uwolnienie się od nieszczęśliwej miłości.

Nie możesz normalnie funkcjonować. Nie śpisz po nocach, dla niego wkładasz sukienki, niebotyczne obcasy i obmyślasz kolejne plany pod hasłem: jak go oczarować. Myślisz tylko o nim i o tym, jak cudownie byłoby... Ale tak nie jest. Nie da się przewidzieć, ile czasu będziesz jeszcze się tarzać w nieszczęściu. Co kobieta, to inne tempo wychodzenia z dołka. Ale już pora zacząć podnosić żagle. Przeczytaj, jak uwolnić się od nieszczęśliwej miłości.

Spójrz prawdzie w oczy

Bądź uczciwa. Bądź twarda. Czy ktoś, kto sprawia ci ból, kto nie ma czasu na spotkania z tobą, nie odbiera twoich telefonów i nie oddzwania, to jest człowiek, z którym chciałabyś spędzić życie? Czy naprawdę całe życie marzyłaś o tym, żeby uganiać się za kimś, kogo nie interesujesz? Dlatego spójrz prawdzie w oczy. Zamiast wciąż rozczulać się nad kilkoma ciepłymi słowami, które kiedyś do ciebie powiedział, przypomnij sobie, że ten facet po prostu cię unieszczęśliwia.

Właściwe kroki: Wypunktuj wszystkie rany, które ci zadał: nie dzwoni, nie ma czasu, nie tęskni za tobą (gdyby tęsknił, to by dzwonił i umawiał się na randki), na przykład: nie ma go przy tobie, kiedy go potrzebujesz, nie jest czuły, ciepły, jest co najwyżej obojętny i zdystansowany. Tak, wypunktuj jego cholerne wady. Opisz je najbarwniej jak potrafisz. Dzięki temu zamiast jego nierealnego, wyidealizowanego obrazu, który cię osłabia, otrzymasz jego realistyczny portret.

Nie myśl, tylko działaj

Pamiętasz jak brzmiało ulubione zdanie Scarlett O’Hary: „Nie będę myślała o tym teraz, pomyślę o tym jutro”. Od dziś niech te słowa będą twoją mantrą. Powtarzaj sobie to zdanie za każdym razem, kiedy myśli zaczynają niebezpiecznie blisko krążyć wokół drania, który cię nie chce. Po prostu odsuwaj myśli o nim jak najdalej od siebie. Sprzymierzeńcem każdego dołka jest bezczynność. Dlatego ty postaw na: Działanie, Planowanie, Spisywanie celów i Budowanie Strategii. Kto wie, może przygoda z tym niewdzięcznikiem zaowocuje pozytywnymi zmianami w twoim życiu?

Właściwe kroki: Tak wiem, ze łatwo napisać, ale trudniej to zrobić. Dlatego namawiam cię, żebyś teraz wstała i wykonała 20 przysiadów. Myślałaś o nim w czasie ćwiczenia? Płakałaś? Sądzę, że po prostu skupiłaś się na tym, żeby wykonać to zadanie. I o to chodzi. Oczywiście nie będziesz mogła cały dzień wykonywać ćwiczeń fizycznych (chyba, ze możesz?), ale na pewno masz wystarczająco dużo fantazji, żeby zaplanować inne ciekawe i wciągające zajęcia. To pomoże ci oderwać myśli od nieodwzajemnionego uczucia i skupić się na czymś innym. I o to chodzi.

Uwierz w miłość

Może w tej chwili wydaje ci się, że nikogo interesującego już w życiu nie spotkasz, albo że wszystko co najlepsze już za tobą. Uspokój się! Zrozum, mężczyźni są bardzo różni. Niektórzy są nudni, ale mili, inni zabawni, ale aroganccy, a jedni i drudzy mogą po prostu do ciebie nie pasować. Tak bywa. Ale jest jeszcze masa innych facetów, którzy na skrzydłach polecieliby na randkę z tobą i którym będzie na tobie zależeć. Będą do ciebie dzwonić, umawiać się z tobą tak, często, jak to tylko możliwe, będą przynosić ci miłe prezenty, będą mówić ci masę miłych rzeczy i słuchać z zainteresowaniem tego, co masz do powiedzenia, a jak pójdziecie do łóżka, to oszaleją z radości. Uwierz, że zasługujesz na wspaniały związek, na wszystko to, czego pragniesz.

Właściwe kroki: Żeby skrócić i umilić sobie oczekiwanie na miłość, która gdzieś na ciebie czeka polecam:

  • usunięcie wszelkich danych kontaktowych do tego drania,
  • zafundowanie sobie dnia przyjemności dla samej siebie: manicure, kawa na mieście, wypożyczenie ulubionego filmu i obejrzenie go w towarzystwie kubka dobrych lodów i schłodzonego białego wina,
  • zmiana fryzury
  • przemeblowanie mieszkania
  • zakup sukienki, w której poczujesz się niewiarygodnie seksi
  • zapisanie się na siłownię
  • znalezienie nowego hobby, najlepiej takiego, które wymaga wychodzenia z domu do ludzi
  • wprowadzenie radykalnych zmian w swoim życiu, na które zawsze miałaś ochotę, tylko brakowało ci odpowiedniego bodźca: zmiana pracy, staranie się o wyjazd na stypendium, zapisanie się na nowe studia, rozpoczęcie nauki języka obcego, zaangażowanie się w działalność społeczną.

I pamiętaj, że nieszczęśliwa miłość rozgrywa się na poziomie chemii. To nie ty potrzebujesz tego niewdzięcznego gnojka, tylko pozaburzane receptory w twoim organizmie. Nie pozwól, aby rządziła tobą rozchwiana gospodarka hormonalna! Bo kiedy coś jest dobre, to jest łatwe i nie czujesz się tym umęczona. Najwyższy czas wrócić do żywych i do tych, którym będzie na tobie zależało. Godność to podstawa.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (35)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Świetny artykuł co prawda obnaża naszą słabość(niestety takie jesteśmy),ale pozwala też wziąć się w garść i stanąć na nogi.Wielkie dzięki za pozytywną dawkę optymizmu.Tego właśnie mi i wszystkim kobietom w kryzysie potrzeba.Pozdrawiam.

gość

Rany ten artykuł normalnie,jak o mnie i o tym co przeżywałam kiedy zakochałam się po raz pierwszy.Jak sobie pomyślę,że straciłam przez niego 2 lata swojego życia no i parę miesięcy do tego kolejne 3-4 lata na gojenie się ran i złamanego serca po tej nieszczęśliwej miłości...Dziewczyny pamiętajcie,że dla facetów,którzy nie są nas warci nie ma sensu ronić łez, tracić swojego cennego czasu i nie korzystać z życia,które mamy tylko jedno!Było,minęło.Pogódzmy się z tym zaakceptujmy ból,który przeżywamy następnie zamknijmy na zawsze ten rozdział życia i otwórzmy się na nową miłość i pamiętajcie,że na ogół pierwsza miłość nie jest miłością na całe życie, na zawsze i jedyną(to rzadko się zdarza i gdyby taką była to byście teraz nie cierpiały tylko były szczęśliwe).Warto żyć i czekać na tego jedynego!Dziś pomimo tej traumy jestem mężatką mam wspaniałego męża z którego jestem dumna i który mnie kocha taką jaką jestem i jestem szczęśliwa!Wszystkim kobietom życzę szczęśliwych miłości.Pozdrawiam.

gość

kiedyś miałam znałam faceta, ktory spał ze mna, ale po za tym, że byłam z nim w łóżku na niewiele więcej mogłam liczyć, spisywałam sobie na kartce papieru pomysły jakimi mogłabym go zainteresować, tak, żeby zechciał ze mna porozmawiac i tak po ludzku zwrócic na mnie uwagę, to była katorga, on mnie olewał, a ja sie katowałam, że coś robię nie tak, skoro on po za łózkiem nie zwraca na mnie uwagi, kiedyś po prostu wyrzuciłam jego numer telefonu, żeby mnie nie korciło do tego, żeby do niego zadzwonic, on potem jeszcze dzwonił, ale mimo, że ciągneło mnie, zeby znowu dać się w ciągnąć w tą "znajomość", skończyłam rozmowę z nim, to było jedyne wyjscie z tamtej sytuacji, szkoda, że w tamtym czasie nie wpadł mi w rece taki artykuł jak ten, przydałby się...

gość

Jestem w stanie totalnej agonii , od tygodnia placze, nie jem nie pije - po prostu czuje ze umieram. Mam 30 lat a w zwiazku bylam 9 plus 3 lata "przyjazni" a teraz to sie skonczylo a ja nie umiem sobie z tym poradzic serce peklo z zalu - nie potrafie zyc.....

gość

hej''

gość

Oby bylo tak latwo jak jest napisane ... mino ze sie zgadzam z kazym slowem ;-)

gość

szukałam takiego artykułu. dziewczyno ubóstwiam Cię :DD

gość

Niby banalnie brzmi wykasuj wszystkie kontakty . Ale trudno zrobić .
Moja sytuacja jest podobna do opowiedzianej niżej . Czyli ''związek '' zaczyna i kończy się na seksie. Poza seksem nie mam na co liczyć . Nie jestem dla niego atrakcyjna jak dziewczyna kobieta. Traktuje mnie jak swoją prywatna prostytutkę. Odzywa się kiedy ma na to ochotę . Jak ja do niego pisze dzwonię to on zwyczajnie nie odpisuje ani nie odbiera ma po prostu gdzieś kontakty ze mną jako normalni ludzi. Nie potrafię żyć bez niego bo go Kocham nie raz mu to mówiłam ale on twierdzi że nie ma czasu na dziewczynę na miłość zasłania się pracą . Twierdzi że nie jestem dla niego obojętna . Ja wiem że jestem dla niego nikim po prostu taką zabawką która on się bawi i potem rzuca w kont i jak mu jest potrzebna to znów z niej korzysta. Boli to mnie jak cholera moje serce pękło już na tysiące kawałków a on widzi moje cierpienie i pozwala na to dosypuje soli bym jeszcze bardziej cierpiała . Co ja mam zrobić żeby to przestało boleć? ! :(

gość

A dlaczego uważacie że tylko dziewczyna może mieć zawód miłosny!!!

świetny artykuł. po przeczytaniu komentarzy od różnych dziewczyn czuje sie nieco lepiej. Od 2 lat sypiam z facetem którego kompletnie nie interesuje poza łóżkiem. To boli bo kocham go nad zycie a on mnnie kompletnie olewa. nie potrafie znieśc myśli że mógłby byc z kims innym niz ja ale on mnie nie kocha i mi powiedział mi o tym wiele razy po czym chodził ze mna do łóżka... chora sytuacja.. pomóżcie bo nie wiem co mam robic

gość

Ja to w ogóle jestem jakaś psychiczna i nienormalna...nie wiem co się ze mną dzieje. Ale do rzeczy. Rozpoczęłam studia niecałe 5 miesięcy temu i poznałam chłopaka. Spodobał mi się jak tylko go zobaczyłam, ale nie znałam go, więc nie pozwalałam sobie na jakąś durną miłość od pierwszego wejrzenia. Ale starałam się zwrócić jakoś na siebie uwagę w każdym razie okazało się, że na uczelnie jeździmy tym samym autobusem no i wysiadając podszedł do mnie. Na początku strasznie byłam nieśmiała, nie wiedziałam o czym z nim mówić, a że on jest/był naprawdę otwarty, przemiły z poczuciem humoru sprawił, ze po prostu zaczęłam czuć się przy nim swobodnie. Zaczęliśmy spędzać razem czas, siedzieliśmy w ławce itd ludzie zaczęli myslec ze jesteśmy parą co było zabawne. Zakochałam się w nim mimo, że na początku odpędzałam to uczucie, bo bałam się że mi się dostanie i nie myliłam się. Myślałam, że i ja mu się podobam, bo dosłownie cały czas na uczelni byliśmy razem...jak przychodziłam to odchodził od innych byle gadac ze mną. No, ale po sesji i gdy przyszedł nowy plan itd. on zrezygnował ze studiów, a moje szanse u niego legły w gruzach. 4/5 miesięcy to czas, żeby stworzyć pewną relację, ale nie na tyle silną, aby przetrwała po nagłym przerwaniu. Teraz był czas, w którym mnie na siebie otworzył, przyzwyczaiłam się i przywiązałam do jego towarzystwa a tu nagle wczoraj, że rezygnuje. Nawet nie byliśmy razem, a ja ledwo co oddycham, boli mnie brzuch, ryczę, serce mi wali jak oszalałe i jest mi słabo...mam jakąś dziwną depresję....ból nie do opisania. Fizyczno-psychiczny. Czuję się jakby ktoś mi umarł, a znam go zaledwie 5 miesięcy na miłość boską. Nie radzę sobie z tym. Najgorsze jest to, że nawet nie mam szans go zapomnieć, bo codziennie będę chodzić w miejsce gdzie go widywałam, co więcej mieszka na tym samym osiedlu....4 min ode mnie i jedyne na co bede miała czas idąc gdzieś to na powiedzenie czesc o ile go spotkam. Nigdy więcej nie chcę się zakochać...to mnie niszczy. Był czas w którym mogłam się wznieść kilka metrów ponad niebo a teraz czuję się jak kilka metrów pod ziemią. Mogłabym nawet dzisiaj umrzeć wszystko mi jedno. Nie wiem co dopiero muszą czuć osoby po kilkuletnim związku :((

gość

miał być, miał kochać i walczyć do końca swego życia...tak mówił... a teraz jest z inną. od kilku tygodni nie żyję, bo nie śpię, nie jem, nie robię praktycznie nic i na nic me starania. To jest gorsze od choroby... On mnie już nie chce a ja jestem na dnie jakiego w życiu nie doświadczyłam. Czuje się jakby inna, gorsza skoro on woli ją. Wiara, nadzieja, miłość... pozostała miłość, która boli jak cholera. nie potrafię wstać i nigdy już się chyba nie podniosę, widzę go codzień widząc w jego oczach pogardę. Ja go kocham a on jest z inną...

gość

Swietny artykuł, otworzył mi oczy, ze nie warto zaprzątać sobie myśli. Właśnie dzis, przed chwilą zabrał resztę swoich rzeczy, po 12 latach związku, bez emocji, z dystansem i obojętnością. Boli jeszcze po 7 miesiącach, cholera kiedy przestanie? Od teraz to sie wszystko zmieni, będę szczęśliwa i juz!!! Pozdrawiam wszystkie złamane serca i życzę Szczęścia , papapa moi drodzy

gość

tylko głuchacze i nic wiecej o rozmowie mogę tylko pomarzyć,nie ma sprawiedliwosci na tej ziemi ,tyle miłosci ,ciepłych uczuć i wzamian nic!!!!!

gość

Dziękuję...:)
Na prawdę świetny artykuł. Życie zdecydowanie jest za krótkie, żeby gonić za kimś kto nie ma dla nas czasu. My kobiety tak mamy niestety, jak kochamy to jesteśmy w stanie wytłumaczyć każde zachowanie faceta. Wymyślamy tysiące powodów, dla których nie pisze, nie dzwoni, nie ma czasu... A powód w takiej sytuacji jest jeden i to najbardziej wymowny: FACETOWI NIE ZALEŻY!!! Za bardzo skupiamy się na pięknych słowach nie zwracając uwagi na czyny, a to one powinny pokazywać jak bardzo ktoś nas kocha. Powiedzieć można wszystko. Zrobić już jest trudniej, ale jeśli ktoś nas na prawdę kocha, a nie zwodzi to zrobi wiele, żebyśmy czuły się dobrze.
Sama jestem na etapie leczenia się z takiej toksycznej miłości. Ból straszny, ale muszę się uwolnić, bo zabiera mi radość i sens życia, a przecież to właśnie miłość powinna stanowić jego sens..
Wszyscy w toksycznych związkach głowy do góry!!!
Damy radę i będziemy szczęśliwi!!!:)))
Powodzenia.

gość

Masz racje Joanno, ktoś mnie tak skrzywdzil a ja tylko cierpie, nie wiedzialam ze mozna tak cierpiec ale tak to jest jesli ja kochalam prawdziwie a on tylko sie bawil i wykorzystal mnie, i ma mnie gdzies, czlowiek ktory ma serce a byl z kim i naprawde kochal potrafi sie odezwac napisac cos chocby pustego smsa a moj byly nigdy mnie nie kochal przrkonalam sie o tym a teraz cierpie bo moje serce mimo przeciwnosci losu zawsze bylo za nim bo na tym polegala moja milosc "prawdziwa milosc nigdy nie ustaje..." i taka wlasnie moja byla a nie jego.Az serce peklo przez drania, milosc wszystko potrafi wybaczc bo na tym polega sens prawdziwej milosc!

gość

uwierz w miłość...? łatwo napisać. już prawie od roku jestem na dnie, widzę że nie ma dla nas żadnej szansy, ale serce nie sługa...jak ktoś już napisał, prawdziwa miłość nigdy nie ustaje i nie da sie jej zapomnieć. nigdy nikogo tak nie kochałam...spotykam się od czasu do czasu z róznymi facetami ale nie jestem zainteresowana pogłębianiem znajomości...nie jestem żadnym zainteresowana, poza tym jednym który niestety nie jest zainteresowany mną...

gość

jeju.... 9 lat, 12 lat... dlaczego oni nam to robią...? ja też tu umieram powoli... od sierpnia... i to jest nieodwracalne. Już nic i nikt mi Go nie zwróci...

gość

Nie jest to proste. Wiem, że jestem teraz w złym związku ale mam 57 lat i to pierwszy związek od 7 lat. Przedtem byłam 25 lat mężatką, ale rozwiedliśmy się. Były mąż jest z inną, młodszą kobietą.
Jak skończę mój obecny romans (bo związek ten nie rokuje), boję się, że już nic mnie nie spotka i z nikim nie będę. Zachowuję się więc tak: biorę, co jest, choć to czasem boli, bo jak z tego zrezygnuję , nie będę miała nic. I tak brnę w tą huśtawkę nastrojów: jak jestem z nim jest świetnie, radośnie, wesoło, miło. Jak jestem sama - nastrój siada, płaczę i mówię sobie: dość tego. Niestety, tylko mówię.

gość

Matko Boska wiem co czujecie dziewczyny ......

gość

Artykuł naprawdę dobry............. tylko co mam zrobić jak mieszkam z nim na jednym osiedlu. Widzę kiedy jest w domu i zastanawiam się co robi, z kim teraz jest lub pisze. Mój obiekt westchnień nie jest mną zainteresowany tak jakbym tego chciała. Nie, nie poszłam z nim do łóżka i nie pójdę bo wiem, że będzie wtedy gorzej a do tego będę czuła się jak ściera. Czuję się rozbita i samotna. Znamy się ponad 10 lat na zasadzie kolega -koleżanka. I nie mam szans aby całkowicie zerwać z nim kontakt ze względu na sprawy zawodowe. Jest jedynym facetem , którym jestem tak długo zauroczona mimo jego wad. Obecnie dał sobie ze mną spokój bo zorientował się że jestem twarda sztuką i mnie nie przeleci. Szkoda że tylko o to chodziło. Ja go uwielbiam a staram się aby tego nie było widać. Mógłby sobie darować te wszystkie teksty które od czasu rzuca by sprawdzić jak to na mnie działa i gdzie znajdzie lukę by się jedynie wbić. Zapomniałam wspomnieć że prawdopodobnie z kimś jest bo trzyma to w tajemnicy nawet nie znam jej imienia. Staram się jakoś trzymać na powierzchni ale to takie trudne i też boję się że już nikogo tak interesującego dla mnie nie znajdę. Pozdawiam

gość

Gdy czytam wypowiedzi innych dziewczyn stwierdzam, że po trochu mogę wybrać z każdej historii i stworzyć swoją... Ponad rok temu poznałam faceta. Nie wiedziałam dlaczego ani skąd się wziął? Ni stąd ni zowąd pojawił się w moim życiu. Na początku podchodziłam do niego dość nieufnie, okazało się, że to miły, inteligentny i sympatyczny facet. Spotkaliśmy się kilka razy jednak nasze kontakty przez kilka miesięcy ograniczyły się do widomości tekstowych e mail, sms itp. Uznałam, że tak będzie lepiej, jednak ciągle dążył do spotkania, kontaktu ze mną więc wydało mi się, że zależy mu na mnie, skoro po kilku miesiącach ciągle o mnie walczy, stara się. Wreszcie zgodziłam się na spotkanie. Z czasem coraz bardziej się do siebie zbliżaliśmy i powolutku zaczynałam coś do niego czuć, poznałam nawet jego rodziców, a on moich, naszych znajomych. Było jak w bajce. Niedawno zaczęło się nam cos psuć, powstawały nieporozumienia, niedomówienia, ciche dni. Na końcu dowiedziałam się, że nie jest gotowy na bycie z kimś na poważnie, chciałby z kimś porozmawiać jednak związek to nie dla niego czyli ktoś od święta... zabolało mnie to, jeszcze niedawno mówił mi, że jestem wspaniała, zależy mu na mnie. Wykorzystał mnie i tyle. Teraz milczy, nie odzywa się do mnie, zostawił mnie w chwili gdy miałam poważne problemy, potrzebowałam kogoś bliskiego, wsparcia. Brakuje mi naszych codziennych rozmów, spotkań. Jaka ja byłam głupia, że dałam się tak omamić, czuję się oszukana i wykorzystana. Nie powinno mnie to, aż tak boleć w sumie nawet nie byliśmy parą na poważnie bo on tego nie chciał. Świat mi się zawalił, jestem zła na siebie, że czekam na jakiś znak, moment gdy okaże mi łaskę i skontaktuje się ze mną, nienawidzę się za to. Ciężko jest usunąć numer telefonu, powoli się do tego przygotowuję, trzymajcie za mnie kciuki...

gość

Na początku powiem ze jestem facetem i przeżywam to tak samo jak jest opisane powyżej w artykule i w komentarzach. Świetny artykuł. Ja ze swojej strony dodam że zostałem zostawimy po 13 latach związku. Następne 3 lata podnosilem się po tej stracie. Powiem Wam ze w moim przypadku pomogło odnalezienie nowej miłości. Bylo cudownie przez 4 miesiąc po czym znowu zostałem opuszczony. Ból straszny ale ten związek wiele mi dał, pokazał że nie na jednej kobiecie świat się kończy. Teraz jest mi trochę łatwiej no ale czas ucieka mam 34 lata i musze zaczynać od zera. Ludzie jedna rada poczytajcie o różnicy między miłością a uzależnieniem od drugiej osoby. Ja się uzależniam ale teraz przynajmniej wiem ze to błąd i tak nie powinno być. Namawiam tez do wysłuchania rekolekcji na youtube dotyczących miłości, cierpienia itp np. ks. P. Pawlukiewicza. Trzymajcie się będzie dobrze, musi!

gość

Jestem matka, i żona od 16 lat. Pierwsze 10 lat z tym człowiekiem były koszmarem. Alkohol,awantury,wygrażanie sie. Przeklinalam każdy dzien i noc spędzona z nim. Po urodzeniu drugiego dziecka wszystko sie zmieniło. Facet zmienił sie o 180 stopni. To on jest w tej chwili,ojcem,matka,sprzątaczka,kucharka. Spełnia wszystkie moje kaprysy,gdyby nie żal za zmarnowane lata,miałabym idealnego faceta. Niestety jego zmiana nie zmieniła mojej ńienawisci do ńiego a wręcz doprowadziła do tego ze pokochałam innego,ktory raczej chciał zaciągnąć mnie do łóżka. Teraz cierpię choć tłumacze sobie ze nie jest wart mego uczucia. Mam nadzieje ze niedługo mi przejdzie nieodwzajemniona milosc. Czasami wydaje mi sie ze nie wytrzymam wiecej życiowych porażek,ale wiem ze musze byc twarda dla moich dzieci.

gość

Zmarnowalam 6 lat zycia w toksycznych związku z facetem ktory oklamywal mnie od pocZatku gdzie w 2 ciąży z nim dowiedziałam sie dopieromze ma żonę z która sie nie rozwiodła kochaliśmy go tak bardzomze sie godziła, na jego tygodniowe pobyty z rodzina i tygodniowe ze mną zostawił mnie sama z 2 dzieci i niania 1 dzien po wyjściu ze szpitala impojechql z żona i ich dziećmi na wakacje a ja nie miałam siły wstać do rocznego dziecka i noworodka . Po powrocie z wakacji to był 3 tydzienpo porodzie wymagał seksu zachowywał sie jak cham teraz minęło od tej pory 3 lata a on nadal traktuje nasz dom jak hotel zabrania wychodzić mi z domu iść na zakupy silownienwyzywa sie na mnie jak przekrocze próg sam robi co chce jestem juz zmęczona mam na głowie dom dzieci szkole i muszę znaleźć prace bo muszę sie uwolnić od niego kiedy z żona dobrze mu sie układa traktuje mnie jak śmiecia swojej 20 letniej córce pozwala mówić o swoich synkach ze sa bachorami a kiedy zwróciłem mu uwagę kazał kupić mi sobie kaganiec byłam piękna dziewczyna pracowałam jako modelka teraz boje spojrzeć sie w lustro
mam 26 lat czuje sie na 50 nie mam nawet jednej koleżanki wszystkie obraził ublizal im aż przestały przychodzić nie che mi sie juz żyć moi chłopcy trzymają mnie przy życiu strasznie chce sie poczuć kochana czuje sie strasznie samotna kocham go ale ten związek mnie niszczy on ma ogromna firmę i władze boje sie ze będzie chciał zabrać mi dzieci jak niepodolam a mnie brakuje juz sił pomóżcie mi co mam robić

gość

Ja też przez 10 lat tkwiłam w toksycznym małżeństwie. gdy zobaczyłam kim jest mój mąż zadbałam by nie mieć drugiego dziecka. Ukończyłam studia i poszłam do pracy. 3 lata później wyprowadziłam się od niego z dzieckiem. Wszystko jemu zostawiłam. Wzięłam kredyt mieszkaniowy. Zaczęłam wszystko od nowa ale nadal jestem sama. Zbytnio nie garnę się do związków aczkolwiek chciałabym z kimś sensownym się spotykać.

gość

Pierdoły

gość

Pierwszy raz tego dnia się uśmiechnęłam:) chciałabym żeby taki dobry duch jak autorka tego tekstu była gdzieś blisko. dla mnie najgorsze to radzenie sobie z samotnością... a do tego złamane serce, nieszczęśliwie i bardzo niefartownie ulokowane uczucie. Oby uśmiech został na dłuzej a słońce wyszło i nie myśleć już, że zostało się opuszczonym mimo największej miłości, jaką ma się w sercu dla drugiej osoby. No niestety czasem życie bywa niezwykle przewrotne i okrutne.

gość

I na jaki temat najwięcej wypowiedzi? Nieszczęśliwej miłości.
Oczywiście nie nadaje się do życia, inaczej byłaby szczęśliwa. Ale on ma cechy (lub uważamy, że ma) o jakich marzymy, wprowadza element napięcia, imponuje, pobudza do życia. Czytałyście Annę Kareninę? Nie, nie chodzi o Annę, a Wrońskiego. Tołstoj pięknie opisał tę fazę chęci życia, zauroczenia, optymizmu, nie liczenia z rzeczywistością....Widocznie bywa cenna, skoro zgadzamy się na tyle cierpień

gość

sama zyciowa prawda ;(

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij