niedziela, 26 marca 2017

Jak lepiej dbać o siebie w związku

Jeśli nie planujesz w najbliższej przyszłości załamania nerwowego, podaruj sobie odrobinę dobrego egoizmu i zadbaj wreszcie o siebie.

Uśmiechnięta i łagodna, bez szemrania starasz się wykonywać swoje obowiązki. Jesteś do dyspozycji partnera dwadzieścia cztery godziny na dobę przez siedem dni w tygodniu. Jedyna osoba, której potrzeby zawsze mogą poczekać, to ty sama. Dzięki takiemu podejściu jesteś na dobrej drodze do świętości i... najbliższego psychiatryka. 

Dbanie o siebie w związku jest tak samo ważne jak dbanie o sam związek. Zależy ci na tym, żebyście żyli razem długo i szczęśliwie? To przestań chodzić na placach wokół swojego faceta, bierz na siebie mniej obowiązków i przestań unikać konfliktów. Te same zasady sprawdzają się w budowaniu zdrowych relacji z rodziną, przyjaciółmi i znajomymi.

Pora by zacząć być miłą przede wszystkim DLA SIEBIE. Jak by nie było, przebywasz ze sobą non stop przez całą dobę i nie zanosi się na zmianę tej sytuacji. Jeśli sama nie zaczniesz troszczyć się o siebie, nikt inny na pewno tego nie zrobi i nie ma co się na to obrażać.

Nie namawiam cię oczywiście do tego, żebyś z dnia na dzień rzuciła wszystko w diabły i wyjechała na Bahama. Namawiam do tego, żebyś, troszcząc się o wszystkich i wszystko dookoła, nigdy nie zapominała o sobie. Taki zdrowy egoizm wyjdzie na dobre nie tylko tobie, ale i innym. Jeśli ty będziesz bardziej zadowolona, twoje relacje z otoczeniem tylko na tym zyskają. Ludzie będą bardziej liczyć się z twoim zdaniem, a to z biegu rozwiązuje masę problemów związanych z komunikacją z innymi. Szczęśliwa i szanowana kobieta jest radośniejszą partnerką i kochanką, wydajniejszym pracownikiem i lepszą mamą.

Oto kilka życiowych wskazówek, dzięki którym łatwiej ci będzie zacząć wielki życiowy plan DBANIA O WŁASNE JA.

Po pierwsze: czas dla siebie

...i tylko dla siebie. Czas spędzony we własnym towarzystwie, z dala od naszej drugiej połowy, a także mamy, przyjaciółki i innych osób, które skądinąd kochamy, pozwala nabrać sił i dystansu do wszystkiego, przemyśleć to i owo, pocieszyć się i nacieszyć swoim własnym wspaniałym towarzystwem, a potem wrócić do życia ze zdwojoną energią. Trzygodzinny spacer z aparatem fotograficznym, całodzienne zakupy, czy po prostu weekend spędzony w domu (z którego wypędziłyśmy uprzednio całą rodzinę i w którym nie zamierzamy sprzątać), to nie zmarnowany czas, ale elementarny warunek zachowania psychicznej równowagi i radości z życia.

Po drugie: bądź uczciwa (względem siebie)

Niektóre kobiety osiągają szczyty kreatywności w wymyślaniu usprawiedliwień dla wrednych zachowań osób, na których im zależy. Nie chodzi tu tylko o partnerów życiowych (choć w ich przypadku jesteśmy szczególnie pomysłowe), ale i o rodzinę, przyjaciół i znajomych. Halo! Proste rozwiązania są (niestety) najbardziej prawdopodobne. Jeśli twój ukochany po raz enty cię olewa, pora uznać, że jest dupkiem, a nie wartościowym facetem, który za dużo pracuje, ma skomplikowaną osobowość, miał zły dzień, nikt go nie rozumie i tym podobne. Raz na jakiś czas warto przeprowadzić rachunek sumienia i nazwać rzeczy po imieniu. To pierwszy krok do uzdrowienia sytuacji.

Po trzecie: ustanawiaj granice

W związku, w którym granice są jasno określone i sprecyzowane, obie strony czują się pewniej i bardziej bezpiecznie. Ta zasada sprawdza się nie tylko w relacjach damsko-męskich, ale i zawodowych, koleżeńskich czy rodzicielskich. Jeśli jest coś, co doprowadza cię do szału, powiedz o tym partnerowi (tacie, przyjaciółce, szefowi, dziecku). Masz prawo się zdenerwować. Przestań kryć swoją złość na męża. Wścieknij się, jeśli masz obsługiwać znajomych, których zaprosił do domu bez konsultacji z tobą. Nie zgadzaj się na spędzenie świąt u teściów, jeśli nie postarają się być dla ciebie naprawdę mili. Powiedz koleżance, że jesteś zła, bo musiałaś czekać ponad pół godziny w kawiarni.

Ustal, na co można sobie wobec ciebie pozwolić, a co jest stanowczo zabronione. Uwaga! Zanim podejmiesz temat, zastanów się porządnie nad tym, czego sama oczekujesz i czego naprawdę nie znosisz. Może okazać się, że nie denerwuje cię wcale to, że on przesiaduje do późna w pracy, ale fakt, że dzieje się to znienacka i rujnuje ci plany.

Po czwarte: zamknij toksyczne relacje

„Miłość ci wszystko wybaczy”, „Miłość wymaga poświęceń”, „Wiem, że nie jest draniem, ale go kocham”. Gdybym dostawała złotówkę za każde razem, kiedy słyszę tego rodzaju bzdury, to byłabym już naprawdę bogata. Wiele kobiet dało sobie wmówić, że miłość musi boleć. To nieprawda. W budowaniu relacji z innymi ludźmi chodzi o to, żeby nam było z nimi lepiej, a nie gorzej. Jeśli trwasz w związku, który nie tylko nie rozwija, ale niszczy, wdeptuje w ziemię i odbiera ci wiarę w siebie i radość z życia, zastanów się, po co ci to wszystko i co jeszcze tutaj robisz. Kiedy czujesz, że zaczynasz się dusić w związku, musisz bez przerwy ‘zasługiwać na czyjąś miłość’ albo w najtrudniejszych sytuacjach jesteś pozostawiona samej sobie, skończ tę znajomość. Pamiętaj, że choćbyś nie wiem ile razy pocałowała żabę, nie zamieni się ona w księcia. Lepiej wrzucić ją z powrotem do kałuży, bo tam jest jej miejsce. Niestety, nie wszystkie znajomości możemy po prostu zakończyć. Matki, ojca, siostry, czy koleżanki z pracy nie da się wystawić za drzwi. Można za to ograniczyć kontakty na tyle, by taka osoba nie mogła mieć już na nas wpływu.

Po piąte: wykuruj stare rany

Złe doświadczenia z przeszłości są jak odciski na stopach. Jeśli raz się ich dorobimy, każda kolejna relacja i każdy nowy związek będzie uwierać w tym samym miejscu. Oczywiście, wszyscy mamy jakieś obsesje, każdy jest na jakimś punkcie przewrażliwiony. Boimy się odrzucenia albo – dla odmiany – zawłaszczenia, przeraża nas myśl o potencjalnym rozstaniu albo – wręcz przeciwnie – maksymalnym zaangażowaniu. Większość tych słabych punktów bierze swój początek w przeszłości, i to nie tylko w poprzednich związkach, ale i w doświadczeniach z dzieciństwa. Warto zdać sobie sprawę z tego, co nas dręczy i ściga, nazwać to, a potem krok po kroku przepracować. W przeciwnym razie stare rany, lęki i urazy będą ciągnąć się za nami w nieskończoność, zatruwając nawet najlepsze relacje.

Sabina Bauman

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (7)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

a ja uczę się dopiero tej sztuki: że nie tylko to co on chce, ale także i to co ja chcę się liczy,
do tej pory często (zbyt) odpuszczałam - nie chciałam awantur o drobiazgi, wolałam się wycofać ze swoich pomysłów, odpuścić i zrobić, tak żeby jemu pasowało, wydawało mi się, że to świadczyło o mojej dojrzałosci jako kobiety, ktora dla dobra związku potrafi zejść na drugi plan i nie awanturuje się o każdą pierdołę, ale to nie działało w ten sposób, że nasz związek się wzmacniał przez moje ustępstwa, mój mąż i tak bywa często niezadowolony i zaspokajanie wyłącznie jego potrzeb nie uszczęsliwia ani mnie ani ...jego, tak, już czas na zmiany...

gość

czasami mam ochotę, żeby mój mąż zrobił dla mnie coś miłego tak sam z siebie: bez proszenia, bez instruowania - zaparzył kawę i podał na spodku razem z ulubionym ciastkiem, posprzątał mieszkanie przed moim powrotem z delegacji, zrobił zakupy, nie dlatego, ze go o to proszę, tylko dlatego, ze widział, że miałam trudny tydzień i przydałoby mi się trochę "luzu", ja dla niego staram się robić te wszystkie rzeczy, ale brakuje mi, zeby on też pomyślał czasem o tym co mógłby dla mnie miłego zrobić, to chyba nie sa jakieś wygórowane oczekiwania, a jednak mam poczucie, że prędzej się zestarzeję niż tego doczekam, zaproszenie na wspólne mycie samochodu to nie jest dla mnie serdeczny gest, a dopraszanie się ciągle o coś miłego też zaczyna mnie męczyć, bo wychodzi na to, że "narzekam i ciągle czegoś chcę", zastanawiam się co by było, jakbym ja też przestała dla niego wyciągać rękę z ciepłą herbatą,

gość

Do mojej poprzedniczki czemu tak robisz skoro on tego nie odwzajemnia i nie docenia?Przyzwyczaiłaś swojego partnera do tego,że ma to czego chce i uważa,ze ma do tego prawo bo sama do tego doprowadziłaś.Moja rada jeśli mogę-skończ z tym ciągłym matkowaniem i przestań robić dla niego wszystko co do tej pory robiłaś.Może w końcu się ocknie i uświadomi sobie,że świat nie kręci się tylko wokół jego potrzeb i pragnień i ta zmiana (jeśli jest inteligentnym facetem) uświadomi mu,że ty też potrzebujesz uwagi i masz swoje potrzeby.Dopóki nie zrobisz tego drastycznego kroku twój facet się nie zmieni i będzie tak jak zawsze nawet nie domyśli się,że coś jest nie tak.Mówienie też nic nie da bo będziesz tą która zrzędzi i marudzi,a nie o to ci chodzi więc zmiana przyzwyczajeń i rytuałów jest jedynym choć drastycznym krokiem do tego,by twój mąż wreszcie pomyślał o tobie i uświadomił sobie,że twoje potrzeby są równie ważne co jego.Nie daj się usunąć na drugi plan bo będziesz popychadłem a nie partnerką.Skończ z usługiwaniem mu,a w końcu cię zauważy zacznie doceniać i liczyć się z twoim zdaniem.Nie jesteś niewidzialna.Pozdrawiam.

gość

ja kopnelam w dupe totalnego egocentryka i czuje sie po porostu lzej:)mimo tego ze mam mala coreczke 3 mies z nim,czuje ze zwyciezam

gość

Wszystkie te rady, są oczywiście bardzo przydatne, ale niestety NIE ISTNIEJE uniwersalna recepta na dobry związek.....:(

gdyby to było takie proste: myśl o sobie, bądź czasem wredna, bądź samowystarczalna etc.....
to nie byłoby tylu rozwodów no i nie wzrastałoby zainteresowanie związkami nieformalnymi, krótkotrwałymi

mnie też po przeczytaniu "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" wydawało się, że to instrukacja obsługi faceta...
a tu okazało sie, że mój mąż /po ślubie od 12 lat/ lubi gdy jestem sobą, silną i niezależną kobietą

ale dla niego kobiecość to też: długie włosy, fakt, że czasem zrobię mu kanapkę do pracy, fakt, że jednak CZUJE, że jest mi potrzebny....bo nie zawsze jestem SAMOWYSTARCZALNA

uniwersalnej rady NIE MA.........

gość

Ja się uczę tego na nowo. PO 4 latach związku nie chcę mi się dbać o siebie. Czasem tylko posmaruję się na wieczór beepurem i to wszystko. Przydało by mi się schudnąć.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij