czwartek, 21 czerwca 2018

Życie bywa trudne, ale podryw nie musi

Często podchodzimy do randek i flirtu zbyt poważnie. Wkładamy zbyt dużo emocji w coś, co z zasady powinno być relaksującą i odprężającą czynnością towarzyską. Flirt nie powinien być niczym innym poza źródłem radości i zabawy. Nie sugerujemy braku krytycyzmu i zastępowania smakowitych ciach postnymi herbatnikami. Po prostu życie należy sobie ułatwiać i nie szukać trudności tam, gdzie ich nie ma.

Każda z Nas ma własne wyobrażenie o tym pożądanym Idealnym, tak pod względem przymiotów charakteru, jak i radośnie przyjemnej cielesnej powierzchowności. Różnie też interpretujemy definicję udanego podrywu. Część z Nas wychodzi z założenia, że trzeba działać ambitnie i śmiało, inne natomiast wolą bardziej ostrożne podejście, na zasadzie, że co pisane, to samo się wydarzy.

Nie istnieje żadna zasada dotycząca tego, kto powinien wykonać pierwszy krok. Jeśli ty, nie znaczy to, że jesteś desperatką, ani nie wskazuje na to, że twój zegar biologiczny tyka. A jak facet się wystraszy, to znaczyło tylko tyle, że nie był to dla ciebie właściwy model. Jeśli jesteś nieśmiała, to też nie ma w tym niczego złego, sam przyjacielski uśmiech bywa czasami najbardziej porażającą bronią. Skoro nie ma idealnych metod, to czym się kierować w flirtowaniu? Tym, że pora skończyć z myśleniem, że nawiązywanie nowych kontaktów z płcią przeciwną to jest sprawa szalenie poważna, niemalże życia i śmierci. Flirtowanie to jest zabawa, sposób na spędzenie przyjemnego wieczoru, na urozmaicenie sobie weekendu i na dodanie smaczku temu pysznemu drinkowi, którego sobie właśnie zamówiłaś przy barze.

Wrzuć na pełen luz

Dlaczego? Bo gdy nadmiernie się staramy, możemy przekroczyć tę bardzo cienką granicę pomiędzy silnym zaangażowaniem, a desperacją. A jak wiemy, osoba zdesperowana to osoba niezbyt atrakcyjna towarzysko i wierzcie mi mam na myśli nie tylko kontakty damsko-męskie: przypomnijcie sobie znerwicowane szkolne aktywistki, za wszelką cenę pragnące zdobyć tytuł przewodniczącej szkoły, czy największych pracusiów, którzy swoją nadgorliwością zabijają w innych resztki chęci do pracy. Wchodzenia w taką rolę na pewno należy unikać. Za to warto postarać się w knajpie o dobrego drinka, wygodne miejsce do siedzenia, a całą resztę potraktować w kategoriach czystej przygody. W końcu przyszłyśmy się pobawić, a nie przechodzić rozmowę kwalifikacyjną w sprawie nabycia męża.

Aby nie mylić przyjemności z obowiązkiem zdobycia czyjegoś uznania, polecamy Wam kilka sprawdzonych zasad radosnego flirtowania.

1. Nie poszukuj ideału

Wybierając obiekt naszych westchnień mimowolnie mamy skłonność do szukania możliwie najbardziej idealnego kandydata, czyli najchętniej takiego, który dosłownie zetnie nas z nóg. Ambitny cel, godny podziwu, ale ma ten minus, że możemy wcześniej doczekać emerytury, nim spotkamy kogoś takiego i zanim uda nam się nawiązać z nim kontakt. W niektórych przypadkach zwracamy uwagę tylko na pewien trudny do zdobycia typ facetów, bo podświadomie próbujemy sobie w ten sposób wyrównywać nasze własne wady, zwłaszcza te wydumane. Podchodząc w ten sposób do sprawy, spinamy się więc wewnętrznie i wdzięczymy przed „Panem Idealnym”, udając przed nim kogoś,kim nie jesteśmy: Damę, Superwomen, Super Kochankę, czy dla odmiany Słodką Idiotkę. Koniec końców nie mamy żadnej przyjemności z flirtu, udajemy tak naprawdę kogoś innego niż jesteśmy i na dodatek przeważnie tylko krok dzieli Nas od zrobienia czegoś głupiego, czego w normalnych warunkach w życiu byśmy nie popełniły.

Nie zakładajcie, że musicie zdobyć uwagę jakiegoś określonego typu faceta. Nie ma żadnej gwarancji, czy obiekt naszych westchnień to faktycznie książę z bajki, czy tylko Nam się tak wydaje. Zamiast rozglądać się po sali za Panem Idealnym, poszukajcie wzrokiem kogoś, kto się uśmiecha, dobrze mu z oczu patrzy, odpowiedział żartobliwie na wasze pytanie, czy po prostu jest pod ręką i nie kłuje w oczy. Przypomnę jeszcze raz: weekendy nie są po to, żeby się spinać i komukolwiek cokolwiek udowadniać, ale po to, żeby się zrelaksować i dobrze bawić.

2. Patrz ludziom w oczy, a dobra zabawa gwarantowana

A więc masz już dobre miejsce przy barze, pod pupą wygodny stołek, a w ręku kolorowego drinkusia. Pora rozpocząć flirtowanie, czyli uatrakcyjnianie sobie powolnego sączenia martini czy innego „sex on the beach”. W flirtowaniu najważniejsze są oczy. Na co dzień ograniczamy się do przelotnych spojrzeń. Patrzenie komuś dłużej w oczy jest oznaką silnych emocji. Wykorzystaj te wiedzę. Najprostszy sposób, żeby okazać komuś zainteresowanie, to nawiązanie kontaktu wzrokowego i utrzymanie go odrobinę dłużej niż zwykle. Jeśli twoja „ofiara” odwzajemni spojrzenie, istnieje prawdopodobieństwo, że również się tobą interesuje i że wasze drogi wkrótce się spotkają. Pierwszy kontakt wzrokowy w połączeniu z krótkim uniesieniem brwi może być zabójczy. Oczywiście jeśli w ciągu ostatniego miesiąca przechodziłaś kurację botoksem, taki gest nie wchodzi w grę – nie ryzykuj, brew może zostać w pozycji uniesionej.

3. Nie uciekaj z podkulonym ogonem

Moje ulubione striptizerki w książce ”Jak dobrze wyglądać nago” doradzają: „I zawsze pamiętaj – nie każdemu mężczyźnie podoba się każda kobieta. Jeżeli jakaś tancerka podchodzi do widza, pytając, czy może dla niego zatańczyć, a on jej odmawia, to dziewczyna nie ucieka do garderoby z podkulonym ogonem. Po prostu idzie do następnego faceta, nigdy nie wątpiąc w to, że ten właśnie bez wątpienia dojdzie do wniosku, ze to ona jest najdoskonalsza istotą w szpilkach, jaka chodzi po świecie”. Korzystajcie dziewczyny z tej wiedzy kobiet, których w życiu nikt nie głaskał po głowie, a one i tak się dobrze bawiły.

4. Wpadki nie są niczym strasznym

Bardzo lubimy się przeglądać w oczach innych ludzi i miło jest widzieć w nich zachwyt. Jednak w flirtowaniu, tak jak i w życiu, nie zawsze wszystko się układa po naszej myśli. Rozmowa może się nie kleić, fajny facet może wyjść z lokalu, a niefajny się przyczepić. To tylko knajpa w sobotni weekend, a nie występy na scenie na Broadway’u. Nie ma katastrofy, więc bawimy się dalej.  

5. Stopniuj napięcie

Alfred Hitchcock mawiał, że w dobrym filmie najpierw jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie jeszcze bardziej. Na randce stosujemy się do tej zasady i pamiętamy, aby mieć uwodzicielski scenariusz na sequele. Powiedzmy, że to, że Nas poznał i ma otwarte perspektywy na kolejne spotkania, jest tym trzęsieniem ziemi według Hitchcocka. Dlatego za pierwszym razem nie puszczamy się w tango i nie szalejemy do białego rana, ale kończymy wieczór nawet odrobinę wcześniej. Oczywiście wymieniając się numerami, aby podtrzymywać napięcie zwiastunami przed premierą kolejnej części. Warto o zasadzie stopniowania napięcia pamiętać także przy doborze garderoby, tę bardziej odważną zostawmy na późniejszy etap znajomości.

6. Narzuć własny styl i rytm

Nie starajmy się retorycznie jeść mu z ręki. Jeżeli opowiada trochę czerstwe dowcipy, dajmy mu to lekko do zrozumienia i opowiedzmy lepszy. Jeżeli dostrzegamy różnice w naszych poglądach (oczywiście nie od razu na sprawy ostateczne i inne imponderabilia), ale choćby w błahostkach, jak ulubiony drink, albo ulubiony styl muzyczny lub książka, od razu otwarcie zaznaczmy swój punkt widzenia. Tylko lekko, zabawnie (czyli nie złośliwie), z polotem i dystansem. Nie chcemy przenicować jego światopoglądu na lewą stronę, tylko zaintrygować naszym. Bardzo ważne, aby unikać grząskich tematów, takich jak: polityka, byli partnerzy, rodzina dalsza i bliższa, dziatki i praca. Takie opowieści z krypty są dobre na zjazdy absolwenckie.

7. Do następnego razu

Ważne, aby planując następną schadzkę dać mu do zrozumienia, że nie możemy się już doczekać, ale w związku z tym nie zamierzamy burzyć naszego ustalonego planu zajęć. Jesteśmy paniami naszego czasu i życia, więc niech i on też się trochę czasoprzestrzennie pogimnastykuje. Na końcu czeka przecież na niego ten wspaniały tort z wisienką, czyli Ty.

Joanna Keszka

(współpraca Virginity)

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (3)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Dobre. Randka ma odprężać, a nie stresować.

gość

uwielbiam bawić się w flirtowanie przy barze, w ten sposób poznałam sporo ciekawych osób, żadna z moich "barowych" znajomości nie przekształciła się w nic trwałego, ale dużo dobrej zabawy miałam po drodze:) przecież po to się chodzi do baru:)

gość

Wszystko pięknie i ładnie tylko co jeśli obsesja juz trwa?

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij