wtorek, 17 października 2017

Bóg nie ma z tym nic wspólnego

Lekcja seksapilu pod skrzydłami hollywoodzkiej seksbomby. Nie tylko to co wiotkie i słodkie jest atrakcyjne. Niedwuznaczne aluzje na temat seksu nie są zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn i prostytutek. Kobieta też może rozdawać karty, nie musi wciąż czekać aż zostanie „upolowana”. Przedstawiamy Mae West i jej odświeżające spojrzenie na kobiecość.

Czy, tak jak ja, czasami masz ochotę poczuć się jak przyciągająca facetów jak magnes seksbomba? Jeżeli tak, spróbujmy. Mówi się, że każda kobieta ma w sobie seksapil. Czasami trzeba go trochę podszlifować. A jeżeli się uczyć, to tylko od najlepszych. 

Modne i eleganckie gadżety erotyczne dla kobiet i dla par
Zaprasza Joanna Keszka, red. naczelna Barbarella.pl
LoveStore.Barbarella.pl, ul. Hoża 57 lok 1b, Warszawa
otwarte: PON-PT 11.00-19.00, SOBOTY: Sobotnie zakupy z Joanną



Na naszą przewodniczkę tym razem wybrałam Mae West. Rewelacyjna blondwłosa seksbomba, aktorka hollywoodzka (1893 – 1980) na której punkcie szalała masa mężczyzn na całym świecie. Aktorka stworzyła wzorzec kobiety czerpiącą radość z własnej seksualności i świadomej władzy, jaką ona daje. W filmie „Noc po nocy” (1932) Mae West na okrzyk wyrażający zachwyt dla jej biżuterii: „Boże, jakie cudowne diamenty!” spokojnie wyjaśnia: „Bóg nie ma z tym nic wspólnego”.

22 Czy, tak jak ja, czasami masz ochotę poczuć się jak przyciągająca facetów jak magnes seksbomba? Jeżeli tak, spróbujmy.

 

Niech żyje wolność!


Zawsze w obcisłych sukniach podkreślających jej „nadprogramowe kilogramy”, ponieważ kompleksy i Mae West to oksymoron. Była seksowna, wolna i niezależna. Manifestowanie w taki sposób kobiecości było czymś zupełnie nowym w latach 30. ubiegłego wieku, ale i na początku wieku XXI na fali seksowności kojarzonej zbyt często z nastoletnimi panienkami podrygującymi w tle piosenek raperów i hiphopowców jest czymś oryginalnym i orzeźwiającym.

Urodzona w nowojorskim Brooklynie, była córką boksera o wdzięcznym pseudonimie „Battling Jack” i Matyldy Doelger – oboje rodzice pracowali w show – biznesie. Ojciec walczył za pieniądze, a matka grała. Tryb życia rodziny nie sprzyjał nauce, szkół zatem Mae West nie ukończyła, za to szybko stała się dziecięcą gwiazdą wodewilów. Na scenie występowała już w wieku 7 lat – nazywano ją „Baby Vamp”. Przez blisko dwie dekady jeździła po scenach i tancbudach całego kraju. Wówczas wyszła za mąż – po raz pierwszy i ostatni. Z mężem nigdy nie mieszkała i właściwie nie przyznawała się do zamążpójścia. Ten fakt wyszedł na jaw dopiero, kiedy pan Frank Wallace publicznie pokazał się ze świadectwem ślubu, kiedy jego „żona” była już sławna i bogata. Choć jedynie formalnie, ten związek trwała aż do 1942 (w sumie 21 lat). Jego ujawnienie potwierdziło, że ostatnią rzeczą, jaką można powiedzieć o aktorce jest wypełnienie społecznej roli kobiety – lista jej zaniechań w tej dziedzinie była niewiele krótsza niż lista jej romansów.

Występowała od Broadwayu po Hollywood. Błyskotliwa i ambitna. Mae West była nie tylko aktorką, ale też autorką, producentką i reżyserką. Sama napisała tekst i wystawiła w 1926 roku na Broadwayu musical „Sex”. Natychmiast została aresztowana za obrazę moralności. „Sex” opowiada historię prostytutki: opisane w sztuce jej związki z żołnierzami Królewskiej Marynarki Wojennej sprowokowały wyrazy oburzenia ze strony ambasady Wielkiej Brytanii. Trafiła do więzienia za to co miała do powiedzenia na temat seksu. Spędziwszy osiem dni w więzieniu, powróciła na scenę z kolejną równie skandalizującą sztuką. Rok później jej nowa sztuka „Drag” również była zakazana, bo jej tematem był homoseksualizm.

Nie była bojaźliwa. Była niesamowita. Jednej z jej znanych cytatów brzmi: ”Straciłam dobrą reputację i nigdy mi jej nie brakowało”. I to właśnie jej „zła reputacja” przekonała Paramount, że warto ściągnąć Mae West do Hollywood.

Kiedy rozpoczynała karierę w Hollywood miała czterdzieści lat. Nie był i nie jest to wiek, w którym aktorki ruszają na podbój tego miejsca. Nie stanęło jej to na przeszkodzie do stania się wkrótce światowym symbolem seksu. Sukcesy finansowe filmów z udziałem Mae West były na tyle duże, że wyciągnęły wytwórnię z tarapatów finansowych. Zagrała w sumie w dwunastu filmach. Zwykle pisała do nich też dialogi, czasem scenariusze, co nie było (i nie jest) częstym połączeniem.

Oto jak reklamowano na plakatach jeden z filmów z jej udziałem „I`m no angel”: „ Po prostu historia wrażliwej dziewczyny, która wspina się po szczeblach drabiny sukcesu, popełniając jeden grzech za drugim”.

W filmie „Lady Lou” śpiewa piosenkę własnego autorstwa opisującą grę wstępną, której sam tytuł już dużo wyjaśnia: „A Guy Who Takes His Time”. Film odniósł oszałamiający sukces, cenzorzy wpadli w panikę. Miała tylu wrogów, że kiedy wygasł jej kontrakt, wytwórnia nie odważyła się go przedłużyć. Mae wróciła na Broadway. Była aktywna do końca życia. Jeszcze w wieku 62 lat tańczyła w nocnych klubach otoczona tłumem półnagich mężczyzn. Zmarła w 1980 roku.

Być jak Mae West


Rozpoczynając karierę filmową tak późno, udowodniła, że seksapil nie ma wieku. Pisząc sztuki, reżyserując spektakle i współtworząc swoje filmy pokazała, że bycie seksowną nie oznacza bycia „głupią”.

Nie miała kompleksów. Z wiekiem miała coraz więcej „nadprogramowych” kilogramów, co nie wpłynęło w żaden sposób ani na jej charakterystyczny sposób ubierania się w obcisłe suknie ani na zmniejszenie liczby jej kochanków (mówiła o sobie, że jest monogamistką, ale seryjną i to w bardzo krótkich seriach).

Zawsze głośno demonstrowała swoje zainteresowanie mężczyznami, ale była świadoma swojej postawy i zdystansowana wobec niej: „Jak nie ty kochany”, zdawała się mówić, „to następny”. Nie była typem ofiary cierpiącej z powodu mężczyzn. Wręcz przeciwnie. To ona prowokowała, przejmowała inicjatywę, brała z życia to na co miała ochotę (także seks). Słynne zdanie wypowiedziane do Cary Granta w nominowanym do Oscara filmie „Lady Lou”, pozornie banalne i niewinne „Wpadnij do mnie kiedyś”, nie pozostawia wątpliwości, kto tu na co ma ochotę i kto rozdaje karty.

Była boginią seksu nie dlatego, ze była kusząco młoda i olśniewająco piękna (miała obfite kształty i niewiele ponad metr pięćdziesiąt centymetrów wzrostu), ale dlatego, że erotyzm towarzyszył jej na każdym kroku. W jej opinających ciało strojach. Jej życiowych maksymach, którymi chętnie się dzieliła: „ Kiedy jestem dobra, to jestem bardzo dobra, ale zła jestem jeszcze lepsza”, „Mniejsze zło? Zawsze wybieram to zło, którego jeszcze nie próbowałam”, „Staraj się dobrze wyglądać. Kto powiedział, że miłość oślepia?”.

Do tradycyjnego wizerunku kobiety jako strażniczki domowego ogniska miała stosunek delikatnie mówiąc chłodny. A na radzenie sobie z mężczyznami miała sprawdzoną receptę: „Kiedy dziewczyna schodzi na złą drogę, mężczyźni idą w ślad za nią”. I była najlepszym dowodem wiarygodności tej rady.
 

Rzeczy, których nigdy nie zrobię – spisane przez Mae West:

 

  • Gotowanie, pieczenie, szycie, mycie naczyń, obieranie ziemniaków, jedzenie cebuli, oraz obgryzanie paznokci,
  • Ubieranie się w białe bawełniane pończochy,
  • Nigdy nie zagram roli matki, smutnej roli, głupiej roli, ani cnotliwej czy zdradzonej żony. Szkoda mi słabych kobiet, dobrych czy złych, ale nie mogę ich polubić. Kobieta powinna być silna, zarówno będąc dobrą, jak i złą.
  • Chodzić, kiedy mogę siedzieć, siedzieć, kiedy mogę się położyć. Wierzę w oszczędzanie energii na ważniejsze sprawy.
  • Nie będę kimś innym niż sobą, prywatnie czy publicznie, za wyjątkiem sceny i planu filmowego,
  • Nigdy nie uwierzę w najgorsze rzeczy na temat kogokolwiek bez niezbitych dowodów, ani nie dam się przekonać, że nie można walczyć z przeznaczeniem.

Joanna Keszka
na podstawie „Mae West: It Ain’t No Sin”, Simon Louvish

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (7)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

niewiele ponad pięćdziesiąt centymetrów wzrostu?????

gość

metr pięćdziesiąt wzrostu, mądralo. naucz się czytać

gość

Piękny wzór do naśladowania! Takimi postaciami warto się inspirować, bo siła jest w nas, kobitki. Bardzo fajny tekst.

podoba mi się, ja mam 152cm!

gość

Ja mam 140 cm i dobrze mi z tym :)

Do ogarnięcia gdy ma się scenę,widownię i pieniądze.Tylko jak to wykorzystać gdy twoją sceną jest Biedronka,a widownią szarzy mężczyźni na szarej ulicy i nie stać cię nawet na late w przytulnej kawiarence.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij