wtorek, 27 czerwca 2017

Scenariusz erotyczny po polsku

Czyli rzecz o kochaniu się w jedynie słuszny sposób. W Polsce do łóżka nie idziemy po to, żeby bawić się i budować intymną bliskość, ale żeby za pomocą seksu udowadniać swoją moralność i dopieszczać rozbuchane męskie ego. 

Seksualność niejedno ma imię. Można kochać się solo i w parze (a nawet jeśli bardzo tego chcemy, możemy zaprosić do zabawy jeszcze większe grono zainteresowanych osób). Można kochać się w blasku świec, a także zanurzać swoje piersi w czekoladzie lub ulubionego penisa w bitej śmietanie, można też bawić się w przebieranki, robić sobie erotyczne masaże albo dramatycznie błagać o klapsy. Można kochać się w łóżku, przed lustrem, na stole, a także po prostu wskoczyć na siebie i cieszyć się szybkim numerkiem, gdziekolwiek nam przyjdzie na to ochota. Lista możliwości jest naprawdę długa. Jest wiele ciekawych i radosnych ścieżek, którymi możemy cieszyć się naszą seksualnością. Jest jednak pewien model, w którym niewiele jest miejsca na przyjemność, zabawę, pożądanie i radość z seksu. Model seksualności o tyle smutny, co powszechny w naszym kraju: model seksualności po polsku, czyli kochanie się w Jedynie Słuszny Sposób.

Tajemnica wspaniałego polskiego kochanka

W polskim scenariuszu erotycznym liczy się tylko stosunek. A mówiąc ściślej, liczy się wielki i wspaniały penis w wzwodzie, który ma być odpowiedzią na wszystkie pytania i potrzeby mężczyzn i kobiet. Mężczyzna w tym układzie jest po prostu kochankiem doskonałym, a kobieta jest przeszczęśliwa w łóżku. Czemuż on zawdzięcza swoje niezwykłe umiejętności erotyczne, a co powoduje, że ona jest taka zadowolona? Otóż, uwaga: on posiada penisa i ten penis co jakiś czas dumnie mu staje. I oto tajemnica wspaniałego polskiego kochanka: mieć wzwód. A ona wprost nie może nacieszyć się seksem, bo w łóżku może zaspokajać swojego mężczyznę, a przecież oprócz jego orgazmu, jej już niczego więcej do szczęścia nie potrzeba. Nadmierne doszukiwanie się przyjemności przez kochankę? To nie jest potrzeba porządnych (niestety nie od słowa pożądać) polskich żon i matek, tylko fanaberia złych, niewyżytych kobiet, które należy wytykać palcami.

Brak podstawowej wiedzy na temat seksu + naoglądanie się filmów pornograficznych tworzą wybuchową mieszankę, czyli polskiego faceta, który uważa się za wspaniałego kochanka, chociaż nie ma żadnej wiedzy o seksie i tej wiedzy nie szuka – bo po co, przecież on już jest wspaniały! Do szczęścia w łóżku brakuje mu tylko kobiety, która nie wierzy w swoje prawo do przyjemności w łóżku.

W Polsce bardzo łatwo znaleźć partnerkę, która gotowa jest poświęcić swoje potrzeby, po to, żeby zatrzymać przy sobie mężczyznę. Po pierwsze, czymże w naszym kraju jest kobieta bez mężczyzny? Niczem, to takie podejrzane indywiduum, którego nikt nie chciał. Więc żeby udowodnić, że nie ma się rybich łusek na skórze i nie jest się wredną flądrą, kobieta musi mieć mężczyznę za wszelką cenę, także za cenę rezygnacji z radości w seksie. Do tego media na każdym kroku straszą kobiety przed seksem, a kobiece poradniki ścigają się w polecaniu porad pod hasłem: Co zrobić, żeby jemu było dobrze. Dlatego nie brakuje kobiet, które swoją satysfakcję w seksie ograniczają do tego, żeby zaspokoić potrzeby sterczącego penisa swojego „wspaniałego” kochanka. Kobieta uczy się kolejnych erotycznych sztuczek, ale nie po to, żeby odkryć, co jest dla niej dobre w łóżku, tylko żeby coraz lepiej robić jemu dobrze. Seks oralny, seks analny, wytryski na jej ciało, ba nawet trójkąt, o ile takie życzenie wyrazi jej mężczyzna. Ona czerpie satysfakcję w łóżku z dogadzania jemu na wszystkie możliwe sposoby oraz z tego, że nie poszukując przyjemności dla siebie, nie zachowuje się „jak dziwka”. W Polsce do łóżka nie idziemy po to, żeby bawić się i budować intymną bliskość, ale żeby za pomocą seksu udowadniać swoją moralność i dopieszczać rozbuchane męskie ego.

Cóż w tym złego, możecie zapytać, że kobieta lubi zaspokajać swojego mężczyznę w łóżku. Otóż zupełnie nic, odpowiem, pod warunkiem, że pamięta też o swoich potrzebach, że zna swoje ciało, dotyka się i pieści i potrafi powiedzieć, co jest dla niej, a nie tylko dla niego, dobre w łóżku. Jednak jeśli ma się u swego boku „wspaniałego” kochanka, niełatwo jest namówić go na coś nowego w łóżku. Przecież on jest wspaniały, ma penisa, ten penis mu staje, więc czego ty niewyżyta kobieta jeszcze chcesz od niego w łóżku? On woli kobiety naturalne, czyli takie, które nie komunikują swoich pragnień, a seksualne doświadczenia ograniczają do robienia tego, co facetowi robi dobrze. Takie pary nie rozmawiają o seksie. Po pierwsze – dlatego, że jest to naprawdę trudne, jeśli całą swoją wiedzę na ten temat opiera się na scenariuszach filmów pornograficznych albo zupełnie na niczym. A także dlatego, że przecież „wszystko jest doskonale”, więc o czym mieliby rozmawiać. Takim seksem nie rządzi przyjemność i zabawa, ale paskudne trio: brak wiedzy oraz poczucie winy i wstydu, że chciałoby się jednak czegoś więcej.

Sprawianie sobie wzajemnie więcej zmysłowej przyjemności nie jest dla prawdziwych Polaków

W polskich sypialniach jesteśmy nadmiernie przywiązani do stosunku jako jedynie słusznej i przyzwoitej formy aktywności seksualnej dozwolonej dla dojrzałych ludzi. Przez to inne formy miłości fizycznej uznajemy za gorsze, infantylne, nieprzyzwoite, wyuzdane, zboczone. Zabawy, eksperymenty, wygłupy, sprawianie sobie wzajemnie więcej zmysłowej przyjemności – to wszystko jest dla niewyżytych i nienormalnych. Seks w Polsce nie służy do zabawy, tylko do udowadnia swojej moralności, a także dość często do podkreślania, kto w tym związku nosi spodnie. Kobieta może w łóżku eksperymentować o tyle, o ile daje jej na to pozwolenie mężczyzna. Niestety najczęściej to pozwolenie ogranicza się do odgrywania scen prosto z filmów porno, które tyle mają wspólnego z rzeczywistością, co świnka morska z morzem.

Z czasem kobieta zaczyna unikać takiego seksu. To normalne, unikamy czegoś, co nie sprawia nam przyjemności. Kiedy mężczyzna naciska, żeby jednak ten seks był, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza, bo cała seksualność zaczyna się kojarzyć partnerce już tylko i jedynie z obowiązkiem, a wiadomo jak to jest z obowiązkami, szczególnie w łóżku – nikt się od nich nie rwie. Często bywa i tak, że i on odczuwa braki w Jedynie Słusznym Modelu Seksualności. Życie seksualne zamienia się w rutynę, jest tak nudne i przewidywalne, że aż bolą zęby. Tylko zamiast zdobyć trochę wiedzy na temat seksu i nowych umiejętności, zaczyna się myślenie o seksie z kimś innym. Niestety z kolejną kobietą czy mężczyzną w łóżku robi się dokładnie to samo, co z poprzednimi, czyli nic. Żyjemy w kraju, gdzie zmiana partnerki czy partnera dla większości osób wydaje się być łatwiejszym rozwiązaniem niż zmiana kiepskich seksualnych przyzwyczajeń.

Erotyczny koncert życzeń dla rodaków

Czy Polska to jest kraj, dla ludzi, którzy lubią seks? O tak, dlaczego by nie, i pomimo niesprzyjających warunków, będzie nas coraz więcej. Dlatego i sobie i rodakom życzyłabym:

  • Żebyśmy nie podchodzili tak poważnie do seksu, żebyśmy nie robili w łóżku takich patetycznych min i pozwolili sobie wreszcie na więcej zabawy w łóżku. Kiedy, jeśli nie na golasa, możemy wreszcie pozwolić sobie na luz i swobodę? Seks nie jest poważny, poważne są tylko konsekwencje seksu. Zamiast udawać w sypialni super kochanków i damy, uśmiechajmy się więcej do siebie i do swoich erotycznych pomysłów.

  • Żebyśmy przestali tak surowo oceniać swoje (i cudze) potrzeby i marzenia erotyczne. Jeżeli nie robimy nikomu krzywdy i nikt nie krzywdzi nas, to wszystko jest ok. Całą energię, którą pochłania nam zastanawianie się, czy to, na co mamy ochotę (albo nasz partner czy sąsiad) jeszcze jest normalne, czy już nie, poświećmy na odkrywanie swojej seksualności i radości z seksu. Bo wszyscy jesteśmy istotami seksualnymi, zarówno kobiety, jak i mężczyźni mamy prawo z tego korzystać i cieszyć się tym.

  • Żebyśmy nie wierzyli w mądrości wzięte z tanich romansów i niskobudżetowych filmów porno, gdzie dwoje ludzi rzuca się na siebie i ziemia się trzęsie. Nasze życie seksualne to nie jest kwestia przypadku. Do udanego seksu potrzeba wiedzy, umiejętności i zaangażowania. Troszczmy się o swoje życie seksualne, tak jak troszczymy się o inne sfery naszego życia: towarzyską, zawodową, domową. Z seksem jest jak z jedzeniem: można najeść się ziemniakami wyjętymi prosto z garnka i dzięki temu nie umrzemy z głosu. Jednak ten sam posiłek może wyglądać zupełnie inaczej, jeśli ugotujemy smaczne danie, rozłożymy obrus i zasiądziemy do stołu przy blasku świec. Warto poczuć różnicę.

  • I na koniec moje największe życzenie: żebyśmy przestali bać się seksu. Żebyśmy przestali straszyć się tym, jakie straszliwe konsekwencje dla samego związku i dla tworzącej go pary niesie za sobą odstąpienie z Jedynie Słusznej Drogi, gdzie liczy się tylko Stosunek. Już od dość dawna wiadomo, ze włosy nie rosną na rękach od masturbacji. Doszukiwanie się przyjemności w seksie nie powoduje też, że kobiety schodzą na złą drogę, zaczynają biegać nago po ulicach i rzucają swoich mężów i dzieci. Jest wręcz odwrotnie – dobry seks łączy ludzi. Zamiast bać się seksu dajmy, sobie pozwolenie na podążanie za swoimi własnymi pragnieniami: jeżeli coś wydaje nam się dobre i przyjemne – róbmy to, a jeżeli coś wydaje nam się fałszywe i wymuszone – wycofujmy się.

Radości z seksu z całego serca sobie i wszystkim życzę!

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (15)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

mi przez lata brakowało wiary, że mogę chcieć coś innego, czegoś dla siebie, nikt mi zresztą nie mówił o tym, ze w seksie nalezy sie troszczyc o swoją przyjemność, "to" miało po prostu się zdarzyć, a kiedy po raz enty nie miałam wielkiej frajdy z seksu, obwiniałam siebie, a to w niczym nie pomagało, do seksu potrzeba nam odwagi i wiary w siebie, uczę się jednego i drugiego:)

gość

Niestety sporo trafnych spostrzeżeń w tym tekście. Mamy jakieś zakodowane informacje w swoich głowach i wyjście z nich jest trudne. Sama mam czasem problem z powiedzeniem mojemu chłopakowi, że chciałabym spróbować czegoś nowego. Ale pracuję nad tym i widzę postępy;)

gość

Ja za bardzo nie potrafię komunikować swoich potrzeb... Nie wiem jakich słów użyć, głupio mi jakoś, a poza tym nie do końca jestem sama pewna jakie to potrzeby.

gość

"Brak podstawowej wiedzy na temat seksu + naoglądanie się filmów pornograficznych tworzą wybuchową mieszankę, czyli polskiego faceta, który uważa się za wspaniałego kochanka, chociaż nie ma żadnej wiedzy o seksie i tej wiedzy nie szuka" - mój mąż znakomicie wpisuje się w ten schemat!

Późno stracił "prawictwo", bo w wieku 24 lat, przedtem jego wzorcem było porno, i tak mu już zostało - ideał dla niego to lodzik i bardzo szybka i ostra penetracja - wolniej nie może, bo traci erekcję. Gra wstępna jest dla niego męcząca i nudna. Pozycja na jeźdźca go nudzi i często traci erekcję, bo moje ruchy są za wolne - w ogóle ostatnio będąc na górze mam takie odczucie, że się nim masturbuję, podczas gdy on leży z zamkniętymi oczami.

Przerobiłam już tysiące rozmów, a raczej monologów na ten temat - jak grochem o ścianę. W końcu dałam sobie spokój, zadowalam się sama, mam fajniutkie dwa wibratory, w zależności od tego, na co mam akurat ochotę, tego z nich używam. Seks z mężem jest tak beznadziejny i on na tyle nie wykazuje zainteresowania zmianą tej sytuacji, że przestałam się nad nim gimnastykować po tym, jak dotarło do mnie, że lodzik dla niego jest ok, ale już coś więcej - och Boże, jaki ja jestem zmęczony!

Wzięłam sprawy w swoje ręce i olałam gościa :) Z czasem może pójdę dalej i poszukam kogoś na boku. Zresztą, szukać nie muszę, mam w zanadrzu kogoś, kogo znam jeszcze z czasów przedmałżeńskich i kto regularnie od czasu do czasu, dyskretnie przypomina mi smskiem o swoim istnieniu.

gość

Czytając takie teksy nie mogę w to wszystko po prostu uwierzyć ale oglądając życie moich sąsiadek, koleżanek i w ogóle kobiet na ulicy i facetów to wszystko wydaje mi się najprawdziwszą prawdą. Smutną prawdą. I muszę powiedzieć że jestem szczęściara jeśli chodzi o życie intymne i faceta.Mam 23 lata on jest ode mnie starszy 0 11 (ale to nie jest takie istotne) i sam mi powiedział że jego marzeniem jest abym była wyzwolona i szczęśliwa. Ale w sumie nie zawsze tak było. Po prostu zaczęliśmy bardziej dbać o nasz związek i sex a wszystko samo się potoczyło w dobrą stronę. Robi mi małe prezenciki z Lovestore-shop'u i odkrywamy nasze ciała i realizujemy fantazje. Nie boimy się mówić ze sobą o seksie i o wszystkim co z nim związane.
Życzę każdej kobiecie takiego związku i takiego seksu! :)

gość

Kobiety nie możemy bać się mówienia o swoich potrzebach!!!. Chyba już lepiej żeby facet pomyślał że jesteś zboczona( chociaż tak naprawdę pomyśli , że po prostu to ON nie daje rady) niż żebyś za każdym razem wychodziła z łóżka z poczuciem winy i wkurzeniem na siebie i na niego!

gość

A tak generalnie to w czym jest problem?
Jak to czytam (a i widzę też conieco) to widzę, że kobiety:
1. Powinny "potrafić powiedzieć, co jest dla niej, a nie tylko dla niego, dobre w łóżku";
2. Nie potrafią tego powiedzieć;
A winni są meżczyźni.
Czyli jakie praktyczne wnioski mam wyciągnąć z tego dla siebie? Mam wyrwać swojej kobiecie z trzewi to czego ona sama chce? Co mam zrobić z wiedzą na ten temat, że ona chce czegoś ale mi o tym nie powie? Co mamz tym zrobić, drogie Panie?

Stary Satyr

gość

A co mam zrobić ja, jako kobieta, gdy rozmów było już miliony tłumaczyłam, pokazywałam, podsuwałam książki i artykuły? Gdy on dalej robi to samo, czyli leży na plecach, ręce za głową i ja mam odwalać całą robotę?

Znudziło mi się i wolę wziąć sprawy w swoje ręce (dosłownie) ;) Wolę, gdy idzie do pracy na nockę i wtedy mogę sobie sama dać to, czego nie dostaję od niego. Gorzej, gdy ma na rano, wtedy muszę się wieczorem ukrywać w łazience, zamiast wygodnie rozłożyć na łóżku :P

gość

A to już inna zupełnie sprawa. Jeśli się trafi na lenia (niezależnie od płci lenia bo i M i K nie są wolne od chęci nicnierobienia) to albo uda się go zmienić albo nie. A jak się nie uda to sprawa jest beznadziejna. Niestety.

Zresztą nie dotyczy to tylko lenistwa. Czasem trafi się na osobę, która jest absolutnie pozbawiona jakiegokolwiek erotyzmu i bez potrzeby erotyzmu. Jak zorientujesz się za późno: przegrałaś (albo przegrałeś). Czasem wręcz przegrałeś życie.

Lenistwo w sprawach seksu może częściej dotyczy mężczyzn, to muszę przyznać. Natomiast kobiety o wiele rzadziej muszą się borykać z manipulacją z wykorzystaniem seksu. Więc raczej remis.

Stary Satyr

gość

Do: "[...] Wzięłam sprawy w swoje ręce i olałam gościa :) Z czasem może pójdę dalej i poszukam kogoś na boku. [...]"
Nie szukaj na boku, tylko odejdź - proste? Aż nadto ;-)
Bo nie uwierzę, że takie relacje miedzy Wami są tylko w łózku. Po cóż sie męczyć? Skoro rozmowy nic nie dają? Jedna tylko sprawa: czy te rozmowy były bezpośrednie i mówiłaś dokładnie że to czy to Cię nie satysfakcjonuje (?) czy też były to jedynie sugestie w formie aluzji? Do mężczyzn aluzje czasem nie docierają i jak nie powiesz jak krowie na granicy to tak, jakbyś nic nie mówiła...
Jeśli jednak mówiłaś wprost - to najlepiej odejść. Wtedy może znajdziesz kogoś, z kim nie tylko stworzysz wspaniały intymnie związek, ale i każdy dzień będziesz witała z uśmiechem na ustach i najdrobniejsze szczegóły (poprawienie mu kołnierzyka koszuli, podanie kluczy czy wspólne przygotowywanie posiłków) będą niezapomnianymi chwilami...których nie sposób będzie zliczyć..

Vera;-)

gość

Do: Stary Satyr
Okazać ciepło, zrozumienie i troskę ;-) Tyle na mój gust wystarczy...
Choć, jeśli kobieta ma gdzieś głębiej zakorzenione w psychice jakies urazy bądź wpajane uprzedzenia (że to złe, nieprzyzwoite czy bóg wie co tam jeszcze...) to warto popytać się nie "Czego pragniesz" (skoro widzisz że odpowiedź ja krępuje), a raczej "Co uważasz na temat rozmów o seksie?" Po usłyszeniu odpowiedzi dopytaj "Dlaczego tak uważasz?" Myślę, że tak zapoczątkowana rozmowa podsunie jakieś słuszne wnioski.. A co dalej z takim fantem (o jakim sie dowiesz) zrobić? Pomoca służy internet, ale warto nie zatrzymywać się na 3-4 pozycji z wyszukiwarki, gdyz czesto są to powielone treści jednego autora, ubrane w rozmaite słowa i grafikę. Warto przeszperać więcej, by wynaleźć z tego chłamu właściwe rozwiązanie:-)
A co do faktu, że czasem trafi się "nieuleczalny" przypadek - to fakt i nie będę tu dyskutować. Wtedy może porada specjalisty? Nie wiem? Ale osobiście szkoda byłoby mi kasy by jakiś konował wiedzący na ten temat może tylko nieco więcej niż ja (osoba zainteresowana problemem, która co logiczne w takim wypadku posiadła by sporą teoretyczną a i częciowo praktyczną wiedzę choćby za pomoca czatu) na ten temat wypróbowywał sobie na mnie swoje teorie...
Vera;-)

gość

Każdy sobie sam wybiera partnera, więc ja nie widzę problemu. Ciekawa jestem skąd autorka bierze informacje o życiu seksualnym w polskich domach, bo mam wrażenie, że jedynie z własnych przykrych doświadczeń.

gość

Cała moja wiedza o seksie sprowadza się do tego, że w seksie DWOJGA ludzi chodzi o to, by jedno starało się maksymalizować doznania drugiego. Czyli że nie ja mam odkrywać, co dobre dla mnie w łóżku (umownie mówiąc), lecz on (ona). W przeciwnym razie nie ma związku, tylko duet masturbacyjny. A i oczywiście - należy dbać o sprzężenie zwrotne, czyli wysyłać czytelne sygnały.

gość

Zgadzam sie w 100%!!!!! Jakies 10 lat temu mialam kochanka Polaka. Pojęcia nie miał jak mnie zadowolić, wydawało mu sie ze jak już mu stanie i zacznie nim rąbać to ja powinnam krzyczeć z rozkoszy!!!! A jak raz śmiałam mu zwrócić uwagę że mi to może nie specjalnie sprawia przyjemność, no to awantura że jak ja mu śmie mówić że on jest kiepski w łóżku!!!!
Na szczeście sie ten związek się szybko skończył i od tamtej pory polaków nie tykam! Byłam z irlandczykiem, australijczykiem, włochem, chłopakami z Ekwadoru i RPA! I nie ma porównania!!!!! Zabawa i chichranie sie w łóżku i każdemu dobrze!!!!
I tak powinno byc!!!!!!

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij