poniedziałek, 28 maja 2018

Co nas czeka, bez faceta? RAPORT

Porządna polska kobieta (niestety w tym kontekście porządna, nie w związku z pożądać) jest od kołyski uczona, żeby dbać o męża, który MUSI kiedyś pojawić się w jej życiu. O matko, lepiej w ogóle nie wypowiadać na głos zdania, że mógłby się nie pojawić, bo można zapeszyć. I co wtedy stanie się z taką fajną, wyluzowaną babeczką bez faceta? Zginie! Oto wyniki naszego subiektywnego raportu opartego na mocno wyselekcjonowanych badaniach.

 
Nie znaleźć sobie w odpowiednim czasie męża – strach głośno o tym mówić. Bo mąż to najlepsze, co w życiu może spotkać każdą przedstawicielkę naszej słabej płci. Bez względu na to, co ta przedstawicielka robi, jakie ma plany, marzenia i czy udało jej się już nauczyć wybierać właściwych facetów. Posiadanie męża to klucz do spokoju ducha i poczucia spełnienia w jej życiu.
A oto ku przestrodze, co może czekać kobietę, która nie złapie w odpowiednim czasie żadnego męża:

  1. Ginie pod doniczką spadająca z jakiegoś 40-piętrowego apartamentowca, bo zabraknie przy niej męskiego ramienia ratującego ją z opresji,
  2. Robi w życiu to, co lubi, ma z tego pieniądze i satysfakcję. Ale co z tego, skoro na spotkaniu naszej klasy po latach zobaczy Karolka: olśniewającego znajomością na wyrywki programu telewizyjnego, szczęśliwego posiadacza dużego brzucha oraz koszulki podpisanej przez znanego Bolo – gwiazdę każdej 6. ligi piłki nożnej. I co? I padnie na miejscu z rozpaczy, że Karolek nie jest jej.
  3. Bezdzietna, świeżo po wizycie u fryzjera i kosmetyczki, z biletem w ręku na bajkowe wakacje na Malediwach, na które będzie ją stać z prostej przyczyny, że nie musi wydawać fortuny na pieluszki, opiekunki, przedszkola, klocki logo, logopedów i ortodontę, zostanie zjedzona o północy przez oszalałe z niewyspania koleżanki, owłosione na całym ciele posiadaczki dzieci w każdym rozmiarze,
  4. Zostanie zaproszona na rodzinne spotkanie u cioci na imieninach poświęcone debacie nad tym, że dziewczyna już swoje lata ma i ciągle bez chłopa, a przecież w porządnej rodzinie się wychowywała, gdzie rodzice popełnili błąd, że tak jej się w życiu nie powiodło, a ciotka ostrzegała i wujek wiedział, że to się źle skończy, to wszystko wina bezwstydnej prasy i telewizji, która teraz robi wodę z mózgu młodym ludziom. Kobieta wyjdzie i skończy ze swoim życiem dokonując rytualnego sepuku, bo lepsze to niż kolejne spotkanie na łonie troskliwej rodziny.

Jest się czego bać! Dlatego ja żadnej z was nie życzę, żeby nie udało wam się w odpowiednim czasie złapać faceta. Bo jak już będziecie miały męża – jakiegokolwiek – to wasze życie zamieni się w bajkę. Nikt już nie będzie się was pytał, co robicie w życiu. „No jak to co? Mam męża!” A jeżeli pracujesz, to wiadomo, że zarabiasz na dom. I nie ważne, czy z tego zarabiania masz frajdę, czy nie. Liczy się, że wspierasz rodzinny budżet. Wy same nie będzie musiały sobie głowy zawracać tym, dokąd zmierzacie, co was uszczęśliwia. Wystarczy, ze zaplanujecie obiad tak, żeby mieścił się w domowych wydatkach. I już macie powód, aby być z siebie dumne.

Jest fajnie, bo w nowoczesnym małżeństwie kobieta ma prawo do przyjemności. Wystarczy tylko przygotować coś na przekąskę na męskie spotkanie ukochanego i żeby chłopakom nie przeszkadzać, dyskretnie się ulotnić z domu. I już pani domu ma okazję spotkać się z dawno nie widzianą przyjaciółką (jeśli wasze wychodne z domu, akurat zgra się w czasie) i oto pełnia szczęścia. Bo i mąż w domu i spotkanie z przyjaciółką, która wszystko zrozumie: że faceci są jak dzieci, trzeba o nich dbać, bo oni już zawsze będą tylko dużymi chłopcami, ha, ha, ha. I dlatego wybaczyć im trzeba, że nie sprzątają po sobie, nie gotują i nie mają cierpliwości do własnych dzieci. Koleżanka też tak ma, więc zrozumie. Pośmiejecie się i wrócicie do swoich ciepłych gniazdek, nie za późno, żeby jeszcze zdążyć pozmywać po męskim spotkaniu męża, wyprasować mu na jutro koszule i podgotować obiad na jutro.

To dużo lepsze, niż zginąć pod doniczką spadającą z jakiegoś 40-piętrowego apartamentowca, bo zabrakło przy kobiecie ratującego ją z opresji męskiego ramienia.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (5)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Love it! Sarkastycznie i trafnie:) Ale z tą doniczką... ratującą z opresji doniczką trafiającą "wspaniałego męża" bardziej:) Ramię i tak w niczym by nie pomogło...

gość

to wszystko prawda, moja mama uważa, że nie ma większej tragedii niż brak faceta, a musiałybyście widzieć, kogo wybrała sobie na towarzysza życia i na mojego tatusia: Pana Pomyłkę, nie wiem skąd go wytrzasnęła, za czasów młodości mojej mamy nie było centrów handlowych, bo inaczej to byłabym pewna, że z wyprzedaży w Tesco,

gość

:D

gość

A ja jestem szczesliwa ze nie mam meza i nawet nie mam zamiaru go posiadac... I lepiej mi sie zyje samej jak z nim.... Pozatym miec meza to ciagle obowiazki... a dzisiejszych mezczyzna na nic nie stac nawet na drobne gesty nie mowiac juz o tych wiekszych... Wiec pytanie po co? Po to zeby czuc sie przy nim samotna nie moc nic robic i nadodatek na wszytsko sie dokladac po Panowie nie wyrabiaja. Wole sie czuc sama jak kobieta niz z facetem jak facet...

gość

Dokładnie, ile kobiet jest w związkach, a i tak czują się samotne ? Więc co za różnica czy jesteś "samotną mężatką" czy samotną singielką ? Lepiej nie mieć nic niż mieć coś na niby.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij