czwartek, 22 czerwca 2017

Dobry seks to głośny seks. Niech Was usłyszą!

Podobno dobry seks to taki, po którym nawet sąsiedzi muszą zapalić. W odpowiedzi na odwieczne pytanie „jak uprawiać seks?” odpowiadamy zdecydowanie: GŁOŚNO!...

Wiele z nas cierpi na syndrom grzecznej dziewczynki. Został nam wpojony wraz z całym niechlubnym kodeksem zasad ingerujących w każdy element naszego życia. Nauczono nas, jak powinnyśmy mówić (nie przeklinać!), jeść (elegancko! mało! nożem i widelcem!), ubierać się (nie wyzywająco! kobieco!) siedzieć (skromnie, ze złożonymi nogami). Zafundowano nam traumę w postaci nie odstępującej nas na krok wrednej guwernantki, która komentuje każdy nasz ruch i kategorycznie domaga się posłuszeństwa Zasadom.

Ta „wewnętrzna guwernantka” wyjątkowo często wtrąca się w sferę seksu, nadal porośniętą grubą warstwą tabu. Żeby zacząć dobrze się bawić w sypialni, musimy nauczyć się lekceważyć głoszone przez nią opinie. Nie da się równocześnie być „kobietą spełnioną seksualnie” oraz „prawdziwą damą w każdej sytuacji”. To tak, jakby trochę być w ciąży, ale trochę nie być. Żeby cieszyć się seksem, musimy wyzwolić swoją wewnętrzną dzikuskę – radosną, nieokrzesaną oraz bezkompromisowo i egoistycznie dążącą do zaspokojenia swoich pragnień.

Jak rozgrzać struny głosowe w sypialni

Przekraczanie granic „przyzwoitości” bywa trudne. Lata treningu w strachu przed wypadnięciem z roli kobiety porządnej (niestety nie od słowa „pożądać”) robią swoje. Być może sama myśl o tym, że podczas seksu mogłabyś pozwolić sobie na głośne i radosne popisy wokalne zawstydza Cię równie mocno, jak niezrealizowane kolejny już rok postanowienia noworoczne. Gwarantuję ci, że warto walczyć z tymi zahamowaniami. Oto moje podpowiedzi, jak krok po kroku z gryzącej poduszkę grzecznej dziewczynki stać się oddychającą pełną piersią łóżkową diwą.

Pamiętajmy tylko, że przeczytanie rad nie wystarczy, aby podnieść swoje życie seksualne na wyższy level. W oparciu o własny przykład nudnej do bólu grzecznej dziewczynki, którą byłam ZBYT długo, apeluję – czas działać! Krzycz, jęcz, wzdychaj, przeklinaj i rób absolutnie wszystko, na co masz ochotę, by naprawdę cieszyć się seksem. Rozgrzanie strun głosowych przyniesie mnóstwo przyjemności i Tobie, i Twojemu partnerowi, i Twojej Partnerce. A kto wie, czy nie i sąsiadom…

1. Próba generalna
Zacznijmy od małej solowej rozgrzewki. Przy najbliższej okazji, kiedy będziesz sama siebie dopieszczała w swój ulubiony sposób, upewnij się, że masz na tyle komfortowe warunki, że możesz dorzucić nowy element do zabawy – jęki i okrzyki. Być może najpierw będziesz musiała zmusić się do wydawania dźwięków, trudno jest przecież zmienić od razu stare przyzwyczajenia. Po chwili jednak decybele powinny zacząć same płynąć. To przyjemne ćwiczenie pozwoli Ci stopniowo oswajać się z odgłosami, które masz ochotę wydawać, kiedy jest Ci dobrze. Gratuluję, właśnie zaliczyłaś pierwszą bazę.

2. Mów do mnie tak
Zanim nabierzesz śmiałości, by jęczeć, wzdychać, krzyczeć przy swoim mężczyźnie, nawiąż z nim bardziej werbalny łóżkowy dialog. Nie mam oczywiście na myśli plotkowania o znajomych czy ustalania menu na imprezę. Nic tak nie rozgrzeje atmosfery jak pieprzne teksty, od tych łagodniejszych („Nie przestawaj…”), po ostrzejsze („Rżnij mnie mocniej!”). Pełen instruktaż znajdziesz tutaj: Pikantne słowa w łóżku rozgrzewają! Podkręcająca rozmowa będzie świetnym preludium dla każdego rodzaju dźwięków, które będziesz chciała z siebie wydawać. Tym bardziej, że niektórych stwierdzeń po prostu nie da się wyszeptać.

3. Scena wydarzeń
Profesjonalny wokalista wszędzie da dobry występ, początkujący – powinien zadbać o solidne zaplecze. Jako adeptka sztuki popisów łóżkowych potrzebujesz odpowiedniej scenerii, która pozwoli Ci zrelaksować się i poczuć swobodnie. Z tego względu jeśli planujesz wreszcie dać głos podczas seksu, zaaranżuj relaksujące cię i dobrze na ciebie wpływające okoliczności, np. romantyczną kolację we dwoje lub wyjazd weekendowy. Nie powinna Cię rozpraszać wizja zjawiającego się nagle lub podsłuchującego z wypiekami na policzkach członka rodziny czy sąsiada. Spokojny wieczór spędzony wspólnie z Twoim partnerem i powolny rozwój akcji pozwolą Ci stopniowo oswoić się z sytuacją i odpowiednio nastawić do planowanych atrakcji.

4. Metoda małych kroczków
Nie od razu Rzym zbudowano i nie da się schudnąć 3 kg na dzień przed imprezą. Przypomnienie tych dwóch istotnych faktów uchroni Cię przed niechybną porażką w razie, gdybyś nagle, ni z tego, ni z owego zamierzała krzyknąć pełną piersią „Zerżnij mnie jak dziką świnię, kowboju!”. Po pierwsze, pewnie Ci się to nie uda i możesz się zniechęcić do dalszych starań. Po drugie, partner nieprzyzwyczajony do tego typu zachowań z Twojej strony mógłby delikatnie wybić się z rytmu (a tego byśmy nie chcieli). Dobrze jest zacząć od westchnień, jęków, cichszych, później głośniejszych, połączonych z głośnymi komplementami. Kolejne stopnie wtajemniczenia, w stylu pieprzne rozkazy, czy sprośne pochwały, można rozłożyć na całą serię spotkań.

5. Partner – Twój oddany słuchacz
Być może zastanawiasz się nad jedną niewiadomą tego układu równań (dobry seks = głośny seks), mianowicie nad reakcją Twojego partnera. Jeśli do tej pory preferowałaś kochanie się „na studenta” (czyli po cichu, żeby nie słyszał śpiący na sąsiednim łóżku współlokator), zmiana w Twoim zachowaniu może wzbudzić spore zaskoczenie drugiego aktora tej sztuki. Jednak można przyjąć niemal za pewnik, że będzie tą zmianą zachwycony. Jaka forma pochwały jego męskich umiejętności w łóżku jest równie bezpretensjonalna i satysfakcjonująca jak jęki partnerki?

Gdyby natomiast próbował w jakikolwiek sposób Cię uciszać, przystopuj. Prawdopodobnie oznacza to, że jesteś o stopień wyżej w rozwijaniu swojej seksualności niż Twój facet, więc kolejnym krokiem, jaki powinniście podjąć, jest wspólna praca nad jego zahamowaniami. No, chyba że zgłaszane obiekcje mają w miarę sensowne podłoże, jak na przykład skrzypiący fotel, a obok autobusowi współpasażerowie.

AW

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (9)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Ciekwe. Jak pokazują badania brytyjskich naukowców, większość kobiet jęczy w łóżku, by partner szybciej skończył i dał im spokój. bo: a) jest kiepski,
b) zbyt długi seks obciera ich narządy i zwyczajnie, sprawia ból,
c) są zmęczopne

gość

Jeżeli nigdy nie krzyczalam w łóżku, dlaczego mam teraz to robić? Każdy przeżywa przyjemność na swój indywidualny sposób. I wcale powodem łożkowej ciszy, nie musi być wychowanie. Jakoś głośny seks do mnie nie przemawia. Zaraz przypoiminają mi się porno filmy klasy zeroej, w których silikonowana wulgarna piękność, jęczy zanim facet w ogóle ją dotnie. Brrrrrrrrr okropieństwo.

gość

Zgadzam się z przedmówczynią.

gość

Dobry seks, to głośny seks.

gość

A mi się podoba ten artykuł w 100%. Sama byłam cicha w łóżku, dopóki nie zmieniłam partnera. Pierwszy nasz raz był cichy, następny głośniejszy i tak w pewnym momencie zaczełam krzyczeć nie poznając samej siebie... Teraz wystarczy, że mnie w środku dnia przyciągnie mocniej do siebie a nieświadomie jęczę z podniecenia.
Polecam powoli się przełamać i odkryć, że nam samym może to sprawiać wiele przyjemności i dać poczuć się bardziej seksownie :)

gość

wydawanie z siebie dzięków: szeptanie, mówienie, śmiech, szloch i krzyk to wszystko to część całej przyjemnosci, bez tego co nam pozostaje? w ciszy "wkładanie i wyjmowanie"? a jeśli nawet wydajemy z siebie dźwieki, po to, żeby zagrzać do boju partnera to co w tym złego? jeśli jest bystry to też nas w ten sposob będzie zagrzewał, a dwoje jęczących lub świntuszących to juz jest dobry początek wspólnej zabawy, zamiast odfajkowywania obowiązku małżeńskiego,

gość

It's posts like this that make surnifg so much pleasure

gość

"Nauczono nas, jak powinnyśmy mówić (nie przeklinać!), jeść (elegancko! mało! nożem i widelcem!), ubierać się (nie wyzywająco! kobieco!) siedzieć (skromnie, ze złożonymi nogami). "

No i co? Teraz, choć zwykle nie klnę, mam zacząć kląć, żreć jak świnia itp.? Gdyby moja kobieta powiedziała do mnie w trakcie seksu „Zerżnij mnie jak dziką świnię, kowboju!” straciłbym chęć.

gość

Witam jestem facetem mam 42 lata singlem i dla mne sex jest pjekny a spragniony jrstem bardzo a w sexie jestem konkretny i szczery i potrafie ze kobiets spragnions jak ja pdleci a nie wibratorem

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij