środa, 22 listopada 2017

Bądźmy (nie)poważne w łóżku

Życie lubi płatać figle. Czasem mam wrażenie, że jego ulubioną przestrzenią do żartów jest sypialnia. Ja osobiście uwielbiam nieoczekiwane zwroty akcji, które później mogę wykorzystać jako pouczające i zabawne historie. Bo seks potrafi być naprawdę śmieszny, a wspólne zaśmiewanie się z drobnej wpadki potrafi zbliżać tak samo jak wspólne orgazmy.

Zrobiłam krótką sondę wśród znajomych. Poprosiłam, by opowiedzieli mi o najbardziej krępujących zdarzeniach, jakie miały miejsce podczas ich miłosnej gry. Osobiście przyznam, że każdy z wymienionych punktów zaliczyłam – i co? I nic. Świat się nie skończył ani nie zapadłam się pod ziemię. Przedstawiam wam kilka najczęściej powtarzających się krępujących scenariuszy i parę podpowiedzi, co zrobić, by „zachować twarz”. I pamiętajmy, łóżko to nie miejsce na wstyd, za to w tym miejscu, jak w żadnym innym przydają się: cierpliwość i ogromna dawka poczucia humoru.

1.   „Pierdząca cipka” – Cipka, w brew temu, co mogłoby się wydawać, wcale nie jest niemą istotą. Podczas zabawy lubi sobie postękać a czasem nawet wydać z siebie dźwięk, które niekoniecznie kojarzą się z rozkoszą. Zamiast zeskakiwać z przerażeniem z partnera i zamykać się ze wstydem w łazience – śmiejcie się! Cipka się „odpowietrzy” i jedziecie dalej.

2.   „Anal-iza”„Kochanie, czy jadłaś coś z ziarenkami?”. Cóż, seks analny jest bardzo przyjemny, ale warto się trochę do niego przygotować – osobiście nie polecam na szybki numerek. Żeby uniknąć wpadek, warto dzień wcześniej przemyśleć menu (wspomniane wyżej produkty z ziarnami czy mak, odradzam). Parę godzin wcześniej należy rozsiąść się z gazetą w łazience i spokojnie „pozałatwiać swoje sprawy”, a jeżeli jeszcze masz wątpliwości, czy wszystko tam będzie ok, polecam „mini – lewatywę”. Wystarczy gumowa gruszka, taka której używa się do czyszczenia nosów dzieciom (można ją kupić w każdej aptece). Jeżeli jednak nie było czasu na przygotowania i trochę się pobrudziliście, nie ma co wpadać w panikę i płonąć ze wstydu. Oboje zdecydowaliście się na taki seks, a ta dziurka może być kapryśna. Jeżeli facet wyda Ci się zażenowany i będzie chciał uciekać, nie zatrzymuj go! Jeżeli brzydzi go fizjologia Twojego ciała, to znaczy, że nie dorósł do uprawiania miłości i nie jest wart Twojej uwagi. Co jak co, ale w łóżku zasada „nic co ludzkie nie jest mi obce” to podstawa!

3.   „Krawa Mary” – Kiedyś podczas gorącego seksu pochlapałam chłopakowi ścianę krwią. Mój okres, bez żadnej zapowiedzi, postanowił przyjść wcześniej. Jak z tego wybrnąć? Tu bronią po raz kolejny jest śmiech. Spróbujcie umyć ścianę i po sprawie. Jak się nie uda to cóż, będziecie mieć „ognistą” pamiątkę. Albo wykorzystajcie to jako pretekst do małego poprzestawiania mebli. Koniecznie też umów się na wizytę do lekarza, jeżeli krwiste epizody będą miały miejsce częściej, może to być mała, nieszkodliwa nadżerka, ale lepiej mieć pewność. Dbajmy o nasze cipki, by służyły nam długo i przyjemnie.

4.   „Gdzie ja jestem?” – Nawet moim najgrzeczniejszym koleżankom choć raz, po dzikiej imprezie, zdarzyło się nie trafić do swojego łóżka. Jeżeli obudzisz się z małymi lukami w pamięci obok nieznajomego, nie panikuj i nie uciekaj niezauważona, nim się obudzi. Chyba sama nie poczułabyś się w takiej sytuacji najlepiej, będąc na jego miejscu. Nie wskazane są również teksty typu „Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie zdarzyło!”. Dlaczego miałabyś się tłumaczyć? Przecież jesteście dorośli. Ja proponuję obrócić sytuację w żart. A przede wszystkim warto porozmawiać z nowo nabytym kochankiem. Moje osobiste doświadczenie mówi, że milion randek przed seksem nie gwarantuje udanego związku. Znajomości, które zaczęły się w łóżku mają takie same szanse na powodzenie. Jeżeli jednak okaże się, że facet obok którego się obudziłaś, jest zupełnie nie w Twoim typie i chcesz o nim zapomnieć równie szybko jak o bólu głowy po imprezie, to pożegnaj się kulturalnie i nie rób sobie wyrzutów. Czasem każdy musi zaszaleć.

5.   „Nie udawaj” – Moja koleżanka, mama, a nawet ja sama, każda z nas kiedyś popełniła ten błąd i… udawała, że pieszczoty faceta sprawiają jej przyjemność. Nie możesz zrobić sobie, ani swojemu partnerowi większej krzywdy. Jeżeli on pieści Cię w sposób, który nie sprawia Ci radości, to po prostu mu to powiedz. Faceci (prawdziwi, wartościowi faceci) są ambitni i jeżeli dostaną sygnał, że coś jest nie tak, to będą tak długo próbować, aż w końcu osiągnął zamierzony cel (czytaj: Twoją przyjemność/Twój orgazm). Ostatnio zasugerowałam pewnemu chłopakowi, że to, co wyprawia językiem z moją cipką, nie jest zbyt fajne. Wziął sobie to do serca. Teraz czekam z utęsknieniem, aż zejdzie tam ustami…

6.   „Zabawki” – Facet odkrył twoją tajemną szafkę z zabawkami. Z wyrzutem powiedział, że jesteś zboczona? Postawił warunek „Albo ja albo wibrator”? Jeżeli nie spróbuje się zaprzyjaźnić z Twoim wibrującym gadżetem, to Ty nie próbuj przyjaźnić się z nim. Masz prawo do przyjemności, a wibrator da Ci jej na pewno więcej niż niepewny siebie, egoistyczny typ.

7.   „Była i nie ma” – Pamiętając o bezpieczeństwie, kochacie się w gumce. A co, jeżeli po fakcie okazuje się, że gumka zaginęła w akcji? No cóż, poproś z uśmiechem kochanka, by jej „poszukał”. Każdemu może się zdarzyć. Jeżeli skończył w Tobie, to warto pomyśleć o tabletce „po”, jeżeli nie planowaliście potomstwa. U każdego ginekologa możesz poprosić o receptę. I nie wstydź się, nie ma czego.

Karolina Karpińska

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (6)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Seks jest pełen niespodzianek,a śmiech świetnie się sprawdza przy próbach wyjścia "z twarzą" z każdej awarii.

gość

im więcej niespodzianek w łóżku, tym lepiej:) oczywiście stawiam na te miłe niespodzianki,

gość

po przeczytaniu artykułu nie wiem czy to mają być wyznania"krwistej" nimfomanki, czy może jakiś kiepski żart. kolejny artykuł tak naprawdę o niczym, i w dodatku kiepski styl...

gość

Ojej, a po co ta uwaga o kiepskim stylu autorki? I dlaczego od razu nimfomanka? Przecież to świetny, humorydryczny artykuł. Sama tez mam za sobą przeróżne wpadki a jeśli coś Cię oburza droga poprzedniczko komentarzy to radzę wiecej luzu i dystansu:)

gość

Z tą tabletką "po" bym nie była taka pewna. Moja koleżanka kiedyś zjeździła pół Łodzi a recepty nie dostała, dopiero w prywatnym gabinecie ubłagała w poniedziałek rano ("wpadka" zdarzyła się w piątek). Lekarze NFZ to raczej bezduszne świnie.

gość

Co do nimfomanki - nie rozumiem po co ktoś komu nie odpowiada przekaz i charakterystyka bloga czyta i komentuje, bardzo przyjemny, prawdziwy artykuł :)

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij