niedziela, 27 maja 2018

Nieustraszone poszukiwaczki punktu G

Nie uważam, że odnalezienie punktu G powinno być obowiązkiem każdego kochanka czy kochanki. Moim zdaniem to nic złego, jeżeli nie jesteście pewne, czy poczułyście ten osławiony punkt wewnątrz pochwy, czy nie. Jednak będę was gorąco namawiała do wyruszenia w podróż na poszukiwanie punktu G i niech samo badanie swojego ciała będzie radosną i przyjemna przygodą.

Niedawno miałam przyjemność wziąć udział w programie TTV „Raz lepiej, raz gorzej”. Słowo „przyjemność” nie jest tutaj zwykłą kurtuazją w stosunku do telewizji, która zaprosiła mnie do udziału w swojej audycji. Naprawdę w czasie tego nagrania bardzo dobrze się bawiłam. Było zabawnie przy opowiadaniu o doświadczeniach seksualnych różnych narodowości. Tak trzymać, marzy mi się, żeby temat seksu w naszym kraju przestał kojarzyć się z rozmowami o problemach i z poważnymi minami, a zaczną z przyjemnością, zabawą i uśmiechem. Wśród gości zaproszonych do studia był również Włoch. Kiedy pokazywałam gadżet do poszukiwania punktu G, Włoch został zapytany przez prowadzących program, czy znalazł ten wrażliwy punkt na mapie kobiecego ciała. – Oczywiście! – padła odpowiedź. No tak, Włoch nie mógł odpowiedzieć inaczej. Skorzystał ze swojego świętego prawa do chwalenia się swoimi miłosnymi podbojami i umiejętnościami. A prawdę znają tylko te, które sypiają z Włochami.

Nie uważam, że odnalezienie punktu G, powinno być obowiązkiem każdego kochanka czy kochanki i moim zdaniem nie ma niczego złego w tym, jeżeli nie jesteście pewne, czy poczułyście ten osławiony punkt wewnątrz pochwy, czy nie. Jednak będę was gorąco namawiała do wyruszenia w podróż na poszukiwanie punktu G i niech samo badanie swojego ciała będzie radosną i przyjemna przygodą. Cel, czyli tzw. orgazm za pomocą punktu G niech stanie się tylko okazją do dobrej zabawy. Ja w ogóle nie lubię seksu ukierunkowanego na osiągniecie czegoś. Za to uważam, że każdy pretekst jest dobry, żeby bardziej uśmiechać się w łóżku i wypróbować coś nowego w sypialni.

W związku z tym przedstawiam dzisiaj wibratory dla nieustraszonych poszukiwaczek punktu G. I kiedy ktoś was zapyta, czy już odkryłyście to miejsce, to nawet jeśli dopiero będziecie na tropie, możecie śmiało odpowiedzieć: „No jeszcze nie, ale ile zabawy mam w czasie poszukiwań!”.

G – masażery

Wibratory dla poszukiwaczek punktu G mają specjalnie zakręconą do góry końcówkę, żeby lepiej trafiać do celu. Niektóre są zakończone specjalną kulką, aby urozmaicić i ułatwić odnalezienie i masaż tego miejsca wewnątrz pochwy. Wszystkie wibratory dedykowane punktowi G, sprawdzają się nie tylko do penetracji, ale także jako gadżety do użytku zewnętrznego, czyli do masowania warg sromowych i łechtaczki.

bgee Delux: żurawinowy, śliwkowy i niebieski

Bgee Deluxe to wibrator dla punktu G, który niejednej już kobiecie wskazał drogę do przyjemności. Stylowy, gładki, łatwy w użyciu. Pokryty bezpiecznym dla ciała silikonem medycznym, ma 6 różnych trybów wibracji. Ze względu na korzystna cenę, polecam wszystkim kobietom, które zaczynają zabawę z wibratorem i chcą się przekonać w kierunku, jaki wibracji podążać. Nie wydając od razu dużej sumy, można sprawdzić ile frajdy może nam dać przyłożenie fajnego gadżetu do naszej cipki.

Gigi: mocny róż, turkusowy i jasny róż

Gigi to ekskluzywny gadżet dla wymagających poszukiwaczek czułych miejsc na mapie kobiecego ciała. Rozszerzona końcówka jest wyrzeźbiona specjalnie w taki sposób, abyś mogła do woli stymulować zarówno wargi sromowe, łechtaczkę, jak i używać jej do penetracji i w tym także do poszukiwań punktu G. Prosty, ale elegancki i funkcjonalny wibrator. Posiada 5 różnych trybów wibracji: stały, 3 pulsujące (wolny, średni i szybki), oraz tryb „przed i potem”, kiedy wibracje robią się coraz mocniejsze i mocniejsze, żeby potem opadać niemal do zera i znowu zacząć się wznosić etc. Możesz regulować zarówno rodzaj wibracji jak i ich prędkość.

Jak odnaleźć tajemniczy punkt G

Skoro już wiadomo, w jaki sprzęt powinna się zaopatrzyć każda nieustraszona poszukiwaczka punktu G, pora na informacje gdzie i jak można go znaleźć.

Na początek trochę anatomii i trochę historii. Punkt G (nazwany tak na cześć niemieckiego lekarza Ernsta Grafenberga, który jako pierwszy odnotował jego istnienie) to niewielki obszar znajdujący się na górnej ścianie pochwy na głębokości mniej więcej 2,5 – 5,0 cm od wejścia do pochwy. Pod wpływem stymulacji punkt G może ulec powiększeniu, zaś jego stała stymulacja może być źródłem intensywnych doznań.

Od kiedy w roku 1982 istnienie osławionego punktu G zostało oznajmione całemu światu, temat nie przestaje wzbudzać licznych kontrowersji. Istnieje czy nie? Zdaniem jednych – jak najbardziej tak, a jego stymulacja jest nad wyraz przyjemna. Inni zaś uważają, że punkt G nie istnieje. Okazuje się jednak, że punkt G nie jest czymś nowym. W innych kulturach znany jest już od I wieku n.e. Chińczycy nazywają go „czarną perła”, Japończycy „skórą dżdżownicy”, a w niektórych rejonach znane jest jako żeńska prostata.

Ja, jak zauważyłyście, pomimo trwania nierozstrzygniętych debat naukowych, zachęcam do zabawy w poszukiwanie tego zmysłowego ogniska. Warto wiedzieć, jak to zrobić. Punkt G nie leży bezpośrednio na ścianie pochwy, lecz jest przez nią wyczuwalny i dlatego do jego stymulacji wymagany jest bezpośredni i dość silny nacisk. Najłatwiej zlokalizować punkt G, kiedy kobieta jest pobudzona, ponieważ napływająca krew powoduje jego obrzmienie, dzięki czemu jest on łatwiej wyczuwalny. Wówczas, aby go znaleźć, kobieta powinna usiąść po turecku, ponieważ w pozycji leżącej może się okazać to dość trudne.

A teraz pora wziąć gadżety w dłoń!

Nałóż odpowiednią ilość lubrykantu na końcówkę wibratora i wsuwaj go powoli do środka i wysuwaj. Pamiętaj, że punkt G znajduje się w odległości jedynie 2,5 – 5cm wejścia do pochwy, wiec nie wsuwaj gadżetu za głęboko. Niektóre kobiety lubią przyłożyć wibrującą końcówkę do okolic punktu G i po prostu trzymać ją w miejscu mocno, dociskając do czułego punktu. Inne wolą w swoim tempie wkładać wibrator do pochwy i wyjmować i takim posuwistym ruchem dopieszczać swoje zmysłowe ognisko. Wypróbuj oba sposoby, a potem wybierz taki rodzaj stymulacji, jaki odpowiada tobie najbardziej.

Alternatywne pomysły na zabawę z G – masażerem

Większość ludzi widząc wibrator, który można wsuwać do środka, uważa, że to gadżet wyłącznie do penetracji. To, że zabawka jest specjalnie zaprojektowana, żeby ułatwić poszukiwania punktu G, nie oznacza, że nie może spełniać żadnych innych funkcji. Może, a nawet powinna! Wibratory do punktu G z powodzeniem sprawdzają się także do stymulacji łechtaczki. Po prostu przytrzymaj wibrator wzdłuż pochwy i umieść jego końcówkę na wysokości łechtaczki. I co? Jak widać nadaje się nie tylko do penetracji. Bo jeśli masz porządny gadżet w ręku, to nie ma sensu się ograniczać.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (4)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

przed chwila wydrukowałam sobie ten artykuł, pakuję wibrator i podpowiedzi do torby i jadę na długi weekend, juz się cieszę! udanej zabawy dla wszystkich:)

gość

Ja mam chyba naprawdę szczęście! Mój fascet od razu wiedział, gdzie jest punkt G i co najwazniejsze, wie co z nim roibić bym odlatywała z ekstazy.

hmmm.. idę sprawdzać w takim razie :)

gość

W internecie jest darmowy kurs do pobrania na ten temat a także darmowa konferencja online, na której dowiecie się jeszcze więcej na interesujące was tematy związane z seksem, orgazmem, wytryskiem, itp. - http://mistrzseksu.pl/

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij