środa, 12 grudnia 2018

Jak mieć więcej seksu w stałym związku [VIDEO]

„Nie mamy czasu i sił na seks” - zwierzają mi się kobiety i mężczyźni. Gdybym za każdym razem, kiedy to słyszę, dostawała złotówkę, to już dawno byłoby mnie stać na leżenie pod palmą w ciepłych krajach z zimnym drinkiem w ręku. Jednym słowem, sprawa jest nagląca i powszechna. Na szczęście rozwiązanie nie jest skomplikowane, a efekty działania dla wielu zaskakująco przyjemne - radzi Joanna Keszka z Barbarella.pl

Zacząć – to właśnie jest największa przeszkoda w wielu stałych związkach. Główny powód plagi, która nazywa się: „Tak rzadko uprawiamy seks”. Bo kiedy para już podejmie decyzję, że to ma nastąpić dziś wieczorem (albo w sobotę wieczorem, albo w niedzielę rano), oraz przystąpi do działania (zostanie rozpięty chociaż jeden guzik, zostanie przygotowana kusząca bielizna, albo opaska na oczy, albo lubrykant będzie już pod ręką), to seks wyciągamy z strefy przepychanek i odkładanek i tym samym on staje się faktem. A jeżeli nie zaczniemy, to nie będzie dalszego ciągu. Proste, tylko dlaczego tak wiele z nas jakoś nie chce zacząć?

Bowiem dla większości z nas „nie mam czasu” to subtelny sposób na unikanie seksu. Jeszcze jeden sposób na wygaszanie podniecenia bez szczerego spojrzenia na to, co robimy. „Popatrz, tylko, ile ja rzeczy robię – praca, dzieci, kurs, spotkania”. Dzięki temu nie musimy myśleć o tym, czego nie robimy i dlaczego. Nie mając czasu na seks nie musimy mierzyć się z lękami i pretensjami, które tak naprawdę doprowadziły do tego, że nie kochaliśmy się od tygodni, czy miesięcy.

Powodem niechęci do seksu w stałym związku bywa fakt, że kiedy jesteśmy już oficjalną parą to inicjowanie seksu staje się raczej świadoma decyzją niż przypływem natchnienia. A świadoma decyzja wydobywa na powierzchnię wszystkie nasze niepokoje związane z seksualnością. Seks jako decyzja oznacza bowiem przyznanie się, że aktywnie pragniemy przyjemności erotycznej. Już samo przyznanie się do tego wyzwala całą masę leków i poczucia winy, z którymi nie mamy kontaktu, jeśli seks wynika z natchnienia. Wielu ludzi bowiem nosi gdzieś mniej lub bardziej głęboko zaszyte informacje, że seks jest czymś brudnym, grzesznym, a nadmierne doszukiwanie się w nim przyjemności świadczy o naszej nienormalności. I źle się z tym czujemy. Za każdym razem, kiedy musimy podjąć decyzję o seksie w związku, musimy stanąć twarzą w twarz z tym antyseksualnym demonem. Nic dziwnego, że tak wiele osób woli z tego zrezygnować.

Tylko czy cena za podporządkowanie się swoim lękom i niepokojom nie jest za wysoka? Wszyscy przecież tęsknimy za radosnym, przyjemnym seksem. Czy zamiast się bać i denerwować, nie byłoby lepiej zacząć aktywnie tej przyjemności poszukiwać? Pomimo leków, niepokoju, poczucie dyskomfortu i niepewności, która na początku takich poszukiwań niechybnie będzie nam towarzyszyć.

Schemat „nie mamy czasu na seks” można przełamać za jednym zamachem: idąc do łóżka, planując, kiedy mamy iść do łóżka, i angażując się w nasze doświadczenia erotyczne. Jak najwięcej miłości wolnej od poczucia winy, wstydu i strachu wam wszystkim i sobie życzę.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (16)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Zastanawiam się, czy istnieją jeszcze kobiety, które kojarzą seks z czymś brudnym i grzesznym... Nie sądzę... Nie wiem skąd autorka bierze takie "przemyślenia". Nawet w kościele, choć akceptowany jest tylko seks w małżeństwie (nie mówię, że inne związki są gorsze, po prostu takie jest stanowisko tej "instytucji"), nikt nie mówi o tym jak o czymś brudnym. Chodząc do szkoły katolickiej nigdy nie usłyszałam, że to grzech, brud, a czerpanie przyjemności z tego jest nienormalne, a proszę mi uwierzyć, że dużo się tam o tych sprawach mówiło...

gość

"Zastanawiam się, czy istnieją jeszcze kobiety, które kojarzą seks z czymś brudnym i grzesznym... Nie sądzę... " oczywiście, że takich kobiet nie ma, wszystkie Polki bawią się w sypialni ze swoimi mężczyznami, eksperymentują, figlują przed lustrem, śmieją się przy erotycznych zabawach w przebieranki i podstawiają radośnie swoje łechtaczki do erotycznych masaży.
autorko wcześniejszego wpisu: otóż włożyć penisa do pochwy to żadna sztuka, wszyscy to potrafia, nawet w szkołach katolickich, ale czy to jest dobry, radosny seks?
kiedy powtarzasz sobie i innym, że wszystko wiesz i niczego już w temacie seksu nam w Polsce nie trzeba, to zamykasz się na całą radość z tego, że seks jest częścią naszego życia, więcej otwartości, jak widać szkoła katolicka zrobiła swoje, ale nie daj sobie tak łatwo odebrać radości z tego, że jesteś kobietą i też masz prawo czerpać z seksu przyjemność.

gość

Oj jak ja to dobrze znam :( Niedawno urodziłam, a przez CAŁA ciąże nie uprawialiśmy sexu, bo mąż miał obawy skoro tam jest dziecko, że jakoś tak dziwnie ;/// nigdy za bardzo nie szalał za sexem i nie wiem już co robić żeby to się zmieniło, a teraz po tak długiej przerwie to będzie wyjątkowo dziwne. Będę wdzięczna za rady, jakie gadżety mogą nam w tym pomóc. Mówi że jak skończy się połóg to znowu będziemy się kochać, tyle że wcześniej robiliśmy to mniej więcej raz na miesiąc :( on bardzo dużo pracuje, wiem, że jest zmęczony, ale już nie wiem jak z nim rozmawiać... błagam o radę!

gość

"oczywiście, że takich kobiet nie ma, wszystkie Polki bawią się w sypialni ze swoimi mężczyznami, eksperymentują, figlują przed lustrem, śmieją się przy erotycznych zabawach w przebieranki i podstawiają radośnie swoje łechtaczki do erotycznych masaży.
autorko wcześniejszego wpisu: otóż włożyć penisa do pochwy to żadna sztuka, wszyscy to potrafia, nawet w szkołach katolickich, ale czy to jest dobry, radosny seks?
kiedy powtarzasz sobie i innym, że wszystko wiesz i niczego już w temacie seksu nam w Polsce nie trzeba, to zamykasz się na całą radość z tego, że seks jest częścią naszego życia, więcej otwartości, jak widać szkoła katolicka zrobiła swoje, ale nie daj sobie tak łatwo odebrać radości z tego, że jesteś kobietą i też masz prawo czerpać z seksu przyjemność."

Po pierwsze to nie wierzę, że w dzisiejszych czasach kobiety nie wiedzą nic o seksie, wystarczy otworzyć pierwszą lepszą gazetę (cosmopolitan, glamour, nawet szmatławe plotkarskie gazetki, które czyta moja babcia, kiedyś natrafiłam na artykuł o seksie po 70) , większy serwis internetowy (onet, wp.pl, interia) i zalewa nas fala seksu i instrukcji jak należy go uprawiać... niektóre porady są tam tak wyszukane, że nie wiem czy śmiać się czy płakać (mistrzostwem jest dla mnie pączek nadziany na penisa, no ale może niektórzy potrzebują silnych wrażeń, mnie akurat tematy spożywcze nie kręcą jakoś :P ), więc można sobie przebierać do woli jak się nie ma własnej wyobraźni... sorry, ale trzeba być opornym na szukanie informacji, żeby nie wiedzieć... nawet w telewizji śniadaniowej jest seks... cały dzień jesteśmy tym tak bombardowani, że ja się nie dziwię, że ludzie wieczorem nie mają ochoty. Kiedyś pewien starszy aktor powiedział, że w czasach komuny (kiedy pornografia była nielegalna, nie mówiło się o seksie prawie wcale) podniecały go nawet damskie gacie na sznurku, a teraz ma seks wszędzie i wszystko spowszedniało (polecam dokument, tytuł chyba wolna miłość w prl, albo jakoś tak)

Zajrzałam pod łóżko, nikogo tam nie ma, ale oczywiście wiesz doskonale, że mój seks jest nudny, że mi facet tylko penisa do pochwy wkłada i nic więcej(bo pewnie jest nawiedzonym katolem- nie jest, ja też nie jestem), że nie jest dobry, nie jest radosny, że nie jestem otwarta... i moje ulubione: odbierasz sobie radość z seksu, ty też masz do tego prawo... ja pierdziele, dzięki, że mnie uświadomiłaś, bo nie zauważyłam, że mi seks przyjemnośc sprawia :) Dlaczego wszyscy na tym portalu wychodzą z założenia, że każdej, absolutnie każdej kobiecie potrzebne są eksperymenty i to nawet wiecie dokładnie jakie eksperymenty... Jak nie dostajesz ekstazy rozkładając nogi przed lustrem to nie akceptujesz siebie, brak zabawek to już ciemnogród, jak się nie przebierasz to już jest nudno... Trudno mi się wczuć bo do czterdziechy mi daleko, ale mogę Ci powiedzieć, że próbowałam wielu rzeczy i czy są zabaweczki, przebieraneczki czy jest to "nudny prostacki" seks po ciemku pod pierzynką, to jak masz udane życie seksualne to ci zwisa czy są zabawki czy nie, bo i bez nich jest zajebiście... a tak na marginesie, to zabawki dosyć szybko się nudzą.

gość

A druga sprawa jest taka, że na pewne eksperymenty nie mam ochoty i zakładam, że nigdy nie będę jej miała. Nie dlatego, że coś kojarzy mi się z brudem czy grzechem, po prostu nie mam na to ochoty. Mój partner o tym wie, akceptuje to, sam też nie ma ochoty próbować niektórych rzeczy. Mam do tego prawo. W życiu nie trzeba próbować wszystkiego. Nie rozumiem tylko dlaczego ktoś przez pryzmat moich eksperymentów, fantazyjności mojego seksu ocenia czy czerpię z tego przyjemność i radość i jaka jestem.. A może ja lubię jak partner po prostu "wkłada mi penisa do pochwy", może to nie jest żadna sztuka, może wszyscy to potrafią, ale co z tego jeśli to akurat sprawia mi przyjemność... A jeśli będę "eksperymentowała" i dojdę do wniosku, że to prostackie wkładanie penisa sprawia mi największą przyjemność, a "eksperymenty" niekoniecznie? To mam uznać, że taki seks nie powinien sprawiać mi radości, że jestem zacofana, nie akceptuje siebie? To że masturbacja mogłaby dla mnie nie istnieć, bo jest dla mnie mniej satysfakcjonująca niż stosunek z partnerem, to już też świadczy o "moich problemach ze sobą"? Może powinnam się do niej zmusić, bo podobno większość kobiet woli w ten sposób? Jedni lubią sado- maso, swingowanie, przebieranie inni wolą "zwyczajny seks", ale nie przypisywałabym z góry, że "zwyczajny seks" bierze się z prostactwa, poczucia wstydu, winy czy grzechu... Wiadomo, na tym portalu będziemy czytać, że tylko zabawki dadzą nam zajebiste doznania, no ale nie oszukujmy się, ten portal ma napędzać sprzedaż gadżetów, bo jest w ścisłym połączeniu ze sklepem :)

gość

Myślałam, że będzie więcej seksu, a tu tylko raz... i dopiero w mikołajki.... to dopiero za tydzień ;P

gość

a ja się zgadzam z tym, że ludzie nie myślą o seksie, tylko "go robią" i potem tak mocno atakują tych, którzy pokazują, że jednak można chcieć czegoś więcej, i w życiu i w seksie, ale żeby dostrzec, że coś nas ogranicza potrzeba do tego chwili refleksji, a na ta nie wszystkich stać, wygodny, prosty seks - dla mnie o tym jest ten filmik, zachęca do tego, żeby seks po prostu był i był przyjemny, nie rozumiem tych ataków we wpisach powyżej,

gość

siostry zakonne i glamour to nie jest edukacja seksualna, łatwiej jest przeczytać kolorowe pisemko w którym każą zrobić laskę facetowi, żeby mu zaimponować niż przyjrzeć się swoim prawdziwym emocjom, które są związane z seksem,

gość

Pani Joanna jest za to prawdziwym autorytetem, bo prowadzi sklep z zabawkami :)

gość

Czyli z normalnego seksu nie można czerpać przyjemności i jest brzydki? Rozumiem, ze czujecie sie sfrustrowane, bo wy tak nie potraficie. Fajny seks to spontan, a nie zaznaczanie w kalendarzu i układanie scenariusza. Jak trzeba zaznaczać w kalendarzu, to już jest problem, to tak jak napisanie: jechac na przegląd samochodu, umyć okna itd. Zapisywanie tak jak innych obowiązków domowych, jak coś sie robi z przyjemnością, to sie o tym pamięta. No sory, ale taka jest prawda...

gość

A co z kobietami, które zwyczajnie nie stać na zabawki i ładną bieliznę? Mają beznadziejny seks do końca życia, wg was taka kobieta nie ma szans na fajne życie erotyczne? No tylko żyły sobie podciąć. Będąc na studiach nie było mnie też stać na to wszystko i jakoś żyłam, seks z tamtego czasu był świetny, a późniejsze gadżety to były zabawki na 2-3 razy.

gość

Jeśli kupiłyście zabawki pod wpływem tego serwisu, to gratuluje, biznes w sklepie pani Joanny się kręci. To nie są tanie rzeczy, jeśli chce sie kupić coś ładnego. "Warsztaty" z tego co zauważyłam też są płatne. Czym sie różnią porady z gazet od porad na tym serwisie? NICZYM. Zauważcie, "redaktor naczelna" barbarelli pracowała właśnie w tych bezwartościowych pisemkach jak claudia czy cosmopolitan. Sekciarsko się tu trochę robi, tak jak katole uważają że życie niewierzących jest puste, tak wy uważacie, że jak ktoś uprawia zwykły seks, to jest to gorsze i atakujecie taką postawę. Ja nie kwestionuje, że komuś zabawka jest potrzebna, bo potrzebuje silniejszych doznań, no ale sory nie każdy musi i nie jest przez to gorszy.

gość

ja nie widziałam w tym tekście ani w filmiku info, że jakiś seks jest lepszy, a jakiś gorszy, dla mnie te materiały są inspirująca, jeżeli ktoś szuka odpowiedzi, jak mieć więcej seksu, to są fajne podpowiedzi - takie świeże spojrzenie na sprawy, o który niby się coś wie ( z naciskiem na "niby" ) jak ktoś nie chce planować seksu, to niech nie planuje, ja planuję zaplanować :)

gość

czy jeżeli coś jest nowe, inne to znaczy, że to musi być od razu gorsze? na co niektóre osoby tak się stroszą? na olejek do masażu? o matko, też mi niespotykana perwersja, nie chcecie, nie używajcie, ale nie udowadniajcie, że jesteście przez to jakieś lepsze, czy gorsze, czy ja nie wiem co tam chcecie sobie i światu udowodnić, seks to masa różnych możliwości, ten portal to chyba nie jest dobre miejsce dla osób, które szukają w tym wszystkim jakiś dowodów na poprawność, to miejsce dla tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej, i dlatego to lubię :)

gość

" tak jak katole uważają że życie niewierzących jest puste, tak wy uważacie, że jak ktoś uprawia zwykły seks, to jest to gorsze i atakujecie taką postawę. Ja nie kwestionuje, że komuś zabawka jest potrzebna, bo potrzebuje silniejszych doznań, no ale sory nie każdy musi i nie jest przez to gorszy."

No właśnie, z tego co widzą, to Joanna nigdzie nie powiedziała ani nie napisała, że KTOŚ JEST GORSZY albo że czyjeś życie jest PUSTE. To jest Pani odczucie - rozmawia Pani z własnymi nietrafionymi interpretacjami. Mam wrażenie, że Pani źle uczuje się sama ze sobą i wydaje się Pani, że jest Pani atakowana.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij