czwartek, 25 kwietnia 2019

Wibrator w damskim bagażu to znak, że kobieta potrafi zatroszczyć się o swoje życie seksualne!

Czy przewożenie w samolocie erotycznych gadżetów – szczególnie wibratorów – naraża nas na komplikacje w podróży? No cóż, incydenty się zdarzają. Czy przez to mamy zostawiać wibrujące zabawki w domu? Absolutnie nie! Wystarczy wiedzieć jak się przygotować do wspólnej podróży.

Kilka lat temu pasażerka Delta Airlines pozwała linie lotnicze za upokorzenie, jakiego doznała ze strony pracowników firmy na lotnisku w Dallas. Podczas urlopu w Las Vegas, razem z mężem nabyła kilka erotycznych gadżetów, które przewoziła w bagażu rejestrowanym. Jeden z wibratorów włączył się, powodując zainteresowanie służb ochrony. Pechowa pasażerka została zawrócona już z pokładu samolotu i poddana drobiazgowej i publicznej kontroli bagażu, mimo wcześniejszego udzielenia przez nią wyczerpujących wyjaśnień, co do przyczyny wibracji. A może właśnie dlatego. Pracownicy lotniska nie omieszkali też poczynić kilku niekulturalnych uwag o seksualności jej męża. Przelało to czarę goryczy i było główną przyczyną pozwu.

Jak oszczędzić sobie takich przykrych przeżyć, bez konieczności uciekania się zostawienia zabawek w domu? Warto pamiętać o kilku zasadach. Gadżety erotyczne przewozimy w bagażu rejestrowanym, nie podręcznym. Chyba, że jesteśmy w stanie naprawdę wyższej konieczności, wtedy pomyślmy o zabawce o niepozornym lub niebudzącym podejrzeń kształcie np. w kształcie szminki albo kaczuszki. Starannie spakujmy swoje wibratory, pamiętając o usunięciu źródeł zasilania lub włączeniu blokady, jeżeli nasz model takową posiada, np. Nea, Lily, Gigi, Iris.

Wibrator Nea

Pamiętajmy, gdzie podróżujemy. Fundamentalistyczne (wahabickie/salafickie) kraje islamskie nie są najlepszym – o ile w ogóle – pomysłem na wakacje dla nas i naszych zabawek. Teksas też nie bardzo, w tym stanie posiadanie ponad trzech sztuk wibratorów jest nielegalne. Współczujemy Teksankom. Pamiętajmy też, że w czasach wzmożonego zagrożenia terrorystycznego problemem jest przewożenie płynnych lubrykantów i innych substancji w butelkach w bagażu podręcznym. Ale przede wszystkim trzeba być pewną siebie i świadomą swojego pełnego prawa do posiadania i przewożenia takich gadżetów.

Godność to podstawa. Nie dajmy się zastraszyć w żadnych okolicznościach. Wibrator w damskim bagażu, to znak, że kobieta potrafi zatroszczyć się o swoje życie seksualne!

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (2)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

koleżanka zawiązała wibrator przed odlotem kokardą, w razie "awarii" miała udawać, że to prezent od znajomej dla koleżanki i że ona nie miała pojęcia co tam jest, bo go tylko przewozi,
potrzeba matką wynalazków!

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij