poniedziałek, 22 października 2018

Żywiołowy seks australijskiej urzędniczki

Sezon urlopowy w pełni i, jak wiele z Nas uważa, to dobry okres, aby ożywić lub urozmaicić własne życie seksualne. Poniższa historia z pogranicza temidy i erotyki, może spowodować, że będziemy uważniej przyglądać się naszym wyjazdowym polisom ubezpieczeniowym. W końcu seks to taka sama sfera życia jak zdrowie, praca czy odpoczynek.

Ta historia może być bardzo pouczająca. Porusza zagadnienia dotyczące prawa pracy i ubezpieczeń. Trąca nawet szczyptą egzotyki, jeżeli Antypody w Waszym odczuciu dość egzotycznymi są. Pewna australijska urzędniczka w czasie służbowego wyjazdu nabawiła się kontuzji. Otóż spadł na nią klosz z żyrandola w jej pokoju hotelowym.

Niby nic takiego, uraz – biorąc pod uwagę długotrwałe skutki – był bardziej psychiczny niż fizyczny. Ale okoliczności, w jakich biedaczce przytrafił się wypadek zmusiły ją do prawnej walki o odszkodowanie z ubezpieczenia, jakim była objęta, jako urzędniczka. Wraz ze swoim kolegą była w delegacji, której celem były audyty finansowe lokalnej administracji.

Razem z kolegą tak głęboko i namiętnie (i to po godzinach) zaangażowali się w sprawdzanie bilansów, że, jak on to ujął, nie pamięta, czy to my strąciliśmy klosz, czy sam odpadł. Dodał jeszcze, że chyba wtedy leżała na plecach, ale nie jest pewien, bo cały czas turlaliśmy się z jednego końca łóżka na drugi. W każdym razie jazda była ostra. Jak to przy audycie finansowym, chciałoby się dodać.

Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, twierdząc, że poszkodowana nie była w delegacji dla przyjemności, tylko służbowo. W sądzie pierwszej instancji kobieta nie znalazła zrozumienia. Sąd poparł punkt widzenia ubezpieczyciela, twierdząc, że gdyby to się stało podczas prysznicu, siedzenia przy papierach albo choćby spania, to tak Ale w trakcie seksu? To wbrew urzędniczemu etosowi pracy i w ogóle a fe...

Druga instancja wzięła jednak urzędniczkę w obronę i przyznała odszkodowanie. Argumentacja sądu była prosta: seks to czynność jak każda inna podczas wyjazdu służbowego (swoją drogą „audyt finansów” jako eufemizm brzmi zgrabnie). Nie ważne, czy urzędniczka siedziała w czasie feralnego zdarzenia przy laptopie, brała prysznic, czy pogłębiała relacje horyzontalne ze współpracownikiem. Była tam służbowo i rekompensata z polisy jej się należy. I nie ważne, kto i jak strącił klosz, spadł i już.

W świetle tej historii, szykując się na niezapomniane wrażenia z wakacji, warto upewnić się, co dokładnie obejmuje nasza polisa. Aby później nie być zaskoczoną, że koszty rehabilitacji skręconej na rowerze kostki podlegają zwrotowi, ale mięsień naciągnięty w bardziej intymnych okolicznościach już niekoniecznie.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (5)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Morał z tego taki, że nawet uprawiając seks spontaniczny, trzeba wiedzieć, gdzie i jak!He,he.

gość

To ci historia. Jak to trzeba na siebie uważać w każdych warunkach;)

gość

Brawo dla urzędniczki pokazała, że urzędnik -też człowiek;) i swoje potrzeby ma:D

gość

obawiam się, że w Polsce nawet jakby w czasie seksu sufit komuś spadł na głowę to wolałby siedzieć cicho niż przyznać się przed sadem i przed ludźmi, że o zgrozo lubi sobie dogadzać po godzinach, brawo dla urzędniczki - seks to nie wstyd, tylko sfera życia, popieram!

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij