niedziela, 28 maja 2017

Wychodzimy z przyjęcia po angielsku

Sezon różnych imprez w pełni. Właśnie skończyły się święta, a karnawał tuż, tuż. Często zdarza się, że musimy pojawić się na mniej lub bardziej oficjalnych przyjęciach. Często takich, na których być musimy, choć wcale nie chcemy.

Nie mamy się co czarować. Nierzadko przychodzi nam zameldować się na różnych przyjęciach. I często, gdybyśmy mogły, z ulgą lub wręcz radością zrezygnowałybyśmy z tego. Ale przeważnie nie możemy, albo ze względów zawodowych, albo bardziej osobistych. Nie chcemy komuś się narazić lub kogoś urazić. Istnieją jednak sposoby, aby przebrnąć przez taką imprezę możliwie gładko i nietraumatycznie, jak to tylko możliwie. Wystarczy trzymać się do kilku prostych zasad, których stosowanie może być dobrą zabawą. No dobrze, namiastką takowej.

Szatnia

Przyjdź tak ubraną, aby niewiele, albo lepiej nic nie zostawiać w szatni. Im najmniej okryć zewnętrznych, tym lepiej. Szybko lub błyskawicznie możemy opuścić przyjęcie, nie angażując zbytniej uwagi otoczenia, a przede wszystkim gospodarzy.

Powitanie

Na każdym przyjęciu imprezowiczów możemy podzielić na 2 grupy. Na takich, którzy muszą wiedzieć, że oto właśnie przybyłyśmy i na całą resztę. Pierwsza grupa to gospodarze, organizatorzy przyjęcia. Z tymi osobami witamy się od razu po przybyciu – i tylko z nimi – i wylewnie dziękujemy za zaproszenie.

Niech nas zobaczą

Wszyscy, nawet krótkowidze i niewidomi. Kręcimy się po wnętrzach, ile tylko możemy. Jest nas pełno, jesteśmy wszędzie, choć nigdzie konkretnie. Zawsze w ruchu. Nie należy tutaj jednak przesadzać. Mamy być widocznym elementem przyjęcia, ale nie jedynym, a już w żadnym razie nie głównym.

Unikamy rozmów

Nikt, szczególnie osoby, których za wszelką cenę chcemy uniknąć, nie przygwoździ nas drętwą gatką-szmatką, jeżeli będziemy sprawiać wrażenie osoby już towarzysko zajętej. Tutaj z pomocą przychodzą nam drinki. Zawsze miejmy dwa. W ten sposób dajemy sygnał, że właśnie do kogoś zmierzamy, niosąc tej osobie szkło z napitkiem.

Bawmy się

Cała sytuacja jest tak groteskowa, że nie ma co się zadręczać. Traktujmy nasze położenie z należytym dystansem i przymrużeniem oka. Why so serious?, jak powiedziałby Joker z Batmana. W nabraniu odpowiedniego luzu pomagają te drugie drinki, które nosimy dla nieistniejących kompanów.

Wychodzimy

Trzy zasady, wykorzystujemy dobry moment, najlepiej jakiegoś zamieszania, czegoś masowo absorbującego uwagę. Nie tłumaczymy dlaczego „już” wychodzimy, chyba, że nas przyłapią. Wtedy kłamiemy, najlepiej o dzieciach. Nie mamy własnych, to kuzynek, przyjaciółek, sąsiadek, kogokolwiek. Dzieci mają gorączkę, astmę, hemofilię. Nie mogą być same, bo będzie po nich.

Pożegnanie

Nie żegnamy się, to błąd. Taksówka już na Nas czeka, bo zamówiłyśmy ją sobie wcześniej na odpowiednią godzinę. Tak w ogóle to wciąż jesteśmy jeszcze na przyjęciu, zwłaszcza w świadomości gości. Następnego dnia wysyłamy liścik (może być e-mail z tematycznym szablonem) z podziękowaniami, w którym podkreślamy, jak świetnie się bawiłyśmy.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (4)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Po raz pierwszy żałuję, że nie bywam na przyjęciach. Nie mam skąd wychodzić po angielsku!

gość

Fantastyczny artykuł! Wreszcie mój mężczyzna wie co robić na imprezach, na które go zabieram :)

te podpowiedzi swietnie się przydadzą na pracowe party: nuda, ale pokazać sie trzeba i to tak, zeby cie zapamiętali: szybko i skutecznie, dzieki za te podpowiedzi

gość

Świetne rady na uniknięcie poczucia winy. Nie ma jak to być w wielu miejscach w krótkim czasie i jeszcze uniknąć konfrontacji.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij