poniedziałek, 24 września 2018

On jest wkurzony, ona ma PMS: 3 krzywdzące kobiety stereotypy w pracy i w domu

Kobiety czują się często zagubione. Wmawia nam się, że to dlatego, że same nie wiemy czego chcemy. To nieprawda. Problemem jest to, że nasze przekonania i wartości są traktowane jako niepoważne i wydumane. Kobiety rozpaczliwie potrzebują wolności.

Mężczyźni mają władzę, zarówno w domu, jak i po zanim. Kiedy kobieta próbuje uszczknąć coś z tej władzy dla siebie i chce czegoś więcej niż wypełnianie roli uległej, wyrozumiałej, nigdy nie zmęczonej pracownicy czy opiekunki domowego ogniska, wówczas wmawia jej się, jest niekobieca, za ostra, bezwględna lub humorzasta.

Ile razy zdawało Ci się, że Twoje uwagi są ignorowane albo po prostu sugerowano, że jesteś jędzą? Ignorowanie kobiecego gniewu, negowanie kobiecych talentów przywódczych i wmawianie, że zadowalanie innych to nasz cel życiowy, to trzy ograniczające stereotypy, które każdego dnia utrudniają życie kobiet zarówno w pracy, jak i w domu.

1. On jest wkurzony, ona ma PMS

Jego zażalenia są wysłuchiwane z uwagą. Jeśli jest poirytowany, to pewnie coś jest na rzeczy. Kiedy z kolei ona zaczyna się wkurzać np. na to, że to ciągle jej przypada robienie obiadu albo że znowu nikt z nie zdjął prania, a w pracy nie dostała awansu, zaraz się okazuje, że pewnie "ma PMS" [ang. syndrom napięcia przedmiesiączkowego] albo histeryzuje i lepiej ją zostawić samą sobie. No dobrze, naczynia są rzeczywiście niezmyte, a mąż leżał na kanapie z gazetą zamiast wziąć się za obiad, ale to przecież nie powód, żeby żona, choćby i zmęczona po pracy, od razu się denerwowała, prawda? Na pewno przesadza, albo ma swoje “kobiece humorki”.

Gniew kobiet jest zbyt często lekceważony. Nie traktuje się go jako uzasdnionego sprzeciwu na niesprawidliwość, ale jako przejaw zmian hormonalnych albo “kobiecej irracjonalności. Trzeba zdać sobie z tego sprawę i nauczyć się korzystania z prawa do okazywania gniewu. Musimy jasno dawać do zrozumienia, że jesteśmy zdenerwowane dlatego, że mamy konkretne ku temu powody. Nasz cykl, ani też emocje nie mają z tym żadnego związku a gniew jest po prostu bezpośrednim wynikiem obiektywnych zewnętrznych czynników (np. niesprawiedliwego traktowania), a nie naszych wewnętrznych przeżyć. Co więcej warto może wiedzieć, że tak naprawdę jest bardzo mało naukowych dowodów na istnienie PMSu i nikt nie był w stanie skorelować kobiecych hormonów z ich gniewem.

2. On jest szefem, ona jest jedzą

Faceci mają być władczy. ‘Męski’ to właściwie synonim dla ‘zdecydowany przywódca’. A kobieta? Kobieta powinna pomagać innym, być troskliwa, opiekuńcza i pełna poświęcenia dla bliźnich - a jeśli nie zachowuje się w ten sposób, pewnie coś z nią jest nie tak. Kobieta, która na zebraniu nie siedzi potulnie na swoim miejscu i nie robi notatek z mądrości szefa, ale zamiast tego wstaje i głośno się sprzeciwia albo ma własne pomysły, jest ‘niekobieca’ i ‘pyskata’. Sprawy się oczywiście dodatkowo komplikują, jeśli to kobieta jest szefową. Szefowa w spódnicy nie powinna nosić przysłowiowych spodni. Jej rolę widzi się jako prowadzenie dialogu z zespołem bardziej niż zarządzaniem nim. Jeśli kobieta w pozycji władzy ze swojej władzy rzeczywiście korzysta, to od razu staje się ‘jędzą’ i ‘harpią’. Hilary Clinton jest niesamowicie kompetentną sekretarz stanu, ale media co i rusz donoszą o tym, jaka jest “niesympatyczna”. Załóżmy nawet dla dobra dyskusji, że to prawda – ale co to ma do rzeczy? Jakoś jej poprzednicy nigdy nie byli oceniani pod kątem “sympatyczności”, tylko tego, jak wypełniają swoje obowiązki! Ambitna kobieta jest zawsze nie taka, jak trzeba. Dlatego w pracy nie daj sie rozproszyć stereotypowym gadkom. Skupiaj się na swoich mocnych stronach: masz wykształcenie i radzisz sobie z wyzwaniami. Kobiety coraz wiecej rzeczy robią dobrze, mężczyźni coraz wiecej źle. Przyszłość należy do kobiet.

3. On jest pantoflarzem, ona ‘dobrą żoną/partnerką’

Jak to jest, że jeśli nasz mąż/chłopak/partner wraca wcześniej do domu z wypadu z kolegami na piwo albo nie daj Boże nie idzie z kolegami na mecz, bo musi odebrać dzieci z przedszkola, to jest „pantoflarzem” dla znajomych? Postronni obserwatorzy nie widzą tych zachowań jako dojrzałych aktów mężczyzny, który dba o rodzinę i partnerkę, ale raczej zachowania słabego faceta zmuszonego przez partnerkę do rezygnacji z męskich rozrywek. Bo czy prawdziwy mężczyzna wolałby spędzić wieczór z żoną i dziećmi, jeśli w tym samym czasie mógłby oglądać facetów w krótkich spodenkach goniących piłkę? Jeśli z kolei kobieta od 3 miesięcy nie miała chwili dla siebie, a z przyjaciółkami rozmawiała ostatnio trzy tygodnie temu przez telefon o 22.00 wieczorem, jak już wszystko było posprzątane i dzieci w łóżkach, jest to widziane jako norma. Przecież kobiety powinny dbać o dom i dzieci – tak jest po kobiecemu i nie powinnyśmy narzekać. A jeśli śmiemy mieć inne plany raz na jakiś czas i przekładamy swoją rozrywkę nad siedzenie wieczorem z dziećmi, albo mamy zupełnie inne ambicje życiowe – wtedy coś z nami jest nie tak. O ile łatwiej jest kobiecie zostać nazwaną wyrodną matką (chociażby za to, że wróciła do pracy po porodzie, kiedy nikomu do głowy by nie przyszło, żeby tatuś na rok zrezygnował z pracy) albo niekobiecą. Zupełnie inaczaj oceniamy domowo-rodzinne wysiłki mężczyzn nż kobiet - bo z kolei jeśli nie są nazywani pantoflarzami, to widzimy ich jako bohatarów za robienie tego, co większość kobiet robi dzień w dzień i nie dostaje za to nawet ‘dziękuje’.

Stereotypy oczywiście nie ograniczają się tylko do tych wymienionych powyżej - inne przejawy dyskryminacji w miejscu pracy i domu są aż za bardzo boleśnie widoczne, na przykład w wysokości Twojej pensji. Możesz mieć wyjątkowo sympatycznego szefa i bardzo kochającego męża, co nie znaczy, że nie padasz czasem ofiarą tego, co o ‘kobietach powszechnie wiadomo’. Co ciekawe, ale może nie zaskakujące, badania pokazują, że parnterzy są szczęśliwsi w związkach w których jest bardziej równomierny rozkład obowiązków domowych. Dom i dzieci są Wasze, więc obowiązki z nimi związane też powinny być nie tylko Twoje! Nie dawaj się, a życie Twoje i Twoich bliskich będzie się zauważalnie poprawiać!

Maria Pawłowska

NA PODSTAWIE: JESSICA VALENTI, HE'S A STUD, SHE'S A SLUT, AND 49 OTHER DOUBLE STANDARDS EVERY WOMAN SHOULD KNOW

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (10)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Wszystko zależy od kultury partnerów. W dobrym związku wzajemne potrzeby są komentowane, brane pod uwagę i wreszcie uwzględniane. Szanowana jest wolność osobista. Podobnie w firmie, w której pracują osoby obyte. Prymityw i chołota nie zrozumie nawet wtedy, gdyby się im łopatologicznie do łba to wbijało.

gość

Wszystko zależy od kultury partnerów. W dobrym związku wzajemne potrzeby są komentowane, brane pod uwagę i wreszcie uwzględniane. Szanowana jest wolność osobista. Podobnie w firmie, w której pracują osoby obyte. Prymityw i chołota nie zrozumie nawet wtedy, gdyby się im łopatologicznie do łba to wbijało.

gość

znam wielu porządnych ludzi, którzy myślą, że nie ma nic zdrożnego w powtarzaniu np. że kobieta zmienną jest, I co najdziwniejsze powtarzają tak przy swoich córkach, co w "przyjazny" sposób uczy dziewczynki ( i chłopców) że kobiety są z natury te gorsze i wszystko, co dziewczyny zrobią jest do D, a chłopcy to tacy bohaterowie, nawet jeżeli robią coś bez sensu.

a ja sobie wtedy myśle tak: lepiej od razu zmieniać błędne/nietrafione dezzycje niż brnąć w ślepy zaułek, tylko po to, aby udowodnić jakim to jest się twardym. Zreszta każdy facet bez mrugnięcia okiem zmienia decyzje na takie, jak mu akurat odpowiada, i nikt nie mówi, ze faceci zmienni są.

Ja moich córek nie mam zamiaru karmić obiegowymi głupotami.

gość

Stereotypy stereotypami, a wychowanie wychowaniem. Z domu rodzinnego wyciągamy wzorce, którymi kierujemy się w późniejszym życiu. Jeśli jesteśmy uczone, że kobieta odpowiada za dom, facet za nazwijmy to finanse to wchodząc w relacje z partnerem powielamy wzorce, które znamy bo wydają się naturalne.

gość

dziękuje za punkt 3, mój mąż jest po prostu porządnym facetem, wspiera mnie na kazdej lini, a ja jego oczywiscie, ile razy musiałam wysłuchiwac, czy aby wszystko z nim/ z nami jest ok, nie kłócimy sie, staramy sie nie robić sobie świńst, kto ma wiecej czasu i siły ten idzie na zakupy i gotuje, do sprzatania mamy pomoc, on woli moje towarzystwo od kolegów, no po prostu patologia, okazuje sie, ze wszyscy sie o nas martwią, nie to co kolezanki, których partnerzy nie wysilaja sie, zeby byc dla nich wsparciem i okazywac im szacunek, bo to sie nazywa: wiadomo, kto w zwiazku nosi spodnie, a u nas podobno nie wiadomo i to jest nienormalne!

gość

Ja mam szczęście. Mój partner jest moim najlepszym przyjacielem. Zawsze mogę liczyć na jego wsparcie. jak mam zły humor, taktownie milczy. Czasem by rozladować napecie powie coś śmiesznego. Ja rewanżuję się tym samym.

gość

Chyba niektórzy naoglądali się telenoweli i wydaje im się, że jak nie ma dramatów, świństw i awantur w relacji damsko-męskiej to coś jest nie tak;) A tak na serio to szacunek i zainteresowanie potrzebami nie tylko swoimi ale i potrzebami partnera to podstawa związku. Jeśli tego brak to co pozostaje?

gość

Zgadzam sie z przedmówczynią. W związku najważniejsze jest partnerstwo i rozumienie potrzeb partnera.

gość

Wyjątkowo feministyczny, krótkowzroczny i jednokierunkowy artykuł. Prawda zawsze jest wielowymiarowa i o ile tezy zawarte w artykule zdarzają się potwierdzać rzeczywistość o tyle wyjątki potwierdzają regułę. Takie podejście nie pozwala na wgląd w relacje damsko-męskie a jedynie atakuje pewne zachowania, wyjaśnienia i mechanizmy wynikające z pięciotysiącletnich obserwacji i organizacji życia społecznego. Polemikę na ten temat można prowadzić w wielu artykułach i dyskusjach. Tu pragnę tylko zasugerować ze sprawa jest pokazana tylko z jednego punktu widzenia- specyficznego dla niektórych kobiet.
Pozdrawiam.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij