środa, 22 listopada 2017

Jak nie oszaleć w Święta?

Święta to niebezpieczny czas dla kobiet. Bez względu na to, co na ten temat mają do powiedzenia przesłodzone reklamy świąteczne, wiele z Nas w tych dniach może stanąć na skraju załamania nerwowego. Czy trzeba udowodniać miastu i światu, że dla takiej super-woman jak ja, przedświąteczne przygotowania to pestka?

Święta tuż tuż, a jeszcze tyle do zrobienia? A przecież powinny być czasem wytchnienia. Dla wszystkich, a więc także dla kobiet. Ważne, aby przetrwać święta możliwie bezboleśnie, bez odcisków na dłoniach od kuchennych przyborów i na psychice od toksycznych spotkań. Dlatego Barbarella.pl proponuje Wam szczyptę niskokalorycznych rad, po które możecie sięgnąć, aby uniknąć emocjonalnego zakalca na Święta.

Perfekcjonizm zabija

Może nie dosłownie, ale na pewno zabija radość życia, czyniąc je nieznośnym pasmem potencjalnych porażek. Nie należy też popadać w drugą skrajność i zakładać, że szczęście to brak ambicji. Zamiast zamęczać się próbami dogonienia wyimaginowanego ideału, daj sobie spokój. Poważnie. Po prostu zrób listę spraw do zrobienia według ich ważności i od razu wykreśl tak ¼ z nich. Z pozostałych spokojnie wybierz tę ważniejszą dla Ciebie połowę, a z reszty radośnie zrezygnuj.

Złość piękności szkodzi

A zgryzoty przyprawiają o zmarszczki i siwiznę. Przede wszystkim powinnaś wyjść z założenia, że święta to czas nabrania oddechu. Nie rób z siebie niewolnicy tradycji, jeżeli masz to przypłacić atakiem szału. Pozwól sobie na psychologiczny luksus podchodzenia do wszystkiego z lekkim dystansem. Pamiętaj, że radosny nastrój w święta to w dużej mierze kwestia wyboru. Wysyłaj zrozumiały, ale niekonfrontacyjny komunikat: Jest mi dobrze z tym, jak jest.

Radość przygotowań

Łam lub obalaj schematy, jeżeli Ci nie pasują, a co najważniejsze, jeżeli po prostu nie sprawiają Ci przyjemności. Postępowanie według zasady a co ludzie powiedzą, zastąp podejściem liczy się to, co ja powiem. Przygotowania przedświąteczne mają tylko wtedy sens, jeżeli wynikają z wewnętrznej potrzeby i są źródłem radości, a nie krepującym gorsetem tradycji. Lubisz piec? Wspaniale, ale jeżeli nie, to gotowe ciasta z cukierni są równie dobre. Zamiast mocować się z gigantyczną choinką, jak ze scenografii Makbeta, lepszy jest gustowny stroik. Święta to rzecz nastroju, a nie dekoracji.

Święta w drodze

Jeżeli święta mają rodzinny charakter i to Ty jesteś osobą dojeżdżającą, podejdź do podróży na luzie. Nawet jeżeli kilometry do pokonania przyprawiają Cię o palpitację serca. Postaraj się traktować wyjazd, jako urozmaicenie, odmianę od codziennej rutyny. Wyobraź sobie, że czekający Cię wyjazd to dobra lekcja. Zawsze marzyłaś o tym, żeby kiedyś czmychnąć w jakieś fajne i przytulne miejsce w święta? Wykorzystaj zebrane ze świątecznych wojaży doświadczenia i spełnij za rok swoje marzenie.. Możesz też zaproponować reszcie rodziny urozmaiceni kolejnych świąt wspólnym wypadem.

Trenuj asertywność

Święta, szczególnie w szerszym rodzinnym gronie, to doskonała ku temu okazja. Jak już wspomniałyśmy nie chodzi o prowokacyjną zaczepność. Tylko o klarowny komunikat o sobie, własnych opiniach i oczekiwaniach. Wysyłaj jasny sygnał nie szukam zwady, ale proszę szanować mnie i mój punkt widzenia. Problem polega na tym, że wiele z Nas bojaźliwie uważa, że nawet najdrobniejsze napomknięcie o własnej wizji świąt to gotowy przepis na scysję przy świątecznym stole. Nic podobnego. Masz pełne prawo poszanowania godności i integralności własnej osoby.

Precz z rywalizacją

Nie daj sobie założyć wyimaginowanej uprzęży jakiejś dziwnej świątecznej rywalizacji. Wiele z Nas popełnia błąd, który polega na zbytnim skupianiu się innych osobach i otoczeniu. A przeważnie zawsze odbywa się to kosztem Nas samych. Część osób ma negatywną koncepcję spychania własnej osobowości na dalszy plan. Określają siebie zawsze względem innych. Ani to potrzebne, ani zdrowe, ani przyjemne. Nie można odnaleźć spokoju ducha, jeżeli zamiast skupić się na własnym wnętrzu, trwonimy świąteczny czas na analizowanie powierzchowności innych.

I jeszcze jedna krótka rada na koniec. Jak ruszysz w wir tego raptem kilkudniowego świętowania, to licz co najwyżej procenty w drinkach, ale nie kalorie w daniach.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (2)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

"święta tuż, tuż, a jeszcze tyle do zrobienia?" o rany to o mnie.

gość

A ja tam lubie święta. Mój facet jak jest pojedzony, wypoczęty a ja uśmiechnięta nie daje w zamian mi wieczorem zasnąć. A ja lubię gdy on to robi...troszku wysiłku z mojej strony i mam co lubie do oporu.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij