wtorek, 24 października 2017

Ja wielozadaniowa?

Efektywna organizacja czasu to fetysz współczesnego, pędzącego świata. A my kobiety, zagonione i przytłoczone przez multum spraw, jeszcze słyszymy, że jesteśmy stworzone do tego, żeby radzić sobie z kilkoma zadaniami na raz. Stop pseudo teoriom, które wkładają nam kolejne ciężary na plecy! Jedna sprawa w jednym momencie to wystarczająco dużo bez względu na to, czy jest się mężczyzną, czy kobietą.

Podobno nasza płeć predysponuje nas do tego, żebyśmy łączyły wykonywanie wielu zadań w tym samym czasie. Nie wystarczy mieć określony plan zajęć i konsekwentnie realizować jedno po drugim. O nie, dla kobiety to mało! Wmawia się nam, że to nic wielkiego jednocześnie przewijać dziecko i załatwiać przez telefon sprawę z urzędem skarbowym. Wypełniać pita i szykować kolację. Prasować i negocjować z hydraulikiem. Pisać meila i składać za pomocą skype’a życzenia jubileuszowe teściom. Koncepcja ta, zwana z angielska „multitasking”, przywędrowała z USA i do niedawna wykańczała psychicznie i fizycznie rzesze kobiet na całym globie.

Szpagat teorii i praktyki

Dzwoni telefon, nawet dwa, i stacjonarny, i komórkowy. Masz akurat obie ręce zajęte, a myślami jesteś gdzie indziej - przy sprawie, którą masz do zrobienia na wczoraj. Tak w ogóle to chciałaś napisać maila, dokładanie dwa. Telefony dzwonią. Komórka wibrując niepokojąco przesuwa się ku krawędzi stołu. Szybko! Odebrać oba połączenia, przecież dasz radę prowadzić dwie rozmowy na raz. Co to dla Ciebie. Bardzo dobrze, że dzwonią. Chwila oddechu, a w jej trakcie piorunem jeszcze machniesz te maile. Oj, kolejne 2 nieodebrane. W ostatnim momencie łapiesz komórkę. Tak słucham? A to ty kochanie, oczywiście, że pamiętam. Jak mogłabym zapomnieć. Załatwię to później i tak muszę skoczyć na pocztę. Jakiś polecony. Drugi telefon. Tak, słucham? Proszę chwilkę poczekać. Ojej gdzie wsadziłam to cholerne awizo. Co to za zapach? Rany, kawa!

I tak „multitasking” wygląda w praktyce. Naprawdę, trudno sobie wyobrazić, jak można być przekonanym, że można robić dwie rzeczy na raz i nie zwariować. Na szczęście ta teoria przechodzi już do lamusa. Okazała się kompletną blagą.  

Wszystko, czyli nic

Największy paradoks polega na tym, że nasze ludzkie organizmy, a w szczególności mózgi nie są przystosowane do robienia kilku rzeczy na raz. Oczywiście, tych wymagających wysiłku intelektualnego i skupienia. Doskonale poradzimy sobie z żuciem gumy podczas spaceru po parku. Ale jednoczesne życie gumy i jedzenie zupy to już zadanie karkołomne. Nie tylko dla szczęk, ale i mózgów. Wbrew powszechnemu mniemaniu nasze umysły lubią porządek. Gonitwa myśli źle wpływa na ich pracę. Aby ją sobie ułatwić nasze mózgi pomagają sobie schematami myślowymi. Są one niczym szyny, po których gładko suną pociągi naszego myślenia. Tymczasem robienie kilku rzeczy naraz, to jak próba jazdy po kliku torach, w różnych kierunkach jednocześnie. Nie stajemy się od tego bardziej wydajne intelektualnie, a co gorsza szybciej się też męczymy. Skąd to wiemy? Naukowcy przeprowadzili serię eksperymentów. Dwóm grupom ochotników zadawano serię pytań. Jedna z grup musiała odpowiadać w różnych językach. Potem mierzono siłę uścisku dłoni. Osoby zmuszone od zmiany języka nie tylko odpowiadały wolniej, ale miały tez słabszy chwyt.

Fakty a mity

Dobrze, badania badaniami, ale przecież codziennie jesteśmy bombardowane doniesieniami o niesamowitych możliwościach ludzkiego mózgu. Jak choćby te wszystkie informacje o cudownych zdolnościach dzieciaków. Takie małe, a podobno jednocześnie potrafi grać w gry na konsoli, słuchać muzyki i oglądać telewizję? Taka superpodzielność uwagi to mit. Brzdąc gra na komputerze i wyłącznie na tym się koncentruje, reszta urządzeń tylko szumi w tle. Podobnie jest ze słuchaniem muzyki i jej wpływem na skupienie. Owszem muzyka może odprężać i pobudzać umysł do twórczego myślenia. Jednak fakty są nieubłagane. Tylko barokowa muzyka kameralna sprzyja koncentracji i pracy umysłowej. Nasza uwaga nie jest tak podzielna, jak się powszechnie sądzi. Nawet najtęższe umysły ten fakt potwierdzają. Gdy czytamy biografie naukowców i odkrywców, często dowiadujemy się, że oprócz swojej dziedziny, świata dookoła nie dostrzegali.

Karteczki samoprzylepne

Dlatego, zamiast robić wiele rzeczy jednocześnie i nic dobrze zarazem, lepiej i zdrowiej konsekwentnie rozwiązywać problem po problemie. To wystarczy, żeby mieć poczucie dobrze wypełnionego obowiązku. A listę kolejnych spraw do załatwienia zapisujmy sobie na samoprzylepnych karteczkach przyczepianych w widocznych miejscach. Choć, jak stwierdziła moja koleżanka, te karteczki z zanotowanymi pilnymi kwestiami do zrobienia na „wczoraj” mają jedną wadę. Same się odlepiają tak po 2-3 tygodniach. Cóż, światu wciąż daleko do doskonałości i póki co, nie zawalił się z tego powodu.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (1)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

mam koleżankę, która jest strasznie dumna z tego, że jako kobieta potrafi robić dwie rzeczy naraz - jest wiecznie zagoniona, z mężem który sobie spokojnie w tym czasie uprawia ogródek, i jest wiecznie na jakimś dopalaczu: kawie, albo papierosie, zgadzam się w pełni, ze pora przestać epatować dumą z tego, ze kobieta potrafi...zaharowywać się po pachy

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij