niedziela, 27 maja 2018

3 proste sposoby, dzięki którym możesz dostać to, co chcesz!!!

Zosie Samosie, które nigdy nikogo nie proszą o pomoc i wszystko robią same, padają ze zmęczenia na twarz. Jeżeli nie chcesz dołączyć do ich smutnego grona, pora nauczyć się umiejętnie wyciągać rękę po pomoc. Spróbuj jak to działa, a już nigdy nie będziesz chciała przestać.

Pomyśl jak cudownie by było, gdyby udało ci pozbyć się części swojej roboty zarówno w domu, jak i w biurze, zaprząc teściów do dzieci, a męża do zakupów. Aby koleżanka pomogła ci z przygotowaniem prezentacji bez gadania, a kolega przesłał ci wreszcie długo wyczekiwane raporty. To wszystko czeka na ciebie, wystarczy tylko wiedzieć, jak poprosić.

Zanim zaczniesz wprowadzać nasze metody w życie, zwróć uwagę na coś szalenie istotnego, a niedocenianego przy próbach stawiania na swoim: mianowicie na swoją postawę. „Jak cię widzą, tak cię piszą” – i nie chodzi tutaj tylko o ubranie, ale również sposób w jaki mówisz, gestykulujesz, ton jakiego używasz. Nie ulegaj emocjom, szczególnie podniesiony ton ujmuje ci wiarygodności. Wysławiaj się naturalnie i w jak najprostszy sposób. Zawsze patrz rozmówcy prosto w oczy, to utwierdzi go w przekonaniu, że wiesz, co mówisz i jesteś do tego przekonana. I do tego wszystkiego pozbądź się ciuchów, które odbierają ci pewność siebie i noś tylko te, w których czujesz się jak królowa.

Taka postawa to połowa sukcesu. Czas, żebyś poznała nasze 3 niezawodne sposoby na to, jak zawsze osiągnąć swój cel.

Zasada pierwsza – „Coś za coś”

Polega na zrobieniu czegoś miłego dla osoby, którą mamy właśnie na celowniku, czyli tej, którą chcemy za chwilę poprosić o przysługę. Wyobraź sobie na przykład, że wyjeżdżasz na dwa tygodnie i chcesz, żeby ktoś w tym czasie zaopiekował się twoimi kotami. Kicie są bardzo miłe, ale lubią mieć świeżo jedzonko z samego rana i do tego codziennie czyściutką kuwetę. Jakby nie patrzeć, trzeba dla nich zrywać się o brzasku i czyścić ich kupy. Nie każdego to kręci. Kiedy upatrzysz potencjalnego opiekuna czy opiekunkę dla swoich zwierzątek, zanim poprosisz o pomoc, zaproś jego/ją wcześniej do kina, na kolację czy wystawę. Spędź z nią/nim czas na fantastycznej zabawie. Nie tylko umocnisz wasze więzi, ale też zwiększy to skuteczność twojej prośby o przysługę. Pamiętając o miłym wieczorze, jaki razem spędziłyście, on/ona chętniej się zgodzi ci pomóc niż gdybyś zaatakowała jego/ją od razu swoim problemem z kotami.

Zasada druga – korzystaj z siły autorytetów!

Kiedy chcesz przeforsować swój sposób na rozwiązanie konkretnej sytuacji, powołuj się na autorytety: „Zróbmy to jak…” albo „Jak mawiała…”, czy „Według...”. Przekazujesz w ten sposób komunikat, że twoja metoda jest sprawdzona i na pewno wszystko pójdzie dobrze. To także tzw. dupochron, na który, szczególnie w pracy, wszyscy chętnie przystają. Jeśli jakiś pomysł pochodzi prosto od Billa Gatesa czy Marthy Stuart, to trudno z czymś takim dyskutować, prawda? W każdej firmie i w każdej rodzinie znajdzie się przynajmniej kilka autorytetów, z którymi się nie dyskutuje. Może być równie dobrze Rupert Murdoch, Matka Teresa, Adam Małysz, jak i babcia ze strony taty. Znajdź taką postać i wykorzystaj w swojej słusznej sprawie.

Zasada trzecia – nikt nie odmawia dwa razy

A dokładniej, nikt nie odmawia dwa razy pod rząd. Psycholodzy już dawno temu odkryli, że większość ludzi czuje się niezręcznie w takiej sytuacji i najczęściej przy drugiej prośbie ulega. Jeżeli chcesz osiągnąć swój cel, poproś najpierw o coś dużego, na przykład zapytaj koleżankę czy mogłaby ci pożyczyć tą fantastyczną sukienkę na tydzień. Kiedy odmówi, zapytaj szybko, czy w takim razie możesz ją wziąć tylko na jeden jedyny wieczór.

Powodzenia!

m.k.

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (1)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Wiecie co? Na moją żonę działa zasada nr 2 - siła autorytetów. Jak mówię, co i jak - to nie. Ale jak powiem to samo, ale że to nie mój pomysł, tylko kogoś X, a to proszę - tak tak mężusiu.

Czasami żona przycgodzi do mnie wieczorem i mówie - wiesz pan/pani Y ma świeny pomysł - i referuje mi go z wypiekami. A ja tylko mogę słuchać i pluć sobie w brodę, bo wcześniej sam opowiadałm jej o tym pomyśle, ale nie myłem na tyle bystry/sprytny, aby akurat wtedy podeprzec się autoryteem zewnętrznym. Nie wiem dlaczego tak, jest ale jest.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij