czwartek, 23 marca 2017

Samochwała awans dostała

Praca biurowa to nie jest miejsce dla cichych, grzecznych i przepracowanych. Jeśli uważasz, że skromność to cnota, a powściągliwość zapewnia uznanie, to jesteś w dużym, dużym błędzie. Chcesz nie tylko pracować, ale też zarabiać i mieć szanse na awans? Zacznij głośno mówić, jaka jesteś świetna.

Już od podstawówki wiemy, że „samochwała w kącie stała”, „mowa jest srebrem, a milczenie złotem” oraz „dobra robota nie potrzebuje pochwały”. To by było na tyle, jeśli chodzi o szkolną naukę autopromocji. Zarówno chłopcy, jak i dziewczynki są uczeni w dzieciństwie tzw. skromności, ale niestety kobiety biorą sobie te lekcję zdecydowanie mocniej do serca. Uzbrojone w pakiet tego typu dobrych rad, wchodzimy na rynek pracy równie bezradne jak żuczek, który chce przejść przez autostradę. Bo nie jest nowością, że zawodowy sukces zależy od umiejętności sprzedania się. Po raz kolejny potwierdzają to badania przeprowadzone dla Harvard Business Review – chwalenie się, głośne mówienie o swoich sukcesach, przyśpiesza rozwój kariery.

Skromność w pracy jest jak wrzód na tyłku

Tu rządzi prawo dżungli: drapieżnik dyszy Ci w kark podglądając Twój monitor, za brak czujności czeka Cię pożarcie (zwolnienie lub zesłanie do pokoju bez światła dziennego), kluczowe decyzje podejmuje się w kolejce do łazienki, choć niektórzy nadal wierzą, że przy stole konferencyjnym, a plotki mogą zyskać rangę cennej informacji. Jako pewna siebie, inteligentna kobieta działasz i nie poddajesz się nawet w tych trudnych warunkach.

Pewnie wypracowałaś już własne strategie sprawnego lawirowania wśród biurowych układów i układzików. Skuteczność Twoich taktyk opiera się tylko i wyłącznie na wyczuciu i doświadczeniu, bo i na czym innym? Czas spędzony w szkole kompletnie nie przygotowuje nas do realiów rynku pracy. Przez 15 lat zdobywamy szereg cennych informacji, takich jak lokalizacja złóż koksu w Polsce czy gęstość fizyczna diamentu. Nikt jednak nie uczy nas, jak kierować swoim życiem zawodowym tak, żeby pewnego dnia zarabiać mnóstwo koksu i obwieszać się diamentami.

„Temu najłatwiej być skromnym, kto się nie ma czym chwalić” - głęboko wierzę w tę dewizę, dlatego proponuję kilka sposobów na głośne mówienie o sobie i swoich sukcesach w miejscu pracy.

Jak się chwalić

Chwalenie się w pracy przypomina chodzenie w szpilkach po kocich łbach, czyli wymaga sporej finezji i ostrożności, ale uzyskany efekt wart jest każdego wysiłku.

1. „Mam taki pomysł…” Wyobraź sobie, że pijesz drinka z przyjaciółkami i rozmawiacie o niełatwej sztuce wyglądania jak bogini bez konieczności wydawania fortuny na ciuchy. Jeśli wpadniesz na pomysł, który Wam wszystkim ułatwi życie (np. można kupować markowe ubrania na wyprzedażach zagranicznych sklepów internetowych), natychmiast się nim dzielisz. Dlaczego więc w pracy miałoby być inaczej? Nie bój się wyrwać przed szereg i zaproponować swoje rozwiązanie, nawet jeśli osoby przewyższające Cię stażem i doświadczeniem długo się już nad nim pocą. Jasne, że nie wszystkim się to spodoba, ale przecież walczysz o siebie, więc nie odpuszczaj i nie bój się potencjalnej porażki – w najgorszym razie Twój pomysł zostanie pominięty.

2. „Słuchajcie! Wreszcie mi się udało!” Kiedy masz na swoim koncie, coś czym możesz się pochwalić – ogłoś to światu. Im więcej osób wie o Twoim sukcesie, tym lepiej dla ciebie. Jeżeli tylko masz czym, nie ograniczaj się w chwaleniu. Bylebyś robiła to z głową. Całkowicie, zupełnie i nieodwołalnie, usuń ze swojego słownika zwrot: ”Oj, to nic takiego”. Kiedy ktoś cię chwali, spójrz mu w oczy i odpowiedz z uśmiechem: ”Dziękuję”. Unikaj minimalizowania wysiłku, który legł u podstaw sukcesu. Jeżeli klient dziękuje ci za dobrze wykonane zadanie, albo chwali twoje pomysły czy cokolwiek dobrego powie lub napisze na twój temat, przekazuj od razu takie informacje przełożonemu. Trzymaj nagrody i dyplomy w widocznym miejscu. Bezustannie w subtelny sposób prezentuj swoje osiągnięcia. Możesz przygotować tygodniowy lub dwutygodniowy wykaz osiągnięć twoich lub twojego działu.

3. „Macie z tym problem? Ja rozwiązałam go tak…” Mistrzowskie i dyplomatyczne chwalenie się swoimi sukcesami opiera się na korzystaniu z okazji. Czyhaj na nie w miejscu pracy. Przedstawiaj swoje sukcesy, wiedze i umiejętności w formie „najlepszych praktyk”. Polega to na tym, że przy okazji spotkania czy zebrania możesz opowiedzieć, jak rozwiązałaś omawiany problem lub pokonałaś przeszkodę.

To może być przedstawienie na oficjalnym zebraniu tego, w jaki sposób udało ci się uratować termin, mimo, że przez chwilę zakończenie projektu wisiało na włosku. Ale także jeśli koleżanka siedząca biurko obok żali się na niesłowną firmę kurierską, powiedz jej, kogo i jak postraszyłaś mając podobny problem. Jeśli daje jej popalić arogancki informatyk, zdradź sprawdzone, nieformalne środki doprowadzenia go do porządku. Nie rób tego dyskretnie – im więc osób pozna Twoje umiejętności, tym lepiej. Tym samym nie tylko kolejna osoba ma u Ciebie dług wdzięczności, umacnia się również Twoja pozycja jako osoby dobrze zorientowanej i znającej wiele sztuczek.

Ta taktyka wymaga sporej finezji, ponieważ Twój rozmówca musi mieć szansę na zachowanie twarzy. Z tego względu raczej nie wchodzą w grę zwroty typu „Ty się użerasz z tym burakiem pięć miesięcy, a mi to zajęło tydzień!”. Już lepiej celować w „Gdybyś pracowała nad tym projektem tyle czasu, co ja, sama byś to wiedziała”. Oczywiście bez przesady ze skromnością!

4. „Zanim zamkniemy ten projekt, kilka słów podsumowania” Pracownicy biurowi do perfekcji opracowują sztukę zwoływania spotkań, podczas których z ważnymi minami sączą kawę, w kółko obracając ten sam temat i często nie dochodząc do żadnych wniosków. Niektórym się wydaje, że to śmiertelnie nużące i strata czasu. Dla ciebie spotkania podsumowujące zamknięcie jakiegoś projektu lub jego etapu stanowią świetną okazję do, no właśnie, pochwalenia się.

Upewnij się, że w czasie zebrań nie jesteś niewidoczna. Zabieraj głos i mów głośno. Odważnie wyjdź ze złudnej strefy bezpieczeństwa i publicznie przedstaw swój pozytywny wkład, małe i większe sukcesy, które miały wpływ na omawiany właśnie na spotkaniu efekt końcowy. Śmiałość i nie przejmowanie się tym, że komuś nasze „samochwalstwo” może się nie spodobać jest tutaj kluczem Okazanie choć cienia zażenowania będzie stanowiło sygnał, że rzeczywiście MASZ się czego wstydzić mówiąc głośno o swoich sukcesach. Głowa do góry, odpalamy moduł Pewnej Siebie i Znającej Swoją Wartość Kobiety Sukcesu – i wszystko idzie zgodnie z planem. Pewność siebie ma tą cudowna właściwość, że nawet jeśli nam jej brak, zawsze możemy udawać, że ja mamy.

Co oni powiedzą?...

Jeśli powyższe pomysły brzmią dla Ciebie zbyt śmiało albo wręcz nierealnie, to najprawdopodobniej ogranicza cię biurowy lęk pod hasłem: „co powiedzą inni?” Grzeczna dziewczynka przecież zawsze o tym myśli. Nie masz jednak dla odmiany ochoty poczuć się jak dojrzała, pewna siebie kobieta? Przestań zadręczać się myślą, że ktoś ma coś przeciwko tobie. Nie zaprzątaj sobie głowy pytaniem, co jest z tobą nie w porządku. Szukaj twórczych rozwiązań. Tak się zdobywa niezależność, pozycję i szacunek w pracy.

Tacy, którzy knują za Twoimi plecami i chcą odebrać ci radość z tego, kim jesteś i czego potrafisz dokonać (od czego byłaś wolna jako szara, niewidoczna mysz od najczarniejszych biurowych zadań), zawsze będą istnieć. Po prostu pogódź się z tym i nie odbieraj tego zbyt osobiście. Twoje zadanie to promowanie siebie i pilnowanie swoich interesów. A na tym polu nawet oni mogą Ci się przysłużyć – obieg informacji w biurowym środowisku pracy jest nieprawdopodobny, więc wszystkie kąśliwe uwagi wygłaszane na Twój temat dotrą w końcu do uszu przełożonych. Ale niezależnie od stopnia złośliwości ich główną treścią będziesz Ty i Twój sukces! W efekcie zadziałają na plus.

Nagłaśnianie swoich umiejętności i osiągnięć, nawet na początku nieporadne, nawet zbyt agresywne, nawet zbyt sztampowe zawsze niesie ze sobą więcej plusów niż minusów. Ci, którzy nigdy nie ryzykują, ryzykują w życiu najbardziej. Nie broń się przed przemianą z dziewczynki w kobietę. Biznes jest grą i możesz w niej wygrać. Tak naprawdę kobiety są stworzone by w niej wygrywać. Zrób listę rzeczy, którymi możesz się pochwalić i podaj je do powszechnej wiadomości.

AW

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (7)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Redagujący ten portal jak widać żyją w nierealnym swiecie. Obecnie, gdy masz już pracę to siedzisz cichio by jej nie stracić. Nie marudzisz, nie chwalisz się i nie stawiasz warunków pracodawcy, bo ten na twoje miejsce ma setke innych, dobrze wyksztalconych pracowników i może pokazać ci drzwi jak ci się coś nie podoba.

gość

Tekst świetny, pod warunkiem, że jestem pracownikiem, którego sama zatrudniam jako pracodawca.

gość

E tam, trzeba się chwalić i tyle. czy jest kryzys czy go nie ma. To się sprawdza w każdej sytuacji: gdy jesteś pracownikiem (lepiej cie postrzegają wszyscy dookoła), gdy jesteś sprzedawcą (skąd klienci mają wiedzieć, że to co sprzedajesz jest takie świetne?), gdy jesteś pracodawcą (niech pracownicy będą świadomi, że pracują w świetnej firmie w kultowego pracodawcy), no i przy poszukiwaniu pracy (skąd potencjalni pracodawcy mają widzieć, że jesteś DUŻO lepszy/a od tysiąca innych aplikantów?). Przed rodziną bliższą i dalszą też trzeba się chwalić - niech sobie nie myślą, a co!

Jak ktoś woli stać w kącie obrażonym na cały świat, to proszę bardzo. Ja wolę cieszyć się tym, że jestem świetny.

gość

jeżeli jest kryzys to tym bardziej trzeba sie chwalić! moze przed jednymi bardziej subtelnie, przed innymi bardziej otwarcie, ale jedno jest pewne - jak sie sam człowiek nie pochwali, to nie ma cudów, nikt inny za nas tego nie zrobi:) a artykuł życiowy, ja sama za mało sie w życiu chwaliła, za długo czekałam "aż ktoś mnie doceni", teraz wolę mieć łatkę "samochwały" niż "szarej myszki" ale kazdy sam za siebie dokonuje wyborów

gość

nie tylko w pracy, ale we własnym domu też warto sie chwalić, zeby nasza ciężka harówka nie stała się dla innych domowników czymś oczywistym, a przez to niezauważalnym: jak scielę łóżko, to mówie" zobacz kochany, jak pieknie nam łóżko pościeliłam", albo "napracowałam się przy tym śniadaniu, ale chciałam ci zrobić przyjemność", podkreslałam, ze robie w domu różne rzeczy, bo mi zalezy, a nie dlatego, że to mój zasrany obowiązek, a w ten sposob daję sygnał, że jak komus w tym domu jeszcze zależy, to wie jak to okazać: ścialąc łóżko, robiąc śniadanie, zakupy ...

gość

Bycie samochwałą nie popłaca. owszem nie można stac w kącie, ale zabieganie o to, by wszyscy mnie doceniali, bo jestem taka cacy, jest śmieszne i głupie.

gość

Jasne kiedy jest się czym pochwalić trzeba o tym mówić ale zbytnie chwalenie się swoimi osiągnięciami mija się z celem.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij