czwartek, 18 stycznia 2018

Jak uniknąć losu Kopciuszka - najbardziej zapracowanej i najgorzej wynagradzanej kobiety w dziejach świata

Nie czekaj, aż ktoś cię zauważy! Głośno prezentuj w pracy swoje osiągnięcia i umiejętności. Wiele kobiet nie awansuje i nie dostaje podwyżek, nie dlatego, że brak im umiejętności, ale dlatego, że wciąż czekają, aż ktoś je w końcu doceni.

Niedawno znajoma opowiadała mi o swoich problemach w pracy. W firmie miały być redukcje etatów, a ona czekała na efekt rozmów dyrekcji, kto ma zostać, a kto nie, ze spuszczoną głową, jak na wyrok. Powiedziałam jej, że moim zdaniem nie ma nic do stracenia i powinna spotkać się z szefem, żeby przedstawić mu argumenty przemawiające za tym, żeby ona została w firmie. Spojrzała na mnie tak, jakbym zaproponowała jej przebiegnięcie nago przez gabinet dyrekcji.

Kobietom się wydaje, że wystarczy być miła, kompetentną i pracowitą, żeby osiągnąć zawodowe cele. Wyobrażają sobie następujący „układ” z pracodawcą: ona daje swoją pracowitość, pilność, ofiarność i skromność, a za to po jakimś czasie otrzymuje upragnioną pozycję w firmie. Takie rachuby nie mają szans na ziszczenie się, chociażby z tej prostej przyczyny, że druga strona „układu”, czyli nasz szef, nic o tym nie wie. To nie grzeczność prowadzi do sukcesu, ale wyraźne mówienie o swoich osiągnięciach i kompetencjach. Wiem, że ta informacja zmrozi krew w żyłach wielu kobiet, ale to prawda. Trzeba zacząć mówić głośno: o sobie, o tym, czego chcemy w pracy i jak sobie wyobrażamy współpracę.

Do osiągnięcia zawodowych celów potrzeba nie tylko kompetencji. Trzeba znać swoją markę i sprzedawać ją, kiedy tylko nadarzy się okazja. Zamiast czekać, należy się domagać. Kopciuszek, czyli najbardziej zapracowana i najgorzej wynagradzana kobieta w dziejach świata, mogła skorzystać trochę z życia dopiero wtedy, kiedy skończyła z poświęceniem, pokorą i wykonywaniem czarnej roboty za innych. Zamiast marnować życie zawodowe na czekanie „aż się na nas poznają”, polecam samodzielne zadbanie o swoje interesy. Przydadzą się wam poniższe podpowiedzi:

  1. Jeśli firma przygotowuje się do nowego zadania, a Ty chciałbyś je wykonać, zaproponuj, by rozważono twoją kandydaturę.

  2. Skupiaj się na zadaniach, które dają szanse na sukces.

  3. Odmawiaj wykonywania mniej ambitnych zadań. Nie zajmuj się drobiazgami, podawaniem kawy, wyręczaniem innych, czy wykonywaniem rutynowych spraw.

  4. Jeśli jesteś gotowa do zrobienia kolejnego kroku w karierze, mów o tym na głos! Niech otoczenie dowie się, że masz ochotę na kolejne wyzwania. Im więcej ludzi będzie o tym wiedziało, tym większa jest szansa, że gdy pojawią się nowe możliwości, usłyszysz o nich.

  5. Bezustannie, w subtelny sposób (ale bez przesady z ta subtelnością) prezentuj swoje osiągnięcia. Możesz przygotować tygodniowy lub dwutygodniowy wykaz osiągnięć, twoich lub twojego działu. W zasadzie przy każdej okazji prezentuj swoje możliwości.

  6. Nie zastanawiaj się, co myślą o tobie inni.

  7. Opracuj strategię marketingową własnej kariery. Wyobraź sobie swoją przyszłość i zapisz poszczególne kroki, jakie podejmiesz, aby tak właśnie wyglądała. Wytaczaj dalekosiężne cele i nie trać ich z pola widzenia.

  8. Zamiast być grzeczną, „sprzedawaj siebie”. Sukcesy odnoszą ludzie, którzy głośno i wyraźnie przedstawiają swoje pomysły, stawiają wymagania i wykazują chęć podjęcia się nadzwyczajnych zadań.

Joanna Keszka

na podstawie „Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chca” Ute Ehrhardt oraz „Grzeczne dziewczynki nie awansują” Lois P. Frankel

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (10)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Artykuł dobry, ale nieaktualny na obecne czasy. Teraz cieszysz się, że w ogóle masz pracę i modlisz się, by jej nie stracić. Co dopiero myśleć o podskakiwaniu szefom.

gość

To jest właśnie moje podejście do robienia kariery, sprawdza się :-)

gość

Aktualny, bardzo aktualny. Ci co się modlą, żeby pracy nie stracić własnie pierwsi ją stracą. Zostaną zastąpieni tymi, którzy mają chęć coś w te pracy osiągnąć i dają o tym znać.

gość

Bzdury! Tak może pisać tylko warszawka i to z plecami. Zwykły szarak pilnuje pracy, bo ciężko o nią walczył. Na jakim wy świecie żyjecie.

Nie rozumiem, co uważacie w tym artykule za warszawkowe? A dokładnie: który punkt albo punkty?

Czy rzeczywiście trzeba być mieszkańcem Warszawy, aby stosować punkt nr 1: "Jeśli firma przygotowuje się do nowego zadania, a Ty chciałbyś je wykonać, zaproponuj, by rozważono twoją kandydaturę." -- Czy to aż tak bardzo boli aby wykazać się inicjatywą?

Albo ostatni punkt: "Zamiast być grzeczną, „sprzedawaj siebie”. Sukcesy odnoszą ludzie, którzy głośno i wyraźnie przedstawiają swoje pomysły, stawiają wymagania i wykazują chęć podjęcia się nadzwyczajnych zadań." -- Chyb każdy pracodawca marzy aby mieć takich pracowników.

A wiecie, które narody w Europie spędzają najwięcej godzin w pracy a przy tym mają najmniejszą wydajność? Uwaga uwaga! Grecy i... Polacy. Gratuluję niektórym komentatorom zadowolenia z siebie, bo mam wrażenie, że wasi pracodawcy woleliby zatrudnić na wasze miejsce Ukraińców albo jeszcze kogoś innego, kto nie ma siana w głowie.

gość

kiedyś siedziałam cicho w robocie, ale zauwazyłam, że kolezanka, która cicha nie była: nie brała wszystkiego na siebie bez szemrania i stawiała warunki w stylu: zrobię to, ale tego już nie dam rady, miała mocniejsza pozycję w pracy, niż ja ktora truchlałam przed szefową, dodam, ze obie z kolezanką ostro pracowałysmy, obie byłysmy dobre w tym co robiłyśmy, ale to ona zawsze była bardziej widoczna, kiedyś drążycm głosem wydusiłam wreszcie z siebie, że tego zadania to już nie dam rady zrobić, kolejnym razem poprosiłam szefową o dokładną podpowiedź jak mam sobie z ciężkim zadaniem poradzić, zamiast sama główkować i się stresować, świat się nie zawalił i nikt mnie z pracy nie zwolnił, odkryłam, ze to nie wstyd prosić o pomoc, pytać i dowiadywać się co ja mogę z tego mieć, że wezmę na siebie więcej niż zwykle, jeśli już ciężko pracujemy, róbmy swojej dobrej robocie dobrą reklamę, to się opłaca,

gość

Gadanie! Na jakim wy świecie żyjecie. Obecnie każdy pilnuje pracy i siedzi cicho. Ktokolwiek powie, że jest inaczej, że trzeba bić się o swoje, albo pracuje na swoim, albo ma plecy, owszem znajdzie się szczęsciarz, który ma szefa, ktoremu odpowiada pracownik z tupetem.

nawet pracując w najbardziej zapyziałej robocie, warto i trzeba głosno i dobrze mówić o sobie, to jeszcze nikomu nie zaszkodziło i nie widze związku między mówieniem dobrze o wykonanej przez siebie robocie, a pyszczeniem szefowi, pyszczenie to jest wtedy, kiedy coś się zfuszerowało i potem się w żywe oczy wciska, że wszystko jest w porządku, jak nie jest, ale jak odwaliło się kawał dobrej roboty, to co - siedzieć cicho i czekać na cud? nawet czekając na cud trochę opoiwiedzenia światu o tym, że jest się dobrym w robocie, a bywa, że nawet świetnym, jest całkiem dobrym pomysłem,

Z racji wykształcenia ogarniam się w temacie i musze wrzucić swoje 3 grosze bardziej może do dyskusji, niż jako komentarz artykułu. Faktycznie, przedstione porady moga wydawac się Polkom jak "po trupach docelu", zbyt natarczywe czy egocentryczne (bo ja ja ja jestem najlepsza i się nadaję). Prawda jest taka, że jeśli masz pracę, w której nie doceniają Cię anwet mimo pokazywania własnych osiągnięć, to i tak Cię zwolnią prędzej czy później (bo kryzys, sama tego doświadczyłam). Rób swoje i szukaj wciąż lepszej roboty, oto moja dewiza. bo zawsze moż ebyć lepiej :)

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij