wtorek, 25 kwietnia 2017

Strój seksownej pielęgniarki za kobiecą fantazję erotyczną

Tak wiele seksu dzieje się w naszej głowie. Fantazjujemy pijąc kawę, oglądając filmy i podczas masturbacji. Wykorzystaj to. Przestań się oceniać, tylko rozpal swoją wyobraźnię. I wygraj nagrodę: strój seksownej pielęgniarki marki Obsessive.

ZOBACZ ROZSTRZYGNIĘCIE TEGO KONKURSU:
Kobiece fantazje erotyczne anno domini 2014 - rozstrzygnięcie konkursu Barbarella.pl

Bez odrobiny fantazji i pikanterii seks staje się dość prozaiczny. Dlatego jeżeli macie wyobraźnię erotyczną, nie ma sensu się z tym dłużej ukrywać. Redakcja portalu Barbarella.pl przygotowała dla was konkurs – opiszcie swoją fantazję erotyczną, a ja wybiorę te, które mi się najbardziej spodobają.

Nasze pragnienia to nie jest społeczny dowód poprawności, ale nieodłączna część naszej seksualności. Odpuść sobie martwienie się o to, czy twoje fantazje są nienormalne albo zbyt poprawne. Co cię to obchodzi, czy twoje fantazje będą przypominać sceny z filmu lub na ile są prawdopodobne? Chodzi o to, żeby odkryć, co sprawia, że robisz się wilgotna. A potem opisz to i weź udział w naszym rozerotyzowanym konkursie.

Do wygrania nagrody: trzy 4-cześciowe stroje seksownej pielęgniarki „Medica” marki Obsessive (S/M):

Medica, 4-częściowy kostium pielęgniarki (S/M) ObsessiveMedica, 4-częściowy kostium pielęgniarki (S/M) Obsessive

Więcej erotycznej bielizny znajdziecie w butiku dla kobiet i par
LoveStore.Barbarella.pl,
ul. Hoża 57 lok 1b, Warszawa:

Chcesz zgarnąć nagrodę? Oto, jak to zrobić:

  1. Przeprowadź seksualną burzę mózgu
    Chwyć ołówek i opisz swój scenariusz erotyczny. Nie martw się tym, czy są to rzeczy, które faktycznie jesteś gotowa zrobić. Po prostu napisz, o czym marzysz. Fantazjuj i pisz o rzeczach, które cię zachwycają, podniecają albo nawet przerażają, jeżeli tylko to właśnie powoduje, że twoja cipka robi się mokra.  Samo opowiedzenie sobie ze szczegółami i spisanie niektórych naszych pomysłów, to niezła zabawa i może mieć zbawienny wpływ na życie erotyczne.

  2. Opisz swoje fantazje w komentarzu poniżej (koniecznie po zalogowaniu)
    Z opisanych przez was fantazji, wybiorę trzy, które zrobią na mnie największe wrażenie i będą najbardziej inspirujące.

    Pamiętajcie, aby zalogować się przed dokonaniem wpisu. Nagrodę przyznam tylko zarejestrowanym użytkowniczkom Barbarella.pl, bo tylko wtedy możemy być z wami w kontakcie e-mailowym.

Konkurs trwa do 13 kwietnia 2014.

Ogłoszenie wyników: 16 kwietnia 2014 na Barbarella.pl i na naszym FB „Radość z seksu”

DYSKRECJA: Dane uczestniczek konkursu pozostają tylko do wiadomości redakcji portalu Barbarella.pl i nie są widoczne publicznie. Z osobami, które wygrają konkurs, skontaktujemy się poprzez e-maila z prośbą o podanie adresu, na który mamy przesłać nagrody.

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (16)
sortowanie: najstarsze/najnowsze

Stanął za Nią muskając każdy centymetr Jej ciała powodując, że poczuła ogromne emocje, całując Jej odkryte ramie i szyje. Następnie plecy, miejsce przy miejscu masując, schodził niżej zaczynając delikatnie całować Jej wypięte, jędrne i usztywniające się co chwile pośladki, masując Jej bikini i uda. Delikatnie przeszedł z Nią pod ścianę, od której nie było już odwrotu, o którą oparła się z rozkoszą pozwalając Mu zanurzyć się w Niej -najpierw od tyłu rozkładając Jej dłonie jak promienie słońca na ścianie…później odwróciła się, aby opleść nogami Jego biodra unosząc się wyżej i wyżej odczuwając jak Jej cipka staje się coraz bardziej mokra i wilgotna, z której zaczyna wypływać eliksir rozkoszy, Jej sutki byłby tak twarde jak jeszcze nigdy wcześniej !! czuła Jego ruchy w sobie..Jego seksualny oddech na szyi, wiec po krótkiej chwili wytchnienia rozpłynęła się ponownie, Jego dłonie nie mogły przestać bawić się Jej pachnącymi włosami, delikatnie bawił się nimi, po czym nagle poczuła mega pociągniecie za nie do Niego, Jego druga dłoń była już na Jej pępku.. szybko jednak przeszła na biodra pochylając Ją na łóżko przed nimi, ale stale czuła ciepło Jego spocone całe ciała na Jej plecach, pośladkach i szyi.. Po pochyleniu Jej na łóżko rozstawił Jej gładkie uda swoim kolanem szerzej ... ocierając się niby mimochodem lecz jednak celowo o mokra cipkę.. chwycił mocno za włosy .. wilgotne już od oparów wcześniejszego seksu druga rękę położył na Jej podbrzuszu .. pochylił się do Niej.. ścisłe przylegając swoimi biodrami do Jej tyłka i najpierw powoli jak na zwolnieniu filmu.. wsuwał swojego sztywnego penisa najpierw pomiędzy Jej mokre wargi…. potem gdy poczuł lekki opór .. pchnął nieco mocniej ale nadal delikatnie by zanurzyć go w jej mokrej cipce.. do SAMEGO KOŃCA.. trzymał Ją za włosy, wiec nie odsuwała się przy takim posunięciu,, wszedł w Nią i czuł ze to już koniec.. ze ma Ją w całości .. wypięła pośladki i biodra w Jego stronę dodatkowo by jeszcze głębiej Go poczuć.. słowem - nabijała się na Jego kutasa.. On to wyczuwał i już wiedział, że może TO zrobić ...następny krok.., zacisnął dłoń w Jej włosach tak mocno, ze odchyliła głowę do tylu i zrobił to! Nie powiedział nic, kiedy.. nie uprzedził mniejszym, wolniejszym pchnięciem tylko sam, jakby dla siebie tylko, czysto egoistycznie.. wszedł w Jej cipkę znów, ale szybko ostro i do końca, co pobudzało Ich oboje do granic cielesnej rozkoszy! Jęknęła.. bo to granica bólu ale jest Jej motyla noga zajebiście! On tez wydał dźwięki.. od pchnięcia. Jego brzuch się naprężył....pośladki również.. uda stały się sztywne.. twarde. żeby mieć energie na kolejne dziwkarskie pchniecie bo wie, bo czuje po Jej cipce ze to Ją pobudza. Puszcza włosy.. to już nie potrzebne bo wie, że Ona nie oddali się, bo oboje już się zgrali, są jednym pierwiastkiem. Oboje chcą więcej. mocnej głębiej, wiec ..teraz obie dłonie On kładzie na Jej biodrach i …jak swoja własność - mocno i do granic nabija Ją na Siebie i te dłonie na biodrach … dłonie, które umożliwiają Mu sterowanie Jej biodrami i wypiętą do granic bólu z podniecenia dupą..Jego włosy łonowe są mokre od Jej soków… ich ciała zaczynaj płynąć…..wzburzone tą samą falą...

Wróciłam zmęczona z pracy! Miałam dość. Pragnęłam tylko jak najszybciej położyć się do łóżku. Kiedy otworzyłam drzwi zobaczyłam na całym korytarzu, poustawiane, zapalone świeczki. Nie lubię takiej atmosfery, ale wtedy strasznie mnie to zaintrygowało. Poczułam zapach pomarańczy. Taki intensywny, świeży... Nie wiedziałam, czy wejść dalej, czy się wycofać. Stwierdziłam, że może ten beznadziejny dzień skończy się inaczej niż przypuszczałam. Zrobiłam kilka kroków do przodu. Nagle, z tyłu za sobą, poczułam czyjąś obecność. Z jednej strony przestraszyłam się, a z drugiej poczułam dreszczyk emocji. Nie odwróciłam się. Czekałam. Drzwi się zamknęły... Słyszałam jak podchodzi. Czułam jego intensywny, lecz zmysłowy zapach. Poczułam jego dłonie na swoich udach. Przesuwając je do góry, czułam jak narasta we mnie podniecenie. Założył mi na oczy opaskę. Delikatnie pieszcząc, całując po karku, szliśmy do salonu. Odwrócił mnie twarzą do siebie. Całował moją twarz. Czułam jego zarost, który działał na mnie jak najlepszy afrodyzjak. Jego dłonie powędrowały na plecy. Delikatnie, lecz stanowczo rozpiął moją sukienkę. Cały czas całując mój kark, ramiona, piersi, ściągnął ją... Czułam, że mi się przygląda. Dziwne było to uczucie, że nie odczuwałam skrępowania, wręcz odwrotnie, chciałam aby mnie podziwiał, obserwował. Rozpinając mi stanik położył delikatnie na stole moje gorące, wilgotne, drżące ciało. Dłonie, chustami przywiązał do stołu. Byłam zniewolona, całkowicie uzależniona od niego. Czułam jego zapach i przyspieszony oddech. Całował moje piersi, pieścił sutki. Z każdym jego pocałunkiem, czułam coraz większe podniecenie. Moje sutki twardniały, a cipka była coraz wilgotniejsza. Czuł że jestem podniecona. Czuł że go pragnę, że chcę go poczuć w sobie. Jego szorstkie, silne dłonie powędrowały na moje biodra. Ściągnął moje czarne, koronkowe majteczki. Jego dłoń dotykała moje krocze. Delikatnie pieścił moją cipkę palcami. Coraz większe poczułam podniecenie. Gdy zaczął całować mój brzuch, podbrzusze, doszedł językiem do mojego raju. Czułam jego podniecenie. Jego język stanowczo pieścił moją, już i tak bardzo wilgotną, cipkę. Nagle przestał. Znowu mnie obserwował w całej okazałości. Przesunął moje biodra na skraj stołu. Chciałam poczuć jego penisa, chciałam go poczuć w sobie. W końcu to zrobił. Wszedł stanowczo i dość ostro. Moja cipka czekała na ostry sex. Czułam niesamowite podniecenie. Chciałam go czuć coraz mocniej. Mój partner wyczuł, że może pozwolić sobie na cos więcej. Gdy poczuł moje narastające podniecenie, nagle wyciągnął swojego penisa... Wiłam się z rozkoszy. Jego dłonie odwróciły mnie na brzuch. Chwycił mnie za biodra i ponownie wszedł. Czułam jego ciało na swoich pośladkach. Jego ruchy były szybkie i mocne. Moja cipka wilgotna i strasznie podniecona, pozwalała mu na gwałtowne ruchy. Wiedziałam że jest blisko. Kiedy doszedł, położył się na moich plecach. Czułam jego przyspieszony oddech. Chwilę tak leżał na mnie. Czułam się bardzo dobrze. Jego penis opuścił moją cipkę. Jego ciepłe soki delikatnie wypływały z mojej cipki po moich nogach. Cały czas leżałam na stole delektując się chwilą. Wiedziałam, że się ubiera. Podszedł do mnie. Głaszcząc moje ciało i całując plecy, rozwiązał dłonie. Nie ściągnęłam opaski, ale odwróciłam się na plecy, pozwalając sokom wypływać w mojej podnieconej cipki. Nagle poczułam jego twarz blisko swojej. Pocałował mnie w policzek i szepnął do ucha "To nie koniec. Jeszcze się spotkamy". Nic nie powiedziałam. Słyszałam jak drzwi się zamykają. Leżałam jeszcze tak na stole, myśląc o tym co się przed chwilą stało i nie mogąc się doczekać następnego spotkania.

Weekend. Aga wróciła do domu z zakupami. Emi przywitała dziewczynę czule całując ją w policzek, a potem w usta. Czekała na nią z kolacją, winem i deserem. Mieszkanie wypełniał czarujący głos Tanity Tikaram, w salonie panował półmrok. Emi wprowadziła Agę w dobry nastrój. Po kolacji wzrósł apetyt na miłość, zrobiło się jeszcze cieplej, dziewczyny przeniosły się na kanapę. Emi położyła dłoń na kolanie Agi i dotarła z nią aż pod spódnicę, gdzie trafiła na pas do pończoch. Uda były rozgrzane, zawędrowała dalej, odchyliła koronkowy kawałek materiału i zaczęła delikatnie masować łechtaczkę. Aga poczuła jak przechodzą przez nią ciarki, od kręgosłupa po czubek głowy. Zaczęła oddychać głębiej, poczuła że stanik opina ją coraz ciaśniej. Dołączyła się do zabawy, przejęła inicjatywę i zajęła się partnerką. Odpięła kilka guzików jej koszuli, po czym obdarowała szyję i dekolt delikatnymi muśnięciami ust. Rozprawiła się z resztą guzików i zaczęła masować jędrne piersi Emi otulone jedwabnym materiałem. Pozbawiła dziewczynę górnej części stroju. Emi oderwała się od cipki Agi tylko po to by zrobić to samo - dobrać się do jej biustu. Położyły się na kanapie. Teraz ocierały się o siebie ciepłymi, miękkimi piersiami, całując się co chwila. Emi wróciła do delikatnej penetracji. Aga czule masowała i całowała piersi towarzyszki. Ciągle było im mało. Przeszły więc do łazienki i po pięciu minutach leżały już w wannie wypełnionej gorącą wodą i pianą. Stykały się ze sobą całymi ciałami. Aga masowała jędrne, sprężyste pośladki Emi, kiedy ta wykonywała posuwiste ruchy, aby ich cipki były jak najbliżej siebie. Temperatura ciągle rosła. Po kąpieli dziewczyny przeszły do sypialni. Były gotowe na długą kulminację wieczoru. W drodze do łóżka nie mogły oderwać od siebie rąk i ust. Aga położyła się i oddała swoje ciało Emi. Ta przewiązała jej oczy opaską, by spotęgować doznania. Przez chwilę masowała jej piersi i całowała wewnętrzną część ud. W końcu rozchyliła nogi leżącej dziewczyny i zatopiła usta w jej dolne wargi. Ten pocałunek rozkoszy doprowadził Agę do wrzenia. Chciała odwdzięczyć się Emi tym samym, więc zamieniły się rolami. Dziewczyna czule wmasowała olejek w ciało kobiety, lizała jej brzuch, łono i cipkę, wirowała językiem pomiędzy nogami. Teraz już obie były rozgrzane jak dwa wulkany. Ostatnie pieszczoty sprawiły, że zrobiły się wilgotne i miały ochotę na więcej. Przeszły do pozycji 69. Lizały uda, ssały łechtaczkę, masowały piersi i podgryzały sutki. Nie mogły wytrzymać z podniecenia. Musiały zrobić sobie przerwę i złapać oddech. Nie chciały jednak, aby ciśnienie opadło, więc Emi wyciągnęła wibrator, dzięki któremu mogły skorzystać z przyjemności penetracji obie jednocześnie. Miękki i śliski dildo wszedł w uległą cipkę Agi. Emi przyjęła penisa z drugiej strony, przytuliła się do piersi partnerki i zaczęła ocierać się o nią całym ciałem. Wzdychały i jęczały, śmiały się i płakały z podniecenia. Przeszły do ostatniego etapu, leżąc jedna na drugiej, z penisem w cipkach, zaczęły drażnić swoje łechtaczki. Oddychały szybko, nerwowo, ich ciała wibrowały i wiły się po łóżku. Aga doszła pierwsza, Emi patrzyła na nią, całe ciało drżało jak w gorączce. Teraz ona rozłożyła się wygodnie na łóżku, by mieć chwilę przyjemności tylko dla siebie. Wibrator był już niepotrzebny. Aga zatroszczyła się o piersi Emi, a ona niespiesznie z zamkniętymi oczyma napawała się chwilą. W końcu napięła kilka razy całe ciało jak łuk do wystrzału i po chwili stało się, doszła. Po kilku minutach było już po wszystkim. Przytuliły się mocno do siebie i tak zasnęły zaspokojone i szczęśliwe. To był koniec seksu na dziś. Jutro z rana powtórka z rozrywki. W końcu mamy weekend.

Uwielbiam śnić. Szczególnie o mężczyznach, którzy zniewalają moje ciało. Dziś miałam taki sen, w którym zostałam obdarta z resztek sił.

Uwielbiam śnić. Szczególnie o mężczyznach, którzy zniewalają moje ciało. Dziś miałam taki sen, w którym zostałam obdarta z resztek sił.
Jak co wieczór leżałam spokojnie na kanapie, pod kocem, relaksując się po ciężkim dniu. Nic szczególnego bym pewnie dziś już nie zrobiła, gdyby nie zadzwonił telefon. 'Znowu z pracy' pomyślałam i przycisnęłam zieloną słuchawkę. 'Hallo?' odezwał się głos, tajemniczego jak zwykle mężczyzny, będącego po drugiej stronie linii. 'Jest zadanie do wykonania. Idź natychmiast do pokoju służbowego i przebierz się. Strój wisi w szafie.' Ot, miłe zaskoczenie. I całe szczęście, bo zdążyłam już zjeść pół słoika masła orzechowego. Gotowa do działania wyszłam z domu. Przy chodniku był już zaparkowany czarny samochód. Nie zastanawiając się ani chwili spokojnym krokiem podeszłam w jego stronę i usiadłam na tylnym siedzeniu. Nikogo nie było. Prócz kierowcy, który nic mi nie tłumacząc odpalił maszynę i ruszył przed siebie. Jechaliśmy około godzinę zanim znowu się zatrzymał. Przez całą drogę wiatr delikatnie rozwiewał moje włosy pieszcząc mi szyję, a ciężki zapach męskich perfum rozgrzewał moje zmysły. Przed wyjściem poprawiłam nieco bluzkę, podziękowałam szoferowi i wciąż jeszcze owładnięta nieziemskim zapachem zamknęłam za sobą drzwi. Stałam przed wejściem do pięknego budynku. Marmurowe schody, kwiaty w donicach, pozłacane klamki, wszystko to świadczyło o wysokim statusie mojego 'zadania'. Nie wiem kiedy znalazłam się wewnątrz kabiny toaletowej, a na jej drzwiach co chwilę pojawiały się napisy. 'Wreszcie jesteś', 'Dzisiejszy wieczór zapamiętasz na zawsze', 'Nie wyrwiesz mi się'. Temu dziwnemu pokazowi znowu towarzyszył zapach męskich perfum. Poczułam się osaczona i jak nigdy wcześniej zamknięta i bezbronna. Szarpnęłam za klamkę chcąc wyjść, ale na nic się to zdało. Włączył się alarm przeciwpożarowy, ale nie zadziałały żadne spryskiwacze. Teraz naprawdę czułam się zgubiona. Jeszcze kilka razy próbowałam otworzyć drzwi, aż nareszcie puściły. Wyszłam szybkim krokiem z łazienki. Na zewnątrz wszystko było w porządku. Żadnego alarmu, spokój. Muzycy grali przyjemną dla ucha muzykę, a w kilku miejscach tej przyciemnionej sali z grubymi filarami, dało się słyszeć trzepot kart i turlanie się kostek po stole. W powietrzu prócz perfum męskich unosił się również gęsty dym cygar. Byłam w kasynie. Umysł podpowiadał mi, że powinnam się szybko ulotnić. Ale jak to zrobić? Budynek okazał się naprawdę potężny. Mimo, chodzenia tylko po obszarze jednego piętra, dość długo szukałam wyjścia. Co chwila zauważałam mężczyzn przyglądających mi się z zaciekawieniem, obrzucających moje ciało takim spojrzeniem, że cała drżałam. Byli naprawdę nieprzyzwoicie przystojni. Widziałam jak pod koszulami naprężają się ich mięśnie. Wszyscy mieli silne ramiona, w których z rozkoszą chciałabym utonąć. Mój cały strach zniknął. Wpatrywałam się w nich i miałam ochotę zająć miejsce żetonów leżących na stole i być obsypaną przez nich pocałunkami. Żetony! Po nie przecież przyszłam. Idąc dalej znalazłam się przy stole, przy którym nikogo nie było i nikt mnie nie widział. Zgarnęłam kilka o najwyższym nominale i wyszłam z budynku. Niestety pod bramą wjazdową stało dwóch policjantów. Serce szybciej mi zabiło. Nie można przecież wynosić żetonów z kasyna. Pewnym krokiem przeszłam obok nich, obdarowując jednego z nich zalotnym spojrzeniem. Chwilę później słyszałam za sobą kroki. Oddalałam się od nich dość długo, aż wreszcie znalazłam się praktycznie z dala od zabudowań. Z jednej strony miałam wysoki na ponad dwa metry mur, przed sobą gęste zarośla, z prawej strony szeroką polanę, a za mną... zrobiłam krok do tyłu. Poczułam mocny chwyt dłoni na moich ramionach. I ten zapach męskich perfum. Wzięłam głęboki oddech, a jego dłonie zaczęły przesuwać się w dół po moich rękach, dalej mocno na nie napierając, na tyle bym czuła się uwięziona, ale też bezpieczna. Zatrzymały się na wysokości bioder i przyciągnęły do swojego właściciela. Poczułam, że moje pośladki napierają na coraz twardszą wypukłość jego spodni. Przechyliłam głowę tak by poczuć bardziej jego zapach, a on niespodziewanie schylił głowę w stronę mojej nagiej szyi i zaczął ją lekko muskać swoimi ustami. Prócz ich delikatności czułam jego zarost. Gdy przypadkowo dotykał mnie swoimi policzkami moje ciało przeszywał dreszcz, a między udami czułam przyjemne napięcie. 'Jest Pani zatrzymana' wyszeptał mi do ucha, przygryzając je nieco. Wyciągnęłam ręce do tyłu tak, aby chwycić jego pośladki. Niechcący trafiłam na wiszące przy jego pasie kajdanki, które zabrzęczały tak cicho, jakby im też było przyjemnie. Przeniósł ręce po moim brzuchu do góry bluzeczki i zaczął powoli mi ją rozpinać. Zjeżdżając tak powoli w dół, ocierał się o moje piersi, aż wreszcie natrafił na moje rozpalone do czerwoności sutki. Chwilę pocierał je lekko swoją otwartą dłonią, tak że kolana mi zmiękły i miałam ochotę osunąć się na ziemię. Ale mi nie pozwolił. Znowu chwycił mnie mocniej i już do końca moja bluzka była rozchylona, ukazując nabrzmiałe od przyjemności piersi. Pochylił mnie do przodu, chwycił za nadgarstki i spiął je kajdankami. 'Nie chciałbym, żebyś mi uciekła. A ty?'. Znowu zadrżałam. 'Zadałem Ci pytanie. Odpowiedz' Mruknął mi przy uchu i dał lekkiego klapsa. 'Tak' wyskoczyło mimowolnie z moich ust po tej drobnej przyjemnostce. 'Tak? Chcesz mi uciec? Zaraz się przekonamy czy będziesz tak samo chętna, gdy cię przyprę do muru.' Podniósł mnie za biodra i obrócił twarzą do muru. Czekałam aż mnie popchnie i nie będę mogła się ruszać. Ale zamiast tego poczułam za kolanami jego oddech i przesuwające się w górę moich ud ręce. Chwycił mnie za pośladki i zaczął całować od kolan w górę, tak jak jak wcześniej szyję wywołując tym fale drżenia i ścisk w podbrzuszu. Rozsunął mi delikatnie nogi i powoli stając ocierał się o mnie podwijając mi do góry spódnicę. Teraz byłam oparta całym ciałem o gładki i zimny, marmurowy mur. 'Dalej chcesz uciec?' zapytał i znowu dał mi klapsa, ale tym razem w nagie pośladki, więc poczułam to nieco mocniej niż za pierwszym razem. 'Tak' odpowiedziałam. Oparł się prawą ręką o mur, w jego lekkim wgłębieniu i coś przycisnął. Z mojej prawej strony otworzyły się marmurowe drzwi, a z nich wypłynęło ciepłe światło przyciemnionych lamp. W następnej chwili jedno moje zdziwienie zostało zastąpione drugim. Wziął mnie na ręce i wniósł do środka. Pokój niczym się nie wyróżniał. Granatowe ściany, dębowe biurko, czarny skórzany fotel i taka sama sofa. Posadził mnie na niej i teraz mogłam dokładniej obejrzeć gdzie się znajduję. To był gabinet. Sądząc po dyplomach i odznaczeniach wiszących na ścianie, należący do oficera policji. Ale mój oficer gdzieś zniknął. Miałam nadzieję, że nie na długo i że dokończymy to co zaczęliśmy na zewnątrz. W następnej sekundzie pojawił się znowu, ubrany tylko w spodnie i koszulę z podwiniętymi rękawami, która opinała jego boskie ciało. Wyglądał dokładnie tak jak go sobie wyobrażałam. Nie mogłam się ruszyć, a tak bardzo chciałam się rzucić na niego i pozbawić go niepotrzebnej garderoby. Zauważył chyba grymas mojego niezadowolenia na twarzy, bo się łobuzersko do mnie uśmiechnął i już był na podłodze przy moich nogach. Ponownie zaczął je całować, tym razem z drugiej strony, kierując się coraz bardziej do wewnątrz. Nie wytrzymałam. 'Weź mnie, proszę' wycedziłam przez zaciśnięte w rozkoszy usta. 'No nareszcie' odpowiedział, wysyłając mi znowu swój uśmieszek. Rozpiął moje ręce i mogłam przez chwilę poczuć się wolna. Ale nie trwało to długo, bo zaraz obrócił mnie, tak że klęczałam na tej sofie prawie przerzucona przez oparcie. Znowu rozłożył moje nogi, podciągnął spódnicę do góry i zerwał ze mnie majtki. To jeszcze bardziej rozpaliło moje zmysły. Tak bardzo chciałam być przez niego sponiewierana. Tu i teraz. Szybko. Znowu poczułam na pośladkach jego podniecenie. Usłyszałam tylko brzęk rozpinanego paska, później suwaka spodni i już czekałam aż mnie zaatakuje, ale nie zrobił tego. Złapał mnie za włosy i przesunął dłonią po moim kręgosłupie, aż do tego ciepłego miejsca, w którym chciałam, żeby się zanurzył. Dotykał mnie tam delikatnie. Przesuwając mokre już ode mnie palce po mojej łechtaczce. Drażnił się ze mną jeszcze bardziej przez co stawałam się jeszcze bardziej chętna. Trwało to jakiś czas, aż w końcu palce zamienił na swoje prącie i teraz czułam już dobrze jego ciepło i pożądanie. Przesuwał się we mnie wywołując co chwila nowe fale gorąca. Rozkosz mnie dusiła i chciałam trwać w niej po wieki. Z początku powoli, aż oboje w niebiańskim uniesieniu zaczęliśmy ze sobą współgrać, dopełniając wzajemnie nasze ruchy. Chwytał mnie za pupę i ściskał bym była jak najbliżej niego. Czułam to doskonale. Wypełniał mnie całą. Mimo to chciałam jeszcze i jeszcze. Z rozkoszą czułam, że ta przyjemność narasta coraz bardziej i bardziej. Wyginałam się do tyłu z każdym jego ruchem, by poczuć go jeszcze dalej i mocniej. Nasze oddechy i jęki tworzyły niezwykłą aurę. A cała przyjemność była dodatkowo potęgowana jego perfumami.

Ta moja fantazja nie wzięła się z niczego, ma swoja historię...
Wakacje w fajnym kraju, kupuję złoty drobiazg, miłą pamiątkę...
Jubiler czaruje, dużo mówi, zagląda w oczy (są oczywiście najpiękniejsze), pyta o moje imię ( cudowne!), opowiada piękne historie, cytuje wiersze... Jest fachowcem i w pracy i w podrywaniu... Mowi to, co kobiety chcą uslyszeć... No i jest przystojny... I jest dojrzałym mężczyzną, nie napalonym dzieciakiem... Na pewno ustrzelił w ten sposób wiele kobiet...
Mnie czarował, ale nie zaczarował... Za to zaciekawił... Z takim typem jeszcze nie miałam do czynienia... No i chciałam wiedzieć jak to jest z obrzezanym...
Oczywiście zaprosil na kolację... czemu nie?
Potem spacer, mówił, że niczego ode mnie nie chce, ale już trzymał moją rękę, mówił, że jeśli nie chcę, to nie pocałuje i już całował i przytulał... Zaprosił do hotelu, mówił, nie dotknie mnie jeśli nie będę chciała i już rozpinał moja sukienkę...
I tak bylo co wieczór... poddałam się, ciekawe doświadczenie....
Wróciłam do domu, po jakimś czasie telefon od niego - "skarbie, chce cię uszczęśliwić... Idż do swojej sypialni, rozbierz się, połóż się na łóżku.... Jaką masz bieliznę?.... I tak zaczął się nasz seks przez telefon, ciekawa zabawa... Piszę do niego sms-y o tym, co chcę z nim robić a potem nie odbieram telefonu, odpisuje, że wariuje przeze mnie...
I tutaj zaczyna się moja bardzo erotyczna fantazja....
Jesteśmy w jego mieszkaniu, słychać muzykę, płyta Enigmy, bardzo erotyczna muzyka... Uwielbiem do niej tańczyć...Jestem naga, mam na sobie tylko jego niebieską koszulę, którą z niego przed chwilą zdjęłam.... Nie wolno mu mnie dotykać, może tylko na mnie patrzeć.. Rozbieram go powoli, ma ładne ciało, jest cały wydepilowany, jest podniecony, ładnie pachnie, po męsku, dobrym tytoniem....
Każę mu usiąść na krześle, zawiązuję mu ręce z tyłu, za oparciem.... Jest teraz na mojej łasce, patrzę na niego, muzyka,
dyskretne światło, tańczę zmysłowo, bawię się moim malym wibratorkiem, pieszczę łechtaczkę... On błaga o dotyk, o pieszczotę... Cały drży, jego penis pragnie dotyku, mój pan zwija się z pożadania, jęczy... Ale wolno mu tylko patrzeć... żdejmuję powoli koszulę, moje piersi są jędrne i duże, zbliżam je do jego twarzy... Czuje teraz mój ciepły oddech na swojej szyi, na karku.... Nie widzi mnie teraz, jestem za jego plecami, nie wie co zrobię za chwilę... A ja zaczynam delikatnie pieścić językiem jego kark, jego ucho, ogrzewam go oddechem, gryzę leciutko płatek jego ucha, liżę je, on prosi o więcej, a ja wbijam paznokcie w jego kark i odchodzę... Teraz może znowu tylko na mnie patrzeć... Nalewam sobie wina, przesuwam kieliszek po jego ciele, cieniutką stróżką polewam jego ramiona, zlizuję wino zmieszane z jego potem....
On ciągle błaga o wiecej, a więc musi zostać ukarany, grożę, że go uderzę, ale w dalszym ciągu go nie dotykam....
Jestem podniecona moją władzą nad nim, mój mały Lelo Mia doprowadza mnie do szaleństwa... On to widzi...
Mam ochotę zawiązać mu oczy, robię to, moją pończochą... Teraz nie wie, co z nim zrobię, gdzie będzie następne dotknięcie, muśnięcie, oddech, gdzie wbiję paznokcie... Znęcam się nad nim, ani razu nie dotknęlam jego penisa... jesli bedzie w dalszym ciagu skamlał, zaknebluję go!...
On nie wiedział, co robi zgadzając się na taka zabawę...
Ja w każdym razie dobrze się bawiłam!... Czas pozbierać swoje zabawki i iść sobie...
Jeśli go tak zostawię, to mnie zabije...
Jeśli go rozwiążę a nie zdążę uciec to też mnie zabije. albo zgwałci...

Fantazja nr 2:
Wakacje w południowym kraju, tym razem przyjechałam z moim partnerem, kocham go...
Siedzimy we trojkę przy kawiarnianym stoliku, mój partner, ja i ON... Siedzimy w cieniu, przy promenadzie, patrzymy na morze, niezobowiązująca rozmowa o niczym...
Panowie piją zimne piwo, ja czerwone wino..
Wstaję, odchodzę na chwilę, w toalecie piszę do NIEGO sms-a:
-"nie mam na sobie bielizny"...
Moja sukienka jest czarna, obcisła, widać, że nie kłamię...
Wracam, siadam swobodnie naprzeciw NIEGO...
Nagle mojemu PANU nie jest wygodnie, zaczyna zmieniać pozycje,
wierci się, ucieka wzrokiem, ale powraca...
Patrzy, jak moje usta zostawiają na szkle czerwony ślad,
jak mój kciuk i palec wskazujacy pieszczą nóżkę kieliszka...
Moje spojrzenie nie ucieka, rzucam na niego urok, jak prawdziwa wiedżma...
Bardzo mnie ta sytuacja podnieca...
Nagle ON patrzy na zegarek, bardzo przeprasza, ale zapomniał o umówionym spotkaniu, przykro mu, ale musi już iść, miło było,
może się jeszcze spotkamy, pospiesznie odchodzi...
Za chwilę otrzymam pierwszego z serii sms-ów..
Może na niego odpowiem.....
A może nie....

Nasze spojrzenia spotkają się w zatłoczonym mieście. Nie odwrócimy wzroku, nie będziemy patrzeć gdziekolwiek byle tylko nie w oczy. Nie będę Cię zwodzić. Jeśli mnie zawołasz nie będę udawać, że Cię nie widzę. Nie będę szła dalej, zatrzymam się. Nie boję się spojrzeń prosto w oczy. Będę się uśmiechać. Uśmiech nie jest oznaką słabości. Uśmiech to znak zainteresowania, a zainteresowanie oznacza potrzebę. Zaryzykujesz i odwzajemnisz się za zaciekawione spojrzenie uśmiechem? Flirtowanie bierze się z pewności siebie. Chcę czuć, że to spotkanie jest zabarwione erotycznie. Czy okażesz się pełnym entuzjazmu kochankiem? Czy będziesz zbyt przytłoczony lękiem i pożądaniem?
Wszystkie słowa, które wypowiemy będą podniecające, niebezpieczne, głupie. To przerażające szczęście, szczególny rodzaj szczęścia. Szczęście zakazane, którego nie będziemy potrafili powstrzymać, niezależnie od tego, jak bardzo się będziemy starać. Będziemy śmiać się, iść w milczeniu, dotykać, cofać się, dotykać, czuć wybuchy w głowie i ciele i uważać, że moglibyśmy rzucić wszystko, żeby tylko ta chwila trwała wiecznie. Będziemy robić przegląd szczegółów, które nas do siebie przyciągnęły. Odnajdziemy miejsca jeszcze na to nieprzygotowane i otworzymy je na siłę. Życie chwilą. Żadnej przeszłości, żadnego jutra. Jedynie teraz. Pokażę się z najlepszej strony i Ty też pokażesz, co najlepsze u Ciebie. To taka subtelna reklama. Żarty, ważne rozmowy. W końcu nie wytrzymamy napięcia, które tkwi mocno w nas i nasze języki będą razem. Za późno by się wycofać. To spotkanie będzie jednocześnie przerażająco erotyczne i zwyczajnie przerażające. Po wszystkim mężczyzna i kobieta usiądą naprzeciwko siebie przy stole w jego mieszkaniu. Oboje nadzy. Nieustannie będzie gładzi ją po piersi, co zmniejszy jej zdolność logicznego i rozsądnego myślenia.
Być może to nigdy się nie zdarzy, ale gdy się zdarzy niech nie trwa jeden weekend. To takie moje małe życzenie, które ma szansę się spełnić.

Oraz druga fantazja nieco nieśmiała :)

Moje paznokcie czerwone, bo to wpływa na wyobraźnię. Usta lśniące i nieśmiało uśmiechające się. Oczy paraliżujące blaskiem, rzęsy lekko roztańczone machające do KOGOŚ. Oddech szybki i gorący. Krok taneczny. KTOŚ patrzy nie wiedząc co zrobić. Zająć myśli czymś innym, odejść, podejść? Jednak podejmuje jedną z tych dobrych decyzji, kiedy myśli się: wszystko albo nic…

Obiecywać nic sobie nie będziemy, tylko kilka chwil do rana. Tak często samotność nas zabija, a my chcemy poczuć dreszcz akurat razem. Taniec, kilka drinków, otarcia ciała o ciało, uśmiech za uśmiech, krótka rozmowa, dotyk dłoni, języka. Aż w końcu dłoń wędrująca po udach, piersiach, twarzy, szyji nie będzie chciała się spieszyć, będzie zapamiętywać moje ciało. Rozszerzone nozdrza będą wciągać zapach dobrych perfum z przeplatającym się podnieceniem. Oczy KOGOŚ zdziwione będą oglądać jak potrafię się wić bez skrępowania, jak moje zakazanie przeplata się z nieprzyzwoitością. Pokażę swoje ciało, bawiąc się nim zaproszę do wspólnej zabawy. Zapowiada się magiczny wieczór. Zapytam po francusku: Voulez vous couchez avec moi, ce soir? KTOŚ uśmiechnie się przyciągając mnie do siebie i całując w czerwone usta…

A gdy będzie po wszystkim, po wielkim uniesieniu i rozładowaniu wyjdę z poczuciem zadowolenia zostawiając kartkę: Uległam namiętności. Poznałeś moje ciało, jeśli pragniesz poznać moją duszę, zadzwoń.

Ciekawi mnie co zrobi…

Przychodzą takie dni w miesiącu, gdy nie mogę zasnąć, a jeżeli to mi się uda, to jest to bardzo płytki i niespokojny sen. Nie wiem czy to dlatego, że mam 20 lat czy to moja cecha czy jest to zależne od płci, ale prawda jest taka, że gdy się budzę o czwartej lub piątej nad ranem wielką przyjemność sprawia mi patrzenie na mojego Ukochanego. Roztrzepana czupryna opadająca mu na oczy, ostre kości policzkowe, umięśnione ramiona, gorące ciało i powoli unosząca się w oddechu klatka piersiowa... Mój ci on. Czuję jak powoli w tym moim rozbudzeniu nocnym zaczyna się pojawiać malutka chęć na malutkie grzeszki. Moja dłoń wędruje wtedy w stronę piersi, a po chwili pieszczot doskonale czuję, że moja cipka chce więcej. Powoli przybliżam się do jego ciepłej szyi i zaczynam go całować chowając delikatnie dłoń w jego bokserki. Zazwyczaj jest już w pełni gotowy do akcji, trzeba go jedynie obudzić i chwilę zachęcać do igraszek. Klękam wtedy nad jego biodrami, wyciągam jego przyrodzenie z bielizny i zaczynam się nim bawić. Powoli zataczam kółeczka wokół łechtaczki, przesuwam go do wejścia do pochwy, aby go nawilżyć. Chwilę się nim tam dotykam i wracam do łechtaczki. Teraz jest już znacznie wrażliwsza. Często w tym momencie mój przystojniak otwiera oczy i przygląda się całemu zajściu pożądliwym wzrokiem. Lubi patrzeć jak sprawiam sobie przyjemność, szczególnie gdy ma w tym swój udział. Gdy już pierwsza fala dreszczy minie zapraszam go do siebie, powoli opuszczając biodra. Widzę jak zaciska usta z pożądania. Lubię go ujeżdżać. Jesteśmy ze sobą od trzech lat i wypróbowaliśmy już wiele pozycji, szukając takiej, w której żaden ruch nie sprawia mi bólu. Teraz seks jest przyjemny dla nas obojga. Na początku zostaję przodem do niego, pochylając się nad nim nisko. Trzymam go za nadgarstki, które z każdym ruchem bioder wciskam coraz mocniej w poduszkę nad jego głową. Jego język pieści wtedy moje sutki i całe piersi. Ale to tylko na rozgrzewkę. Gdy chcę większej penetracji zaczynam powoli odchylać się do tyłu. Wtedy jego członek wsuwa się we mnie coraz głębiej. Na szczęście będąc u góry, mogę to kontrolować. Od jakiegoś czasu podoba mi się siadanie na nim tyłem. Może to niestosowne, ale czasami wyobrażam sobie, że uprawiam seks z obcym mężczyzną i nie chcę by rozpoznał moją twarz. To mnie jeszcze bardziej podnieca.

Ale kiedy za dwie godziny musi wstać do pracy, to często jest mi go szkoda i wtedy pozwalam mojej wyobraźni zaszaleć. Widzę jak do pokoju zagląda moja koleżanka, która bardzo mi się podoba i zaniepokojona patrzy na niego. Zachęcam ją gestem dłoni, aby się nie bała i przyszła do mnie pod kołdrę. A czasami ja wychodzę razem z nią do salonu, albo do łazienki. W zależności na co mam ochotę. Od kiedy kupiłam sobie wibrator, to dla większej swobody wolę wyjść z sypialni. Tak dawno jej nie widziałam. Strasznie za nią tęsknię. Uwielbiam jej miękkie włosy, delikatną skórę, pełne usta i to jak do mnie szepcze. Uwielbiam chwile, gdy się całujemy, błądząc rękoma po naszych ciałach, zdejmując z siebie niepotrzebne warstwy ubrań. Będąc w łazience pozwalamy sobie na wspólny prysznic. Strumieniem wody można zdziałać naprawdę fantastyczne rzeczy z ciałem kobiety. Zmieniając temperaturę ujędrnić piersi. Są wrażliwsze, a sutki sterczące. Natomiast kierując go między uda wspaniale pieści się nim łechtaczkę. Sadzam ją na brzegu wanny i klęcząc wylizuję jej pipkę. Widzę jak jej palce zaciskają się na krawędzi. Włączam wibrator, przesuwam nim po jej ciele. Szykuję się do wsunięcia go w nią. Droczę się. Widzę jak ma na to ochotę. Lekkie drżenie króliczka rozochoci ją jeszcze bardziej. Ponownie zbliżam twarz do jej cipki i ssę łechtaczkę powoli wsuwając króliczka w jej wilgotną dziurkę. Chcę by było jej dobrze. Jednocześnie drugą ręką pieszczę swoją cipkę. Zamieniamy się miejscami. Teraz ona się ze mną drażni. Robi mi to samo co ja z nią. Chcę by nasza zabawa trwała wieczność. A kiedy obie dojdziemy, wracam do łóżka i jak gdyby nigdy nic rozanielona zasypiam u boku Ukochanego.

LABIRYNT
Zostałam wprowadzona do wielkiej komnaty,przy stole siedziało pięciu ''mnichów'' w brązowych habitach i z twarzami zasłoniętymi maskami oraz pięć mniszek w stroju dokładnie takich samym.
Wtedy mnich siedzący u szczytu stołu zadeklamował......ale ten głos przypomina mi mojego dawnego kochanka.
Teraz mniszki udały się do przebieralni, włożyłam strój mniszki, skropiłam olejkiem różanym piersi i uda.
Pojawił się lokaj, aby zebrać całe zgromadzone towarzystwo pań do miejsca zwanego labiryntem.
Tam winnyśmy się rozdzielić i każda z nas powinna sobie znaleźć kryjówkę. A potem kiedy mnisi nasz odszukają, mamy bawić się z nimi w wesołą gonitwę dotąd aż nas w końcu złapią. Labirynt był słabo oświetlony i roiło się w nim od ślepych uliczek i fałszywych zakrętów, pustych nisz,, a wszędzie było słychać odgłosy wody kapiącej na zimna skałę. Zaczęłam trochę drżeć z zimna i wilgoci, ale wkrótce dało się słyszeć echa pościgów mnichów i nie bacząc na ciemność w grotach i nierówne podłoże, musiałam żwawo przebierać nogami.
Jeden mnich pognał za mną, ale szybko umknęłam mu, wkrótce usłyszałam głos innego mnicha wołającego w ciemności: - Szukam siostry delikatnej i swawolnej! Tutaj jetem, siostrzyczko, tutaj jestem! - Ale kiedy wyciągnął ramiona, aby mnie złapać, bardziej od niego rącza – uciekłam.
Myślałam, że teraz już jestem bezpieczna, ale niestety, wkrótce nadziałam się w ciemnościach na innego mnicha. Ten chwycił mnie mocno w pół, wepchnął do niszy pomimo moich krzyków, po czym przypadł do stóp, wiążąc moje nogi swoimi silnymi ramionami, wsunął głowę pod habit i zaczął delektować się owym garncem miodu. Taki rodzaj miłości obezwładniał mnie zawsze zupełnie – niezależnie od obmierzłości zalotnika, który ja uprawiał( gdyż mogłam zamknąć oczy i zapomnieć o jego osobie), a w dodatku tym razem lizanie i pieszczoty były tak słodkie, iż niemal omdlałam z rozkoszy.
Ach jaka gotowa, chętna mniszka – powiedział, wynurzając się spod moich spódnic, po czym w jednej chwili spadło na mnie opamiętanie, gdyż był to głos mego byłego kochanka.
Nagle poczułam, jak gdyby zimna woda zlała moja namiętność i cała topniejąca rozkosz obróciła się w zimna jak stal żądzę mistrzostwa! Wyzwoliłam się z jego uścisków, przypadłam do stóp i z kolei ja zaczęłam kochać go w ten sam sposób, ale gdy znalazł się na szczytach pożądania, urwałam pieszczoty i cofnęłam się.
Ach okrutna siostro! - wykrzyknął, rzucając się za mną, nie odezwałam się by nie poznał mnie po głosie. Złapał mnie jednak i całował namiętnie moje niezupełnie niechętne usta, pytając: - Dlaczego jesteś tak okrutna, moja ty miłości?
Nie odpowiedział tylko znów się wywinęłam, po czym on z jeszcze większą zawziętością podjął pogoń, udało mi się jednak z chronić w jednej z nisz, wstrzymując nawet oddech, aby mnie nie usłyszał. Biegał, słyszałam, tam i z powrotem, błagając swoją ''okrutną miłość'' aby mu się objawiła, gdy nagle inna dama odpowiedziała na jego wołanie i z ochoczym westchnieniem rzuciła się w jego ramiona.
Wybacz – mruknął, uwalniając się z jej uścisków i macając po wilgotnej mokrej ścianie w poszukiwaniu mojej osoby. Jego tęsknota była prawie namacalna.
Gdzie jesteś moja miłości? - nawoływał. Nagle wyprysnęłam ze swojej kryjówki, w przelocie objęłam go i znów uciekłam. Gdy pognał za mną urządziłam mu wesołą gonitwę op całym labiryncie. Kochanek biegał za mną a gdy byliśmy już po drugiej stronie z tryumfalnym uśmiechem wślizgnęłam się do małej groty. Mniemałam, że jestem już teraz bezpieczna. Przycupnęłam tam na kilka min, wstrzymując oddech i modląc się do Bogini o litość, żeby uchroniła mnie od pokusy, aby zostać odnalezioną i zgwałconą przez byłego kochanka. Niestety wszystkie były daremne, gdyż on tak długo obmacywał mokrą ścianę aż mnie znalazł.
Teraz mam cie moja ty piękności – wykrzyknął, łapiąc mnie i przyciskając do siebie z taka namiętnością, że zaczęłam bać się , że mój habit stopi się jak masło.
Uczepił się mnie, jakbym była samym życiem a on człowiekiem konającym. Po czym zmusił mnie do legnięcia na ziemi i bez żadnej zwłoki przystąpił do pieszczot. Mój intelekt opierał się, ale serce i ciało było aż nadto chętne. Rozchylił mi uda pocałunkami, pieścił piersi pod luźnym strojem mniszki i szybko przemienił mój cały opór w fale namiętności bardziej intensywnej od tej, jakiej kiedykolwiek doznałam. Mogłam jedynie przekląć sprawcę tego wzruszenia, kimkolwiek bowiem był, potrafił sprawić, że oto namiętnie wzdychałam i łkałam.
Akt się spełnił, ale ja byłam ograbiona z pełni swojej osoby.
Porwałam się na nogi, chociaż gładził mnie i obsypywał pocałunkami wdzięczności.
Nigdy nie miałem cipki tak cudnej jak twoja – oznajmił.
Nigdy? - powiedziałam, zmieniając głos.
Raz tylko ale to było w innym mieście
A teraz żegnam.
Zostań, proszę – błagał.
Gdzie mogę Cie odnaleźć? - zapytał.
Nigdzie – opowiedziałam. - jestem zjawą, czczą ułudą.
W świetle dnia znikam.

Gośka obudziła się w bardzo dobrym nastroju. Wstała wcześniej, zrobiła sobie piling i maseczkę na całe ciało. Uwielbia to uczucie, gdy ma tak aksamitną skórę. Postanowiła, że założy tego dnia wysokie szpilki i pończochy kabaretki. Rzadko pozwala sobie na taką ekstrawagancję do pracy, ale tego dnia nie potrafiła się temu oprzeć. Do kabaretek pasowała jej zielona spódnica i biała koszula. Wyglądała super i tak też się czuła. Gdy buszowała w łazience jej mąż i nastawił ekspres z kawą. Zwykle to on wstaje pierwszy i gdy Gośka i wychodzi z sypialni, to mieszkanie jest już pełne niesamowitego aromatu kawy. Bartek był zdziwiony, gdy tego dnia to ona wstała pierwsza. Usłyszał jak wychodzi z łazienki. Nalał kawy do ich porannych kubeczków i podążył w jej kierunku. Zobaczył jak zakłada pończochy. Uśmiechnął się, a fala podniecenia rozlała się po jego ciele. Poczuł małe uczucie zazdrości.
- Hmm…, dla kogo dziś moja śliczna żonka się tak stroi?
- Oj koteczku, mam dziś dobry humor i mam zamiar poczuć na sobie coś wyjątkowego.
Wstała, ubrana w czarną bieliznę i czarne pończochy, podeszła do niego i biorąc kubek kawy pocałowała go lubieżnie w usta. Zaśmiali się do siebie. Nie było czasu na poranne zabawy. Obydwoje mieli srogich szefów, którzy nie tolerowali spóźnień. Gośka powiedziała:
- Idź wstawić mleko i się pośpiesz, ja zaraz kończę się ubierać i zrobię śniadanie.
Gdy wyszedł, założyła szpilki i podeszła do lustra w szafie. Popatrzyła na siebie i teraz sama, podobnie jak przed chwilą jej mąż, poczuła jak rozlewa się w niej fala podniecenia. Poranne słońce nadawało takiej miękkości jej skórze, a czarna bielizna i pas od pończoch tak wyraźnie odcinały się od jej ciała, tworząc bardzo ostry i dominujący wygląd. Tak. Wyglądała bardzo, bardzo ponętnie i dominująco.
Bartek skoczył pod prysznic. Jego penis był bardzo podniecony tym, co przed chwilą zobaczył, ale Bartek postanowił, że wolną chwilę wykorzysta nie na zabawę pod prysznicem, ale na doprowadzenie swojego fallusa do przyzwoitości. W myślach powiedział – Kolego, stój grzecznie, bo dzisiaj przycinamy twój zarost. Uśmiechnął się. Po skończonym zabiegu posmarował swoją skórę kremem po goleniu. Skóra na jego członku i dookoła penisa była teraz tak gładka….
Spotkali się w kuchni, szybko pochłonęli śniadanie i wybiegli do pracy. Tylko krótki całus przed domem i rozjechali się. Każde w innym kierunku.
Po jakichś dwudziestu minutach drogi, Gośka dostała sms. To jej mąż. „Ciągle o Tobie myślę. Ten poranny widok bardzo mnie rozpalił.” Poczuła falę ciepła. Uwielbia takie wiadomości, choć tak rzadko je otrzymuje. Tak, jednak dzisiejszy wybór był bardzo trafny. Uśmiechnęła się do siebie. Odłożyła telefon. Opisze jak dojedzie do biura.
W windzie do niego odpisała: „Cieszę się mój drogi  I pomyśl, że dziś przez cały dzień będę miała na sobie tę bieliznę. A może jednak będę chodzić bez majteczek?” Uśmiechnęła się do siebie z zadowoleniem i wysłała wiadomość. Jej Joni była już bardzo podniecona. Cała gorąca i oczekująca na obiecywane pieszczoty. Ale Gośka wzięła głęboki wdech i odstawiła te pociągające i przyjemne myśli na bok. Wchodzi do biura i koniec z taką frywolnością.
Ten dzień, chociaż była przyjemna atmosfera w biurze, należał, jak każdy inny dzień, do bardzo pracowitych. Dopiero w czasie lanczu Gośka przypomniała sobie o porannym flirtowaniu. Podczas posiłku napisała do męża. „Jak cudownie jest poczuć taką swobodę. W końcu bez majteczek moja Joni może spokojnie oddychać i podziwiać świat.” Kolejna fala gorąca i napięcia rozlała się w jej ciele. Krew zaczęła szybciej krążyć. Była niesamowicie ciekawa, co odpowie jej mąż. Myślała, że będzie to w stylu – ”Już chciałbym być przy tobie i ją wylizać”. Czytając smsa poczuła jak jej piersi twardnieją z podniecenia. Jednak ją zaskoczył. „Mój penis też się dziś dla Ciebie wystroił i tylko czeka, by wymasować twoją cipeczkę.” Gośka nie potrafiła powstrzymać uśmiechu na twarzy. Koleżanki pytały się, co ją tak rozpromienia. Odpowiedziała, że ma przeczucie, że jej mąż szykuje coś fajnego na ten weekend. Był piątek. Przed nimi jeszcze tylko spotkanie z szefową, która będzie rozdzielać zadania na następny tydzień. Wszyscy tego nie znosili. W piątek, gdy wszyscy już myślą tylko o wydostaniu się z biura, ona organizuje spotkanie i wyznacza nowe zadania. W ten sposób wszyscy przez weekend myślą tyko o pracy.
Na zebraniu okazało się, że Goska dostała do przygotowania olbrzymi raport. Załamała się. Cały urok dzisiejszego dnia prysł. Wyszła na chwilę, by odetchnąć świeżym powietrzem i uspokoić się po zebraniu. Jak zwykle było nerwowe. Ma dosyć tej atmosfery. Pomyślała o tym, co wydarzyło się tego dnia. Wpadł jej do głowy pewien pomysł. Napisała do Bartka: „Kochanie, jak zwykle na zebraniu było super sympatycznie. Mam olbrzymi raport do napisania. Zostanę dziś dłużej w pracy.” Odpisał: „Żartujesz chyba, prawda?” Odpowiedziała: „Nie Koteczku, musze to dziś zacząć, żebym mogła zrobić to w terminie. Czy możesz po mnie przyjechać na 19?”
Miała już plan. Serwisu sprzątającego w piątek już nie będzie – sprzątają tylko w soboty. Do 19 nawet najbardziej zatwardziali pracoholicy uciekną z biura, a ona spotka się z Bartkiem… Bardzo jej się ten pomysł podobał. Napisała do niego: „Siedzę bez majteczek i moja cipeczka tęskni za tobą. Myślę, że możesz przyjechać po mnie wcześniej, jeśli Ci się uda.” Poszła do łazienki i tym razem faktycznie wyszła bez majtek. Była już bardzo podniecona. Jej cipka była mokra. Chciała krzyczeć, by ktoś w końcu zaczął ją pieścić. Jej tętno było bardzo szybkie. Zmusiła się by zająć się raportem. Jeszcze nigdy nie miała takiego uśmiechu przy robieniu raportu. Wszyscy byli zdenerwowani po zebraniu, ale nie ona. Zajęła się pracą. Po siedemnastej większość pracowników wyszła z biura.
Gdy przyjechał zadzwonił, że już jest. Ona, bardzo ponętnym głosem powiedziała:
„Panie Bartoszu, niestety o tej godzinie nie ma pracowników recepcji, Podam Panu kod do drzwi. Proszę wejść do środka.” Ten głos i to, co mówiła do niego, bardzo go podnieciło. Jego członek buzował z podniecenia. Musiał go teraz sobie poprawić, by go nie uwierał w spodniach. Podniecony z uśmiechem na ustach wszedł do biura. Ona siedziała przy biurku. Uśmiechnęli się do siebie. Biuro było opustoszałe. Tylko oni dwoje. Światło oświecało tylko jedno biurko.
- Pani Małgorzato, zaprosiła mnie Pani na spotkanie, a gdzie mamy usiąść? Gdzie kawa dla mnie?
- Panie Bartku przepraszam, ale byłam dziś taka zapracowana, że nie zdążyłam się przygotować. Jak mogę to panu wynagrodzić?
Rozpiął pasek od spodni.
- Wynagrodzić? Znam tylko jeden sposób. Proszę natychmiast uklęknąć przede mną. – Powiedział to w bardzo władczy sposób - nieznoszący żadnego sprzeciwu. Zdziwiła się, że on potrafi w taki sposób mówić. Bardzo jej się podobało, że od razu złapał jej tok rozumowania w tej zabawie. Wstała i klęknęła przed nim. Jej Joni cały dzień puszcza wabiące soki i była już wyczerpana czekaniem. Ale teraz, gdy zobaczyła przed sobą wielkiego, nabrzmiałego członka, odżyła ze zdwojoną energią. Gośka objęła członka dłońmi. Uwielbia, gdy jest taki gładki. Zaczęła miziać palcami. Powiedziała:
- Przepraszam Panie Barku, że Pana uraziłam. Czy to, co robię jest wystarczającą rekompensatą?
- Nie. – Odpowiedział twardo. – Masz go ssać ustami.
- Ojej, Panie Barku, ależ ja nie mogę, mąż czeka na mnie w domu.
- Ssij! – Krzyknął.
- Dobrze, przepraszam.
Obserwował jak jej ponętne usta zbliżają się do członka. Spojrzała na niego. Językiem zaczęła oblizywać swoje wargi.
- Ssij! Natychmiast! – Krzyknął ponownie.
Otworzyła usta i wsadziła członka do środka. W tym momencie chwycił jej głowę i wepchnął go głębiej. Och tak! - jęknął. Oparł się o biurko i się rozluźnił. Oddawał się przyjemności. A ona klęcząc przed nim wodziła swoimi wargami po całej długości jego dyszla. Musiała złapać oddech. Wyjęła członka z ust i językiem powoli, bardzo powoli zaczęła wodzić po jego główce. Jego gładka skóra bardzo ją podniecała. Delikatnie masowała językiem prącie. Znów chwycił ją za głowę i ponownie wepchał go całego w jej usta. Och tak. Czuł niesamowitą rozkosz, gdy jego członek był głęboko w jej gardle. Poruszała się rytmicznie. Och tak. Jego członek był teraz obejmowany przez jej gardło, tak ciasno i miło. Och tak. Rozkosz rozpalała całe jego ciało. Widział, że to już jest dla niej trochę nieprzyjemne. Zmęczyła się. Jeszcze chwila i on dojdzie, a nie chce by ten wieczór tak szybko się skończył. Chwycił ją za włosy i wyciągnął swojego członka z jej ust. Popatrzył na nią. Jej usta były mokre i bardzo czerwone. W jej oczach widać było niesamowite podniecenie. Spytała:
- Czy zrobiłam coś źle?
- Nie. Proszę wstać Pani Małgosiu. Proszę wstać i przeczytać mi ten raport. Bez okularów. Może się Pani pochylić by dobrze widzieć.
Wstała. On zdjął do końca spodnie. Był w koszuli. Poluźnił swój krawat. Odszedł kawałek od niej. Usiadł na krześle przy sąsiednim biurku. Patrzył na nią jak czyta pochylona. Światło oświecało tylko ją. Patrzył na nią – jej nogi wyglądały bardzo podniecająco w wysokich szpilkach i w kabaretkach. Patrzył jak szew na pończochach biegnie od jej kostki przez zgrabne łydki, pod kolanami po udach i skrywa się pod warstwą materiału spódnicy. Siedział i obserwował ją. Nie tylko on na nią patrzył. Jego członek ciągle sterczący też ją obserwował i marzył o tym by już zanurzyć się w jej mokrej cipce.
Wstał i podszedł do niej. Jedną rękę płożył na jej łopatkach, a drugą odciągnął jej ciało dalej od biurka. Zaczął powoli rozpinać jej spódnicę. Czuła jak zamek jest coraz bardziej rozwarty, jak spódnica powoli zaczyna zsuwać się z jej bioder i ud. Przestała czytać.
- Proszę kontynuować Pani Małgosiu! – Chciał to powiedzieć bardziej twardo, ale nie był już w stanie.
Ona nie mogła się skupić na tekście. Jęknęła z przyjemności, gdy spódnica opadła na ziemię i poczuła, że jej pupa jest wypięta. Zupełnie naga w biurze, gdzie codziennie pracuje, gdzie odbywają się ważne i poważne spotkania. Poczuła strach i gęsią skórkę na skórze. Bartek to wyczuł.
- Proszę czytać Pani Małgosiu, teraz to ja jestem Pani przełożonym. Będę stosować kary, gdy nie będzie się Pani stosować do poleceń służbowych. Rozumie Pani?
Cisza. Była tak spięta, że nic nie odpowiedziała. Bartek wiedział, jak wyrwać ją z tego stanu. Wyciągnął ze spodni swój pasek. Wziął spory zamach i uderzył ją w wypięte pośladki.
- Ach. Krzyknęła pełna bólu i niesamowitego podniecenia. Uwielbia czuć, jak on się nią zajmuje w ten sposób. Była oparta o biurko. Chwyciła się teraz mocno blatu. Jej ciało spowiła ogromna fala przyjemności. Jej nogi aż się ugięły.
Bartek odsunął się kawałek i ją obserwował. Jej fantastyczna pupa uśmiechała się do niego wypięta w całej okazałości. Widział jak jej odbyt i cipka wręcz uśmiechają się do niego. Na pośladkach widział czerwoną pręgę. Ale nie była ona w tym miejscu gdzie on chciał by była. Gośka najbardziej lubi, by mocno pieścić jej poślaki w miejscu połączenia z udami. Musi teraz trafić w podstawę jej pupy. Podszedł i jeszcze raz zdzielił ją pasem.
- Ach… Och tak! Jęczała. Jej ciało zostało momentalnie przeszyte falą rozkoszy. Ugięły się jej nogi. Dobrze, że mocno trzymała się blatu.
Bartek w tym momencie uklęknął za nią i chwycił rękami jej tyłek. Zaczął też podgryzać jej miękką skórę na pośladkach. Zaczął od ich środka i powoli, powoli schodził w dół. Wiedział, że nie może mocno już gryźć podstawy jej pupy, była już tak mocno obita. Więc lizał ją a Gośka jęczała z przyjemności. Jej Joni była już na granicy wytrzymania. Jego język jest już tak blisko, jej cipa błagała by już wpłynął w nią i zaczął gryźć jej brzegi. Ale on nieustannie zajmował się pośladkami. Gośka więc bardziej się pochyliła i bardziej wypięła swoją cipkę. Była tak nabrzmiała, piękna, naga i pachnąca, że Bartek nie mógł się już dłużej powstrzymać. Skierował swój język do środka i zaczął od pieszczenia jej odbytu. Och tak! Jęczała Gośka. Kręcił kółeczka dokoła jej odbytu. Tak ją to podniecało. Jej mięśnie w środku już same rytmicznie się ściskały. Teraz zszedł niżej i lizał raz delikatnie, raz mocniej miejsce między odbytem a pochwą. To miejsce najbardziej rozpalało Gośkę. Bartek używał go zawsze, gdy nie mieli czasu na grę wstępną i od razu Gośka była chętna do stosunku. Ale teraz?! Ona już mdlała od przyjemności a on pieścił jej najczulszy punkt! Szedł dalej, minął wejście do pochwy i objął ustami jej zewnętrzne płatki. Ugryzł je delikatnie. Ssał i gryzł. Gośka odczuwała nieskończone morze przyjemności. Popatrzyła na Bartka i dostrzegła jego członka. Był mokry. Był tak podniecony, że widać było nabrzmiałe żyły, a po trzonie spływały powoli stróżki jego soków. Chciała go dosiąść. Chciała go objąć ustami. Chciała coś robić, ale jej szef jej nie pozwalał. Miała tak stać i odbierać niesamowitą przyjemność. Ach, jęknęła, gdy poczuła jak rękami rozpościera jej płatki, a językiem liże od odbytu do łechtaczki. Lizał powoli, bardzo powoli, tak by mogła czerpać rozkosz z każdego punktu, który dotykał swoim miękkim językiem.
W końcu Bartek stwierdził, że jest mu niewygodnie tak na klęczkach. Wstał. Usiadł na krześle.
- Pani Małgosiu. Proszę usiąść na mnie. Przodem do mnie.
Gośka uśmiechnęła się. Gdy jej uda zbliżyły się do siebie, poczuła jak są mokre. Bartek popatrzył na nią. Była w białej koszuli, pończochach i szpilkach. „Niesamowite jest to dzieło stworzenia. Dzięki Ci Boże!” - pomyślał. Szła powoli w jego kierunku. Położyła rękę na jego barku i stała tak w rozkroku nad nim. Złapał ją jedną ręką w pasie, a drugą chwycił za swojego członka. Prowadził go po jej cipce. Och tak. Jego członek bardzo był spragniony takiej promenady po całej ciepłej i mokrej cipce Gośki. Uwielbia to uczucie. Obydwoje byli już spragnieni, by poczuć siebie w środku. Zaczął kręcić kółeczka swoją główką u wejścia do pochwy. Gośka pochyliła się nad Bartkiem i zaczęła go mocno całować. W tym momencie wbił ją na siebie. Zacisnęła mocno swoje mięśnie obejmując go bardzo szczelnie. Obydwoje poczuli niesamowitą rozkosz. Całowali się, Bartek pomagał Gośce rytmicznie się podnosić. Och tak. Była już tak podniecona, że sama zaczęła przyspieszać. Bartek chwycił jedną ręką za jej pierś, a drugą za jej pośladek. Uwielbia jak ona tak na nim skacze. Skacze jakby ujeżdżała ogromnego ogiera. Och tak! Czuł jak jej ciało zaczęło się napinać. Czuł jak skurcze obejmują jej wszystkie mięśnie. Oddychała bardzo intensywnie i krzyczała. Bardzo głośno krzyczała. Wiedział, że ona już szczytuje. Poczuł jak w środku przybyło jej soków. Teraz on może sobie pozwolić by skończyć. Och tak. Skupił się na tym, jaką przyjemność odczuwa jego członek, gdy ona tak mocno zaciska swoje mięśnie i wbija swoje ciało na jego członka. Zaczął dochodzić. Zaczął też jęczeć. Och tak. Jeszcze dwa ruchy i obydwoje skończyli.
Gośka opadła na Bartka. Siedzieli objęci i przytuleni do siebie. Położyli sobie głowy na ramionach i pozwolili sobie na chwilę odpoczynku. Uśmiechnęli się do siebie.
- Dziękuję Kochanie. – Powiedziała Gośka.
Bartek się uśmiechnął. Gdy wstali Gośka się przeraziła. Na fotelu była wielka plama ich soków. Chwyciła po chusteczki by ją wytrzeć. Bartek podziwiał ją z oddali, jak chodzi z gołą pupą po biurze i wygląda bardzo podniecająco.
Zaczęli się ubierać. Gośka wyciągnęła z torebki swoje majtki. Pomyślała, że jej weekend zaczął się cudownie…

PORANEK
Był piękny słoneczny poranek. Słońce rozświetlało całą sypialnię. Gośka właśnie się obudziła.
- Hmm…. Jak cudownie - pomyślała. Czuła się rześka i pełna energii – w przeciwieństwie do wczorajszego dnia. Dorwało ją ostre przeziębienie. Była sama w sypialni. Tak dobrze się czuje, gdy jej mąż wcześniej wychodzi do pracy. Uwielbią tę chwilę, kiedy całe łóżko należy do niej. I ta cisza. Pewnie mąż wcześniej przygotował śniadanie dzieciakom i wytłumaczył, że ona potrzebuje dziś więcej spokoju. Słyszała, że oglądają jakąś bajkę. Tak, teraz miała czas tylko dla siebie.
- Miałam fantastyczny sen, pomyślała. Byłam sama na przyjęciu, gdzie byli sami wysocy i przystojni mężczyźni. Byłam ubrana w jedwabną zieloną suknię. W jednym z pokojów rozmawiało dwóch mężczyzn. Obaj mieli brązowe oczy. Uwielbia brązowe oczy. Weszła do pokoju i usiadła na fotelu. Mężczyźni uśmiechnęli się do niej. Dalej rozmawiali, jednak powoli zbliżali się w jej kierunku. Jeden uklęknął obok niej i ujął jej dłoń. Zaczął z nią rozmawiać o biżuterii, która na sobie miała. Podziwiał jej pierścionek wysadzany diamentami i topazami. Prowadził jej dłoń wyżej by podziwiać jak kamienie odbijają światło. Podziwiając kamienie zbliżył rękę blisko swoich ust. Czuła jego oddech na dłoni i przeszyły ją ciarki. Miała już ochotę na tego mężczyznę, ale była bardzo onieśmielona sytuacją. On zaczął ją całować po dłoni. Jego usta były namiętne. Pocałunki sprawiły, że cała drżała. Obietnica rozkoszy rozpalała całe jej ciało. Odwróciła wzrok i spojrzała na drugiego mężczyznę. On stał i patrzył na całą sytuację. Uśmiechnął się do niej czarująco. W jego oczach widać było podziw i podniecenie. Zbliżył się do nich. Uklęknął naprzeciwko Gośki i zaczął gładzić ją po łydce. Objął dłońmi jej nogę i zsunął z niej pantofelek. Podniósł ją wyżej. W tym momencie długa suknia Gośki rozsunęła się i ukazała całe jej smukłe nogi w koronkowych pończochach. Aż westchnął na ten widok. W tym czasie pierwszy nieznajomy całował już Gośkę po szyi. Och to miejsce na szyi! Gośka była już zupełnie rozpalona i podniecona do nieprzytomności. Czuła jak ręce drugiego nieznajomego pieszczą już jej uda i jak ją całuje powyżej linii pończoch. Niesamowita rozkosz płynęła po jej ciele. Czuła się najszczęśliwszą kobietą na Ziemi. Dwóch przystojnych mężczyzn pieści jej ciało.
W tym momencie przebudziła się. Jej ciało było zupełnie zaangażowane w niesamowicie przyjemny sen. Gdy przypomniała sobie, o czym śniła, poczuła też jak bardzo jest podniecona. Włożyła rękę pod spodenki piżamy. Jej Joni była gorąca i pragnęła być te pieszczoty były dalej kontynuowane. Gośka uśmiechnęła się do siebie i sięgnęła do nocnej szafki po żel intymny. Była bardzo podniecona i wilgotna, ale uwielbia, gdy jej Joni jest zupełnie mokra. Ściągnęła z siebie spodenki od piżamy i szybko schowała się pod kołdrę. Jednak dzieciaki mogą wpaść w każdej chwili. Nałożyła żel na dłoń. Rozmasowała go trochę i już nie mogła się doczekać przyjemności, jaką sobie zaraz da. Jej ciało zadrżało, gdy zimny żel spotkał się z jej skórą. Poczuła taką ulgę, bo jej napięte organy aż krzyczały by rozpocząć ich prawdziwe pieszczoty. Podstawą swojej dłoni zaczęła zataczać kręgi dokoła jej wzgórka. Palcami zaczęła pieścić zewnętrzne płatki. Jej mokra od żelu ręka powodowała, że od razu poczuła eksplozję przyjemności. Och tak! Tak właśnie na nią działa mokry żel ściekający po jej płatkach. To podnieca ją do granic możliwości. Jej wygolone gładkie ciało lśniło od żelu. Teraz odciągnęła rękę i tylko delikatnie nieznacznie dotykając skóry miziała się tylko po wzgórku i płatkach. Jej pochwa i łechtaczka spragnione ostrych pieszczot powodowały aż ból. Ale Gośka nie ulegała im. Wiedziała, że im bardziej je rozpali, tym większą będzie miała rozkosz. Prowadziła swoje palce dokoła łechtaczki, która była bardzo nabrzmiała. W końcu bardziej rozstawiła swoje nogi, brzegami dłoni rozsunęła zewnętrzne płatki i powiodła palcami do wejścia do pochwy. Chciała jęczeć z przyjemności, jaką odczuwała, ale nie mogła. Od razu dzieciaki przyleciałby do pokoju. Oddychała więc szybko i uśmiechała się do siebie, rozkoszując się odczuwaną przyjemnością. Jej palce nadal krążyły dokoła pochwy. W końcu przycisnęła dłoń bliżej swojego ciała. Podstawą ręki zaczęła masować łechtaczkę, gdy jej palce powoli wchodziły do pochwy. Och tak! Już czas na te odwiedziny. Tak dawno jej palce nie zanurzały się w jej soczystej pochwie. Uwielbia to uczucie. Jej środek jest teraz taki mokry, ciepły i aksamitny w dotyku. Palce mokre od żelu ciągle pieszczą zewnętrzne płatki. Och tak, teraz każdy najważniejszy element jej ciała jest pieszczony. Porusza ręką powoli powodując wychodzenie palca z pochwy, po czym ponownie pcha ją w dół i czuje jak jej palce zanurzają się w mokrej cipce. Och, jakie to jest przyjemne! Pomyślała na nowo odkrywając swoje ciało. Zaczyna poruszać szybciej ręką. Jej oddech był już bardzo szybki. Na policzkach miała rumieńce. Słońce rozświetlało jej twarz. Zamknęła oczy i wyobraża sobie, że nadal jest na tajemniczym spotkaniu z dwoma nieznajomymi. Językiem oblizuje swoje usta i gryzie się w wargę. Och tak. Odczuwa taką nieziemską rozkosz. Jej palce poruszają się już bardzo szybko. Ręka jest sztywna i napięta niczym ogromny penis. Porusza się w rytm ciała Gośki. Jej uda, jak i całe ciało regularnie napinają się w spazmatycznym szale. Jej pochwa zaciska swoje mięśnie coraz mocniej. Jej palce muszą już mocno przebijać się, by dojść do czułego punktu w środku, gdzie jest coraz bardziej mokro i gorąco. Mokro, gorąco i taka olbrzymia rozkosz. Goska szczytuje. Jej ciało jest całe napięte. Nie porusza już całą dłonią, tylko palcami w środku. Jej spięte ciało wygięło się w łuk, przewróciła się na bok. Jej palce nieustannie pieszczą ją w środku. Teraz poczuła falę większej wilgoci w środku. Uwielbia tak szczytować. Uśmiechnęła się do siebie. Czuje jak narasta ból w jej ręce. Dobrze, że dopiero teraz to czuje. Uśmiecha się do siebie. Powoli wyciąga palce z mokrej i ociekającej jej sokami pochwy. Delikatnie żegna się ze swoją Joni. Wącha swoją rękę. Jak ona pięknie dziś pachnie! Z przyjemnością wodzi swoimi mokrymi palcami po ustach i oblizuje palce. Leży przez chwilę wyczerpana z wielkim uśmiechem na ustach. Czuje wszechogarniającą radość i spełnienie. Słońce tak pięknie rozświetla jej pokój. Chowa żel do szafki i wciąga spodenki od piżamy.

CZERWCOWY WIECZÓR
Dorota i Piotr w czerwcowe popołudnie obejrzeli romantyczna historie. Opowiadała o tym, że najważniejsze jest by kochać całym sercem swojego towarzysza życia i na co dzień pamiętać o sobie. Obydwoje popłakali się na koniec filmu. Było ciepło, zmierzch już zapadł. Dorota zaproponowała, by wyłączyli już telewizor.
- Może przejażdżka rowerami do parku? – Zaproponowała.
Piotr chętnie się zgodził. Wyszli na zewnątrz. Powietrze było oczyszczone przez deszcz. Było świeże i pachnące. Jechali do parku po ścieżce rowerowej. Miasto o tej godzinie było już opustoszałe. Jechali i rozmawiając trzymali się za ręce. Uwielbiają te chwile. Zawsze się śmieją na głos, gdy łapią się za ręce jadąc rowerami. Starali się utrzymywać luźny temat rozmowy, chociaż oni jak zwykle musieli trzymać się na baczności, by nie poruszać tematów związanych z prowadzeniem firmy. Gdy tak spokojnie jechali przez park, nagle Dorota zauważyła w bocznej alejce coś, co przypominało jej kształtem anioła. Był piękny - biały i trzymał w rękach czerwoną świecę. Zawołała do Piotrka by zawrócił, bo zobaczyła coś ciekawego. Myślała, że może to ktoś stoi i pali papierosa i będzie zmieszana, gdy tak wjadą w cichy zakątek przerywając komuś chwilę kontemplacji na uboczu.
Miejsce było urocze. Taki mały skwerek z krzewami ułożonymi w symetryczne alejki. Dokoła unosiła się woń kwiatów. Róże mają delikatny zapach, ale były bardzo wyczuwalne w tej części parku. Pobudzały zmysły. Postawili rowery. Spojrzeli na niebo. Ta część parku była bez oświetlenia. Noc była bezchmurna i byli bardzo zaskoczeni jak pięknie wygląda niebo.
Piotr objął Dorotę ramionami i pozwolił, by oparła się o niego. Stali tak zapatrzeni w gwiazdy. Dorota czuła się bardzo spokojna i szczęśliwa. Takie chwile nie zdarzają im się często – są bardzo zabiegani i skupienia na przyziemnych sprawach, że nie mają czasu na budowanie między nimi romantycznego nastroju. Teraz mieli czas dla siebie. Mieli czas po prostu na bycie ze sobą.
Alejka, na której byli była szeroka i pokryta brukiem bez śladów deszczu. Piotr poprowadził Dorotę na jej środek i poprowadził do tańca. Dorota poczuła, że jest najszczęśliwszą kobietą. Mężczyzna, z którym jest, nie tylko przytula ją z uczuciem i podziwia z nią gwiazdy, ale również chce ćwiczyć z nią kroki tańca. Ostatnio wyciągnęła go na nowy kurs. Spodobał im się od razu. Prowadził ją. Denerwowała się, że jak zwykle robi za dużo kroków.
- Och, nie potrafię zapanować nad tymi nogami? Wrr. Kiedy ja się tego w końcu nauczę?
On uśmiechnął się do niej i powiedział:
- Spokojnie. Zaczynamy jeszcze raz.
I udało się, złapała rytm i tańczyli tak razem w nocy, bez muzyki. Byli bardzo szczęśliwi.
W końcu Piotr przyciągnął ją bliżej do siebie. Pocałował w usta i uśmiechnął się. Zaczęli się namiętnie całować. Ręką odsłonił jej włosy z szyi i zaczął delikatnie muskać wargami. Czuła Jego oddech na szyi. Całe jej ciało przeszedł dreszcz. Miała gęsią skórkę na myśl, co mogłoby się wydarzyć tej nocy w parku. Całe jej ciało było nabuzowane emocjami. Kocha tego faceta i pragnie go najbardziej na świecie. Piotrek dotykał przez bluzkę jej piersi. Ściskał je i masował. Jego lewa ręka zsunęła się po plecach na jej tyłek. Ścisnął jej pośladek a następnie podciągnął spódnicę do góry. Wiedział, że są niedaleko ławki i poprowadził ją pewnym krokiem w jej kierunku. Wiedziała, że nie ma się czego przy nim obawiać i tak jak w tańcu, tak i teraz dała się poprowadzić do tyłu. Poczuła, że opiera ją o ławkę. W tym czasie jego druga ręka podniosła całkowicie spódnicę do góry i zaczęła zsuwać jej rajstopy i majtki.
Klęknął przed nią. Zaczął ją pieścić ustami po wzgórku łonowym. Uwielbia jak pieści jej Joni. Nie spieszył się. Ona nim nawet zaczął, była rozpalona i gotowa by już go dosiąść. Tymczasem on delikatnie językiem kręcił kółeczka po jej wzgórku. Był jeszcze tak daleko od miejsca, które najbardziej chciała mieć wylizane, ale to sprawiało, że nakręcała się jeszcze bardziej. Jej srom był rozpalony i nabrzmiały od rozkoszy ją jej dawał. Uwielbia jak pieści ją tak daleko od jej centrum rozkoszy. Lizał ją po udzie i delikatnie podgryzał jej płatki. Uwielbia to uczucie – ogromna przyjemność i delikatny ból. Szczególnie w tym miejscu. Robiony z takim wyczuciem i oddaniem. Zaczął ssać jej łechtaczkę. Jęczała już z rozkoszy. Delikatnie językiem masował ją dokoła, co doprowadzało ją do obłędu. Takie pieszczoty są najlepsze. Oddychała głośno. Nie widziała już gwiazd, które się nad nimi rozpościerały. Czuła wszechogarniającą rozkosz. Była zupełnie mokra w środku i spragniona jego penisa, ale nie chciała przerywać pieszczot, które jej dawał. Czuła się tak dobrze. Rozkosz wypełniała każdą komórkę jej ciała. Zapach róż był odurzający. Piotr w końcu wstał. Szybko rozpięła jego spodnie. Ściągnęła z niego majtki. I pokazał się On. Wielki, naprężony, sterczący i ociekający rozkoszą penis Piotrka. Uwielbia go. Gdy jest tak podniecony, wydaje się jej być największym penisem na świecie. Uwielbia jego kształt – tak dobrze dopasowany do jej potrzeb. Objęła go rękami i powiedziała:
- Chodź tu mój malutki. Tak tęsknię za tobą?
Objęła członka ustami. Najpierw go delikatnie ugryzła u podstawy członka. Piotrek jęknął z niezadowoleniem i chwycił ją za włosy.
- Proszę tylko delikatnie zajmować się tym Panem. Dobrze?
- Tak mój drogi. Będę już tylko delikatna. Przepraszam. Gdzie zabolało? Tutaj?
Pocałowała to miejsce. Przesuwała język do góry i do dołu w miejscu ugryzienia. Piotrek czuł rozkosz, ale chciał by pieściła jego żołądź. Wiedziała o tym. Pieszcząc spytała go:
- Czy już nie boli? Co byś chciał bym teraz zrobiła?
Wiedziała, co chce. Chciał zatopić w jej ustach żołądź, która była wielka i nabrzmiała. Soki wyciekały z niej i Dorota już sama nie mogła się przed tym powstrzymać. Pocałowała na pożegnanie jego jądra i rozpoczęła wspinaczkę do góry. Jej wagi i język sunęły po napiętym dyszlu członka. Jęknęli obydwoje z rozkoszy, gdy jej górna warga spotkała się z mokrym żołędziem. W jednej chwili objęła go ustami. Poczuła w sobie jego mokrość i to jak jest wielki. Chciałaby go zjeść. Językiem pieściła jego krągłe kształty. Próbowała wsadzić język do środka jego dziurki, po czym z powrotem pieściła jego delikatne krągłości. Piotrek otworzył oczy i popatrzył. Klęczała przed nim. Rękami obejmowała i masowała jego jajka, a usta obejmowały żołądź… Czuł się cudownie. Patrzył teraz na jej pupę. Była taka biała w tych ciemnościach. Cudowne krągłości nakręcały go. Teraz jedną ręką pieściła jego dyszel. Było niesamowicie. Dorota pieszcząc Piotrka jeszcze bardziej się podniecała. Uwielbia to robić. Jej Joni była już tak spragniona penetracji, że aż bolała. Wtedy wstała. Piotrek wziął ją w ramiona i oparł o poręcz ławki. Wziął swojego penisa w rękę i zaczął nim powoli miziać ją po wzgórku. Cały mokry powodował, że chciała eksplodować z pożądania i namiętności. Piotrek wiedział, że tak ją doprowadza do prawdziwej ekstazy. Właśnie tak powoli wodząc swoim penisem po jej Joni. Zataczał powolne kręgi przy udzie i na płatkach. Zarówno jego żołądź jak i jej Joni były mokre. Dorota uwielbia takie pieszczoty, gdy tak muska ją po płatkach. Opierała się o ławkę. Jej ręce wbijały się w oparcie. Chciała jęczeć z rozkoszy od powolnych pieszczot, ale obawiała się ze zwabi tym jakichś ludzi, wiec pozwalała by rozkosz wypełniała jej ciało. Wtedy Piotr zaczął powoli zacieśniać kręgi przy jej wejściu do pochwy. Dorota musiała bardzo panować nad sobą, by nie krzyczeć z rozkoszy. On wiedział jak jej sprawić przyjemność i jej orgazm rozpoczynał się właśnie przed wejściem do pochwy. Naciskał raz delikatnie, raz mocniej członkiem na jej nabrzmiałą skórę sromu. Oddychała już bardzo szybko i wbijała palce w jego ramiona by dać ujście rozkoszy, jaka czuła. W końcu krzyknęła do niego:
- Wejdź we mnie, bo już nie mam sily!
Wszedł w nią. Bardzo powoli. Czuła jak wierzch jego żołędzi zanurza się powoli, powili w jej ciele. Wszedł częściowo i wyciągnął go. I znów wszedł troszeczkę i wyciągnął go. Dorota czuła takie napięcie i miała tak ogromna żądze by poczuć go całego wewnątrz, że nie wytrzymała. Chwyciła mocna Piotra za gole pośladki, wbiła palce w jego tyłek i wbiła w siebie głęboko jego członka. Och tak! Jęczała, a Piotrek ostro zaczął ja ujeżdżać. Byli tak podnieceni, że mogli to robić bardzo ostro. Ławka zaczęła się trochę ruszać. Śmiali się do siebie. Piotrek zaproponował, by się odwróciła i oparła przodem o ławkę. Tak zrobiła. Tym razem oparł penisa o jej pośladek i wodził nim od zewnątrz w kierunku środka. Dorota była już tak rozgrzana, a on jeszcze bardziej ja rozpalał ciągle ją nęcąc i obiecując wejście do środka. Gdy już myślała, że wejdzie w nią do końca, on znów wyciągał swojego mokrego penisa i nęcił jej tyłek u podstawy pochwy. Odwróciła się, by się z nim całować. Całowali się, ale on nie był zadowolony z jej nieposłuszeństwa. Objął ją jedną ręka i odwrócił. Całował ją namiętnie po szyi. Była skupiona na pieszczotach. Tymczasem on, niepostrzeżenie wyciągnął z kieszeni wstążkę i objął ja od tylu. Gdy poczuła delikatny materiał na rękach, była zaskoczona. Owinął wstążką jej nadgarstki i przywiązał do barierki ławki. Była zdziwiona i coraz bardziej podniecona. Takie rzeczy! W parku?! Związał ja tak silnie, że nie była w stanie się wyswobodzić. Podniecało ja to. On tym czasem ukląkł za nią, rękami odciągnął jej tułów dalej od ławki – tak, by była bardziej oparta na dłoniach. Rękami rozstawił szerzej jej nogi i zaczął ja ponownie pieścić. Dorota marzyła już tylko o tym, by ją wyjebał najmocniej jak może. Ale on ciągle ją pieścił. Nie mogła się już powstrzymać. Zaczęła jęczeć. Było jej tak dobrze. Nie istniał już dla niej świat. Nie wiedziała gdzie jest i co się dzieje. Rozkosz sprawiła, że traciła zmysły. Czuła tylko, jak język Piotrka pieści naprzemiennie jej łechtaczkę, waginę i odbyt. Była zaskoczona, jak dużą przyjemność czuje, gdy Piotrek tak stanowczo pieści jej odbyt. Czas nie istniał. Tylko zapach róż łagodził te niesamowite uczucie orgazmicznej przyjemności. W końcu Piotrek przerwał pieszczoty. Z plecaka wyciągnął żel i wysmarował nim swojego mokrego członka. Teraz wydawał się jeszcze większy. Podszedł do Doroty. Jedna ręka zaczął pieścić jej łechtaczkę, a drugą nakierował członka na jej pochwę. O tak, w końcu we mnie wejdzie – pomyślała. Drugą ręka pieścił okolice jej odbytu. Dorota już ledwo stała. Cala wypełniona była rozkoszą. Nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić. Najchętniej położyłaby się na ziemi, ale nie mogła. Związane ręce uniemożliwiały to. Stała, więc bezwstydnie z nagą, wypiętą pupą i oddawała się odczuwaniu niesamowitej przyjemności, jaką obdarowywał ją Piotrek. Nieustannie pieścił jej płatki, penetrował penisem jej nabrzmiałą pochwę i masował jej odbyt. Dorota była wykończona odczuwaną przyjemnością. W końcu Piotrek zaczął szczytować. Czuła, jak w środku rozlewa się jego sperma. Miała już mokre uda, co powodowało jej nieustanna chęć na więcej. Gdy jest cała taka mokra, to najbardziej odczuwa wtedy rozkosz i podniecenie.
Zdziwiła się, gdy poczuła, że Piotrek szybko wyciągnął swojego penisa. Kolejna fala wytrysku spoczęła na jej odbycie. Znów poczuła nowy rodzaj rozkoszy. Tego właśnie chciał. Najlepszy naturalny żel. Jej odbyt dzięki długim pieszczotom był już bardzo podniecony i gotowy do zabawy. Powoli wszedł w nią. Była zdziwiona, że tak niespodziewanie potoczył się ten wieczór. W tym momencie poczuła niesamowita przyjemność. Nie wiedziała, że może się tak czuć. Jak to możliwe, by mógła doświadczyć tak olbrzymiej przyjemności? Czuła, że tonie w rozkoszy. Teraz to ona zaczęła się ruszać. Chciała by on wchodził i wychodził z niej jak najszybciej. Piotrek, w tym czasie, skierował swoje obie ręce na pieszczenie jej Joni. Jedna pieścił na zewnątrz obejmując jej płatki, bo wiedział ze bezpośrednio łechtaczka może nie wytrzymać już takiego napięcia. Druga dłoń zanurzył w jej pochwie. Cóż za cudowne uczucie czuć kobietę jednocześnie w tylu misjach. Był w jej słodkim tyłeczku i czul jednocześnie jej waginę. Dorota była w najwyższym szale uniesienia jaki kiedykolwiek czuła. Krzyczała całym ciałem i oddawała się wszechogarniającej rozkoszy.
Po chwili okazało się, że nie są sami w parku, który do tej pory wydawał się odludną wyspą. Dorota i Piotr zostali zatrzymani przez patrol policji i otrzymali srogi mandat za zakłócanie porządku publicznego. Ale ich przeżycia były warte każdej ceny.

Siedziała, wpatrując się w horyzont.

Słońce powoli udawało się w swą codzienną wędrówkę, gdy tymczasem jej myśli tańczyły i nie chciały żadną miarą skończyć.
Papieros dopalał się powoli, zaś jego żar przypominał o „wczoraj”, które równie dobrze mogłoby stać się „jutrem”, a nawet nieskończonością.
Przypomniała sobie swą lodowatą obojętność, gdy któregoś dnia po przyjściu z pracy, rzucił mimochodem:
- W czerwcu wyjazd. Szykuj walizki, nasze ulubione Sudety czekają.
Choć od tamtych chwil minęło kilka mniej lub bardziej udanych miesięcy, emocje, a raczej ich brak jeszcze dni temu kilka był bliźniaczy.
Jezioro nazywane Wielkim Stawem sprawiało przyjemne wrażenie. Jakiś miejscowy wędkarz ściągnął czapkę na powitanie. Ośrodek nie wyróżniał się od tych, w których była dotychczas – drewniane, piętrowe domki, wypożyczalnia rowerów, jakieś dzieci biegające po zielonym kobiercu dziedzińca za kawałkiem szmacianego materiału, jakże szumnie nazywanego piłką.
Nie miała oczekiwań, nie mogła ich już mieć. Po latach małżeństwa wszystko wyglądało tak samo – rozkład dnia, standardowy telefon teściowej, nawet ta koszula, która nie wiedzieć czemu przetrwała zawirowania ich związku. Czy coś jeszcze czuła? Czy ją pociągał? Nie umiała odpowiedzieć, a brak odpowiedzi jest podobno najgorszą odpowiedzią… Miała wrażenie, że zapomniał – o jej prawie do realizacji marzeń, o jej kobiecości, o tym, że jeszcze chce czerpać z tego świata, co najlepsze.
Już pierwszego wieczoru wziął ją pod rękę, nie spodziewając się cienia sprzeciwu. To jej wina, przestała oponować lat temu kilka.
- Kochanie, w sąsiednim Ośrodku przyjaciele z pracy robią grilla. Myślę, że będzie to wyjątkowo udana inauguracja naszych wakacji.
To mówiąc, uśmiechnął się tajemniczo. Pewno by tego nie zauważyła, gdyby nie szelmowskie spojrzenie, malujące się na jego ogorzałej buzi. To nie zdarzało się często.
Naturalnie, spotkanie w takim gronie wymagało od niej „paru” chwil przygotowania. Po namyśle ubrała stalową, krótką spódnicę i czarną, koronkową bluzkę. Przyoblekła się też w zapach od Armatniego, który niezmiennie przenosił ją w świat tropikalnych kwiatów i morskiej mgiełki, w krainę fantazji.
- Tylko na was czekaliśmy – powitał ich tubalny głos szpakowatego mężczyzny w przykrótkiej polówce.
Nie przepadała za tego typu spotkaniami, bo zwykle kończyły się głośnymi sporami w stylu „i kto sprzedał więcej akcji w tym miesiącu?”. Na górskim odludziu była to jednak jedyna na tę chwilę alternatywa.
- Andrzej – przedstawił się młody człowiek, którego wcześniej nigdy nie widziała.
Okazał się nowym pracownikiem, który tyle co skończył studia i jako jeden z nielicznych złapał Pana Boga za nogi, czyli znalazł pracę.
Nie wie, czy to ilość wypitego Mojito, czy może jego urok osobisty sprawił, że w jej oczach zabłysły niepokojące ogniki. Czy to była zwykła ciekawość?
Rozmawiali o wszystkim i niczym, jakby nie dostrzegając reszty towarzystwa, zainspirowanych branżową dysputą. On – przystojny, ciemny brunet z wesołą falą loków na głowie, ona – wreszcie słuchana i obdarzona zainteresowaniem.
W pewnym momencie dostrzegła męża, który rzucił w przelocie, że trochę zmęczony po długiej jeździe, więc idzie się położyć. Przy okazji poprosił „nowicjusza” o odprowadzenie swej drugiej połowy, bo „pora niepewna, a licho nie śpi”.
Rzeczywiście, nocny spacer alejką nie mógł należeć do najprzyjemniejszych. Dlatego z wdzięcznością, kilkadziesiąt minut później, poddała się mocnemu ramieniu Andiego /tak kazał do siebie mówić/ i niby bajkową alejką ruszyła ku szarej, jak wtedy pomyślała, rzeczywistości.
Nie nudziła się, bo żywej opowieści niespodziewanego ochroniarza towarzyszył akompaniament koników polnych i ten, nieporównywalny z niczym innym, rój świetlików wskazujących im drogę. Nie wiedziała kiedy otworzyła swe „ego”, a strumień słów, opiewających niespełnienie przeszył leśną otchłań. Zatrzymał ją dopiero mocny uścisk dłoni.
- Nie myśl o tym. Nie teraz. Bo ten czas jest po to, by się nim delektować.
Mówiąc to, oparł ją o pobliskie drzewo, którego chropowatą korę poczuła na płaszczyźnie swych pleców. Nie było odwrotu. A właściwie tego odwrotu nie chciała. Poddała się jego ustom, które były delikatne i czułe. Czy to był smak malin, czy może słodkich, acz drapieżnych jeżyn? O tym miała przekonać się wkrótce.
Przytulił ją, stojąc kilka metrów od domku i szepnął:
- Do rychłego spotkania, Martuś.
Tym razem sama wspięła się na palcach, składając pocałunek wdzięczności na jego ustach. I uciekła szybko w obawie, by nie spłoszyć magii tej chwili.
Mąż leżał w łóżku, a migoczące światełko prymitywnej lampki pozwalało mu przewracać stronice ulubionej ludlumowskiej powieści.
Prosto z wąskiego, obitego mahoniem przedpokoju, wymknęła się do łazienki. Prysznic – to było właśnie to, o czym w tej chwili zamarzyła. Może tylko żal było jej zmywać teraz ten zapacu opium, który nagle stał się jej zapachem…
Zamknęła oczy, a krople wody zaczęły płynąć po jej czekoladowym ciele… Znów marzyła, choć były to tylko fantazje. Robiła tak zawsze, gdy pozostawała sam na sam z sobą i własnymi myślami. Bo tu nikt nie mógł przeszkodzić…
Z zadumy wyrwał ją jakiś szelest. Nie miała czasu, by go należycie rozpoznać, gdy poczuła oddech na wysokości swej szyi…
Marek? Zdążyła pomyśleć. Przecież nigdy tego nie robił?
Męska, twarda dłoń chwyciła jej pośladki. Poczuła ból, a z drugiej strony rozlewające się w jej ciele podniecenie. Czy to nie był ten ląd, którego jej właśnie brakowało?
Odwróciła głowę. Na jej twarzy odmalowało się wielkie zaskoczenie. Andrzej??? Położył dłoń na jej ustach, przysuwając ją bliżej ku sobie.
Nie miała ochoty się opierać. Dreszcz przebiegł jej ciałem, gdy niewinnie rozgarnął krople wody na jej karku. Palcem zjeżdżał powoli w dół, niczym żmija wijąca się wolnym, nieprzewidywalnym ruchem.
W chwili, gdy musnął piersi, kolana przestały być posłuszne. Reagowała na ten boski dotyk, na opuszek palca, przesuwający się dokoła jej brodawki. I nawet gdyby rozkazała sutkom spokój, te nie chciały być posłuszne. Robiły się coraz twardsze, spragnione, zamierając w oczekiwaniu…
Przywarł do nich ustami, delikatnie przygryzając i kąsając. Dusiła w sobie chęć potężnego okrzyku, a on pieścił niby pianista odgrywający swą najpiękniejszą melodię. Mrrrr! – nie potrafiła opanować podniecenia. Jego namiętne ssanie sprawiło, że osunęła się na kolana.
Tak, pragnęła właśnie jego. Rysował się wspaniale pod obcisłymi, granatowymi bokserkami. Przywarła zębami do miejsca, gdzie skóra stykała się z materią. Jednym, sprawnym ruchem pociągnęła w dół. Reakcja była imponująca.
Zacisnęła nań swe usta, rozpoczynając taniec zmysłów… Przód i tył… Przód i tył… Chciała go całego, tylko dla siebie. Pragnęła wyzwolić dzikość reakcji, zapomnienie. Jego potężniejący jęk podpowiadał jej, że wybrała właściwą drogę. Nagle chwycił ją za włosy, uniósł. Wziąwszy na ręce, mokrą i drżącą , skierował się w stronę sypialni.
Nie zdążyła zaprotestować, Jedyna myśl, która przebiegła przez jej głowę, związana była z mężem, który przecież właśnie tam miał udać się na spoczynek.
Jakież było jej zdziwienie, gdy zobaczyła go opartego o szafę z tym wcześniejszym uśmiechem, który tym razem był mieszanką podziwu i pożądania.
Skąd wiedział? Dlaczego? Nie miała chwili czasu, by poszukać odpowiedzi.
- Choć tu, Dziwko! – zakomenderował tonem nie znoszącym sprzeciwu.
Podeszła posłusznie. Dawno tego nie słyszała, a uwielbiała, gdy tak właśnie do niej mówił. Teraz tak właśnie się czuła. Obrócił ją w kierunku okna, a piersi, zawadzając o woal firanki, spotkały się z twardą taflą szyby. Ocierały się o nią, co tylko potęgowało fascynację podniecenia.
Poczuła twardy męski penis, który nagle znalazł się w jej wilgotnym, rozchylonym źródełku. Poddała mu się bez oporu… Tak, brali ją tak na zmianę, a każdy z nich robił to inaczej, na swój własny subtelny i dziki sposób.
W pewnym momencie usłyszała cichy świst, a na wyprężonych pośladkach poczuła lekkie uderzenie. Pejcz, który inspirował i podniecał zarazem. Obsesja jej wyobraźni… Krzyczała, a przyśpieszony oddech zdawał się prosić o więcej.
Pchnięta na łóżko, z tylko sobie wiadomą przekorą, starała się bronić. Jej dłonie szybko zostały ujarzmione, skrępowane, niby zespolone ze stalowymi poręczami. Kajdanki? Tego na pewno nie mogła się spodziewać…
Niby bezwolna miała ochotę gryźć. Ale Adam zniweczył to pragnienie, wsuwając głowę między jej twarde, spływające sokami uda. Język wibrował po łechtaczce, wsuwał się głębiej, muskając spragnione milimetry cipki. Wirowała w zapomnieniu, pragnąc więcej i więcej…
- Wejdź we mnie wreszcie! – krzyknęła.
Wszedł z wielkim impetem, niby lekko, a jednak tak zdecydowanie. Podczas, gdy ruch członka potężniał i wyzwalał ją od środka, mąż pieścił piersi, pewno jak nigdy w życiu. Taaakkk! Torsje wstrząsały jej ciałem, dochodziła… Rwany krzyk wypełniał ciszę pokoju, a ona, miotając się czuła, jak powoli odpływa, a cipka wypełnia się słodkim, ciepłym nasieniem. Opadła bez ruchu, resztkami błogiej świadomości czując, że sperma drugiego z członków tej „erotycznej przygody” rozlewa się po nabrzmiałych piersiach… I ten smak żarliwych ust na pożegnanie…
Obudziła się, nie wiedząc, czy to był sen, jej kolejna fantazja, czy ta fascynacja naprawdę się zdarzyła? Na małym, naruszonym zębem czasu stoliku znalazła niezgrabnie zapisaną karteczkę: „Skarbie, dziś są Twoje urodziny. Bardzo chciałem, byś zapamiętała je na całe życie. Marek PS. Kocham Cię.”
Czy aż tak ją znał? Czy pamiętał o niewinnych marzeniach, z których zwierzała mu się lata świetlne temu?

Bez względu, co się stanie „później”, wiedziała, że Karkonosze już na zawsze będą kojarzyć jej się ze smakiem papryczki chilli. Wyrazistej, pikantnej, wyostrzającej zmysły… Bo czasem warto marzyć, choćby dla takich właśnie chwil…

WAKACJE W KOLORZE RED…
Tamtego letniego wieczoru leżeli przytuleni, wpatrując się w gwiazdozbiory, wesoło uśmiechające się do nich z daleka. - Gdybym był czarodziejem, zabrałbym Cię w tamte, niebiańskie krainy – rzekł. - Kochanie, przecież mnie zabrałeś, nie pamiętasz? Tamte chwile to było coś nieziemskiego, coś, co w śnie nawet trudno sobie wymarzyć. Opowiesz mi jeszcze raz tę bajkę? To mówiąc, położyła zalotnie głowę na jego kolanach, zamknęła oczy i czekała… - Pikantna bajka? Ta nasza? Dla Ciebie wszystko, Kochanie.
Nie było to wcale za górami, ani za rzekami, ale w malowniczej, opasanej bieszczadzkimi połoninami miejscowości. Wyjechał tam odpocząć od wielkomiejskiego zgiełku. Tego słonecznego popołudnia wybrał się na pocztę, wysłać tradycyjne kartki z wakacyjnymi pozdrowieniami. Jego wzrok spoczął na kobiecie, która stała oparta o odrapaną już, nadgryzioną zrębem czasu ladę. Niby zwyczajna, a jednak było w niej coś majestatycznego, niecodziennego… Na czerwonej tkaninie wyraźnie odciskała się linia stringów. Niewiasta… Odkąd rozstał się z Marią, nie znał smaku zmysłowości. Nieznajoma odebrała dużą paczkę. Czy to przypadkiem, czy raczej z premedytacją, odczytał adres nadawcy: „OBSESSIVE”. To już wydało mu się nadzwyczaj intrygujące… W pośpiechu nakleił znaczki i prawie biegiem wybiegł za zjawiskową Lady. Trudno było go nie zauważyć. Niby starał się zachować pozory, niby był ostrożny, a jednak… Bo wiesz, na leśnym, mało uczęszczanym dukcie ciężko pozostać niezauważonym. Gdzieś w tle, w zielonej perspektywie zamigotała chatka. Taka łemkowska, stara, acz gustowna. Dziewczyna chyba go zauważyła, bo na sam koniec przyśpieszyła kroku. Kto z nią mieszkał, kto czerpał z tej studni namiętności? Nie znał odpowiedzi, jeszcze nie znał… Gdy wyłowił ją wzrokiem następnego dnia, w miejscowym sklepie, ukłonił się grzecznie, uśmiechnął tak czarująco, jak tylko on potrafił, wreszcie zaproponował pomoc w niesieniu zakupów. Stanowczo odmówiła, a w Jej oczach ujrzał… Czy to był tłumiony strach, czy może coś, czego nie umiał określić? Kogoś mu przypominała? Ale to nie było echo tamtego związku. No jasne, Kapturek, Czerwony Kapturek W tej gorejącej sukience, z wiklinowym koszyku w dłoni przypominała bajkową postać. Ta sama droga, ten sam domek… Tym razem przystanął i obserwował, czy aby jakaś babcia lub, co gorsza, miejscowy myśliwy nie kręcą się dokoła. Na co jak na co, ale na pepechę nie miał jakoś ochoty. Na babcię zresztą też nie… Intrygowała go za to tajemnica, te uchylone drzwi, za którymi zniknęła… Wahał się, lecz ciekawość była silniejsza. Jak się miało okazać, te wrota okazały się niebiańsko – diabelską obietnicą… Uchylił je, a w półmroku ujrzał… Nie, nie babcię, na szczęście. W oparach mroku leżała ona… Czy ta czerwień to Little red cap kostium? Czy te prężące się wzgórza były…? Uśmiechała się, najwidoczniej bawiąc się jego reakcją. A tej nijak się ukryć nie dało. Zbliżył się, przejechał dłonią. Jej ciało przeszył dreszcz. Zapragnął być w tej bajce, zapragnął być w niej… Uklęknął, opuszkami palców dotykając sterczących wierzchołków. Kapturek zsunął się niepostrzeżenie, guziczek po guziczku tracił swą przyczepność. Nieśmiało oplótł dłońmi fantastyczne piersi. Coraz szybciej, coraz mocniej… Dłonie kierowały się niżej, gdy nagle przytrzymała je mocno. - Lubisz czerwone róże, prawda? – to było pytanie z gatunku retorycznych. To mówiąc, podała mu ekspresyjne, jakżeby inaczej, czerwone kajdanki. - Rozpal mnie… Minęła ledwie chwila, gdy wyzwolił w niej całą, żarliwą Niegrzeczność. - Mój Wilku, po co Ci takie wielkie uszy? - Żeby Cię dobrze słyszeć. Zaiste, dźwięki, które wydawało Jej ciało wypłoszyło, zda się, wszystkie okoliczne zwierzęta. - A oczy? Czy są Ci potrzebne? - Skarbie, grzechem byłoby Cię nie oglądać, nie podziwiać, nie sycić wzroku Twą kobiecością. Gdy to usłyszała, wyzwoliła się z objęć. Zza trzeszczącego łóżka wydobyła zalotną maskę. - Nie zawsze można mieć wszystko… Ale teraz się zabawimy. Chcesz? Oczywiście, że nie pragnął niczego innego. Chwyciła go mocno za dłoń. Poprowadziła w ciemny kąt izby. Cóż to? W życiu nie widział nic podobnego. Prężyła się w samej kuszącej spódniczce, pięknej reprezentantce kompletu Little red cap. - To specjalnie dla Ciebie, dla nas. Ale nim mnie rozkołyszesz, udowodnij mi, po co masz takie wielkie zęby. Przygryzając, zerwał z niej to, co jeszcze miała na sobie. Zerwał z namaszczeniem, rytualnym przedsionkiem orgazmu… Reszta? Ta niech pozostanie milczeniem. Czy ten końcowy akcent to był wystrzał spóźnionego myśliwego, czy może alarmujący krzyk Babci? Nie sądzę… Delektowali się sobą, w małej chatce, z dala od zgiełku i codzienności. A potem żyli długo i szczęśliwie…
Przejechał dłonią po jej zmierzwionych, jasnych jak źdźbła pszenicy włosach, przygładził wesoło opadające kosmyki. - Kochanie, obudź się – zachichotał. - Nie śpię, przecież wiesz. Wspominam, marzę, ciesząc się, że ta nasza bajka wciąż trwa. A tak przy okazji, jak Ty mnie wtedy wypatrzyłeś na tej poczcie, mój poczciwy Wilku z najlepszym ogonem na świecie?

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij