niedziela, 25 sierpnia 2019

KONKURS: Przyznajcie się do swoich skrytych przyjemności, a my wam wybaczymy (i rozlosujemy nagrodę!)

Nie sądzicie, że dobrze byłoby podnieść przyłbicę, przestać się kreować na damę w stylu Jolanty Kwaśniewskiej i zamiast tego postawić na swój własny styl? Mamy dla Was konkurs – opiszcie swoje najbardziej skryte przyjemności, a my w Barbarella.pl nie tylko wam wybaczymy :), ale również rozlosujemy nagrodę w postaci niegrzecznego gadżetu erotycznego.

ZOBACZ ROZSTRZYGNIĘCIE KONKURSU >

W życiu każdej z nas są rzeczy, które lubimy robić, tylko wstydzimy się o tym mówić. A więc oglądasz reality show? Śledzisz losy Kim Kardashian? Za numerami National Geographic chowasz dvd z odcinkami „Gotowych na wszystko”? Czy w szufladzie czeka na ciebie zawsze gotowy twój ulubiony wibrator, któremu na dodatek nadałaś pieszczotliwe imię? A może na ipodzie masz Rihannę? Jeżeli coś wydaje nam się przyjemne i sprawia nam frajdę, róbmy to bez wyrzutów sumienia! I chociaż nie mam ukrytej płyty Dody na żadnej półce, przyznaję się, że słucham czasem tego, co mówi i za każdym razem jestem zafascynowana wysokim stopniem jej zadowolenia z siebie i – tu pozwolę sobie ją zacytować – ”zerowym obciachem”.

Ja na przykład właśnie wróciłam z weekendu u przyjaciółki pod hasłem: ”życie zaczyna się po 40-stce”. Była impreza urodzinowa, było śpiewanie „sto lat”, tak że cała okolica słyszała, były tańce i wszystko, co potrzeba. A teraz czas na spowiedź: zakochałam się w torcie urodzinowym, po prostu w którymś momencie przestałam liczyć, ile kawałków już zjadłam, bawiłam się przy piosenkach „Golec Orkiestry” i razem z moją przyjaciółką rozmawiałyśmy o Zacu Efronie, o tym jaki jest słodki i z czym byśmy go schrupały. Kiepsko wypadłam w waszych oczach, prawda? Ok, ja też się siebie o takie sprawy czepiam. Wolałabym pochwalić się, że po wypiciu soku z ekologicznych kiełków, prowadziłam filozoficzną dyskusję, a potem wsłuchiwałam się w dźwięki muzyki New Age’owej.

Dla niektórych takim wstydliwym przedmiotem pożądania są gadżety erotyczne: wydają się kuszące, ale obawiamy się, jak byśmy wypadli w oczach innych, gdyby ktokolwiek się o naszych niecnych zachciankach dowiedział. Każdy ma swoje „grzeszne tajemnice”. Masturbujemy się i oglądamy seriale komediowe z podłożonym śmiechem w tle z jakiegoś powodu. Bo to NAM SPRAWIA PRZYJEMNOŚ. I wiecie co? To jest cholernie dobry powód. Warto być bardziej wyrozumiałym i wielkodusznym dla innych i dla siebie. Bo przekonania na temat tego, co wypada nam w życiu robić, a co nie, ograniczają nas, a my nawet nie zdajemy sobie sprawy, jaki to ma wielki wpływ na naszą radość z życia.

Zakończę moje rozważania na temat grzesznych przyjemności i pozwalania sobie na nie, cytatem z programu pt.„Być jak Drag Queen” (którego jestem fanką): „Jeżeli nie pokochasz siebie, nikt inny nie będzie mógł cię pokochać. Czy usłyszę amen?”.

Co jest waszą „skrytą przyjemnością”? Może to będzie któraś z tych rzeczy:

A teraz konkurs!

Nagrodą w konkursie jest jeden luksusowy wibrator bgee Delux w pięknym żurawinowym kolorze (zobacz go na LoveStore.Barbarella.pl):

Jak wziąć udział w konkursie i wygrać nagrodę? Wystarczy przyznać się do 3 swoich skrytych przyjemności! Piszcie swoje wypowiedzi w komentarzach poniżej (koniecznie po zalogowaniu), a my Wam wybaczymy :) - i rozlosujemy nagrodę. 

Konkurs trwa do końca lipca 2012, laureatkę wyłonimy w pierwszym tygodniu sierpnia. Uwaga! Nagrodę rozlosujemy tylko wśród zarejestrowanych użytkowniczek Barbarella.pl, bo tylko wtedy możemy być z wami w kontakcie mailowym :).

Co jest waszą „skrytą przyjemnością”? Śmiało, piszcie prawdę o tym, co was naprawdę wprawia w dobry nastrój, a my wam wybaczymy (i rozlosujemy nagrodę!)

Zapraszam!

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (31)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Jolanta Kwaśniewska damą! Dobre, uśmiałam się. ale to tak na marginesie.
Co do skrytych przyjemności, my kobiety mamy wiele słabości he,he. Ja osoboście przyznaję się do słabości w postaci mlecznej czekolady z orzechami. Jednak najwiekszą moją słabością jest mój partner i nasze sobotnie miłosne rytuały. Niestety nic więcej nie powiem, jest to zbyt intymne.

gość

Ja mam słabość do brunetów.

gość

Ja mam wiele słabości, niestety. największe z nich to: łakocie i kosmetyki.

Trzy skryte przyjemności, które od czasu do czasu sobie funduję:
pierwsza to wieczorne czytanie ulubionych 'gorących' fragmentów książek, druga to słodkie chwile zapomnienia w mojej ulubionej kawiarni, o których nikt nigdy nie powinien się dowiedzieć, bo wtedy zjedzenie porcji bezy z kremem pomarańczowym przestanie być rozkoszną chwilą pełną smaku, a stanie się wysoce kalorycznym wybrykiem i oznaką słabej woli, a trzecia to te chwile, godziny, czasem dni, kiedy absolutnie nikt nie wie, gdzie jestem i co robię - chociażby to był najbardziej niewinny spacer nabiera wyjątkowego smaku...

Aż trzy skryte przyjemności?
Hmmm. Po pierwsze uwielbiam wracać od partnera do pustego mieszkania, przebierac się w dresy i opychając się okropnym i morderczym jedzeniem oglądac kolejny serial sciene fiction. Chyba typowe dla wszystkich kobiet w każdym wieku :)
Po drugie, uwielbiam niewinne flirciki. Żadna zdrada nawet w postaci sugestii nie wchodzi w grę, jednakowoż lubię poczuć się atrakcyjna dla innych mężczyzn i wiedzieć że jestem fajna laska, zwłaszcza że jestem w stałym długim związku :P
Po trzecie książki pornograficzne, jak już tutaj inna kolezanka wspomniała. Przy fragmentach typu "chędożył ją korzeniem wrzosu" (autentyczny sytat!) zaśmiewam się do rozpuku, a przy bardziej gorących zbieram pomysły na kolejną randkę z chłopakiem ;)

o rany, miałabym więcej skrytych przyjemności gdybym miała to różowe cudeńko!

gość

Piszecie o książkach pornograficznych w tak smakowity sposób, że chyba staną się one moją kolejną słabością.

Po pierwsze, słabość do niektórych reality show. Po drugie, do malowania paznokci. Po trzecie, do czekolady.

gość

Klanje napisała "chędożył ją korzeniem wrzosu", to chyba jest niebezpieczne?! Mógł jej zrobić przecież krzywdę. Co to za książka? Chyba jakiś horror.

W dobry nastrój wprawia mnie niezmiennie noszenie pończoch niezależnie od pory roku i nie noszenie bielizny latem. Nikomu o tym nie mówię, a czasami mówię o tym mojemu facetowi, ale dopiero wtedy gdy jesteśmy w takim miejscu, że nie może tego sprawdzić od razu. Jezu, jak on wtedy czeka!
Wielką przyjemność sprawia mi zamawianie w księgarni internetowej książek i przysyłanie ich samej sobie w prezencie z życzeniami do siebie, np. Życzę sama sobie w dniu urodzin, aby nigdy nie było mi szkoda pieniędzy na podróże, książki i perfumy. Dostaję taką książkę z karteczką wewnątrz i wiem, że dostałam ją od kogoś kto mnie bardzo kocha. Od samej siebie.

Na co dzień jestem osobą dość otwartą i bezpośrednią, ale też miewam swoje ciemne 'sekreciki' ... pomimo tego, że na co dzień jestem 'konkretną' babka lubię być dominowana przez mężczyznę. W mojej sypialni największą radość sprawiają mi mocniejsze akcje z moim partnerem, rodem z pornola. Lubię krzyczeć, jęczeć, bluzgać i prosić o całą masę orgastycznych uniesień na ostro. Kolejną moją słabością na co dzień są "niewinne" flirciki, uwodzenie i kokietowanie. W tej kwestii jestem totalnie uzależniona, zalotne spojrzenia, pikantne smsy, śmiałe manifestowanie swojej seksualności nie ograniczają się tylko do niego. Uwodzę listonosza, wykładowcę, koleżankę, panią ze spożywczego...słabość odczuwana zmysłami to rozkosz podniebienia przy lampce wina i łososiowej roladzie, rozkosz dźwięków przy płytach Lykke Li, rozkosz woni CK Summer Men... to zupełne zatracanie się, w atmosferze kochania samej siebie, gdy po gorącej kąpieli w seksownej bieliźnie jem łososia, popijam tą winem, nie ruszając się z łóżka, gdy słyszę piosenkę Possybility, na poduszce czuć jeszcze zapach jego perfum, wyjmuję mojego srebrnego wibratora i zatracam się bez pamięci, wspominając wczorajszy wieczór i odliczając w myślach kolejne dni do następnego weekendu, kiedy zjawi się on a mój świat na nowo zapłonie tysiącem ogni, zasypie mnie lawiną doznań i sprawi, że na chwilę zapomnę o swoich "niewinnych", kobiecych słabościach.

moje skryte przyjemności to kawa i papieros, gorzka czekolada i seks na łące/w lesie/na plaży (gdziekolwiek na łonie natury) :)

Moje trzy przyjemności...największa jest spanie nago, uwielbiam dotyk chłodnej pościeli na mojej skórze. Dlatego tak czekam na lato kiedy robienie tego jest najprzyjemniejsze. Druga przyjemnośc to niezaprzeczalnie smak czekolady na języku, najlepiej takiej z nutka pikanteri...z chili lub odrobina alkoholu. I ta trzecia bez której zycie nie miało by smaku jest...miłośc, zarówno ta duchowa jak i fizyczna...Takie sa moje trzy przyjemności :)
Pozdrawiam

Chociaż raz się przyznam co mnie tak naprawdę kreci...:)
- smarowanie olejkiem lub balsamem i chodzenie nago po domu
-oglądanie filmików erotycznych x-art -są naprawdę zmysłowe...
-i zapach męskich perfum na ciele...odjazd!!!

Trzy przyjemności hmmm. Mogłoby być ich i więcej, jednak trzy sprawiające, że dzień od razu jest lepszy to na pewno. Pierwsza to kupowanie kilku pączków z różnym nadzieniem tylko dla siebie i zjadanie ich na pobliskiej ławce. Druga - korzystanie z pustego mieszkania, gdy wszyscy wyjdą i mogę bez ciuchów leżeć na kanapie czytając książkę lub oglądać filmy popijając przy tym dobrą kawę. Trzecia oglądanie po raz piąty, szósty i dziesiąty serialu "przyjaciele" :)

Skryte przyjemności mam co najmniej 3!
Pierwsza: długie, gorące, pachnące kąpiele... Po ciężkim dniu miło położyć się w pianie. Można pomyśleć - czemu skryte? Ano, bo jak się mieszka w studenckim mieszkaniu, a woda droga, to i długie gorące kąpiele trzeba brać po kryjomu ;)
Druga: Bielizna! Do bielizny mam słabość... I czasem, żeby poprawić sobie humor, nawet jeśli nigdzie nie wychodzę, zakładam seksowną bieliznę! Dla siebie ;) Wtedy czuję, że jestem sexy! ;)
Trzecia: Słodycze. Szczególnie lody i czekolada. Małe, słodkie i grzeszne przyjemności! Co z tego, że pójdzie w biodra?! ;)

Uzależniona jestem od dłuuuuugich, pachnących migdałami, zapienionych kąpieli. Do tego lampka irisch kremu no i jakaś zabaweczka;) dla pełnego relaksu:)
Uwielbiam chodzić bez bielizny i moment kiedy mój Miły to odkrywa:):)
Ukradkiem zajadam się rozpuszczoną ciepłą czekoladą z mlekiem, orzechami, kokosami i gniecionymi herbatnikami z odrobinką kawy - mniammm:)

Czasami, uwielbiam wieczorkiem schować nos w ksiażkę z pikantnymi kawałkami. Jesli w łózku jest mój partner wtedy zaczynam mu czytać do snu...Długo to nie trwa bo kiedy resztkami przytomności mu czytam to pod kołderką moja muszelka juz na dobre zabawia się i baraszkuje z jego paluchami i językiem.

Uwielbiam... , opalać się nago na tarsie i to teraz jest ten szalony czas kiedy nie ma w domu dzieci. Wystawiam cipkę do słońca i mam nieprzyzwoite marzenia ....a że chata wolna, opalanie kończy się przecudnym odprężeniem w lędźwiach.

Z każdej wyprawy w kierunku zachodniej Europy przywożę do swojej kolekcji gadżety erotyczne, uwielbiam je i nie stronię od ich używania...Moje koleżanki też mają z tego radochę kiedy obdarowuję je stringami z mikro wibratorkami na wisienkę. To takie gadżeciki na nudę np. w biurze hi hi...
Mając ochotę na seks sama prowokuję mojego mena...szykuję sałatkę z cykori z krewetkami i sosikiem , oprusze koperkiem, a potem za pomocą jego palucha wyjadam. Zabawa jest przednia, a wspomnienia baaardzo radosne. Jest co wspominać.

Skryte (szczególnie przed mężem :P) przyjemności... Pierwsza: grzeczniutka- kupowanie i zjadanie czekoladowych cudowności i towarzyszące temu jęki z rozkoszy... podniebienia ;). Druga: namiętne pocałunki z najlepszą przyjaciółką na imprezach (w łazience, za klubem, w szafie (!), w namiocie), a ostatnio wspólne kąpiele pod prysznicem na basenie (tym razem w nastroju skorym do żartów, a nie pocałunków :P). Trzecia: niewinny (?) flirt z cholernie przystojnym chłopakiem, którego codziennie spotykam, jadąc pociągiem do pracy- ubóstwiam czuć się adorowana :D. Uwielbiam mieć świadomość, że o moich grzeszkach dowiedzieć się może tylko ten, komu o nich powiem. A myśl, że mogłabym mieć kolejną tajemnicę w kolorze żurawinowym, bardzo mnie podnieca ;)...

moja pierwsza skryta przyjemnosc to stosunek: ja,druga kobieta i mezczyzna.uwielbiam patrzec na fimach,kiedy dwie kobiety sie caluja i w bardzo precyzyjzny sposob dotykaja swych cial.mezczyza bierze mnie od tylu,a ja bardzo delikatnie i z duzym zaangazowaniem pieszcze lechaczke partnerki.
druga rzecz ktora wrecz kocham,to spanie nago przy czym czuje wspanialy zapach naturalnego olejku do ciala.moje ramiona,piersi oraz uda sa okryte cudownym aksamitem ktory zawsze popramia mi nastroj :-)
i trzecia moja slabosc: czytanie ksiazek w dobrze usprzatnietym mieszkaniu.zapalone swiece zapachowe,lampka dobrego czerwonego wina.i co najwazniejsze uczucie ze jest mi ze soba sama dobrze.
serdecznie pozdrawiam wszystkie piekne i pewne siebie Kobiety :)

-kupowanie francuskich, jeszcze ciepłych bagietek i chrupiący dźwięk, kiedy zgniata się je palcami
-mizianie po plecach, tak że przez cały kręgosłup przechodzi prąd o wysokim napięciu
-dzielenie się miłością przez gotowanie

Skryta przyjemność.
Skryta... czyli moja. Którą przemilczę... a będzie mi dobrze.

Cieszę się z każdego dnia. Cieszą mnie przechodzący obok, uśmiechający się do mnie ludzie, pojawiająca się i znikająca zieleń. Cieszy mnie moja codzienność.

Uwielbiam leżeć nago z moim partnerem we "wtuleniu idealnym". To mi wystarczy by uśmiechnąć się... "od środka".

Chwile sam na sam, czy to te intymniejsze czy z wybraną przeze mnie gałką lodów czy kawałkiem czekolady by osłodzić chwile.

Dzięki tym chwilom... jestem szczęśliwa i wiem, że warto żyć ;-)

Moje 3 skryte przyjemności... hmm, trudno wybrać, mam ich naprawdę wiele;)
Jedną z nich jest striptease przed lustrem, kiedy zostaję sama. Zakładam seksowną bieliznę, włączam zmysłowy kawałek i tańczę ciesząc się tym erotycznym sam na sam ze sobą. Potem, chętnie prezentuję swoje umiejętności mężowi;)

Druga, to pisanie i czytanie erotycznych opowiadań. To sprawia mi ogromną frajdę, uwalnia wyobraźnię, budzi gorące emocje i nakręca.

Trzecia, skryta przyjemność to przyglądanie się i podziwianie pięknych kobiet, a nawet uwodzenie ich w myślach. Mój mężczyzna wie, że podobają mi się również kobiety, co niezwykle go kręci.

Moje skryte przyjemności (skryte zwłaszcza przed moim mężczyną):
1. Lubię zostawać sama w domu na caluśki weekend: wtedy dbam tylko o siebie: to mój dzień spa, dzień łakomstwa i dzień innych przyjemności :-),
2. Lubię chodzić nago po mieszkaniu - zwłaszcza kiedy zasłonka "przypadkiem" się rozchyli,
3. Lubię marzyć o trójkącie.

1. Uwielbiam tworzyć różne historie przed snem. Zwykle kończą się w łóżku.
2. Godzinami przesiaduję w wannie, nawet jak woda jest już zimna.
3. Lubię myć okna, ale o tym nikt nie może wiedzieć. Nie mogę dawać się wykorzystywać w pracach domowych;)

Moje skryte przyjemności...
Dochodzę do wniosku, że miewam skłonności ekshibicjonistyczne, gdyż wielka frajdę sprawia mi paradowanie nago po mieszkaniu, bez zważania na to, czy widzi mnie sąsiad, czy nie... Samotne wieczory spędzam oglądając "wyciskacze łez", wręcz zanosząc się od płaczu jak małe dziecko. Natomiast podczas wieczorów we dwoje największa frajdę sprawia mi... ostry seks - wszystkie "chwyty" dozwolone... ot taka wyzwolona kobieta :)

gość

i kto wygrał?

3 skryte przyjemności, tak? Ależ oczywiście, Milordzie. Pierwszą moją słabością są (sztampowe, ale jakże cudne) wypieki - kocham je robić, kocham je ozdabiać, a najbardziej kocham je jeść... nie, nie najbardziej. Najbardziej kocham piec je z moim Słoneczkiem.
Moją drugą słabością jest wiązanie. Erotyczne i nie tylko. Jak byłam jeszcze małą, początkującą żeglarką ćwiczyłyśmy wiązanie węzłów w dość niecodzienny sposób - związywałyśmy siebie nawzajem i próbowałyśmy się potem same wyplątać. Ćwiczenie cudne, a do dziś pozostało mi zamiłowanie do wiązania partnera. Ale nie w "klimatach" pornowego bondage, a japońskiego shibari. Polecam - dużo więcej zabawy, a i wygląda estetyczniej.
Trzecia moją słabością jest taniec z ogniem - odkąd pół roku temu zobaczyłam tańczące z ogniem dziewczyny, zakochałam się i zapragnęłam się nauczyć. Idzie mi coraz lepiej, choć czasem nadal zdarza mi się uderzyć się w głowę.

gość

Chyba już czas rozstrzygnąć konkurs, Barbarello

Specjalizuję się w wyszukiwaniu ładnych pornoli. Pornoli, w których występują naturalni ludzie, w których zdjęcia są ładnie oświetlone, porobione ciekawe kadry i montaż, a do tego przyjemna muzyka. Nic tak nie poprawia humoru, jak sex.
Mam słabość do industrialu. Widok opuszczonych portów, wielkich maszyn, masywnych dźwigów sprawia, że robię się mokra. Do tego zapach potu, smaru i poławianych śledzi..
Trzecia przyjemność, do której się tu przyznam jest pewną złośliwością. Chodzi o rowery miejskie, które dają Ci wolność i niezależność. Wymijam stojące w korku samochody, przejeżdżam obok nich i krzyczę głośno: "BANDA FRAJERÓW, stójcie sobie dalej!" - to daje mi niezwykłą satysfakcję. I ten dźwięk kręcącej się zębatki, kiedy przestajesz pedałować i pędzisz przez miasto. I wiesz, że w promieniu do 5km będziesz szybsza niż samochód, tramwaj, czy autobus. I wszyscy kierowcy patrzą na Ciebie z niedowierzaniem, kiedy z dumą ich wyprzedzasz, a Twoje sakwy wypchane są zakupami, a z ogromnego koszyka wystają buty wiezione do szewca, stos książek z biblioteki, nowo kupiona blacha do pieczenia etc. Czujesz się wtedy wolna i niezależna.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij