piątek, 20 października 2017

Skromność szkodzi, czyli czego kobiety mogą się nauczyć od agentów Mossadu

Od kiedy pojawiamy się na tym świecie, większość z nas kobiet dowiaduje się, iż nie wypada się chwalić i mówić otwarcie o swoich atutach i osiągnięciach. Kto zyskuje na naszej skromności i grzeczności? Na pewno nie my - kobiety. Drogie panie, pora wziąć lekcję zuchwałości!

Tolerujemy mężczyzn samolubnych i samców alfa, którzy bez krygowania się sięgają po władzę i należne im uznanie, a zawadiacki łobuz wzbudzi niekiedy i sympatię. Z kolei zadowolona z siebie kobieta, pewna siebie i swoich możliwości to coś, co zasługuje jedynie na miano bezczelnego babsztyla, którego należy ośmieszać i wytykać palcami. Po latach takiej musztry, wchodząc w dorosłe życie, boimy się, że jeśli „będziemy się wywyższać”, to nikt nas nie będzie lubić. Zakładamy więc łachmany Kopciuszka, czyli ciężko harujemy, ale się nie wychylamy, czekając aż „ktoś nas doceni”. A kiedy już ktoś przypadkiem, pochlebnie wypowie się o naszych dokonaniach bądź talentach, spuszczamy głowę, rumienimy się i odpowiedzieć coś w stylu:

- Coś ty, to nic takiego.

- Są lepsi.

- Nie zmienia to faktu, ze wciąż mam wiele braków.

Kobieto, ty nad poziomy nie wylatuj

Bycie pewną swojego intelektu kobietą i przyznawanie się do tego publicznie, naprawdę budzi niemałą konsternację. Wiele z nas robi więc dużo, aby nie być przypadkiem posądzonymi o zarozumiałość. Uważasz, że przesadzam? Postanowiłam sprawdzić swoją teorię w praktyce. Przez kilka ostatnich dni, gdy tylko ktoś wyraził sie pozytywnie o czymś, co zrobiłam, bądź ogólnie o mojej osobie, mówiłam z całkowitą powagą:

- Tak, to prawda.

- Masz rację, też tak uważam.

- Jestem jeszcze lepsza niż myślisz.

Doprawdy, to wyznanie wywołało niemały zamęt. Oprócz chichotu i ogólnego zadziwienia koleżanek, poprzez chwilę bezdechu i powiększonych gałek ocznych u pewnego mężczyzny, do sarkastycznego komentarza:

- Ale ze skromnością to chyba nie bardzo u ciebie?

A już absolutnym hitem była reakcja mojego wspólokatora:

- Ty to chyba feministką jesteś?

Czy reakcje otaczających mnie osób dziwią? Nie. Zadowolona z siebie i co gorsza głośno o tym mówiąca kobieta jest czymś tak niezwykłym i rzadko spotykanym, że synapsy mózgowe większości ludzi nie są w stanie udźwignąć. Ponieważ nie pasuje ona do żadnego profilu, który wcześniej spotykali w swoim życiu, następuje wyparcie (przejaw: chichot) bądź przemożna chęć ośmieszenia i zdeprecjonowania (przejaw: nazwanie feministką).

Cicha kobieta, to dobra kobieta?

Wszystkie te dziwne reakcje na moje nowe ja – kobiety świadomej swojej wartości i mocno manifestującej zadowolenie z tego, kim jestem i co potrafię zrobić – nie powinny dziwić, jeśli weźmie się pod uwagę ideał kobiecości serwowany nam od wieków przez historię i kulturę. Poczynając od biblijnej Ewy, której nieposłuszeństwo i zuchwała ciekawość świata zostają ukarane w znany wszystkim sposób, po Maryję. Ta ostatnia zostaje wyryta w naszych genach niczym ideał, do którego musi dążyć każda z nas, a jej posłuszeństwo, spolegliwość i akceptacja wszystkiego, co ją spotyka, jest wręcz miarą jej wielkości. Więc co się dzieje, jeśli któraś z kobiet zapragnie wyrwać się z okowów skromności i samobiczowania? Upodabnia się bardziej do aroganckiego diabła, uznającego się za najlepszego, gdyż w biblijnych przypowieściach brak wyraźnej kobiecej sylwetki, mogącej stanowić prototyp samozadowolonej, pozytywnej babki.

To samo, co Biblia na temat tego, co przystoi i co nie wypada porządnej kobiecie, mają do powiedzenia także popularne polskie seriale. Natykamy się tam na zatrzęsienie dobrotliwych, sponiewieranych i rozedrganych emocjonalnie kobiet i dziewczyn. Jedynym odstępstwem od normy może być Grażyna z „M jak miłość”, która jest pewną swojego, przedsiębiorczą businesswoman. Jednak jej postać zostaje ukazana jako negatywna: koniec końców przyczynia sie ona do rozkładu szczęśliwego pożycia małżonków i zaburza ład społeczny (oparty według serialu na miłości), wychodząc za mąż z wyrachowania. Nie zdziwię się, jeśli w kolejnych odcinkach dowiemy się, że jej zachowanie wynika z głębokich urazów z dzieciństwa – przecież każda kobieta jest w głębi duszy poczciwa, a tylko skrzywdzone stają się tak zuchwałe.

Powyższe zdanie może przypieczętować przykład Korby z filmu „Lejdis”. Jest jedną z tych, która nie ma żadnych zahamowań i wie, czego chce. Oczywiście jest tak na początku filmu, przy końcu zostaje nam objawiona ta wielka prawda o kobiecej naturze wyjaśniająca cały sekret jej buńczuczności – tatuś sie nią nie zajmował.

Trudno więc kobiecie cieszyć się z tego, jaka jest, nie wstydzić się wyrażnia swojego zdania i wyciągania ręki, po to czego chce. Bezpieczniej poużalać się nad sobą, poskarżyć, że faceci to świnie i na nas nie zasługują, że mamy cellulit i że nie jesteśmy na tyle zdolne, aby pojąć funkcję subjunctiw’u w języku niemieckim. Można wtedy liczyć na stado pocieszycieli wokół nas, którzy będą podbudowywać własne ego, widząc swoją wspaniałość w łączeniu się z nami w żalu.

Agentki w służbie samozadowolenia

Pomimo tylu wymienionych wyżej przeszkód, utrudniających radość z bycia zadowoloną i dumną z siebie, wciąż uważam, że jeżeli masz głowę na karku to nie powinnaś przestawać (albo powinnaś zacząć) śmiało informować innych o swoich pozytywach:

1. Skromność nie popłaca

Po prostu. Nic nie dostaniemy za to, ze będziemy miłe i ciche. Co najwyżej zyskają osoby, którym jest to na rękę, ale nie my. Co z tego, że ktoś poklepie nas w nagrodę za naszą „dobroć” po plecach, jak zaraz po tym, na nasze plecy włoży ciężkie wory do dźwigania: dodatkową pracę, wyrzekanie się czasu i przyjemności, które nam się słusznie należą, brak szacunku dla tego, kim jesteśmy i co robimy.

2. Kto się wywyższa, będzie wywyższonym

Ludzie wierzą w to, co mówisz, na swój temat. Więc lepiej mówić o sobie o dobrze. Jest bardzo prawdopodobne, że znaczna część ludzi po prostu uwierzy nam na słowo, że jesteśmy wspaniałe i zacznie nas nawet nieświadomie wspierać w utrzymywaniu tego stanu rzeczy.

3. Kto się poniża, będzie poniżonym

Uważanie się za nieudacznika i skupianie uwagi innych i swojej na złych cechach, na dłuższą metę, nie przyniesie niczego dobrego.

Bycie pewną siebie jest dużo skuteczniejszą metodą radzenia sobie w życiu niż chowanie się w kącie i udawanie, że nic ciekawego sobą nie reprezentujemy i niczego od życia nie chcemy. Kiedyś wpadła mi w ręce książka opisująca metody działania izraelskich służb specjalnych i wywiadowczych – Mossadu. Jedną z lekcji, którą muszą przejść rekrutowani na agentów i agentki ludzie jest między innymi lekcja śmiałości. Zwerbowani przez Mossad dowiadują się w toku przygotowań i treningów, że w wielu wypadkach, jednym z gwarantów dobrze przeprowadzonej akcji, jest udowodnienie otoczeniu swojej niezachwianej wiary w siebie.

„Jeśli jesteś śmiały, jeśli otaczający cię ludzie uważają cię za takiego – zwykle sami dostarczą racjonalnego wytłumaczenia twojej pewności siebie. Każde usprawiedliwienie, z jakim wystąpią, będzie sformułowane wyłącznie dla ich własnej satysfakcji. Śmiałość myśli i działania umożliwi ci wykonanie wielu zadań bez kłopotania się o ingerencję lub opór ze strony innych. Lecz czym jest śmiałość? Czy możesz być śmiały, jeśli sam nie ufasz we własne siły? Musisz być śmiały, jeśli nie ufasz we własne siły…”  

I tym optymistycznym akcentem zakończę mój wywód, zachęcając gorąco wszystkie czytelniczki do wcielania się w role agentek Służb Samozadowolenia w Departamencie Autopropagandy.

Baghira

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (10)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

jestem pod wrażeniem, ktoś wreszcie zagrzewa do kobiety do walki- o same siebie!

gość

Święta prawda z tymi reakcja. Ja dla żartu zrobiłam ze 2-3 razy podobnie jak opisuje autorka w artykule. Zwyczajnie stwierdziłam jak to się wyróżniam/wybijam w jakiejś czynności. Efekty wyłażenia gałów obecny ;)

gość

a jaki był tytuł tej książki? Wydaje się ciekawa

gość

Od dziś zaczynam operację: 'eksperyment zuchwałości';)

gość

Zuchwałość to jedno, a bycie świadomym swojej wartości to drugie. To, że ktoś jest skromny nie musi oznaczać, że pozwala sobie wchodzić na głowę.

ostatnio poznałam faceta, któremu po kilku spotknaniach i komplementach nt mojego intelektu i dojrzałości, przyznałam mu rację i powiedziałam, że wiem że jestem mądra. Ale jemu to się akurat podobało, więc są i tacy którzy nie lubią zahukanych! I dobrze, bo nie chcę taką być:)

gość

Pamiętam, jak byłam mała, moja mama mówiła mi: "siedź w kącie, a znajdą cię" i że skromność jest najważniejsza.
Dziś nawet jak nie powitwerdzam czyjegoś komplementu, to chociaż staram się nie zaprzeczać i nie umniejszać się.

gość

Kochane; Kto nas najbardziej dołuje? Nasze przyjaciółki. Jesteśmy skłonne zginąć w walce o kobiety, ale nasze rywalki w staraniach o chłopa, karierę i po prostu lepsze od nas, zwłaszcza, gdy były gorsze, o to już nie. Mają lesze wyniki? Bo sięgnęły po metody, którymi gardzimy.. Ale gdy przegrywają, o to im nieba przychylimy. Kochamy przegrane kumpelki. Facet uzna Twoją przewagę szybciej niż kumpelka. Przeważnie.

gość

Zawsze mnie zadziwia sytuacja, gdy ludzie uzywaja slowa "Feministka" jako obelgi ?! Dziwne to...

gość

Nie trzeba na każdym kroku oznajmiać wszystkim jaka to sie jest wspaniała kobieta. Osoby pewne siebie i znające swoją wartość odpowiadają z uśmiechem na twarzy skromne i kulturalne "dziękuje".

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij