poniedziałek, 25 września 2017

Poniedziałek: 6 sposobów na wyjście z dołka

W poniedziałek, nie wiedzieć czemu, niektóre z nas czują się gorzej. Warto poznać przetestowane sposoby na nagłe dołki i smutki.

Jak pisze nasza redakcyjna koleżanka Sabina Bauman: „Podstawową zaletą chandry jest fakt, że mija”. Jak widać wszystko ma swoje plusy i tego się będziemy trzymać! Dla mnie po przeczytaniu tego tekstu pokrzepiające było odkrycie, że nie tylko ja miewam kiepskie dni pod hasłem: „no tak, wszyscy wokół radzą sobie świetnie, tylko w moim życiu znowu mi nie wyszło”. Okazuje się, że jest nas więcej, a jak wiadomo razem raźniej.

Zapraszamy do tekstu Sabiny Bauman o chandrze:


Z chandrą jak z katarem, przychodzi nagle, odbiera radość życia, a potem mija bez śladu. Zanim znów dojdziesz do wniosku, że wszystko jest głupie i bez sensu, a ty – brzydka, gruba i nikomu-nie-potrzebna, przeczytaj poniższe wskazówki. Powstały na podstawie 15 lat osobistych zmagań z kiepskimi i bardzo kiepskimi dniami:). Może nie przepędzą od razu chandry na cztery wiatry, ale na pewno pozwolą przeżyć ją jak najmniej boleśnie.

Po pierwsze: przeczekaj


Podstawową zaletą chandry jest fakt, że mija. Najlepsze, co można z nią zrobić, to cierpliwie przeczekać. Lata doświadczeń nauczyły mnie, że wszelkie wysiłki, które maja na celu poprawienie sobie nastroju za wszelką cenę, są z góry skazane na porażkę. Zakupy, które miały pocieszyć, owocują poczuciem winy z powodu wydanej kasy, a pochłanianie w rozpaczy czekolady (albo wina, jak kto woli), zawsze kończy się klęską. Jak mawia pewna znana polska pisarka – nie da się rozweselić psa, merdając jego ogonem.

Po drugie: nie mścij się na bliźnich


Masz ochotę schować się w mysią dziurę i płakać tam nad sobą przez resztę życia albo zwymyślać każdego, kto nawinie ci się pod rękę? OK, droga wolna. Pamiętaj jednak, żeby przy okazji przeżywania marności własnego losu nie uszkodzić swych relacji z najbliższymi. Chandra to zły doradca w stosunkach międzyludzkich. Kiedy jest nam źle, czujemy się z jakiegoś powodu zranione, może się zdarzyć, że będziemy chciały to odreagować i staniemy się agresywne. Możemy krzywdzić ludzi naszymi projekcjami i zarzutami. Takie postępowanie pogłębia brak porozumienia ze światem. Wszelkie ważne albo trudne rozmowy odłóż na później i lojalnie poinformuj ukochanego, mamę, siostrę i przyjaciółkę o tym, że masz zły dzień i potrzebujesz odrobiny izolacji dla dobra wszystkich.

Po trzecie: wytrop przyczynę


Choć zdarzają się chandry o tzw. nieznanej etiologii, większość z nich zaczyna się od czegoś. Jeśli znajdziesz ziarenko, z którego wykiełkował twój nastrój, łatwiej będzie ci zrozumieć i ogarnąć całą sytuację. Pierwotną przyczyną chandry są zwykle zdarzenia albo myśli, do których znaczenia nie przyznajemy się nawet same przed sobą. Uwaga w stylu „trochę się zaokrągliłaś”, może głęboko zranić, bo wzmacnia nieprzyjemne poczucie, że jesteśmy nieatrakcyjne i niekobiece. Brudne kubki na środku salonu wytracają z równowagi nie dlatego, że jesteśmy pedantkami, tylko, że przypominają o partnerze, który kolejny raz nie liczy się z naszymi prośbami o pomoc w domu. Wytrącić z równowagi może nawet... wiadomość o tym, że nasz pierwszy chłopak z liceum właśnie się ożenił. Nieważne, że w życiu byśmy za niego nie wyszły, przeszkadza nam niepokojące poczucie, że inni potrafią ułożyć sobie życie, tylko nam biednym wiatr w oczy. Spokojnie, nie musisz spowiadać się nikomu ze swoich odkryć. Ważne, że sama będziesz wiedziała, który kamyczek wywołał lawinę.

Większość kobiet ma trudności z rozpoznawaniem i sterowaniem swoimi prawdziwymi uczuciami. Jednak nierozpoznane emocje zamieniają się w mroczny, zagmatwany stan przygnębienia: ”Jestem zmęczona i przygnębiona, ale nie wiem dlaczego”. Nazywaj, rozpoznawaj i docieraj do kolejnych warstw swoich emocji. Spróbuj stosować skalę intensywności uczuć, to pomaga zapobiegać złemu samopoczuciu i utracie kontroli. Polega to na tym, że tworzysz listę swoich uczuć i dopisujesz do nich poziom emocji. Dezorientacja – 5, złość – 7, lęk – 9. Świadomość tego, co przeżywamy bardzo pomaga nam się uspokoić.

Po czwarte: powiedz o tym


Mówienie o problemie to jeden ze sposobów radzenia sobie z nim. To, że dzwonisz do przyjaciółki i mówisz: ”Szef miał do mnie pretensje, ze nie dokończyłam projektu. Zwrócił mi uwagę przy wszystkich. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię ze wstydu”, nie jest wcale oznaką słabości. Powiedzenie na głos o tym, co nas boli, ma właściwości terapeutyczne. Kiedy dusisz w sobie troski i niepokój, mogą one przybrać na sile. W ten sposób problem tylko narasta.

Po piąte: spisz czarny scenariusz


To niezawodny sposób dla tych, którzy, podobnie jak ja, chronicznie się zamartwiają. Jeśli czujesz, że twoja głowa za chwilę eksploduje od czarnych myśli, weź wielką płachtę papieru i zapisz je wszystkie po kolei (tak, tak, nawet te, które są tak straszne, że boisz się do nich przyznać). Gotowe? Teraz wyobraź sobie, że twoje katastroficzne prognozy sprawdziły się co do joty. Co się wtedy, w najgorszym wypadku, stanie? Gdy zmierzysz się twarzą w twarz z własnymi obawami, okazuje się, że nawet najbardziej apokaliptyczne scenariusze są całkiem do przeżycia, a sytuacji bez wyjścia (poza drobnymi wyjątkami) po prostu nie ma.

Po szóste: zajmij ręce


Terapia zajęciowa to mój najlepszy sposób na chandrę. Jeśli czujesz się tak odmóżdżona, że nie ma mowy o czytaniu książki, a nawet rozwiązywaniu krzyżówki, po prostu zajmij czymś ręce. Mnie pomaga mycie wanny, obieranie ziemniaków albo... depilowanie nóg. Chandrę świetnie leczy także kolorowanie obrazków, sklejanie modeli czy budowanie z klocków (niezależnie od wieku!). Alternatywą dla robótek ręcznych może być porządny wysiłek fizyczny – trzygodzinny spacer z psem, aerobik, pływanie albo jazda na rowerze. Im bardziej się zmęczysz, tym szybciej wyjdziesz z dołka.

Powodzenia!

Sabina Bauman

 A jakie są wasze sprawdzone sposoby na chandrę?

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (4)
sortowanie: najstarsze/najnowsze

cóż, może i czekolada nie wyciągnie z dołka, ale w moim przypadku pomaga godnie go przeżyć:)

gość

Moim sprawdzonym sposobem jest muzyka,która koi moje nerwy, a drugim takim sposobem jest spotkanie z siostrą czy koleżanką przy kawie.Nie ma to jak babskie wsparcie i pogaduchy.Dzięki temu mój poniedziałkowy dołek kończy się w lepszym nastroju.Polecam.

czytam wszystko o pozytywnym mysleniu, pisze i powtarzam afirmacje,nic nie trwa wiecznie, jutro tez jest dzień,pozdrawiam

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij