wtorek, 26 września 2017

Od kobiety zmartwionej do spełnionej

Kobiety są niezrównane w biczowaniu się, że sobie z czymś nie poradziły, że czegoś nie wiedziały, że podjęły złą decyzję. Zamiast rozpamiętywać wpadki i niepowodzenia – działaj, ucz się, szukaj rozwiązań i podejmuj kolejne próby. Tylko ten, kto jest aktywny, ma szansę na zwycięstwo.

Męczy Cię, chodzi za tobą i wierci w głowie dziurę… uparte zmartwienie. Zabiera ci spokój natrętna myśl o tym, że jest źle, a będzie jeszcze gorzej. Czarne scenariusze w twojej głowie nie dają ci spać po nocach. Więc siedzisz na tyłku i martwisz się o przyszłość. Ba! Nawet zamartwiasz się. Tylko czy zauważyłaś, że ciągły strach, że sobie nie dasz rady w życiu, w niczym ci nie pomaga?

Ludzka zdolność martwienia się, jest absolutnie potrzebna i często ratuje nas z opresji, pomaga wybrać odpowiednie rozwiązanie. Tak nas pierwotnie stworzono, aby przewidywać i wybierać korzystne rozwiązania. Nie narodził się jednak jeszcze taki, który nie popełnił w życiu błędu i nie miałby czego żałować. Nie ma decyzji słusznych w 100% procentach. Nawet rządy i wielkie budżety bywają zatwierdzane niewielką przewagą głosów. Nigdy nie ma pewności, że przyjęło się najlepsze rozwiązanie, ale brak pewności w tej kwestii, nie oznacza, ze należy się uchylać od podejmowania decyzji. W życiu prywatnym, czy zawodowym trudno nam zaakceptować taką sytuacje. Trzeba przyjąć do wiadomości, że zamiast siedzieć i w nieskończoność karmić swoje lęki, lepiej po prostu coś zrobić. Trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw, a potem podjąć decyzję. W zależności od tego, co zrobisz (bądź czego nie zrobisz) dzisiaj – twoje jutro przybierze określony kształt. Każdą z nas trapi jakaś nierozwiązana sprawa. Martwienie się jest oznaką dojrzałości, jeśli łączy się z planowaniem i zapobieganiem.

Martw się mądrze, bo bierność jest do kitu

Znasz te hasła powtarzane przez ludzi pogrążonych w poczuciu bezsilności: na nic nie mam ochoty, życie jest udręką, nie mam po co wstawać z łóżka… Od samego słuchania i myślenia o tym, człowiekowi się odechciewa. No właśnie, a jeśli sama sobie zaczynasz powtarzać, że nic się z tym nie da zrobić, że nie masz szans, że sobie nie poradzisz – to zaczynasz w to wierzyć. A to już najgorsze, co może się wydarzyć. Jeśli ty będziesz przekonana o swojej bezradności, to już nie znajdzie się nikt, kto będzie mógł przekonać cię, że jest wyjście z każdej sytuacji. Kiedy przechodzisz okresy zagubienia, zamiast rozpamiętywać niewesoły stan rzeczy, skupiaj się na szukaniu pomysłów, jak pokonać przeciwności, a potem podejmuj kroki, żeby wyjść z trudnego położenia.

Zadawaj właściwe pytania

Weź sobie do serca słowa Einsteina: „Nie możemy rozwiązywać problemów używając takiego samego schematu myślowego, jakim posługiwaliśmy się w trakcie ich pojawienia się.” W tym miejscu mogę z doświadczenia powiedzieć, że zadawanie właściwych pytań jest kluczem do sukcesu. Pytaj:

  • Jak?
  • Kiedy?
  • Co dokładnie?
  • Czego potrzebuję?
  • Jak opanować parkowanie równoległe?
  • W którym miejscu popełniam błąd?
  • Jak długo mam pracować, żeby porozmawiać o awansie?
  • Jak i gdzie szukać lepszej pracy?
  • Kogo zapytać?
  • Kogo poprosić o pomoc?

Tak, poradzisz sobie

Wyobraź sobie, jakiego efektu oczekujesz i jak będzie wyglądało twoje życie po tym, gdy uporasz się ze zmartwieniem. Zwracaj uwagę na swoje odczucia i emocje, może przejdzie cię dreszcz, poczujesz ścisk żołądka albo rozboli cię głowa. Nowe i nieznane ma prawo napawać cię obawami, dlatego bardzo istotne jest wyobrażenie sobie tego jak będzie wyglądał twój świat, gdy weźmiesz się za jego naprawianie. Z uporem powtarzaj sobie, że: „jest jakieś wyjście i potrafię jej znaleźć”, „chcę łamać normy i naruszać zasady”, „naprawdę potrafię radzić sobie z trudnościami, naprawdę potrafię pokonywać przeszkody”. To jest jedyny sposób, żeby się nie poddać. I przydaje się też wiara w to, że jeśli będziemy aktywne, to naprawdę jutro wszystko może wyglądać inaczej. D. Hammarskjold powiedział kiedyś: „Życie stawia przed Tobą wymagania na miarę sił, które posiadasz. Możliwy jest tylko jeden bohaterski czyn: nie uciec".

Nic nie robienie i samo tylko martwienie się jest bezpieczne (stąd tak duża popularność takiego podejścia do sprawy), jednak na dłuższą metę bywa bardzo męczące. To w działaniu uaktywnia się kreatywność i uwalnia życiodajna adrenalina. W ten sposób do głowy przychodzi mnóstwo pomysłów (koniecznie je spisuj – niejeden scenariusz przeboju kinowego powstał ze starych notatek schowanych w szufladzie np. Avatar). Paradoksalnie poświęcenie 100% uwagi teraz i tutaj daje ci prawo przypuszczać, że efekt twoich poczynań w sposób jednoznaczny zmieni twoją przyszłość. To dużo więcej niż wegetowanie
na kanapie z kubełkiem lodów w odwiecznym poczuciu beznadziei i rozmyślaniu o swojej marnej egzystencji, na którą „nic nie poradzisz”.

Jeśli akurat jest ci tak źle, że masz problem ze skupieniem się nad pustą kartką – ok, maszeruj na siłownię, fitness i zmęcz się tak żebyś nie miała siły już myśleć. Wyrzuć z siebie złe emocje, żale. Wyżyj się dosłownie, a po powrocie do domu wróć do problemu w sposób konstruktywny, jasny i z mocnym przekonaniem, że sobie poradzisz. Kombinowanie na zasadzie a jeśli w przeszłości postąpiłabym inaczej, podobnie jak uzależniająca bezczynność i bezradność prowadzą do stanów depresyjnych. Wróć i przyjmij do wiadomości, że masz tylko tu i teraz. Doceń, że jesteś w tym właśnie punkcie i uczysz się życia, organizując je według własnych zasad i potrzeb.

Czasami trzeba poszukać pomocy

Jeśli masz odwagę skonfrontować się i stanąć twarzą w twarz z przyczyną twoich największych problemów niezależnie od tego czy jest to niskie poczucie własnej wartości, zachowanie męża, lub kłopoty finansowe – wtedy zmienisz martwienie się w działanie. To jednak nie oznacza, że automatycznie wszystkie obawy i problemy znikną. Czasem zdarza się, że nawet gdy stajesz na głowie, próbujesz na milion sposobów, przeczytałaś już stertę mądrych książek, zwyczajnie nie masz siły dalej walczyć z tematem. Wtedy warto skorzystać z pomocy specjalisty – terapia to nie tylko moda, ludzie z tego korzystają, bo to bywa pomocne.

Spotkałam wiele kobiet, które unoszą się ambicją i honorem, mówiąc: „Będę cierpieć, ale sama sobie dam radę”. Nie o to chodzi, by odgrywać sceny z opery mydlanej, bo życie jest krótkie i kruche. Dlatego dając sobie szansę na krok w przód, stając do walki ze słabościami, przerabiając własne najcięższe problemy, stajemy się silniejsze i bardziej opanowane. Mobilizując się, podejmując wysiłek zawsze zyskujesz: nowe spojrzenie na siebie i swoje życie, oraz wiedzę i doświadczenie. To ostatnie nie jest dostępne z poziomu kanapy. Unikając ryzyka za wszelką cenę pozbawiamy się szansy na sukces. Edison powiedział: „Nie poniosłem porażki. Po prostu odkryłem 10.000 błędnych rozwiązań”. I tego się trzymać dziewczyny!

Kamila Kuzior

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (4)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Najważniejsze to mieć dystans do siebie i niepotrzebnie się niezamartwiać. Jesteśmy tylko ludźmi, mamy prawo do błędów. Najważniejsze, byśmy umiały wyciągać z nich wnioski i więcej już ich nie popełniać.

gość

doły to moja specjalność, ale już wpadłam na to, że od samego martwienia się rzeczywiście niewiele się zmienia, i rzeczywiście ważne jest, żeby nie bać się decyzji, jakichkolwiek, strach przed porażką paraliżuje, robienie błędów to nie koniec świata, każdy ma do tego prawo,

gość

Jedyne co widzialam czytajac ten artykul to siebie siedzaca i zamartwiajaca sie co dalej,co dalej....
Od bardzo dlugiego czasu jestem niewolnica wlasnej martwej juz osoby!
Tak wiele osob staralo sie mi pomoc, a ja nie ,wolalam siedziec i zabijac swoje ja zamartwiajac sie o wszystko! Jak mozna byc tak obludnym!!!
Wielokrotnie myslalam o pomocy specjalisty, ale bylam za leniwa i zniechecona nie oczekujac juz od zycia nic wiecej!
Po tak dlugim czasie zaczelam sie godzic i oswajac z przygnebiajaca sytuacja zyciowa!!
Przyrzekam wszystkim ktorzy to przeczytaja:
Zmienie swoje zycie i bede szczesliwa!!!
Dziekuje Kamili za to ze wyslala mi to ,bym w koncu zaczela zyc!!

gość

Nie można ciągle się zamartwiać, bo można zwariować... A zdrowie jednak jest tylko jedno.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij