niedziela, 30 kwietnia 2017

Nie daj sobie wmówić, że twoje potrzeby to niemądre fanaberie!

Namawiam cię na drzemki bez wyrzutów sumienia, na radość płynącą z realizowania własnych wyborów i na śniadania w knajpkach. Masz prawo do realizowania swoich własnych pragnień, przekonań i marzeń.

Z minionym weekendem wiązałam wielkie nadzieje. Cała rodzina wyjechała i mogłam wreszcie skupić się na sobie. Przez całe dwa dni miałam być absolutną królową swojego czasu i przestrzeni. To miał być czas na czytanie, pisanie, spacery, słuchanie muzyki, sprawianie sobie kota, wypróbowywanie nowych zakręconych przepisów, picie kawy na mieście, wyjście do kina czy teatru, spotkanie ze znajomymi. Zapowiadało się kusząco. A jak się skończyło? Tak jak zawsze. Zajrzałam do pokoju córki i pomyślałam, że skoro jej nie ma, to powinnam wreszcie zrobić porządek ze stertą zabawek. Kiedy układałam jej rzeczy, stwierdziłam, że powinnam też wziąć się za resztę mieszkania. Późnym wieczorem byłam umęczona. Zdałam sobie sprawę, że znowu dałam się wkręcić głosowi w mojej głowie ciągle domagającemu się perfekcji, porządku, narzucającemu nakazy i podkręcającemu tempo wszystkiego: zrób więcej, zrób lepiej, zrób szybciej, szybciej, szybciej. Nie, cofnij. Przecież zawsze znajdzie się coś, co powinno jeszcze być zrobione, zawsze można za czymś gonić. To szaleństwo nie ma końca. Czy życie ma polegać wyłącznie na wypełnianiu kolejnych obowiązków? I na dodatek takich, które w większości dotyczą obsługiwania innych? Przecież to nie ma sensu! Takie myślenie to zły nawyk. A ze złymi nawykami należy walczyć. I dlatego we wrześniowy sobotni wieczór porzuciłam sprzątanie i postanowiłam dowiedzieć się więcej o tym, jak sprawiać sobie przyjemności bez tych cholernych wyrzutów sumienia.

Z każdym dniem coraz lepsza... dla siebie

Kobiety są wychowywane w przekonaniu, że samolubstwo jest złe. Dbanie o innych, ustępowanie, dostosowywanie się do cudzych planów i potrzeb to cechy „miłej” kobiety, którą każda z nas być powinna. Ta strategia jest jak trutka, która sączy się przez całe nasze życie: wzmacniamy poczucie własnej wartości przez zajmowanie się innymi. W efekcie często, zupełnie odruchowo i nieświadomie, dajemy z siebie zbyt dużo. Oczywiście, że nie ma nic złego w wrażliwości na potrzeby innych, w dawaniu, dzieleniu się i w współpracy. Jednam z tym wszystkim musi iść w parze także wiedzą, jak działać w życiu samodzielnie, jak osiągać cele i zdobywać świat także dla siebie. Niestety tych ostatnich umiejętności nie wpaja się już ani dziewczynkom, ani kobietom. Swoje plany dostosowujemy głównie do tego, czego oczekuje partner, nie wyrażamy naszych potrzeb, nie wierzymy, że my też zasługujemy w życiu na rzeczy dobre. Źródłem naszej radości ma być zadowalanie innych.

Na odtrutkę znalazłam tzw. zdrowy egoizm. Przekonanie, że ja też zasługuję na to, by moje potrzeby były odpowiednio zaspokajane i mam prawo do uzewnętrzniania moich myśli i uczuć. Większość nas jest bardzo nieporadna w stawianiu wysoko na liście priorytetów tego, co jest dla nas dobre. Takie zachowania to autostrada prosto do dołków, braku radości w życiu i innych tego typu „przyjemności”. Chcesz dla odmiany pojechać w inna stronę? Być bardziej pogodna, energiczna, zadowolona ze swojego życia i pełna wiary we własne siły? Powinnaś znaleźć w swoim rozkładzie zajęć miejsce na obdarowywanie siebie czymś miłym. Zamiast długich wywodów, przygotowałam bardzo proste (i przyjemne) ćwiczenie.

Wymarzona podróż - gdy tylko możesz sobie na to pozwolić!

Dzięki temu ćwiczeniu nauczysz się skupiać na sobie na tym, co jest dla ciebie ważne, a w efekcie poczujesz jak dobrze jest doceniać siebie. Namawiam cię do sprawiania sobie przyjemności. To nie są nagrody za dobre zachowanie czy osiągnięcia, ale za to, że jesteś.

Przygotuj trzy arkusze papieru i wpisz na nich kolejno nazwy: Małe przyjemności, Średnie przyjemności i Wielkie przyjemności. Zatrzymaj się na chwilę i wyobraź sobie, że zasługujesz na przyjemności każdego wszelkiego rodzaju. Zacznij od małych i stopniowo przechodź do większych. Możesz zachować te listy i dodawać do nich nowe pozycje.

  • Małe przyjemności to na przykład: czytanie, spotkania z przyjaciółmi (twoimi, a nie partnera dodam dla ścisłości), pyszne śniadanie w knajpce, krótka drzemka, długa aromatyczna kąpiel, dzień wolny od wszelkich zobowiązań.
  • Do średnich przyjemności należą m.in.: wyjątkowy weekend spędzony wyłącznie z partnerem, wyjście na koncert, lub do stylowej restauracji, masaż, sesja z trenerem, który opracuje dla ciebie specjalny zestaw ćwiczeń, kupno czegoś, o czym od dawna marzyłaś, zapisanie się na ciekawe warsztaty.
  • Wielką radość może ci sprawić: zakup wymarzonego domu, wyjazd w daleka podróż, wakacje, miesięczny urlop.

Podaruj sobie małą przyjemność raz na tydzień, średnią raz na dwa tygodnie, a wielką – gdy tylko możesz sobie na to pozwolić!

Przyjemność niech będzie z wami!

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (1)
sortowanie: najstarsze/najnowsze

Haha, Pani Joanno, małe przyjemności są obowiązkowe codziennie! Może nie śniadanie w knajpce, ale wymiennie, czemu nie? Poczytać można w autobusie, kąpiel co wieczór z ulubionym zapachem, ciastko na deser.... Nie bójmy się przyjemności!

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij