poniedziałek, 25 września 2017

Kobieta, która zasmakowała wolności

Pułapka myślowa wielu kobiet nazywa się: sama sobie nie dam rady. Wciąż niedowierzamy, że bez wsparcia możemy dobrze funkcjonować w życiu. Najwyższy czas przestać się bać samodzielności, samotności i dorosłości. Tylko w ten sposób możemy stać się wyzwolonymi, pełnymi pasji i wiary we własne zwycięstwo wojowniczkami i zacząć w pełni korzystać z życia. Dziewczyny, pora rozpocząć inicjację i wyruszyć własną ścieżką na ekscytujący podbój dżungli życia.

Masz dość rodzinnego miasta, ale krewni uważają, że wyjazd to głupi pomysł, strata pieniędzy i niepotrzebny wysiłek. Chciałabyś zmienić pracę, ale mąż traktuje to jako fanaberię i nie zgadza się z twoimi pomysłami. Myślisz o podróżach, zdobywaniu nowej wiedzy albo założeniu własnej firmy, ale pieniądze, które zarabiasz, są odkładane na większy telewizor i samochód, a nie na realizowanie twoich marzeń.

Proces stawania się samodzielną, niezależną i samowystarczalną jest niestety wciąż zarezerwowany dla wąskiej grupy kobiet. Istnieje silne społeczne przekonanie, ktoremu ulega wiele z nas, że życiową misją kobiety jest wieszanie się na jakimś zarabiającym misiu, który otoczy ją dozgonną opieką. Najpierw mama i tata, a potem chłopak, partner, mąż są traktowani jako polisa ubezpieczeniowa na życie. Tylko, że to droga polisa. W zamian trzeba zrezygnować ze swoich własnych celów i pragnień, wykonywać czarną robotę za innych i traktować to jako najwyższe szczęście, być uległą i zawsze grać drugie skrzypce. Strach, że same nie dadzą sobie rady, tkwi nawet w tych kobietach, które już utrzymują swoje rodziny! Zbyt wiele z nas nie wierzy, że mogłoby świetnie poradzić sobie w życiu bez niczyjego wsparcia: emocjonalnego czy finansowego i wciąż zbyt wiele na tym tracimy.

Dlaczego warto być kobietą niezależną? Samodzielność to wolność, energia i chęć działania. Wyzwala pokłady mocy, o których posiadaniu większość z nas się wcześniej nie podejrzewała. Pozwala kobiecie korzystać w pełni ze swojego życia i realizować marzenia. Wybawia od depresyjnego poczucia, ze nie mamy wpływu na nasz los. Daje możliwość budowania zdrowych stosunków z partnerami, pracodawcami, rodziną i dziećmi. Kobieta, która zasmakuje wolności, zamienia się w kochającą życie, pełną pasji i radości życia wojowniczkę.

Ty też możesz decydować o swoim losie!

Od wieków społeczeństwa wprowadzały chłopców w dorosłość. Indiańscy chłopcy byli wysyłani samotnie do dżungli, aby mogli przeżyć doświadczenie graniczące ze śmiercią i nabrać charakteru. Giermkowie byli pasowani na rycerzy: dostawali miecz, konia i mogli brać udział w turniejach rycerskich i prawdziwych walkach. Takie przygody zaszczepiały w przyszłych mężczyznach wolę walki o siebie i wiarę w to, że mogą przetrwać pomimo trudności. Zabiegi inicjacyjne kobiet wiązały się jedynie z gotowością do rodzenia dzieci. Za krok w dorosłość uznawano więc pierwszą menstruację. Kobieta trafiała tak spod kurateli rodziców pod kuratelę jakiegoś mężczyzny i właściwie nigdy nie doświadczała prawdziwej niezależności.

Czy dużo się zmieniło w tym względzie od tamtych czasów? Wiele kobiet wciąż żyje pod kuratelą drugiego człowieka i nie wierzy, że mogłaby sama decydować o swoim losie. Żyją w przekonaniu, iż nie byłyby w stanie poradzić sobie same. Paradoksalnie, świetnie radzą sobie w pracy, w wychowywaniu dzieci i opiekowaniu się domem i meżczyznami. Zewnętrznie są całkowicie samowystarczalne, wewnętrznie czują się uzależnione od czyjejś pomocy czy obecności.

Nie poddawaj się i działaj zgodnie ze swoimi potrzebami!

Na szczęście w życiu każdej kobiety pojawia się taki moment, który należy potraktować jako świetną okazję do odkrycia walecznej wojowniczki drzemiącą w każdej z nas:

  • Kiedy trzeba samotnie stawić czoła rzeczywistości, przestać być w końcu dziewczynkami mamusi czy tatusia i od teraz zacząć radzić sobie samodzielnie.
  • Po rozstaniu z partnerem, gdy ustalony rytm dnia ulega załamaniu.
  • W chwili podjęcia pracy w obcym miejscu, gdzie nie możemy już liczyć na wsparcie znajomych.

Chociaż takie sytuacje mogą początkowo budzić strach i niepewność, są w rzeczywistości wielką życiową szansą na zdobycie niezależności. Ważne jest żeby chwytać takie okazje, a nie wycofywać się z lękiem pod skrzydła zaborczej mamy, czy partnera, którego największą zaletą jest to, że... jest. Najwyższy czas przestać się bać samodzielności, samotności i dorosłości:

  • Nauczyć się zadawać sobie w pierwszej kolejności pytanie „Czego sama chcę”
  • Zastanawiaj się, jakie są moje potrzeby i co powstrzymuje mnie przed wyborem własnej drogi.
  • Podejmuj wyzwania, zamiast wypierać się swoich pragnień.
  • Wyjdź naprzeciw swojemu losowi, a nie dostosowuj się do planów innych ludzi.
  • Zapuść się w dżunglę pełną dzikich węży i jadowitych pająków niczym indiańscy chłopcy. Żeby przeżyć, musisz uwierzyć w siebie i swoje możliwości.
  • Musisz dojść do przekonania, że tak samo z mężem, jak i bez męża zasługujesz na szacunek i poważne traktowanie.
  • Musisz stanowczo domagać się uznania swoich zasług. Tylko ten, kto wierzy w siebie, ma szanse przekonać do siebie innych.

Mamy dla ciebie podpowiedzi, jak wyruszyć w tą ekscytująca podróż samodzielną ścieżką przez własne życie.

1. Nie słuchaj dobrych rad

Zdecydowałaś się zakończyć związek, który nie dawał Ci satysfakcji? Zerwałaś kontrakt z pracodawcą, który nie szanował Twojego czasu? Porzuciłaś studia na rzecz kursu fryzjerskiego? Zastanawiasz się, czy decyzja, którą podjęłaś tak odważnie, nie okaże się niewypałem. Twoją niepewność wzmaga fakt, iż wokół Ciebie tysiąc „wujków dobra rada” krytykuje tak śmiałe postępowanie i straszy, że sobie nie poradzisz.

Większość tzw. dobrych rad, które przychodzi nam wysłuchiwać na początku samodzielnej drogi (bez względu na to, czy tego chcemy, czy nie) jest demotywująca i ma nas odwieźć od naszego celu. Dlatego warto pamiętać, że kiedy ktoś krytykuje nasze decyzje, to nie oznacza, że są one złe czy skazane na porażkę. Często ludzie zachowują się w taki sposób, bo sami boją się ryzyka, podejmowania samodzielnych kroków czy radykalnych zmian. W związku z tym próbują odwieść od nich innych. Czyjś sukces i niezależność może przecież uświadomić im, że nie są wcale rozważni czy ostrożni, ale że są zwyklymi tchórzami.

2. Słuchaj siebie

Warto dobrze wsłuchać się w siebie i umieć odpowiedź na pytanie, czego tak naprawdę chcemy i pragniemy. Czy marzenia, które realizujemy należą do nas? Może, aby nie urazić mamy, przyjęłyśmy jej wizję nas samych jako swoją? Może praca, którą chcesz podjąć nie jest wcale tym, czego szukasz, ale tym, co inni uważają za wartościowe stanowisko? Zapytaj więc samej siebie, w jakiej roli naprawdę siebie widzisz. Możesz przecież dojść do wniosku, że to koleżanka chciała być mamą na pełen etat i gosposią w domku z czerwonej cegły, podczas gdy Ty zawsze chciałaś być szefową jak Margaret Thatcher!

3. Eksperymentuj i stawiaj na innowacje

Skończyłaś prawo, a jednak czujesz, że to nie to? Uświadamiasz sobie, że to mama zawsze chciała Cię widzieć w roli prawnika. Ty natomiast marzyłaś o świecie mody. Najwyższy czas założyć własnego bloga o modzie, zacząć nawiązywać kontakty z ludźmi, którzy podzielają twoją pasję, zapisać się na kurs projektowania biżuterii, albo zacząć pracować w butiku z dizajnerską odzieżą, żeby nawiązać kontakty ze światkiem mody. Jeśli jeszcze się wahasz i odkładasz tę decyzję na za czetry lata, zapytaj siebie, czy naprawdę warto marnować czas na coś, co Cię nudzi i w rezultacie zabija głód życia?

To prawda, że praca w renomowanej kancelarii i intratna posadka mogą wydawać się szczytem finansowych marzeń, samorealizacji i stabilizacji. Nie oznacza to jednak, że ty się w tym odnajdziesz. Życie zgodne z utartymi schematami, zadowala naprawdę niewielką grupę osób. Lepiej iść przez życie własnymi ścieżkami, choćby na pierwszy rzut oka nie były gwarancją statusu, pieniędzy i sławy. Jeśli jednak mogą okazać się tym, co sprawia Ci radość, to prędzej czy później ten wybór przyniesie zyski. To, że większość ludzi wybiera jakąś rzecz nie oznacza, że i dla nas okaże się ona korzystną. Warto obierać własne, mało uczęszczane ścieżki i cieszyć się ich odkrywaniem.

4. Nie trać celu z oczu

Absolutnie nigdy, ale to nigdy nie rezygnuj ze swoich marzeń. Nie wypieraj się tego, co lubisz, na czym ci zależy i w czym jesteś lub możesz być po prostu dobra. Poświęcanie swoich wizji i pragnień w imię rodziny, meżczyzn czy innych ludzi, nie ma najmniejszego sensu. Nikt nigdy nie podziękuje Ci za taką ofiarność. Kiedy przyzwyczaisz do niej bliskich, stanie się dla nich czymś tak powszechnym i wymaganym jak rozliczenie podatkowe.

Skupiaj się na swoich celach i nawet jeśli nie możesz obecnie w pełni poświęcić się swoim pasjom, nie zapominaj o nich. W miejscu dostępnym tylko dla ciebie, snuj plany, zbieraj przydatne informacje, przygotowuj strategie, a także... odkładaj fundusze.

5. Nie chodź na łatwiznę

Nagle okazuje się, że decyzja o pierwszym kroku w samodzielność finansową, emocjonalną czy mentalną była strzałem w dziesiątkę! Nabierasz wiatru w żagle. Okazuje się, że niezależnie podjęte decyzje, wniosły w Twoje życie dużo szczęścia i napędzają cię wewnętrznie. W momencie, gdy kobieta dokonuje pierwszego kroku w niezależność, wokół niej pojawia się niezwykła aura. Roztacza wokół siebie energię i nadzieję dla innych. Jest pełna życia, pewne siebie, a jej magnetyzująca postawa przyciąga tych, którzy pragną ogrzać przy niej swoje zamrożone marzenia.

Dlatego w chwili kiedy będziemy tryskały energią i wiarą we własne siły, na pewno spotkamy po drodze ludzi, którzy będą starali się dołączyć do nas lub podpiąć pod nasz sukces. Trzeba bardzo uważać, aby nie wpaść w pułapkę kolejnej zależności. Często tak zwana „pomoc”, to jedynie pozory. Nie warto więc chodzić na łatwiznę i jej przyjmować. Może się okazać, że nagle „pomocnik” będzie chciał „ulepszyć” naszą wizję lub zmienić sposób osiągania celu, który sobie obrałaś. Zawsze pamietaj, że wiesz najlepiej, co jest dla Ciebie najlepsze i jaką drogą chcesz do tego dojść. Bądź wierna sobie i swojej wizji.

Bagheera

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (8)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

bardzo, bardzo ciekawy tekst, dał mi duzo do myslenia

gość

miałam kiedys okazję wyrwać się spod ciągu: rodzice, chłopak, mąż. I przestraszyłam się, nie uwierzyłam, że sama dam rade z czynszem, z innymi kosztami, żałuję, ze się nie odważyłam, mam ponad 40 lat i nigdy nie mieszkałam sama, bez rodziców, bez chłopaka, bez męża, akademik się nie liczy, zresztą tam tez nie byłam sama, tak sobie myślę, że to smutne, coś ważnego mnie omineło,

gość

Też nigdy nie mieszkałam sama, ale nie mam zamiaru zostawiać męża i domu tylko po to, aby się sprawdzić (mam 27 lat).

gość

Ja mieszkam sama od kilku lat i lubię to , choć zaczyna się robić nudno :). Oczywiście tak jest trudniej finansowo, i ja tego doświadczam - ale myślę, że takie doświadczenie powinno być każdego młodego człowieka u progu dorosłości, przed wejściem w trwały związek (sama nie jestem już taka młoda, gwoli wyjaśnienia). Uczy odpowiedzialności za siebie ( nie ma na kogo zrzucić winy za niewyrzucone śmieci, nie ma z kim się licytować, kto dziś gotuje obiad, albo myje wannę itd ), a przy tym pozwala zrewidować wzorce wyniesione z rodzinnego domu, przed założeniem własnego, no i wypracować własny sposób na życie :)

gość

matko, kto pozwala na publikowanie takich bzdetów???

gość

„u boku katalońskiego malarza”

zachwycały ją kolory
a sypialnię od pracowni
dzieliło jedno piętro

gospodarz – jak wielu artystów –
chciał mieszkać z kobietą
więc się do niego wprowadziła

podczas wspólnego obiadu
dotykał dyskretnie pod stołem
nogi jej bliskiej przyjaciółki – przez pomyłkę raczej

pewnej nocy zadzwonił telefon
ktoś przekazał informację że jego była żona
próbowała się zabić

nie miał wyjścia
musiał udzielić schronienia obu kobietom
w tym swojej byłej przynajmniej na parę miesięcy

i fakt poznania sonaty fortepianowej Skriabina
wyłącznie dzięki melomaństwu nowej miłości
stracił tu zdecydowanie na znaczeniu

szczególnie że panie zaczęły razem fotografować:
smutne dzieci
i śmieszne psy

i obie
go kochały
choć nie były w nim zakochane

im później tym szukały coraz dalej
wiedząc tylko
czego nie chcą

gość

„Ona – na chwilę przed apatią”

Syzyfka w szoku
kobieta w poczuciu absurdu
bo jej kamień nagle
pozostał na szczycie

znaczy że głaz nadający sens jej istnieniu
wbrew zapewnieniom bogów
i przekonaniu samej toczącej
raptem nie zsunął się w dół

temu sukcesowi chciała zaprzeczyć
bo nie była na niego przygotowana –
w ciągu godziny przestała znać odpowiedź
na pytanie: CO DALEJ?...

może wakacje na Kanarach
a być może w czarnej dziurze
zwyczajowych niepewności –
gdzie wprawdzie trochę straszno ale przytulnie?

na dziś
utrata nadziei –
... że niby nielogiczna i bezzasadna?
to przecież zupełnie nieistotne

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij