środa, 13 grudnia 2017

Jak przeżyć listopad, czyli antidotum na najpopularniejsze jesienne smutki

Cieszyć się życiem w czerwcu, kiedy można pić kawę na trawie i grzać bose stopy w ciepłym piasku, to żadna sztuka. Ale odnaleźć w sobie radość i wiarę w to, że jutro będzie lepiej (bo przecież będzie) w czasie długich listopadowych wieczorów, to dopiero wyczyn! Zachęcam was gorąco, aby zamiast odpływać na fali jesiennych smutków, spojrzeć na sprawy z innej strony, z tej jaśniejszej.

W listopadzie wszystko wydaje się być bardziej ponure, skomplikowane, trudne i przygnębiające. Brak pieniędzy, perspektyw, niedostatek miłości czy strach przed porażką właśnie teraz najbardziej boli i dokucza. Brak możliwości wyjazdu na narty do Włoch to nic miłego, ale to nie tragedia. Wiesz, co jest prawdziwą porażką? Utrata serca i duszy. I tylko tego się bójmy! Dlatego przygotowałam dla was antidotum na najpopularniejsze jesienne dołki. Odczulanie listopadowych depresji czas zacząć!

1. „Problemy są złe”

Uważamy, że problemy są do dupy i zamartwiamy się, że nasze życie to ich niekończąca się parada. Spójrzcie na to z innej strony. Ludzie bez poważnych problemów zaczynają wariować i wymyślają bzdurne rzeczy do przejmowania się nimi, takie jak minimum roczne planowanie ślubów własnych i cudzych, czy zdobycie kosmicznie drogiej torebki z jakiejś niby limitowanej serii. Prawdziwe problemy są cudowne, niosą wiedzę o życiu, o tobie, własne ziarna rozwiązań. Wypalenie zawodowe? Daje szansę na zmiany i może skierować ku wymarzonej karierze. Kiepski związek? Uczy, co naprawdę oznacza miłość i że zasługujesz w życiu na więcej. Skomplikowane formularze podatkowe? To zachęta żeby przestać być cholerną perfekcjonistką, która musi sobie doskonale sama ze wszystkim poradzić i podpowiedź, żebyś wreszcie zatrudnić księgową, czyli kogoś, kto cię wyręczy i odciąży. To problemy budzą w nas wojowniczkę, która była do tej pory gdzieś w nas głęboko ukryta. Wiele kobiet dopiero w stanie totalnej rozpaczy i zwątpienia przypomina sobie o drzemiących w nich pierwotnych siłach. Kiedy mają „już wszystkiego dość” mogą być na najlepsze drodze do odkrycia na nowo utajonych talentów, uczuć i potrzeb. Kobiety, które mają problemy przestają robić dobra minę do złej gry, tylko walczą o siebie i buntują się. I o to chodzi.

2. „Bycie szczęśliwą jest takie odległe”

Rozwiązywanie zagmatwanego problem może pomóc nam być szczęśliwymi, ale nie musimy być szczęśliwi, żeby czuć się dobrze. Jeśli brzmi to wariacko, spróbujcie skoncentrować się na czymś, co sprawia, że czujecie się nieszczęśliwe i powiedzcie sobie, że musicie być szczęśliwe. Stresujące nieprawdaż? Następnie powiedzcie sobie, że to, że jesteście smutne, jest ok. Takie pozwolenie sobie na odczuwanie tego, co się czuje, i na to że nie zawsze jesteśmy szczęśliwi, to podstawa dobrego samopoczucia.

3: „Zaliczam same porażki”

Poczynając od nauki jazdy na rowerze po zdobywanie nowych umiejętności w pracy – każdy sukces składa się z nierozłącznych elementów: wysiłek, wpadka, nauka, kolejna próba. Osoby, które martwią się popełnianymi błędami, zamykają się. Lecz ci, którzy podchodzą ze spokojem do porażek, szybciej uczą się, jak działać sprawnie i sprawniej idą do przodu. Podstawą sukcesu jest porażka. Błędy to nie powód do tego, żeby się wstydzić i rezygnować. To oznaka tego, że próbujesz.

4. „Nikt mnie nie będzie lubił”

Może myślicie sobie, że jeśli poniesiecie porażkę, to ludzie będą o was źle myśleć. Ten budzący grozę sposób myślenia jest przyczyną depresji, samobójstw, zabójstw. Szkoda życia, żeby dręczyć się fantazjami na temat fantazji innych ludzi na nasz temat. Absurd! Teraz wyobraźcie sobie, co byście zrobili, gdyby absolutnie nie liczyło się to, co ludzie o was myślą. Trzymajcie się tego. I nigdy nie oglądajcie się za siebie.

5. „Nie wiem, jaką mam podjąć decyzję”

Jeżeli musisz dokonać jakiegoś wyboru i nie możesz się zdecydować, to oddaj sprawę w ręce swojej intuicji. Nasze zdolności racjonalnego myślenia są o wiele nowsze i bardziej podatne na usterki niż głębszy, „zwierzęcy” mózg. Często złożone problemy najlepiej rozwiązuje się myśląc jak zwierzę. Jeżeli macie dokonać wyboru, niezależnie od tego, czy chodzi o to, jaki film obejrzeć, czy jaki dom kupić, to zamiast liczenia „za” i „przeciw” obserwujcie fizyczne reakcje swojego ciała przy każdej opcji. Zwracajcie uwagę, kiedy ciało się spina, a kiedy rozluźnia. Niech intuicja będzie z nami wszystkimi!

6. „Jeżeli miałabym willę z basen, to byłabym szczęśliwa”

Albo przystojnego męża, słodkiego psa, 5 kilogramów mniej lub dwa razy większe cycki – niepotrzebne skreślić. Cóż, willa z basenem na pewno jeszcze nikomu nie zaszkodziła, ale odkładanie radości z życia na później, kiedy spełni się nasze jakieś szczególne życzenie, to kiepska strategia. Pomyślcie o tym, że ludzie, którzy już mają to, czego wy sobie teraz życzycie, nierzadko siedzą pozamykani w klinikach, lecząc uzależnienia, w więzieniu lub rozwodzą się. Dzieje się tak, ponieważ każda fortuna ma swoje skutki uboczne, podobnie jak leki reklamowane w telewizji. Co zaskakujące, kiedy przestaniemy polegać na namacalnych nagrodach, to często same zaczynają się materializować. Z radością z życia jest jak z orgazmem, im mocniej napieramy, żeby go mieć, tym bardziej nam się wymyka. Aby przyciągnąć coś, na czym wam zależy, stańcie się tak radośni, jakbyście już to zdobyli. Celem jest radość, a nie dana rzecz.

7. „Boję się straty”

No to nie jesteś sama. Ludzie ciągle boją się, że coś stracą. Często jesteśmy gotowi opuścić samych siebie, aby nie zachwiać stabilności: uśmiechamy się, kiedy jesteśmy smutni, udajemy, że lubimy ludzi, który nie cierpimy. Straty nie są kataklizmem, to tylko forma zmiany, czyli część naturalnego cyklu. Prawdziwa tragedia? To utrata serca i duszy. Jeśli opuścisz siebie, aby kogoś zachować lub coś zatrzymać, to dopiero będziesz w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Dokonuj własnych wyborów, nie patrząc na słupki domniemanych zysków i strat. Nie kieruj się strachem przed stratą. Jeśli nie poddajesz się, tylko działasz i robisz, co w twojej mocy, żeby iść swoją drogą, to pomimo strat, twoje serce i dusza powrócą do siebie i może się to wydarzyć nawet w zimną, długą, ciemną listopadową noc. Czego wam i sobie serdecznie życzę.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (10)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Takich słów potrzebowałam. Dziękuję Pani Joanno :)

gość

Fantastyczny artykuł....zawiera całą prawdę o zyciu.

gość

Ja tu sobie rozmyślam jak zachować zimną krew kiedy chłody wdzierają się w przestrzenie, a tu proszę - jest odpowiedź, jak światełko w tunelu. Dzięki!

gość

Bardzo dobre...będę o tym pamiętała

gość

Myślę, że to dobry sposób dla każdego z nas

gość

porady nie tylko na listopadowe smutki ;)

gość

Pozytywne nastawienie przede wszystkim.

gość

nie lubię liściopada ;)

gość

liściopad to ciężki miesiąc...

gość

Jak to mówią... byle do świąt ;)

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij