wtorek, 26 września 2017

Jak przestać się przejmować byciem egocentryczną wydrą

Ktoś nazwał cię zimną suką? Gratulacje! To zazwyczaj oznacza, że stanęłaś po swojej własnej stronie, zamiast zrobić to, czego ten ktoś chciał od ciebie dla siebie. Dobrze jest być sympatyczną, ale nie zawsze ma sens być miłą. Trzeba umieć stanowczo bronić własnych interesów, bo inaczej zabraknie nam kasy na tony antydepresantów.

Kobiety są przyuczane do rozładowywania konfliktów, a nie do ich wywoływania. Wydaje nam się, że im bardziej się dostosujemy do oczekiwań innych, tym mamy większe szanse na powodzenie, dobre relacje w pracy czy udany związek. Myślimy, że jak będziemy miłe, to zaskarbimy sobie sympatię otoczenia. A potem przecieramy oczy ze zdumienia, kiedy jakaś samolubna „zołza” dostaje to, czego chce, ludzie nie przestają jej lubić, jej osobisty mąż ją rozpieszcza, a tylko my znowu zostałyśmy z niczym.

Zażądanie lub poproszenie o coś dla siebie wydaje nam się być oznaką rozwydrzenia i fanaberią. Poświęcamy się dla męża, krewnych, szefa i kolegów z pracy, znikąd nie otrzymując nawet słowa podziękowania. Rezygnując z siebie, po to, żeby przypodobać się innym, zawieramy pakt z diabłem. Warto wiedzieć, jak z tym skończyć i zacząć sięgać w życiu po to, co jest ważne także dla nas.

Wredna baba to ktoś, kto właśnie zrobił coś dobrego dla siebie

Często nie pozwalamy sobie na zwykłą szczerość, bo obawiamy się, że bycie odrobinę mniej miłą, grozi nam utratą kobiecości. „Coś ci się nie podoba? Chcesz czegoś dla siebie? To znaczy, że coś z tobą jest nie tak, ty niedobra kobieto!” – oto znajomy przekaz, za pomocą którego w męskim świecie przez setki lat kobiety były trzymane na uwięzi. Zołza, wredna baba, histeryczka, egocentryczka to epitety przygotowane dla kobiet, które podążają za swoimi potrzebami, zamiast nadskakiwać innym. Nawet jeśli staniemy się już mistrzyniami asertywności, i tak będziemy o lata świetlne oddalone od bycia wulgarną. Jeżeli więc ktoś nazywa cię w ten sposób, to zazwyczaj nie oznacza, że z tobą jest coś nie tak, a jedynie, że nie zrobiłaś tego, czego ten ktoś chciał od ciebie dla siebie. A to oznacza, że stanęłaś po swojej stronie – więc brawo dla ciebie!

Tak to prawda ludziom nie będzie się podobać, że zaczynamy mówić „nie”. Jeśli do tej pory miałyśmy skłonność do bycia uległą wycieraczką, zmiana w naszym zachowaniu może spotkać się z krytyką. Przypomnij sobie jednak, ile nerwów i nieprzespanych nocy kosztowało cię zadowalanie innych, kosztem tego, co dla ciebie jest ważne. Pora skończyć z dreptaniem po równi pochyłej, która prowadzi od jednej depresji do kolejnej. Mów głośne „nie” i zacznij cieszyć się życiem.

Nie uśmiechaj się, kiedy jest ci źle

Za każdym razem, gdy wahasz się albo rezygnujesz z poproszenia o coś, co jest dla ciebie istotne, dajesz się wkręcać. Właśnie tak. Wydaje ci się, że ukrywanie pod uśmiechem swoich prawdziwych emocji, to świetna strategia, która zapewni ci udane współżycie z innymi ludźmi? Czyżby? Jeżeli masz obok siebie osoby, którym naprawdę na tobie zależy takie jak: partner, rodzice, przyjaciele, rodzina, nawet szef, to czy nie woleliby mieć szansy poznać, co naprawdę czujesz? Przecież mogą nawet nie wiedzieć, jak bardzo cię wkurzają i że przez nich czujesz się źle. Po co nakręcać spiralę wzajemnych niechęci: najpierw zgadasz się na coś, a potem „pod pokrywką” kipisz ze złości.

Bycie asertywną może wydawać się trudniejszym i bardziej konfrontacyjnym wyborem, jeśli patrzymy na to, jak na krótkoterminową inwestycję w nasze relacje. Jednak w dłuższej perspektywie to zawsze się opłaca. Kobiety, które się nie sprzeciwiają, wysyłają następujące ukryte komunikaty: ”Nie jestem warta, żeby mnie lubiano dla mnie samej” oraz „Jeżeli nie będę uległa, nikt nie będzie chciał się ze mną zadawać”. Czy tak ma brzmieć motto twojego życia?

Żeby być po swojej stronie, nie musisz być niemiła

Kobiety tak są zastraszone, żeby nie myśleć o swoich potrzebach, że przyznanie sobie prawa do sprzeciwu kojarzy im się z byciem odpychającą i ordynarną. Nic bardziej mylnego. Nie musisz stosować chamskich zachowań, a nawet nie powinnaś tego robić. Nie jesteś odpowiedzialna za to, żeby wszyscy wokół ciebie mieli uśmiech na twarzy, ale nawet kiedy twardo stoisz po swojej stronie, twoje komunikaty mogą mieć możliwie przyjazny ton.

Sposobem na pogodzenie troski o własne cele z pozytywnym nastawieniem do innych jest technika „kontrastu”. Umożliwia połączenie jasnego komunikatu, czego oczekujemy i na czym nam zależy, z okazaniem szacunku swojemu rozmówcy. W praktyce to może brzmieć mniej więcej w taki sposób: ”Nie chciałabym, żeby pan pomyślał, że nie jestem wdzięczna za to, co zostało zrobione, bo doceniam to. Ale ustaliliśmy, że w ramach ceny należy mi się także dodatkowa usługa, której do tej pory nie otrzymałam. Ustalmy, kiedy będzie mógł pan wywiązać się z tego, co zostało między nami umówione.” Inną formą „kontrastu” może być wypowiedź, w której zawierasz jednocześnie swoją ostrą opinię jak i sygnał, że jesteś gotowa do pojednawczego zakończenia tej spawy, co może wyglądać tak: ”Jak widzisz, mam swoje przekonania na ten temat, ale chciałabym także usłyszeć, co ty sądzisz o tej sytuacji. Wtedy moglibyśmy wybrać najlepsze rozwiązanie, połączyć nasze siły i ruszyć sprawę do przodu”. Stosując tę metodę, mówisz jasno, o co ci chodzi, jednocześnie pokazując, że zależy ci na drugiej osobie.

Pomyśl dwa razy, zanim powiesz „tak”

Jeśli pomysł twardego stania po swojej własnej stronie lekko cię przeraża, spróbuj wprowadzać ją małymi krokami. Możesz zacząć od tego, że przestaniesz mówić „przepraszam” kiedy ktoś inny wpadnie na ciebie lub cię popchnie. Albo od tego, że zaczniesz prosić o wytłumaczenie jeszcze raz, zamiast udawać, że wszystko rozumiesz. „Nie jestem pewna, co to znaczy” jest świetnym narzędziem do budowania swojej asertywności. Asertywne osoby nie boją się przyznać do tego, że czegoś nie rozumieją lub nie wiedzą. Tylko nie myl tego z deprecjonowaniem swojej osoby i pomniejszaniem swoich umiejętności. Przyznanie się do tego, że czegoś się nie wie, jest wbrew pozorom oznaką pewności siebie – wiesz, że jesteś bystra i nie przejmujesz się, ze inna osoba może wątpić w twoja inteligencję. Także zadawanie pytań, kiedy brak ci informacji także wspiera twoja pewność siebie – ty otrzymujesz te informacje, na których ci zależy, a inni będą traktować cię poważniej, kiedy zobaczą, że wkładasz wysiłek w to, żeby wiedzieć więcej i dokładniej.

Czasami możesz nie czuć się na siłach walczyć o swoje z całym światem. Zamiast zgadzać się dla świętego spokoju na coś, na co nie masz ochoty, albo w stosunku do czego masz wątpliwości, to odpowiadaj: ”Pomyślę o tym i dam ci znać”. To wspaniała rada z wielu powodów. Pokazujesz, że z tobą trzeba się liczyć, bo nie jesteś gotowa na wszystko dla każdego. Takie osoby bardziej się szanuje. Także dużo łatwiej jest powiedzieć „nie”, jeśli do tej pory nie powiedziałaś „tak”. I zyskujesz czas do namysłu. Jesteśmy ludźmi, żyjemy wśród ludzi i często naturalnym odruchem jest, że mówimy „tak” zanim zdążymy pomyśleć, tylko po to by zaskarbić sobie sympatię. Jednak czas, który zostawiasz sobie do rozpatrzenia sprawy, pozwoli ci zdecydować na spokojnie, czy jesteś na „tak”, czy może jednak bardziej na „nie”.

Każda z nas ma swoje własne strachy i ograniczenia i metoda małych kroków dla każdej z nas może oznaczać coś innego. Nie rezygnuj z sięgania po to, na czym tobie zależy i co jest dla ciebie ważne, bez względu na to, czy jest to drobna rzecz, czy naprawdę duża sprawa. Jeśli takie kobiety nazywane są egocentrycznymi wydrami, cóż... bądź jedną z nich.

Joanna Keszka

-- ZAINSPIROWANA KSIĄŻKAMI „GRZECZNE DZIEWCZYNKI IDĄ DO NIEBA” UTE EHRHARDT, "NICE GIRLS JUST DON'T GET IT: 99 WAYS TO WIN THE RESPECT YOU DESERVE, THE SUCCESS YOU'VE EARNED, AND THE LIFE YOU WANT" LOIS FRANKEL, ORAZ "HOW TO BE ASSERTIVE" SUE HADFIELD

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (11)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Dzięki za ten artykuł. Chcę być egocentryczną wydrą :)

Bycie asertywną jest cholernie trudne, ale nie niemożliwe. Ja cały czas się uczę i wychodzi mi to trochę jakby opornie. No cóż, staram się dalej.

gość

ja tez che być bardziej wydrowata niż wycieraczkowata:) tego sobie i wszystkim innym fajnym babkom życzę!

a ja się ciągle przejmuję i rzeczywiście często marnie na tym wychodzę, nie dość, że nie załatwię sprawy po swojemu i potem kolejny ras "pluję sobie w brodę", to potem ludzie traktują mnie jak dziwaczkę:"bo tak się wszystkim przejmuję", przychodzą do mnie i czegoś chcą to się przejmuję, jak odmówię - jest źle, jak się zgodzę, też nie dobrze, bo wychodzę na "miękaskę" i "cieniaskę", ja to miewam naprawdę poważne problemy z asertywnością...

gość

Tekst i tematyka godna pochwały, nie mniej sformułowanie, że z miana zimnej suki należy się cieszyć, jest chyba delikatnie przestrzelone. Chyba od jutra zacznę się cieszyć z "komplementów" kalibru : "ty czerstwy ch...ju".
Po prostu aby być asertywnym nie trzeba przybierać pozy zimnej suki ;)

"Po prostu aby być asertywnym nie trzeba przybierać pozy zimnej suki ;)" - w związku z tym, że mam naprawdę duży problem z asertywnością i masa ludzi ciągle wchodzi mi na głowę i ten tekst czytam z uwaga kolejny raz, mogę powiedzieć, że nie odniosłam wrażenia, żeby w tym tekście było cokolwiek o byciu ordynarną, czy wulgarną, to jest tekst o tym, żeby dbać o siebie, ale w przypadku kobiet to wystarczy, żeby nazwać kogoś "wredną, histeryczną i zimną", i chodzi o to, żeby takimi epitetami, które mają nas wpędzać w ciągłe poczucie winy, się nie przejmować, a ja nigdy nie słyszałam, żeby ktoś faceta nazywał: "ty czerstwy ...", zazwyczaj jak facet zachowuje się jak palant np. w robocie, to po prostu wszyscy schodzą mu z drogi, albo nawet mówi się o nim, że " ma jaja",

gość

Zgadzam się z LadyBird - to nie tak, że tu ktoś zachęca do bycia niemiłą (wręcz przeciwnie); po prostu w naszej kulturze silna, odważna, śmiała, świadoma kobieta jest często traktowana nieufnie (wielu mężczyzn boi się, niestety, silnych kobiet - czy to silnych fizycznie, czy intelektualnie, wyzwolonych seksualnie, czy niezależnych życiowo) i wrogo.
Warto się jednak nauczyć tym nie przejmować i robić swoje. :)

gość

Wredne wydry skończą same. Mężczyżni dają nogę, potem tylko chlipanie w samotności.

gość

A dla mnie Wydra to tylko etap na drodze ku prawdziwej niezależności, przede wszystkim jednak osoba bezsilna wobec czyichs emocji i nieco hm.. prymitywna, która nie potrafi załatwić sprawy inaczej niż siłą. Bo działanie wydrowate to przemoc. A asertywność to niestety sztuka bardziej skomplikowana, bo tego autorka nie doczytała, integralną częścią asertywności jest szacunek do drugiego człowieka. Oznacza to odrobinę wysiłku. Nie chodzi o rezygnację ze swoich celów ale umiejętność ich komunikacji. polecam połączenie asertywności z komunikacją bez przemocy. W ten sposób zrealizujesz swoje cele i nie będziesz wydrą:-)

gość

A może zamiast wydrolić lepiej się ... A może po prostu lepiej pójść na spektakl:-)
http://www.kursnakurs.pl/a742/krakow/taniec/kobieta-spektakl-taneczny

A serio, uważam, że żeby poczuć się bezpiecznie jeśli ktoś musi być wydrą, to znaczy że straszne ma kompleksy. Pozdrowienia dla wszystkich słabych kobiet, które tak bardzo chcą być inne. Z tego właśnie wychodzi wydra. Odnoszą sukcesy, ale dość wcześnie zapadają na dziwne choroby, raki jakieś, nieżyty. Znam parę takich.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij