niedziela, 28 maja 2017

Coś, o czym myślę, kiedy nie mogę zasnąć, kiedy piję kawę i kiedy patrzę długo w okno

W tym tygodniu zamierzam zacząć robić coś specjalnego. Marzę o tym i wciąż odkładam na później. Zamierzam napisać książkę. Pisanie to coś, co można nazwać moim hobby. Bardzo zaniedbanym, jeśli chodzi o epickie formy, dodam jeszcze. Od kiedy urodziłam córeczkę, czas skurczył mi się do rozmiarów wełnianej rękawiczki po praniu w temperaturze 100 stopni. Czasami mam wrażenie, że budzę się rano i już jest wieczór, który zastaje mnie z poczucie, że znowu nic nie zdążyłam zrobić.

Niektórzy lubią uprawiać ogród, inni tańczą, lub skaczą na spadochronie. Mam znajomą, która ma bzika na punkcie Włoch i kiedy tam jedzie to rozkwita. Jeszcze inna zna już chyba z 5 języków i kiedy tylko może pakuje torbę i rusza w świat. Ja lubię tworzyć przedziwne historie. Kocham to, bez moich zmyślonych opowieści, nie wiem, kim bym była. Nie boję się starości, bo wiem, ze być może wtedy właśnie będę miała czas na spisywanie tego, co przez te wszystkie lata spotyka wymyślane przeze mnie postacie.

No właśnie, kiedy stajemy się matkami, tak niewiele czasu zostaje nam na realizowanie swoich pasji. Lista priorytetów bardzo wielu kobiet wygląda zadziwiająco podobnie: najpierw dzieci, potem praca, zdrowe jedzenie, albo chociażby jakiekolwiek jedzenie, jest zazwyczaj zaraz na trzecim miejscu. Są jeszcze prace domowe, takie jak pranie czy wyjmowanie naczyń ze zmywarki. Na końcu listy czasami znajdzie się jeszcze czas na spotkanie ze znajomymi. Hobby czy rozwijanie swoich pasji, jest na tak szarym końcu, że w zasadzie można uznać je za niebyłe. Coś tu chyba nie gra, nie sądzicie? Dlaczego to, co nam sprawia największa frajdę, co wypływa z głębi serca i jest nam naprawdę bliskie, musi zawsze być na końcu? Nie musi.

Dlatego w tym tygodniu zamierzam zacząć robić coś specjalnego, tylko dla siebie, coś co sprawia mi radość. Będę pisać tą cholerną książkę. Odstawię mopy, ściery i listy zakupów, na tak długo, jak tylko się da, będę się wyręczać rodziną i będziemy jeść pizzę. Ale jeśli ja będę szczęśliwsza, to chyba w końcu wszyscy wokół mnie tylko na tym skorzystają.

Nie wymieniajmy naszych marzeń na wysprzątane mieszkania i dwudaniowy obiad, bo jeśli to zrobimy, to czym nakarmimy naszą duszę? Przy okazji, jeżeli jest wśród was ktoś, komu też pisanie w duszy gra, to znalazłam kilka pomocnych rad na początek.

Uporządkuj własne myśli

Często w wykonaniu jakiejś czynności przeszkadza Nam natłok myśli. Nie możemy się skupić na naszym zadaniu, gdyż myślimy o zbyt wielu rzeczach naraz. Dlatego urlop to dobry czas, aby rozpocząć przygodę z pisaniem. Mamy wtedy okazję do odprężenia i wyciszenia, spokoju ducha. Byli wprawdzie pisarze, którzy strumień świadomości przelewali na papier, ale Ulisses już powstał.

Zarezerwuj sobie czas

Ta rada wyda Wam się absurdalna. Przecież natchnienie przychodzi niespodziewanie. Być może, ale na początku lepiej wypracować nawyk pisania o wybranej porze. Nigdy nie rozpoczniecie swojego dzieła, czekając na natchnienie niczym sprinter w blokach startowych. Wybierzcie stałą porę dnia, która najbardziej Wam odpowiada i uczyńcie ją stałą chwilą na pisanie.

Odpowiednie narzędzie pisarskie

Pisanie powinno być naturalnym procesem, a pisarstwo to mierzenie się z materią, a nie tworzywem. Jeśli przyzwyczajone jesteście do pracy z komputerem, to korzystajcie z edytora tekstu. Jeśli jednak marzycie, aby urlop był czasem bez świecącego monitora, warto pomyśleć o papierze i piórze. Woń atramentu też inspiruje. Zostaje jeszcze maszyna do pisania, emblematyczny atrybut pisarzy. Czasami miarowy stukot pobudza wyobraźnię.

Zdecyduj, co chcesz pisać

Tak pod względem formy, jak i treści. Musisz dokonać pewnych wyborów. Również dlatego, aby utrzymać własną motywację na określonym poziomie. Jeśli czujesz się niepewnie, zacznij od krótkich form, choćby od dziennika. Najważniejsze to złapać rytm. Zawsze jeszcze zdążysz, aby pod względem ilości napisanych stron, stanąć w szranki z Proustem albo Dukajem.

Bądź świadoma popełnianych błędów

Głównie po to, aby móc ich unikać. Oczywiście, że doskonalenie stylu wymaga czasu, jednak warto znać swoje słabe strony. Nie ważne, czy dotyczy to gramatyki, czy ortografii (na włączenie się do nurtu polskiego futuryzmu jest już za późno), własne niedociągnięcia należy eliminować.

Źródła inspiracji

Oryginalność to rzecz niemal święta. Jednak, jeśli się uczyć, to od najlepszych. Poznanie dorobku uznanych pisarek i pisarzy będzie cenną lekcją. Nie chodzi tylko o tematykę, ale przede wszystkim o styl, pewne strategie pisarskie. Literatura to narracja, a nawet najlepszy gawędziarz w swoich początkach zaczynał od słuchania opowieści innych.

Natchnienie

Jest albo go nie ma. Czasami dobry pomysł przychodzi do głowy niespodziewanie, dlatego warto nosić przy sobie notes i ołówek, aby go nie stracić. Jednak nawet najlepsi autorzy po prostu sami szukają inspiracji. Ty też tak rób. Jeżeli w pisaniu pomaga Wam odpowiedni nastrój, czy zapachach, tym lepiej. Słuchaj muzyki, która cię porusza, oglądaj albumy ze zdjęciami, które robią na tobie wrażenie, odwiedzaj muzea, czytaj wiersze. Przyglądaj się jak inni oddają uczucia i wydarzenia podobne do tych, które ty chcesz opisać. Inspiruj się, ale wszystko filtruj pod kątem tego, co tobie w duszy gra. W końcu to ma być twoja opowieść.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (2)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Mam w głowie pewną historię, którą chciałabym przelać ... do Worda. Jednak dzień po dniu łamię moje postanowienie, że właśnie dziś zacznę pisać. A teraz: odpalam komputer, włączam Internet i zupełnie przypadkiem znajduję Pani tekst. Czuję, że dostałam właśnie porządnego kopa ;)

Dziękuję!

gość

co ciekawe w akapicie "Bądź świadoma popełnianych błędów" jest ortograf :P

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij