czwartek, 16 sierpnia 2018

„Allergic to Algebra”, czyli czy kobiece rozumki są naprawdę takie malutkie?

Przekonanie, że dziewczynki nie mają głowy do matematyki jest o tyle powszechne, co szkodliwe. Zabiera nam wiarę w siebie i odwagę do życia według własnych zasad. Najpierw wmawia nam się, że nie nadajemy się do samodzielnego rozwiązania zadania z algebry, a potem, że nie potrafimy same poradzić sobie w życiu. Matematyka jest dla wszystkich, tak samo prawo do równego traktowania.

Strasznie wkurza mnie mówienie, że mamy XXI wiek i kobiety mają już takie same prawa jak mężczyźni i wszelkie dyskusje o równości i na rzecz wzmocnienia dziewcząt oraz kobiet są już po prostu zbędne. Takie gadanie, to kolejna sztuczka na zamknięcie nam oczu i ust na idiotyczne stereotypy i przejawy dyskryminacji, z którymi musimy borykać się każdego dnia.

Oto świeżutki przykład. Wczoraj znalazłam w Internecie foto damskiej bluzy z napisem: „Allergic to Algebra” (mam alergię na algebrę). Bluza „przypomina”, że jako dziewczyny rodzimy się z fizyczną niemożnością nauczenia się matematyki. To takie zabawne – obnoszenie się z tym, że jako kobieta gorzej liczę, czyli jestem mniej pojętna i że to jest absolutnie normalne, a nawet dodaje właścicielce napisu uroku. No wiecie – panie nie mogą być i bystre i ładne, więc najlepsza drogą do zademonstrowania, że jestem kobieca, to pokazanie, że nie jestem za mądra. Innymi słowy, chcesz zdobyć faceta, powinnaś go zachęcić pokazując, że znasz swoje miejsce w szeregu, czyli wiesz, że to on jest ten mądry. Ty masz być młoda i ładna, bo inaczej przestajesz się liczyć. Witamy w świecie starych, dobrych szowinistycznych wartości. Zapomnij o równych szansach i równym traktowaniu, pamiętaj, że jako kobieta nie znasz się na matematyce.

Nielogiczna, bezradna i słaba?

Gdybym dostawała złotówkę za każdy raz kiedy słyszę, że dziewczynki są słabsze w matematyce, a chłopcy lepiej sobie radzą z technicznymi sprawami – to byłabym już naprawdę bogata! Zresztą sama w szkole nie specjalnie przykładałam się do przedmiotów ścisłych i nikt ode mnie tego też nie oczekiwał. Było jasne: jestem dziewczyną, nie mam zdolności matematycznych.

W czym problem, możecie zapytać, w końcu da się żyć bez matematyki. Zresztą większość z nas tak żyje. Nie znamy się na matematyce, nie potrafimy wymieniać świecy w samochodzie, przybić gwoździa. Dziwnym zbiegiem okoliczności umiemy za to robić śniadanka, podawać obiady, zbierać ogryzki i brudne skarpety z podłogi oraz prasować i przyszywać guziki. Tak już mamy: gen gotowania i sprzątania, zamiast zdolności technicznych i matematycznych. Typowe kobiety: nielogiczne, bezradne i emocjonalne. Malutkie kobietki o małym rozumku. Jesteśmy takie słodkie i wiotkie, że nie przeżyjemy bez wsparcia silnego męskiego ramienia.

Nie zawieraj chorych kompromisów

Ogromna część z nas żyje w przekonaniu, że: „Sama nie dam sobie rady”. Zdobywamy wykształcenie, pracujemy, płacimy swoje rachunki i zdobywamy zdolność kredytową, a mimo to wciąż prześladuje nas poczucie, że aby bezpiecznie przejść przez życie potrzebujemy czyjegoś silnego wsparcia. Po prostu nie ufamy swoim umiejętnościom radzenia sobie w życiu. Zamiast opierać się na swoich pomysłach, rozumie i zaradności, robimy to, czego oczekują od nas inni, oczekując, że w zamian zyskamy ich przychylność, akceptację i pomoc. Za taki wybór płacimy wolnością i radością życia. Jak możemy być pełne energii i wiary w siebie, jeśli zamiast iść swoją własną drogą, skupiamy się na zadowalaniu innych, a mężczyzn w szczególności. Wydaje nam się, że musimy się podporządkować, bo inaczej sobie nie poradzimy. Kobiety zawierają chore kompromisy zamiast wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Żona dostosowuje swój rytm dnia do harmonogramu męża. Młode dziewczyny bez mrugnięcia okiem zostawiają pracę, rodzinę i przyjaciół i jadą tam, gdzie chcą mieszkać ich faceci. Kobiety tak planują każdy swój dzień, żeby zadowolić partnera i rodzinę. Dla siebie mają czas wtedy, gdy inni niczego już od nich nie potrzebują, czyli praktycznie nigdy. A jeśli się nawet zdarzy, że wieczorem albo w weekend kobieta odłoży domowe zajęcia, zwykle jest tak zmęczona, że nie ma już siły na nic, co sprawiałoby jej przyjemność. Tak właśnie wygląda życie wielu kobiet. Starają się wciąż dogadzać innym, aż do utraty sił i radości z życia. Nie uważasz, że to bardzo wysoka cena?

Uwierz w siebie i dawaj sobie szansę

Szwedzcy naukowcy stwierdzili, że kiedy dziewczynka ma w szkole problem z zadaniem matematycznym, słyszy od nauczycieli i rodziców, że brak jej zdolności, ale kiedy chłopiec nie może poradzić sobie z problemem, dowiaduje się, że musi postarać się bardziej i spróbować jeszcze raz. To ogromna różnica. Kiedy „ nie mamy zdolności” przestajemy się starać, bo wierzymy, że i tak się nie uda. To nie rzeczywistość nas ogranicza, ale nasze własne przekonania. Dlatego trzeba zmienić to ograniczające nas podejście. Warto być świadomą, że skomplikowane zadanie może sprawić trudność, że trzeba będzie się pomęczyć i nagłowić, ale jest do zrobienia. Rozwiązywanie trudnych zadań wymaga wysiłku, ale jeśli się postaramy, to damy sobie radę. Oto tajemnica „alergii na algebrę”. Kto nie ma zdolności, ten nawet nie próbuje i sam odbiera sobie szansę na sukces. Kto wie, że trzeba się po prostu bardziej postarać, ten traktuje trudności jako wyzwania. Rozumie, że dotyczą one konkretnej sytuacji, a nie tego, że ja jestem na tyle głupia i nieporadna, że nie dam rady tego zrobić.

Kobieta, która uważa się za osobę pozbawioną zdolności technicznych z góry wie, że nie umie na przykład wymienić świecy w samochodzie. Mimo to bez przekonania próbuje, nie mając odpowiednich narzędzi ani wiedzy. Kaleczy sobie palec, usiłując odkręcić jakąś śrubkę, nie wie, które kabelki połączyć, coś urywa, a w końcu potwierdza podświadome przekonanie o własnej bezradności. W jej przekonaniu sprawa jest ostatecznie przesądzona, na przyszłość już wie: sama nie da sobie rady. Natomiast kobieta zaradna, nastawiona do siebie pozytywnie, sama zmienia świece. I ona kaleczy sobie palec, ale bada przyczynę swojej drobnej niezręczności i stwierdza, że wsadziła rękę nie tam gdzie trzeba. Następnym razem będzie uważać. Podejmie kolejna próbę i nie zwątpi w siebie.

Jeśli postawimy na bierność i damy sobie wmówić, ze nie poradzimy sobie w życiu same, wtedy nie jesteśmy w stanie dostrzec swoich możliwości. W życiu warto raczej wybierać ryzyko fatalnych skutków naszych decyzji niż kapitulację. Jeśli próbujemy, zawsze można zrobić drugie podejście, a kiedy w ogóle nie dajemy sobie szansy na sukces, na pewno nigdy nic nam się nie uda. Warto uwierzyć w siebie i w swoje własne marzenia. Możemy rozwiązać to cholerne zadanie z algebry, może nie za pierwszym razem, a w końcu nam się uda. Tak samo z innymi wyzwaniami, które niesie ze sobą życie. Niektóre rozwiązania przyjdą nam szybciej, nad innymi będziemy musiały popracować. Tylko podejmując kolejne próby i wkładając w to pracę możemy liczyć na wyniki. Nie wleczmy już za sobą staroświeckiego wyobrażenia, że bez czyjeś pomocy nie poradzimy sobie w życiu. Jeśli tęsknimy do pełnego, świadomego i radosnego życia, nie ma innej drogi niż zakasanie rękawów, ciężka praca i znoszenie porażek. Innymi słowy trzeba być odpowiedzialną za siebie i ponosić konsekwencje swoich decyzji. Ale też tylko w ten sposób można zrealizować swoje marzenia, plany i pomysły na życie. I ma się cudowne, uzdrawiające poczucie, że mogę kierować swoim życiem i nie muszę wciąż oglądać się na innych. Wiara w siebie doda ci skrzydeł. Miłego lotu!

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (5)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

nie uda mi się, nie dam rady, to nie dla mnie, lepiej od razu zrezygnować - to kawał mojego zycia, paskudna karta, którą chciałabym wreszcie zamknąć,

gość

Wiem, że "naturalne uzdolnienia matematyczne" były tylko przyczynkiem to artykułu, ale dla mnie to poważny temat. Prawdopodobnie zdecydował w dużej części o mojej edukacji... A najsmutniejsze jest to, że teoria o słabości dziewcząt, a potem kobiet w tym względzie nie ma uzasadnienia.

Lektura dla matek i córek ;) - raport Eurydyce o różnicach w wynikach w nauce między płciami w Europie: http://eacea.ec.europa.eu/education/eurydice/documents/thematic_reports/...)

gość

Skąd ja to znam...Oj, wiele było takich chwil w moim życiu zbyt wiele,ale dopiero teraz widzę w czym rzecz.Dziękuję za ten artykuł i pozdrawiam autorkę.

gość

Jedyne, co budzi we mnie niesmak w całym artykule, to fragment niezaradnej kobiety wymieniającej świece - żywcem wyjęty z "grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam, gdzie chcą", str 10....

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij