środa, 28 czerwca 2017

„W co był ubrany gwałciciel?” - Kultura gwałtu. Wszyscy nią oddychamy jak zatrutym powietrzem

W tym tygodniu w programie Miasto Kobiet obejrzałam rozmowę na temat skandalicznie niskich wyroków w sprawach o gwałt. Jednym z uczestników dyskusji był pan sędzia. Przyznał, że pyta kobiety, które są ofiarami gwałtów, jak były ubrane. Bo to ważne dla sprawy – tłumaczył. Kiedy prowadzące program Paulina Młynarska i Dorota Wellman zapytały go, czy przy włamaniu też ważne jest, co ofiara miała na sobie w trakcie popełnienia przestępstwa, sędzia nie udzielił odpowiedzi. Tak samo nie podzielił się informacją, czy pyta o strój, w jaki był ubrany gwałciciel. Jak widać liczy się tylko to, w co ubrana była ofiara gwałtu.

Bardzo dobrze znam to chore podejście do sprawy. Gwałt w Polsce piętnuje ofiarę, a nie sprawcę. Kiedy kobieta zostaje skrzywdzona, niewielu staje po jej stronie. Zostaje sama ze swoją tragedią. I chociaż to brzmi absurdalnie, ale to właśnie ona musi się tłumaczyć z tego, co się wydarzyło: dlaczego miałaś na sobie buty na wysokich obcasach/krótką spódnicę/duży dekolt/czerwoną szminkę jeśli nie chciałaś Tego zrobić? Dlaczego tańczyłaś na środku parkietu, jeśli nie chciałaś Tego zrobić? Dlaczego go pocałowała, jeśli nie chciałaś Tego z nim zrobić? Masz opinię rozrywkowej dziewczyny, dlaczego mamy uwierzyć, że akurat z nim nie chciałaś Tego zrobić? To powszechnie znana litania już dawno powinna wylądować na wysypisku śmierdzących śmieci. Problem w tym, że tam nie ląduje. Obwinianie ofiary gwałtu i szukanie usprawiedliwienia dla sprawcy to dwa filary kultury gwałtu.

Oba te filary w Polsce mają się bardzo dobrze. Seks jest wciąż traktowany jako przestrzeń dla chłopców i mężczyzn. Wiadomo, chłopcy to chłopcy, muszą się wyszaleć. A mężczyzna ma swoje potrzeby. Za to dziewczyny i kobiety powinny niezwykle ostrożnie obchodzić się ze swoją seksualnością. Uważać: żeby nie pokazać za wiele, żeby nie zachęcić za bardzo, żeby nie wypić za dużo, żeby nie rzucać się w oczy, żeby siedzieć cicho, żeby reagować na czas i uciekać wtedy, kiedy jeszcze jest na to pora. Bo inaczej same będą sobie winne wszystkich złych rzeczy, które je spotkają. I wszyscy to rozumieją. I nikogo to nie dziwi.

Kultura gwałtu to sposób, w jaki społeczeństwo myśli o gwałcie

Żeby stawić czoło kulturze gwałtu, trzeba najpierw dobrze ją zrozumieć. To niekoniecznie polega na tym, że jakaś osoba czy grupa ludzi promuje wykorzystywanie kobiet (chociaż to także może się zdarzać). Kiedy rozmawiamy o kulturze gwałtu, musimy brać pod uwagę coś mniej oczywistego, ale dużo bardziej potężnego. To element naszej kultury, który polega na powszechnym tolerowaniu i dawaniu przyzwolenia na seksualną przemoc i na przerzucaniu winy na ofiarę. Kultura gwałtu to sposób, w jaki nasze społeczeństwo myśli o gwałcie. To sytuacja, w której przemoc, krzywda, wykorzystywanie, gwałt są lekceważone, normalizowane, trywializowane albo wyśmiewane. I to się dzieje na każdym kroku, w każdym zakątku Polski: na kanapie w programie telewizyjnym, w spotach reklamowych, w sali sadowej, na policji, w domu, na ulicy, w szkole.

I może się wydawać, że skandaliczne wypowiedzi pana sędziego w programie TV to odizolowany przypadek, jednorazowa sytuacja. Ale w rzeczywistości to fragment tego, w jaki sposób nasze społeczeństwo jest nauczone myśleć o przemocy seksualnej. Żyjemy w kulturze gwałtu.

Kultura gwałtu to:

  1. Sędzia, który w programie telewizyjnym Miasto Kobiet przyznaje, że strój ofiary gwałtu jest istotny dla sprawy.
  2. Fundacja, która w swoim spocie reklamowym „Myślę, nie wysyłam” obwinia dziewczyny za wysyłanie seksownych fotek, tym samym umacniając stereotyp, że to ofiara swoim „bezmyślnym” zachowaniem jest winna złych rzeczy, które ją spotykają.
  3. Sąd w Elblągu, które orzeka wyrok w zawieszeniu za udział w gwałcie.
  4. Rodzice, którzy twierdzą, że dziewczyny swoim wyzywającym zachowaniem zachęcają ich synów do „wyskoków”, zamiast uczyć synów odpowiedzialności za swoje zachowanie i za to, w jaki sposób funkcjonują w sferze seksualnej.
  5. Osoby, które sugerują, że pomoc ofiarom przemocy seksualnej może doprowadzić do tego, że „za komplement będzie się szło do więzienia”.
  6. Mężczyźni, którzy przemoc seksualną w przestrzeni publicznej w postaci niechcianych komentarzy o podtekście erotycznym nazywają „komplementami”.
  7. Ludzie, którzy mówią, że „jak kobieta same nie chce, to nikomu nie da”.
  8. Burmistrz warszawskiego Ursynowa, który sprawę gwałtu w swojej dzielnicy komentuje „jak ona biegła po ciemku?”
  9. Znany polski seksuolog, który w swojej książce pisze, o tym, że na pewnym etapie kobieta traci prawo mówić nie. Cytuję fragment książki pt. „Lew Starowicz o kobiecie”
    Pytanie: Przyjęło się uważać, że gdy kobieta mówi „nie”, to znaczy „być może”. Odpowiedź prof. Lew Starowicza: To prawda, mężczyźni na pewnym etapie gry damsko- męskiej nie traktują kobiecych słów wprost. Tymczasem – podobnie jak feministki – uważam, że kobieta na każdym etapie nawiązywania relacji z mężczyzną ma prawo powiedzieć „nie”. Wielu mężczyzn wciąż uważa, że po przekroczeniu pewnej granicy, to prawo niejako traci. Oni nie potrafią się już wycofać [!!! - przyp. Red.]. Co więcej, wiedzą, że kobieta często mówi „nie” wyłącznie z poczucia winy. Czyli doprowadza do sytuacji łóżkowej, po czym zaczyna się wycofywać, podświadomie licząc na przełamywanie jej oporu. Po takim seksie ona będzie miała poczucie, ze nie jest winna [!!! - przyp. Red.], że została przymuszona. I z takim przekonaniem będzie jej lepiej.
  10. Dziennikarze, którzy używają słowa „seks”, kiedy opisują przemoc i gwałt.
  11. Obwinianie i wyśmiewanie nastolatek, na których wymuszono stosunek seksualny, przy tolerancji i wyrozumiałości dla chłopców, którzy brali udział w przestępstwie.
  12. „Złamała mu życie” jako komentarz do sprawy, w której dziewczyna lub kobieta dąży do ukarania sprawcy gwałtu.
  13. Fakt, że kobiety czują się bardziej zagrożone od mężczyzn, kiedy muszą wyjść wieczorem na ulicę.
  14. „Edukacja seksualna”, która skupia się na uczeniu dziewczynek, co zrobić, żeby uniknąć gwałtu, zamiast uczyć chłopców i mężczyzn, żeby nie gwałcić.
  15. Żarty o gwałtach. Upieranie się, że w powtarzaniu takich dowcipów nie m nic złego.

Można by jeszcze długo wymieniać, ponieważ kultura gwałtu jest wokół nas. I trzeba stawić jej czoło. Ja na każdym kroku staram się dowartościować kobiecą seksualność, pokazać, że sfera seksu to nie tylko zagrożenie, ale też element siły kobiet. Wiem, że to za mało, żeby zatrzymać tą potężną machinę, jaką jest obwinianie ofiar gwałtu i szukanie usprawiedliwień dla sprawcy. Jednak zaglądanie do ciemnych zakamarków naszego myślenia o seksualności i pokazywanie ich w świetle dziennym uważam za dobry początek do zmian. I mam ogromną nadzieję, że coraz więcej osób się dołączy do mnie. Polska powinna być bezpiecznym miejscem także dla kobiet.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (10)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Przerażające i prawdziwe, niestety... Jestem Kobietą 40+ i sama się łapię na tym, że o zgrozo zaczynam przepraszać! faceta jak w trakcie romantycznego wieczoru nagle odechce mi się seksu...

gość

Z całym szacunkiem - komentarz do cytatu z prof. Lwa Starowicza wskazuje na jego niezrozumienie. Przecież profesor wyraźnie pisze >>uważam, że kobieta na każdym etapie nawiązywania relacji z mężczyzną ma prawo powiedzieć „nie”.<<
A dalej jedynie tłumaczy motywy zachowania niektórych mężczyzn. Tłumaczy - co nie znaczy, że akceptuje, o czym świadczy przytoczony cytat.

gość

Starowicz "Tłumaczy - co nie znaczy, że akceptuje, o czym świadczy przytoczony cytat." no właśnie Starowicz nie pisze, że nie akceptuje to znaczy, że akceptuje. właśnie o tym jest ten artykuł - ze niby nikt nie jest za gwałtem, ale jak już coś się wydarzy to zawsze dla sprawcy szuka się tłumaczenia i usprawiedliwienia i to kobietę weźmie się pod ostrzał, bo powinna wiedzieć, że " w pewnych sytuacjach mężczzyna może myśleć, że już starciła swoje prawo do "nie" - bo pan profesor jej to tak ładnie wytłumaczył.

gość

A może zaczniemy od osoby gwałcącej? W Anglii w ciągu 10 lat zgwałcono ponad tysiąc 12- i 13-latek przez islamistów. Większość spraw zgłoszono na milicję, która ze względu na poprawność polityczną wymyślała im od ksenofobii. Trzeba było , aby trafili na córkę notabla, aby okazało się, że to tysiąc spraw. U nas pan z Afryki świadomie zaraził AIDS dziesiątki kobiet. Owszem aresztowano go, ale sprawę w zasadzie przemilczano.

gość

I naprawdę nie chodźcie w zakazane dzielnice wieczorem ubrane w stroje rodem z burdelu. Bo to jak w tym kawale. Czemu unikasz złego psa, skoro napisane, że nie gryzą świętych. -- Owszem, wygrałbym proces, ale po co mam sie procesować z psem?
Nikt nie chodzi z otwarta torebka i widocznym plikiem banknotów i nie daje kluczy obcym. Skoro wiadomo, że pewien kod stroju jest odczytywany jako zachęta do seksu dla pewnych środowisk, pojawianie się w tych środowiskach w tym stroju jest idiotyzmem.

gość

To zależy. Jeżeli gwalcą muzułmanie w Kolonii to są najpierw mężczyznami, a potem muzułmanami (cytat ze Środy), jeżeli katolicy, to odwrotnie. Jeżeli kibole dadzą w mordę usiłującymi obmacywać Polki Meksykanom to idą siedzieć, a gdy Niemcy porzucaja partnerki i zwiewają przed muzułmanami a policja udaje, że nie widzi nic złego w gwałtach i rabunkach przemilczanie tego to pożądana walka z ksenofobią (pani Kim). Jeżeli we wszystkich obozach przez muzułmanów gwałcone są muzułmanki to sprawa wewnętrzna, którą powinniśmy uszanować. Za to zalecenie trzymania się męża i dzieci przez Terlikowskiego jest zagrażającą kobietom złą mocą.

gość

Ale dlaczego nagle te komentarze o muzułmanach? A Polacy to co? Nie gwałcą? Polscy mężczyźni nagle są tacy święci, tacy obrońcy kobiet, ale gdy przychodzi do sytuacji, w której to Polak jest gwałcicielem, to nagle tłumaczy się go jak zwierzę, które nie posiada rozumu, bo kieruje nim tylko chuć. Serio argumentem jest ubiór? A jak kobieta jest ubrana w "przyzwoite" ubrania to też jest winna gwałtu, bo wracała wieczorem z pracy? Jak w biały dzień zostanie wciągnięta do ciemnej bramy, to też będzie winna? Bo akurat mieszka w takiej okolicy i musi tędy przejść po drodze na przystanek. Zawsze winny jest ktoś inny: przede wszystkim kobieta, tylko ostatnio muzułmanie (którzy de facto też obwiniają kobiety, ze ich sprowokowały). Nikt nie obwinia gwałciciela?

gość

Nie można porównać polaków do muzułmanów.
Dwie różne kultury a poza tym częstotliwość tych przestępstw także jest nieporównywalna

gość

Jedno jest pewne. Gwałciciel nie miał na sobie spodni. Można też z pewnością stwierdzić, że nie ubrał do głowy mózgu.

gość

Strasznie mam dosyć takiego nastawienia. Co się stało z normalnymi relacjami ludzkimi? Zgroza ogarnia.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij