piątek, 22 czerwca 2018

„Szkoła żon” Magdaleny Witkiewicz - Nareszcie polska książka o tym, że tzw. zwykłe kobiety też mogą lubić seks

Marzyłam, aby powstała polska powieść, w której bohaterki buntują się przeciw anty-kobiecemu porządkowi w Polsce. I wreszcie się doczekałam! Oto mamy „Szkołę Żon” Magdaleny Witkiewicz. Świetnie napisaną, barwną, chwilami zabawną, momentami podniecającą, opowieść o tym, że odkrywanie swojej seksualności może wyzwalać kobiety. Z radością polecam wam tą niezwykłą jak na polskie warunki książkę, w której bohaterki uczą się, że bycie dla siebie dobrą to podstawa.

„Szkoła żon” to książka o kobietach, którym ktoś kiedyś w życiu wmówił, że pełnię swojej kobiecości oraz prawdziwe szczęście znajdą dopiero u boku jakiegoś faceta. Na szczęście to tylko początek tej historii. Otóż pewnego pięknego dnia bohaterki powieści lądują w pięknym hotelu w sercu Mazur, gdzie dowiadują się, że w życiu tak samo jak i w seksie liczy się nie tylko przyjemność ich partnera. Odkrywanie swojej seksualności i prawa do podążania za swoimi pragnieniami uczy ich wiary w siebie i szacunku do siebie i do innych kobiet.

» ZAMÓW książkę "Szkoła żon" Magdaleny Witkiewicz na LoveStore.Barbarella.pl albo kup u nas w butiku LoveStore, Warszawa, ul. Hoża 57 lok 1B

Autorką książki jest Magdalena Witkiewicz, którą uważam, za jedną z najzdolniejszych polskich pisarek. Śledzę jej kolejne książki dla kobiet od kilku lat. Zaczynała od książek w stylu Brigitte Jones, wiecie o co mi chodzi: młoda dziewczyna jest nieszczęśliwa, bo nie ma faceta i nie spocznie póki jakiegoś sobie nie znajdzie. Postacie z jej powieści czasami wkurzały mnie bardzo, ale nigdy nie nudziły i były mi bliskie. Widziałam w nich trochę swoich wkurzających historii o uganianiu się za kimś, kto w ogóle nie był tego wart, trochę doświadczeń przyjaciółek i koleżanek, które z taką lekkością poświęcały swoje marzenia, po to tylko, żeby przypodobać się swojemu facetowi.

Marzyłam, aby bohaterki książek Magdaleny Witkiewicz zbuntowały się przeciw anty-kobiecemu porządkowi, w którym przyszło im żyć. I wreszcie się doczekałam! Oto mamy „Szkołę Żon”. Świetnie napisaną, barwną, chwilami zabawną, momentami podniecającą, opowieść o tym, że odkrywanie swojej seksualności może wyzwalać kobiety. Z radością polecam wam tą niezwykłą jak na polskie warunki książkę, w której bohaterki uczą się, że bycie dla siebie dobrą to podstawa.

Chodzi o to, że przyjemność jest też dla kobiet

Wszystkie wiemy, jaka powinna być porządna (niestety nie od słowa pożądać) polska żona i kochanka. Powinna być gotowa zaspokoić swojego mężczyznę i nie żądać w zamian wiele dla siebie. Bohaterki „Szkoły Żon” aż za dobrze znają swoje miejsce w szeregu, które jest daleko, daleko, daleko za mężczyzną. Zgodnie ze standardami obowiązującymi w naszym kraju, swoją wartość upatrują nie w poszukiwaniu w życiu czegoś dla siebie, ale w tym, żeby za wszelką cenę zdobyć i zatrzymać przy sobie jakiegoś mężczyznę. To tzw. „normalne”, polskie kobiety, znamy takich dziesiątki. Nauczone od dziecka zadowalać innych: piec, gotować i wyglądać pięknie, nie potrafią w życiu zatroszczyć się siebie. 50-letnia Jadwiga przygotowuje sernik, parzy herbatkę, sprząta, prasuje i gotuje mężowi, który co i rusz ma nową, młodszą kochankę. Michalina dla odmiany ma 19 lat i właśnie zostawiła szkołą, którą lubiła, rodziców, za którymi tęskni, po to, żeby zaspokajać swojego Misia oralnie i jak tylko się da. Julia ma 30 lat i jest świeżą rozwódką, po tym, jak przyłapała męża na zdradzie. Marta ma dwójkę małych dzieci, które kocha, tylko nie wiadomo, dlaczego siedząc z nimi zamknięta w domu nie fruwa ze szczęścia tylko zjada jedną czekoladę, za drugą.

Różne drogi prowadzą te panie w to samo miejsce: do luksusowego SPA, gdzie w Szkole Żon mają zacząć się uczyć korzystać ze swojego prawa do przyjemności.

Tutaj też jest seks

Odkrycie tego, co nam kobietom sprawia przyjemność, jest wielką częścią wiedzy na temat tego, co nas może uszczęśliwić w życiu. Adeptki „Szkoły Żon” nie wiedzą, co im może sprawić przyjemność, bo do tej pory skupiały się swoim życiu głównie na zaspokajaniu potrzeb innych. Ich własne pragnienia, marzenia, potrzeba czułego dotyku, rozkoszy, przyjemności były na szarym końcu ich priorytetów, albo nie było ich wcale na długiej liście rzeczy do zrobienia. Teraz przed nimi fantastyczna szansa na odkrycie, jak dobrze jest być rozpieszczaną i niepowtarzalna możliwość nauczenia się dogadzać sobie bez wyrzutów sumienia. Mamy tutaj całą gamę erotycznych przyjemności dla kobiet. Zamiast seksu sprowadzonego wyłącznie do penetracji są przemili, uśmiechnięci masażyści, gotowi spełnić każdą erotyczną zachciankę (ale się rozmarzyłam...), zmysłowe kąpiele, gorąca saunę i pływanie nago w chłodnym jeziorze. Łechtaczka jest nazwana łechtaczką i nawet mamy scenę, której na próżno by szukać w innych powieściach erotycznych, kiedy to mężczyzna ładnie zawiązuje po sobie prezerwatywę i wrzuca grzecznie do kosza na śmieci.

Która z bohaterek skorzysta ze swojej szansy odkrycia swojego erotycznego potencjału, która zacznie wreszcie myśleć o sobie w życiu, a która nie znajdzie wiary w to, że zmiany w jej życiu są jeszcze możliwe? Przekonacie się o tym, jeżeli skorzystacie z zaproszenia do „Szkoły Żon”.

I jeszcze mała prywata na koniec

Mam dla was zagadkę. Oto fragment z książki „Szkoła żon”. Zgadnijcie, czyje to słowa:

– Radość z seksu trzeba odkrywać dla siebie – mówiła Joanna, trenerka. –  Ale nie po to, żeby zadowalać faceta albo żeby mu się przypodobać. Dziewczyny, tylko wtedy to działa – pomachała wibratorem – tylko wtedy sprawia przyjemność. I oczywiście do dobrego seksu, potrzebny jest dobry partner, a nie taki bucowaty gnojek, który jedyne, co potrafi w sypialni, to zmienić kochankę, z którą robi znowu to samo, czyli... nic.”

Tak, to ja! Jestem na 165 stronie „Szkoły Żon”. Moje słowa, kropka w kropkę! Kiedyś na FB dyskutowałam z Magdaleną Witkiewicz o kobiecej seksualności. Mój głos w rozmowie został zapisany na kartach „Szkoły Żon”.

I nie tylko dlatego serdecznie wam tą książkę polecam!

Joanna Keszka

Książka "Szkoła żon", Magdalena Witkiewicz, Wydawnictwo Filia, 2013

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (3)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Nie słyszałam wcześniej o książce, a zapowiada się ciekawie i niesztampowo

gość

Będzie może możliwość wygrania jakiegoś egzemplarza u Barbarelli? :)

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij