niedziela, 19 listopada 2017

Rowerzystki w Nowym Jorku tylko w spodniach

O istnieniu takiego prawa przekonała się pewna holenderska turystka. W zgrabnej spódniczce, eksponującej równie zgrabne nogi, zwiedzała z perspektywy rowerowego siodełka Nowy Jork. Dopóki nie zatrzymał ją policyjny patrol. Holenderka jakoby powodowała swym widokiem zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu.

Nie, to nie żart. Cała historyjka nie zdarzyła się ani w Teheranie, ani w Rijadzie – tam kobiety pewnie w ogóle mają zakaz jazdy na rowerze – tylko w liberalnym Nowym Jorku. Jasmijn Rijcken, menadżerka firmy rowerowej z Niderlandów przyjechała do USA na targi rowerowe. Wolny czas zdecydowała się poświęcić na lepsze poznanie miasta. Jak na rodowitą Holenderkę przystało, na rowerze. Gdy pedałowała sobie przez Soho, zatrzymali ją policjanci.

W pierwszej chwili Jasmijn była całkowicie zdezorientowana w czym rzecz. Policjant zaczął tłumaczyć, że jej nieosłonięte nogi rozpraszają samochody, a to powoduje zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu ulicznego. Jasmijn była przekonana, że to jakiś żart, więc uwagę stróża prawa skwitowała wybuchem śmiechu. Bynajmniej nie rozładowała w ten sposób napięcia. Służbista jeszcze bardziej się usztywnił i poprosił ją o dokumenty.

Mandat – jeśli nie gorzej – wisiał w powietrzu, ale gdy policjant zorientował się, że ma do czynienia z turystką, poprzestał na reprymendzie. Jasmijn obiecała dłużej nie narażać biednych nowojorskich kierowców na utratę życia zabójczym widokiem swych seksownych nóg i pojechała prościutko do hotelu, gdzie przebrała się w spodnie z długimi nogawkami. Tak zakończyła się jej rowerowa przygoda w Nowym Jorku.

Metropolia zwana Big Apple okazała się nie dość duża, jak na temperament długonogiej holenderskiej cyklistki. Dzięki nadzwyczajnej czujności tamtejszej policji, nikomu nic się nie stało. Zastępca komisarza policji, nagabywany przez dziennikarzy Daily News o komentarz, wił się jak piskorz, aby uniknąć konkretów. Najwyraźniej dobrze wyczuł, że w tej sprawie, zachowanie mundurowych jest nie całkiem normalne.

Holandia nie przoduje w statystykach wypadków drogowych. Dlatego obyczajowa nadgorliwość nowojorskich policjantów raczej nosi znamiona jakiegoś postpurytańskiego odchyłu od normy, niż sensownego działania. Strach pomyśleć, co by się działo, gdyby do Nowego Jorku zawitała kolejna edycja imprezy z cyklu World Naked Bike Ride. Pewnie wezwaliby Gwardię Narodową na pomoc.

„Seks w wielkim mieście”? Może się okazać, że podczas długiego weekendu na więcej możecie pozwolić sobie w Giżycku niż w Nowym Jorku. A z okazji czerwcowych wolnych dni Barbarella.pl życzy wam jak najwięcej ekscesów i jak najmniej stróżów prawa i moralności. Dobrej zabawy!

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (1)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij