środa, 12 grudnia 2018
photo: LifeStyle

O macierzyństwie i hipokryzji, czyli Mariah Carey też będzie obchodzić Dzień Matki!

Coraz mniej się do tego nadające gwiazdy, które jeszcze do niedawna resztką rozsądku trzymały się z daleka od rozmnażania, pękają i też rodzą dzieci. Kto położy kres temu szaleństwu? Czy naprawdę każda kobieta musi mieć dziecko? 

Mariah Carey urodziła bliźnięta. Gwiazda do tej pory znana z tego, że obywa się w życiu bez wykonywania najprostszych czynności wokół siebie, będzie miała dwójkę dzieci na raz. Piosenkarka nie nalewa sobie wody do szklanki ani nie wyciera się sama po wyjściu z wanny. I oto zostaje „szczęśliwą” matką bliźniąt. Czy to nie fascynujące? Zapewne będzie się z nimi kontaktować przez asystentkę swojej asystentki. O los dzieci nie martwię się. Wiem, że nie zginą z głodu, bo przecież gwiazda urodziła je po to, żeby z nimi co jakiś czas pozować do zdjęć, więc asystentki asystentek na pewno dostaną za zadanie troszczenie się o utrzymanie przynajmniej podstawowych funkcji życiowych tych dzieci. Kupy się to nie trzyma, ale to nie przeszkadza całemu światu podziwiać zdjęć Mariah w rozmiarze XXL (w czasie ciąży) i wyczekiwać pierwszej wspólnej sesji zdjęciowej z maleństwami.

Cała ta historia utwierdziła moje podejrzenia co do tego, że w całym mówieniu o macierzyństwie jest masa hipokryzji. Bo jaki obraz wyłania nam się z kolejnych informacji prasowych, reklam i programów telewizyjnych? Że macierzyństwo to jeden wielki radosny pląs, a uśmiech dziecka wynagradza wszelkie trudy. Tak jakby posiadanie dziecka miało być uniwersalną receptą na poczucie życiowego spełnienia u kobiet. Źle się czujesz, brakuje ci czegoś? Zrób sobie dziecko. Na samotność, na złą pogodę, na chandry i na sypiące się związki i kariery: dziecko. Magiczny balsam dla kobiecej duszy. Nawet Mariah Carey chce je mieć. Ona ma wszystko, ale jednak nawet jej bobasa brakowało do szczęścia. Zrób sobie dziecko, bo inaczej sama nie wiesz, co tracisz.

Najczęściej kobiety nie wiedzą, w co się pakują, kiedy dają się ogłupić tej pełnej fałszu i hipokryzji promocji macierzyństwa, które teraz jest takie trendy. Bo dziecko to nie koks i nie wprawia w stan permanentnej euforii. To harówa, bez nadziei na urlop, awans czy podwyżkę. Chciałaby być dobrze zrozumiana, nie mam zamiaru namawiać wszystkich pań, żeby pozawiązywały sobie jajniki. Są kobiety, które odnajdują się w macierzyństwie. Jedne mniej, inne bardziej. Chodzi o to, żeby nie pokazywać wciąż tylko i jedynie macierzyństwa jako cudownego antidotum na wszystkie smutki i kłopoty, które spotykają kobiety na ziemskim padole. Zamiast propagowania wizerunków kolejnych gwiazd rozpromienionych macierzyństwem, o którym nie mają i nigdy nie będą mieć pojęcia, proponowałabym więcej szczerych rozmów o tym, czy naprawdę każda kobieta musi być matką...

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (10)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

no tak, bo gwiazdy to tylko to co widać w mediach, co o nich piszą i co o nich mówią. Nie ma szans, że poza tym co kryje ich wizerunek są też normalnymi ludźmi którzy potrafią się sami podetrzeć - mimo tego, że stać ich na kogoś kto zrobiłby to za nich...

hipokryzją jest tu dla mnie jednak fakt, że wykazujesz jedną skrajność by wykazać inną skrajność i uważasz to za usprawiedliwione, nawet jeśli jest dla kogoś krzywdzące bo przecież TY JEDYNA wiesz a ona na pewno nie wie ob jest zwykłą niedorozwiniętą życiowo gwiazdą. Jakbym czytał pudelka. (tak, jestem facetem, o nie!)

Współczuję podejścia. Masz sensowne przemyślenia ale formę wybierasz jakbyś próbowała przemawiać do "rozwydrzonych nastolatek".

gość

Do poprzednika:
A ja znam z mojego otoczenia (ba, nawet mam w rodzinie) osoby - kobiety i mężczyzn, którym maja dzieci, tylko nie wiadomo, po co. Są sobie lekarzami, prawnikami etc, żyje im się dobrze, robią karierę, a tu nagle BACH dzieciak, jak piąte koło u wozu. Chyba tylko to by podrasować swój status społeczny. Biedne dzieci, emocjonalnie zaniedbane, chociaż materialnie maja wszystko i więcej.
No więc jak widać, temat i jego "ujęcie" w tym artykule nie jest zupełnie od czapy.
- Facet

gość

Pani Joanno, nie wiem ile ma Pani lat i jakie życiowe doświadczenie (zawodowe widać po artykule). Z tego płytkiego, na siłę przekoloryzowanego tekstu wyłania się kompletny brak wiedzy o tym czym jest macierzyństwo. A Pani ocena innych kobiet, o których życiu prywatnym nie ma Pani pojęcia, jest co najmniej nieuprawniona, a na pewno żenująca. Trafiłam na ten portal przypadkiem i mam nadzieję, że żadna kobieta nie zasugeruje się Pani tekstem. A co do ostatniego zdania - z takim podejściem to Pani na pewno nie musi, a nawet nie powinna być matką.

gość

gość napisała:
"Pani Joanno, nie wiem ile ma Pani lat i jakie życiowe doświadczenie (zawodowe widać po artykule). Z tego płytkiego, na siłę przekoloryzowanego tekstu wyłania się kompletny brak wiedzy o tym czym jest macierzyństwo. A Pani ocena innych kobiet, o których życiu prywatnym nie ma Pani pojęcia, jest co najmniej nieuprawniona, a na pewno żenująca. Trafiłam na ten portal przypadkiem i mam nadzieję, że żadna kobieta nie zasugeruje się Pani tekstem. A co do ostatniego zdania - z takim podejściem to Pani na pewno nie musi, a nawet nie powinna być matką."

Nie wiem, dlaczego w Polsce ludzie mają manierę wypowiadania w stylu pustosłowia "nie wiem... ale", "jak widać", "jak wiadomo" itp. Ja na przykład nie wiem, co komentatorka chciała powiedzieć przez "jak widać" i przez "nie wiem... ale", bo dla mnie tekst pani Joanny (trzymając się tych polskich uprzejmości) całkiem trzyma się kupy i - jak dla mnie - widać, że p. Joanna ma pojęcie o wychowywaniu dzieci.

Proponuję głosować, kto według was jest (albo byłby) gorszą matką: Mariah Carey czy p. Joanna? Ja stawiam na Mariah Carey.

Umęczony Polski Ojciec

gość

Litości ludzie! Dlaczego to, że jakaś kobieta , w tym wypadku Mariah, decyduje się na dziecko, ma automatycznie oznaczać, że ma być od razu jakimś świętym ideałem i że w jakiś cudowny sposób od rodzenia dzieci to dosłownie przybywa rozumu? Tak przynajmniej rozumiem wypowiedzi czytelniczek bohatersko broniących tutaj Mariah. Nie wiem, jaka jest naprawdę Mariah Carey, ale wiem jedno: glupi ludzie też mają dzieci, albo też mądry ludzie miewają dzeci z głupich powodów. Czyli bywa, że dzieci rodzą się z innych powodów niż z miłosci - i tak ja rozumiem komunikat autorki.

A autorka tego artykułu ma ma święta rację pisząc, że macierzyńsktwo "To harówa, bez nadziei na urlop, awans czy podwyżkę". Kto ma dziecko/dzieci, ten wie, chyba, że ma się komplet babć i dziadków na chodzie i do pomocy (czyli de facto asystentów?) Wtedy to tak: wychowywanie to sielanka. Po prostu wtedy kto inny za ciebie wychowuje i nie śpi po nocach. I tyle w tej kwestii.

gość

Czy naprawdę każda kobieta musi być matką?Nie,nie każda.Matką powinna być kobieta,która kocha dzieci jest świadoma macierzyństwa i wszystkiego co niesie ze sobą rodzicielstwo.To kobieta dla której nie kariera i pieniądze są na pierwszym planie lecz rodzina.To tyle w tym gorącym temacie.

gość

gość napisała:
"Czy naprawdę każda kobieta musi być matką?Nie,nie każda.Matką powinna być kobieta,która kocha dzieci jest świadoma macierzyństwa i wszystkiego co niesie ze sobą rodzicielstwo.To kobieta dla której nie kariera i pieniądze są na pierwszym planie lecz rodzina.To tyle w tym gorącym temacie."

Taaa, poświęcalskie. Zaraz dojdziemy do tego, że najlepszy model matki to zakfefione muzułmanki. Dobra kobieta to milcząca kobieta. Tak, tak, kobieta powinna chodzić na łańcuchu. Taka matka da świetny przykład swoim córkom (i synim) i znowu rośnie nam kolejne pokolenie niedorajd życiowych, co to nie potrafią same o siebie zadbać.

A tutusiowie, to co? Czy też mają rezygnować z siebie i z samodzielności, czy im wolno więcej? Śmiem twierdzić, że kobiety-matki nie musiałby z siebie całkowicie rezygnować, jeżeli ich męzowie/partnerzy chcieliby w równym stopniu dbać o dzieci, dom i oczywiście o swoje zony/parnerki. Kobiety nie wymagają niczego od swoich mężczyzn, a mężczyni nie mają po co się zmieniać, bo im tak dobrze.

gość

Jeśli chodzi o to,która z pań byłaby lepszą matką to stawiam na panią Joannę.Polki z reguły są lepszymi matkami,a już napewno lepszymi niż gwiazdy.Po pierwsze dlatego,że poświęcają swoim dzieciom więcej czasu,uwagi i miłości(nawet jeśli pracują)i nie obsypują lawiną zabawek swoich dzieci z byle jakiego powodu (np.histerii dziecka) tylko dlatego,że chcą mieć święty spokój.Po drugie moim zdaniem polskie dzieci nie są rozpieszczane i tak rozwydrzone,jak dzieci gwiazd,które jak wiadomo w wielu przypadkach bez należytej uwagi,miłości i poświęcanego im czasu popadają w tarapaty(problemy z alkoholem,narkotykami itp.itd).Przykłady?Proszę bardzo.18-letnia córka Whitney Houston(Bobbi Kristina),jak donoszą media jest poważnie uzależniona od narkotyków i alkoholu.Gdzie była wtedy matka i ojciec każdy z nas wie,że sami borykali się z własnymi problemami.Natomist syn nieżyjącej już aktorki Farrah Fawcett był oskarżony o posiadanie narkotyków i aresztowany za jazdę po pijanemu.Przykłady można mnożyć.Wolę panią Joannę jako matkę niż jakąś tam gwiazdę,która choć ma full kasy to w większosci przypadków nie dość,ze ma problemy z samą sobą to na dodatek na ogół nie jest autorytetem dla swojego dziecka.Koniec,kropka.

gość

Mnie też nie podoba się tekst pani Joanny. Ani pisząca ani nikt z was nie widział nigdy Mariah na żywo a tym bardziej nikt z nas jej nie zna osobiście zatem jak sprawdzić czy rzeczywiście piosenkarka nic nie potrafi zrobić wokół siebie? Pani Joanna widać nie lubi Mariah, jak również sztukę pisania nie opanowała dobrze. Taki słowny ''młyn'' traci na wartości a pisanie o czymś o czym nie ma się przysłowiowego ''zielonego pojęcia'' nigdy nie jest dobre.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij