wtorek, 17 października 2017

Jeśli chcesz wprowadzać zmiany, zacznij od seksu

Joanna Keszka, redaktorka naczelna Barbarella.pl w wywiadzie dla portalu zmianywzyciu.pl o tym, że jeżeli myślisz o zmianach w zyciu, dobrze zacząć od zmian w seksie.

Seks – obecny w naszym życiu na co dzień, a jednak ciągle owiany tajemnicą. Co powoduje, że tak trudno nam mówić o swoich potrzebach lub wprowadzić w świat intymnych doznań dorastające dzieci? Nasz dzisiejszy gość – Joanna Keszka – postanowiła wyjść na przeciw tej ważnej sferze życia i nazywa po imieniu nasze potrzeby. Dla niej słowa takie jak "penetracja", "orgazm" czy "wibrator" nie stanowią bariery. Na swoim portalu Barbarella.pl zachęca, aby zaprzyjaźnić sie ze swoim ciałem, aby potrafić wyrażać swoje potrzeby. Na rożnych etapach życia zmieniają sie rownież nasze potrzeby seksulane, dlatego ważne jest, aby wiedzieć co kryje się za ochotą na seks lub jej brakiem. Badania pokazują, że podanie intencji, z powodu której coś robimy lub zaniechaliśmy działania sprawia, że odbiorca jest dla nas bardziej wyrozumiały. Poznajmy więc nasze ciało, nasze potrzeby i rozmawiajmy o nich, aby nasza świadomość na temat seksualności nie kończyła się na bólu głowy.
 

Zmiany wpisane są w nasze życie. Jak w takim razie zmiany odnajdują się w seksie? Lubimy je czy nie? 

Ja akurat lubię zmiany (śmiech). Uważam, że nuda zabija – i w seksie, i w życiu. Zresztą ja tych sfer nie rozdzielam. Życie seksualne to nie jest jakaś oderwana sfera, którą raz na jakiś czas do siebie dopuszczamy, tylko integralna część naszego życia. Seks to taki papierek lakmusowy tego, jak samych siebie traktujemy i na co w stosunku do nas pozwalamy swoim partnerom. Namawiam do tego, by do życia seksualnego podchodzić tak, jak do reszty życia – traktować je jako podróż i rozwój, zauważać swoje potrzeby i podążać w ich kierunku. Przestrzegam przed tym, by nastawiać się w nim na jakiś cel, np. tylko na orgazm pochwowy – tak samo jak życie, seks nastawiony na cel to niewypał, bo nie rozwija, a jedynie stwarza presję. A taka presja nas ogranicza, spina. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że w tych sferach, w których bardzo chciałam się wykazać, nie osiągnęłam zapierających dech w piersiach sukcesów. Za to w tych, w których postępowałam zupełnie swobodnie z czasem się poukładało.

Czy twoim zdaniem nauczyliśmy się już rozmawiać o seksie, o swoich potrzebach?

Nie. Dużo mówi się o tym, że powinniśmy mówić o seksie, ale o nim nie rozmawiamy. Ostatnio zaproponowałam użytkowniczkom Barbarelli ćwiczenie: przez tydzień nie uprawiać seksu, ale za to codziennie chociaż przez 10 minut rozmawiać na jego temat. Zdaję sobie sprawę, że w naszej kulturze to bardzo trudne, bo seks kojarzy nam się ciągle z grzechem i poczuciem winy. Jednak gorąco zachęcam, by się tej sferze przyglądać i o nią troszczyć. Bo jeśli o seksie nie rozmawiamy, jeśli uważamy go za coś, co tak po prostu się „przydarza“, to nasze doświadczenia seksualne stają się tak przewidywalne jak menu w dworcowym barze – z góry wiadomo, co będzie i z góry wiadomo, że nam nie będzie smakowało (śmiech).

Odnoszę wrażenie, że nawet kiedy kobiety zaczynają rozmawiać o seksie, to swoimi przemyśleniami dzielą się raczej z koleżankami, a nie z partnerem czy partnerką. Często też pojawia się strach: otwarcie powiedziałam, czego chcę, a przecież tak nie można!

Jest też strach, że jeśli powiem na ten temat za dużo, to ktoś wykorzysta tę wiedzę przeciwko mnie. Niestety, taki strach wcale nie jest nieuzasadniony. W Polsce bardzo łatwo jest uderzyć w kobietę, odnosząc się do jej sfery seksualnej: można powiedzieć, że jest „niewyżyta“, „nienormalna“, „znowu ma jakieś fanaberie“, „ma wszystko, więc o co jeszcze jej chodzi“. To zamyka kobietom usta, w ten sposób odmawia się im prawa do postulowania o choćby odrobinę więcej, niż mają teraz. Warto uświadomić sobie istnienie tych pułapek – stereotypów, które nie służą temu, byśmy odkrywały swoją seksualność, ale mają na celu podporządkowanie nas innym. Sfera seksualna nie służy do tego, byśmy udowadniały, czy jesteśmy „porządne“ czy nie – jest po to, byśmy czuły się dobrze i komfortowo. Dopóki nie zdamy sobie z tego sprawy, ciągle będziemy siedziały w kąciku, do którego inni zapędzają nas za pomocą pogróżek.

Cały wywiad z Joanną Keszka znajdziecie na ZMIANYWZYCIU.PL >

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (3)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

super wywiad!

gość

Inne podejście do kwestii. ;)

gość

Super wywiad. Bo przecież my nadal jesteśmy tak obsesyjnie pruderyjni, pospinani i przestraszeni. Brawo Pani Asiu!

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij