niedziela, 19 listopada 2017
Joanna Keszka, red.nacz. Barbarella.pl w studio TV

Jak wam minął weekend? U mnie nieźle: rano występ w TV, a wieczorem dobry film erotyczny dla kobiet

Jak wam minął weekend? U mnie nieźle: rano występ w TV, a wieczorem dobry film erotyczny dla kobiet. Takie 7 w 10 stopniowej skali. Jak na 10 stopni ciepła w lipcu, to same przyznacie, że wynik jest niezły.

Sobotę zaczęłam od pojawienia się w Superstacji. Było zabawnie. Pokazywałam erotyczne dodatki do wakacyjnej walizki czy plecaka (zobacz: Modne, erotyczne drobiazgi do wakacyjnej walizki). Prezentowałam te gadżety, które przy niedużym rozmiarze, gwarantują dobrą zabawę. W studiu zrobiło się radośnie, po pokazaniu moim wakacyjnych dodatków. Was również zachęcam do przejrzenia moich podpowiedzi. Jeśli jedziecie ze swoja drugą połówką, przygotujcie i jemu i sobie miłą niespodziankę. Jeśli wybieracie się w pojedynkę, mały, osobisty masażer gotowy spełnić wasze intymne pragnienia, też na pewno przyda się w podróży. Wakacje to czas relaksu, więc pozbywajmy się napięć i bawmy się.

Nina Hartley - Making Love to WomenWieczorem obejrzałam sobie „Making Love to Women” w reżyserii byłej porno gwiazdy Niny Hartley. Bardzo interesujący materiał – polecam. Jest tam sporo nagości, ale to nie jest porno. Reżyserka występuje też w roli głównej. Opowiada o tym, jak sprawić przyjemność kobiecie. Dużo praktycznych podpowiedzi. Mówi o tym, że kobiety często same nie wiedzą, czego chcą w łóżku, bo skąd mają wiedzieć, skoro nikt ich do tej pory nie traktował dobrze. Więc ona pokazuje jak być dobrym dla pań w sypialni. Film polecam zarówno kobietom, żebyśmy mogły popatrzeć, czego możemy chcieć w łóżku, jak i mężczyznom, aby nauczyli się odróżniać fantazje z filmów erotycznych od prawdziwych potrzeb swoich partnerek. Jednym słowem, fajny film na nieśpieszny sobotni wieczór.

W niedzielę z moją córką wypożyczyłyśmy żółwia od sąsiadki. Nigdy wcześniej nie opiekowałyśmy się żółwiem. Nasz podopieczny jest nieduży i ma 20 lat. Zjadł dwa ogromne liści sałaty. Nie wiem, czy w skali żółwia to dużo, czy mało. Obserwowanie niespiesznego żółwia miało w sobie coś z medytacji: o żółw idzie (powoli) o żółw je (bardzo powoli), jakbyśmy przeniosły się w inny wymiar czasu. Patrzenie na tego zwierzaka było w zadziwiający sposób relaksujące. Naprawdę bardzo interesujące doświadczenie. Polecam. Wieczorem żółw wrócił do właścicielki. Mam nadzieję, że będzie dobrze wspominał wizytę w naszym domu.

A jak wam minął weekend. Co polecacie, co odradzacie? Podzielcie się swoimi wrażeniami po dwóch zimnych lipcowych dnia w mokrym kraju nad Wisłą.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (1)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij