poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Jak twoje życie się rozwinęło w 2010 roku?

Okres pomiędzy świętami a Nowym Rokiem to tradycyjny czas podsumowań oraz planów i życzeń na przyszłość. Rozliczamy się z przeszłością, budujemy strategie na następny rok.


W Barbarella.pl mamy inny pomysł: Zatrzymaj się na chwilę i pomyśl, w jakim punkcie byłaś rok temu i porównaj z tym, co teraz dzieje się w twoim życiu. Gdzie byłaś rok temu? A w jakim punkcie jesteś w tej chwili? Zamiast oceniać siebie i swoje życie w zależności od tego, w jakim stopniu odpowiada ono twoim, czy nie daj boże cudzym wyobrażeniom o „idealnym” obrocie spraw, zacznij oceniać je na podstawie tego, jak bardzo się rozwinęłaś, ile się nauczyłaś.

Może zainwestowałaś w studia podyplomowe albo we własną firmę i Nowy Rok zastał cię z pustym kontem bankowym. Jeśli twoim celem jest nabywanie jak największej ilości rzeczy materialnych, to rzeczywiście miałaś kiepski rok. Kiedy jednak zdecydujesz się oceniać siebie na podstawie założenia, że celem twojego życia jest rozwój, to twój bilans wypada zdecydowanie na plus!

Życie to nie dręczący egzamin, który każdego dnia mamy zaliczyć albo oblejemy. To jedna wielka okazja do rozwoju, nauki i poznawania nowych rzeczy. Ci, którzy boją się wszelkich zmian i nowości, dużo tracą. Więc jak twoje życie rozwinęło się w 2010 roku? Czego się nauczyłaś, co nowego odkryłaś, jakie nieznane wcześniej drogi poznałaś?

Zacznę od siebie. Jak zawsze:). Święta 2009 – cieszyłam się, że kończy się ten rok. Zmęczenie i zero efektów. Zostałam oszukana przez programistów, którzy mieli zrobić mój portal. Niekompetencja i zupełny brak uczciwości tej firmy przerosła wszelkie najgorsze wyobrażenia. Po miesiącach ciężkiej i nerwowej pracy, byłam bez portalu i bez pieniędzy, których mi nie oddali. Oczywiście mogłam podać ich do sądu, ale uznałam, że moim priorytetem będzie pchnięcie projektu do przodu. Ale obiecuję, że do sądu podam już każdą kolejną firmę, która będzie chciała mnie jeszcze kiedyś oszukać. Więc się nauczyłam, jak się wpada na drani i jak się wychodzi z gówna. Znalazłam inną firmę, z wiarą, że teraz musi być lepiej i powierzyłam im zadanie dokończenia portalu. Marzyłam, żeby 2010 był inny, czyli po prostu lepszy. I był. Cały 2010 to był jeden wielki krok do przodu. Jak się okazało, podwaliny podłożyłam w nieszczęsnym, jak mi się wydawało, 2009 roku. Więc nie był jednak taki zły... Rok 2010 to start Barbarella.pl oraz Butik.Barbarella.pl! Z radością oddałam tym miejscom swoje serce i duszę.

A jak wy się czujecie i żyjecie w porównaniu do tego, w jakim punkcie byłyście dokładnie rok temu?

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (5)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Rok temu o tej porze była całkowicie skołowana z 2 tygodniowym dzieckiem przy piersi. W wieczór sylwestrową siedzieliśmy z mężem na kanapie, niewyspani i zmęczenia i myśleliśmy z nadzieją, żeby kolejne dni i noce były łatwiejsze. Dzisiaj siedzę na tej samej kanapie. Mąż kąpie córeczkę, która od kilku tygodni przesypia już całe noce! Czuje, że odwaliłam przez ostatni rok kawał dobrej roboty no i wreszcie mogę dłużej pospać.

gość

Przełom grudnia i stycznia rok temu - kończyłam pisać swoją pracę magisterską. Byłam zestresowana i bez kasy. Na okres przed obroną zostawiłam pracę w butiku, gdzie dorabiałam parę groszy do stypendium i kieszonkowego od rodziców. Postanowiłam rok temu, że koniec z dorywcza pracą: zdobywam tytuł magistra i szukam prawdziwej pracy. BYłam podekscytowana wchodzeniem w prawdziwą dorosłość i zestresowana: czy znajdę pracę, tylu moich znajomych miało z tym problemy.
Mi też nie było łatwo. Ale się zaparłam, powiedziałam sobie, że gdzieś tam musi być zajęcie dla mnie i ja je znajdę. Od września mam pracę; tak, tak, tyle czasu szukałam. Poznaję nowych ludzi, uczę się tylu rzeczy i mam własne pieniądze. To wspaniałe uczucie. Nowy rok witam z radością i wiarą, że może być tylko jeszcze lepiej.

gość

Na początku minionego roku własne mieszkanie wydawało mi się czystą abstrakcją: ja nie miałam nic, mój narzeczony nie miał nic, to łatwo policzyć ile mieliśmy razem,
a ten rok powitaliśmy już we własnym mieszkaniu! Po tygodniach bieganiny po bankach i urzędach dostaliśmy kredyt i znaleźliśmy super miaszkanko, nie mamy żadnych mebli, śpimy na materacach, ale we własnym mieszkaniu!!!

gość

ponad rok temu zostawił mnie mężczyzna, wbrew temu co wydawało mi się na początku - przeżyłam, rok 2010 był dla mnie bardzo pouczający: a więc można dalej żyć i to może być dobre życie,

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij