poniedziałek, 28 maja 2018

Duńskie przedszkola dają rodzicom czas na seks

W Polsce często słychać narzekanie na to, że mamy za mało dzieci, że niechętnie się mnożymy. Straszą nas niewypłacalnością naszych emerytur, jeśli nie będzie młodych, którzy będą na nie pracować. Kuszą becikowym, które wystarcza akurat na tyle, żeby się upić z okazji narodzenia dziecka, dla którego i tak będzie brakować miejsc w żłobku, przedszkolu i porządnej szkole. Okazuje się, że zatroskanie spadającą dzietnością to nie tylko domena Polski. Tylko, że w innych krajach zdają się podchodzić do sprawy bardziej życiowo. A oto remedium rodem z Danii.

Bycie Matką Polką

To nawet nie wyzwanie, to wręcz życiowa misja. Nawet jeżeli ma się to szczęście, że ojciec uważa za naturalne dzielenie z matką rodzicielskich powinności, to i tak nie jest łatwo. Miejsce w żłobku albo przedszkolu to synonimy wygranej na loterii. Nawet jeżeli jakimś cudem zdobędziemy miejsce, to placówki opiekuńcze otwarte są w takich godzinach, w jakich są. Poza tym czasem trzeba z pociechami radzić sobie samemu. Jednym z oczywistych minusów bycia rodzicami na pełen etat jest zmęczenie i permanentny brak czasu na rozrywki, w tym także na seks.

Trudno oddawać się erotycznym uciechom z berbeciem drącym się w niebogłosy za ścianą. A jak już zacznie raczkować, a potem i chodzić, to zaczynają się prawdziwe schody. Wtedy albo pozostaje barykadowanie sypialni, bez względu na to, jak głośno dziecko dobija się do naszych drzwi, albo gotowość na bardzo przyśpieszony kursu edukacji seksualnej dla naszej pociechy. Żadna z tych opcji nie jest specjalnie kusząca i nie ułatwia tworzenie erotycznej atmosfery, nawet jeśli za nią bardzo tęsknimy.

Bycie Matką Dunką

Naprzeciw takim rodzicielskim bolączkom wyszło część żłobków w Danii. Skierowano nową ofertęopiekuńczą dla duńskich rodziców, którym brakuje czasu na amory. Cała akcja przebiega pod hasłami zwiększenia dzietności w Danii - kraju, który pod względem liczby urodzin nie tylko wlecze się w ogonie statystyk europejskich, ale nawet światowych. Jak ujmują to pomysłodawczynie całej akcji: „Dajcie nam pod opiekę swoje dziatki, abyście mogli w spokoju począć kolejne”. Dla dobra Danii i jej systemu emerytalnego rzecz jasna (oraz sieci żłobków i przedszkoli). Pilotażowy etap akcji przewiduje, że raz w tygodniu, w czwartkowe wieczory będzie można na 2 godziny oddać dzieci (niemowlaki i przedszkolaki) pod opiekę wykwalifikowanego personelu.

Dla tych starszych przewidziano program rozrywkowy, coś w stylu minikinderbalu. Dwie godziny na seks dla rodziców szału nie robi, ale same musicie przyznać, że zawsze lepszy rydz niż nic. Z drugiej strony pewnie to samo mogą powiedzieć maluchy o swoim party. Można przypuszczać, że formuła imprezy dla dzieci ma zaoszczędzić pytań z ich strony, dlaczego idą do przedszkola po południu, kiedy rodzice skończyli już pracę. Jednak, jak podkreśla jedna z koordynatorek całej akcji, Dorte Nyman, na niezręczne pytania też już jest gotowa riposta. Mianowicie, że od czasu do czasu ich rodzice muszą ze sobą poważnie porozmawiać, a dorosłym lżej się rozmawia, jak im dzieci nie biegają w tle.

Matkom-Polkom pozostaje tylko pomarzyć o duńskich żłobkach i przedszkolach, a polscy ojcowie mogą sobie takowe co najwyżej zbudować z klocków duńskiej firmy Lego. Mimo wszystko czasu siły na seks i kreatywnych pomysłów na pozbywanie się dzieci z domu wszystkim polskim rodzicom życzę.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (7)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Taaa, w Polskich przedszkolach (wszystkich i państwowych i prywatnych) obowiązkowo i bez pytania rodziców o zdanie dzieci z automatu dostają zajęcia z "religii". Przyrostu naturalnego z tego nie będzie. Już wyobrażam sobie minę pani katechetki: czy mogłaby Pani popilnować mojego dziecka przed dwie godziny, bo chciałabym z mężem spłodzić kolejne, ku chwale Boga i ojczyzny rzecz jasna.

gość

w związku z poniedziałkiem stwierdzam, że wizja dwóch godzin bez dzieci w czwartek po południu byłaby mi bardzo miła i jestem gotowa dać się w ten sposób skusić na kolejne, pod warunkiem, ze w każdy czwartek przynajmniej na dwie godziny ono by tez znikało :)))

gość

W PL jedyne pomysły na zwiększenie ilości nowo-narodzonych dzieci to utrudnianie dostępu do antykoncepcji i akceptowanie gwałtu jako jako normalnego sposobu poczęcia dziecka.

Z drugiej strony jakakolwiek aktywność seksualna jest przedstawiania jest jako coś podejrzanego albo grzesznego. Chyba chodzi o to, aby płodzić duzo dzieci, ale nie mieć z tego przyjemności.

gość

Naiwny tekst!!!!!!!!

W naszym kraju do zwiększenia urodzeń wystarczyłoby "tylko":
- tyle płacić rodzicom wypłaty, żeby po opłatach coś zostało, np. na przyjemności lub opiekunkę;
- zagwarantować jakieś przedszkole przyzakładowe lub inne, tanie.

Wtedy człowiek byłby szczęśliwszy a tym samym chętniejszy do seksu i posiadania następnych dzieci.

gość

A w Wielkiej Brytanii mają szkoły z internatem... Przekłada im się to raczej słabo na płodność - może nieodpowiednio promują?

gość

Jestem mamą 4 dzieci 17,15,9,5 - nigdy nie miałam problemu z wygodpodarowaniem czasu na intymność z mężem . Czy Wy przypadkiem nie przesadzacie??? Niezłe sie uśmialam czytając te wypociny .

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij