wtorek, 23 maja 2017

Do więzienia za posiadanie macicy, czyli dlaczego 9 kwietnia będę pod Sejmem

Dlaczego mamy podlegać przepisom kodeksu karnego tylko dlatego, że mamy macice? I w imię czego mamy być zmuszane do rodzenia dzieci martwych, ciężko chorych? I co to za prawo, które grozi karą więzienia zgwałconej kobiecie?

Podobno temat ustawy antyaborcyjnej to kontrowersyjna sprawa. Podobno dzieli kobiety na wrogie obozy. Podobno nie ma tutaj dobrych rozwiązań. Czyżby? Przekonanie, że kobiety mogą być odpowiedzialne i dojrzałe i same podejmować decyzje związane z ich życiem i ciałem jest tak kontrowersyjne? I wymaga regulacji prawnych i zmian w kodeksie karnym? A ja pytam - co tak naprawdę jest kontrowersyjne: zachowanie polskich kobiet, czy antykobiece draństwo, polegające na pewności, że trzeba nas kontrolować ustawą, żebyśmy zachowywały się dojrzale.

Skąd w naszym narodzie mocne przekonanie, że kobiety w Polsce są tak złe i głupie, że trzeba je straszyć surowym prawem i wsadzać do więzienia. Bo inaczej to co? To co się stanie? Będziemy się gzić na każdej ulicy, zachodzić w ciąże i z piskiem opon podjeżdżać pod gabinety lekarskie, żeby usuwać i potem znowu wybiegać na ulice w poszukiwaniu nowych doświadczeń erotycznych? Przed taką kobiecą bezmyślnością i nieodpowiedzialnością ma nas chronić ustawa? Dlaczego sam fakt bycie kobietą z marszu ma stawiać mnie i moją córką w kręgu potencjalnych przestępczyń? Dlaczego mamy podlegać przepisom kodeksu karnego tylko dlatego, że mamy macice? I w imię czego mamy być zmuszane do rodzenia dzieci martwych, ciężko chorych? I co to za prawo, które grozi karą więzienia zgwałconej kobiecie?

Mam szczerze dość debat i dyskusji wokół tego, jak bardzo złe są polskie kobiety i jakiego to bata w postaci surowego prawa nam potrzeba, żeby nawrócić nas na moralną ścieżkę.

Mówi się, że obecnie obowiązująca ustawa jest jakoby „kompromisowa”. To kłamstwo. W Polsce już obowiązuje najbardziej restrykcyjne prawo antyaborcyjne w Europie. A zaostrzanie go jest bezprecedensowym draństwem. To smutne, okrutne, głupie i nieludzkie, do czego wykorzystywane są problemy kobiet w naszym kraju: do budowania pseudo-moralności. Tak łatwo się zmienia świat, kiedy to się robi cudzym kosztem, tak przyjemnie naprawia się cudze „grzechy”.

Zmniejszenie liczby aborcji to nie kwestia prawa karnego i więzienia dla kobiet, ale dostępu do antykoncepcji, edukacji seksualnej i szanowania praw kobiet. Mam dość anty-kobiecej krucjaty rządu, dlatego 9 kwietnia będę pod Sejmem:

9 kwietnia 2016 godz. 14.00
Sejm RP/ ul. Wiejska, Warszawa
Demonstracja „Odzyskać wybór”
Organizator: Porozumienie Odzyskać Wybór

Spotkajmy się pod Sejmem. Ja tam będę. Razem z moją 10 letnią córką. Dołączcie. Możemy być tam razem. Do zobaczenia.

Joanna Keszka

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (5)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

Szanowna Pani Joanno
Brawo, podpisuję się rękami i nogami. I uważam, że aby kobiety nie czuły się zmuszone do usunięcia ciąży (bo chyba żadna nie chce mieć skrobanki) potrzebne są kompleksowe rozwiązania.

1) Uświadomienie sobie, jak w tekście wyżej, że kobiety nie są idiotkami. To antykoncepcja czasem zawodzi. Albo ciąża jest skutkiem braku edukacji seksualnej. Albo chłopak twierdzi, że to "jej problem" i się ulatnia. A to, że mam macicę, nie oznacza, że muszę rodzić. Ja mogę zechcieć urodzić. I jako świadomy podmiot chcę móc to zaplanować.

2) Rzetelna edukacja seksualna. Powinna być dostosowana do wieku dziecka (tak, chłopcy też powinni się nauczyć, jak zbudowani są oni sami a jak funkcjonują ciała dziewczynek, i to przed burzą hormonalną okresu dojrzewania, by byli przygotowani i odpowiedzialni zanim "ogarnie ich fantazja". I by moja córka znała swój organizm i umiała zaplanować ewentualne macierzyństwo.

3) Dostęp do antykoncepcji, antykoncepcji awaryjnej i środków wczesnoporonnych (tak, owszem, tak), by każda kobieta i każdy mężczyzna mieli kontrolę nad swoją płodnością.

4) Budowa "kokonu wsparcia" dla przyszłych Mam i ich rodzin - ze strony Państwa, kościoła, pracodawcy... Nie mam na myśli jałmużny wydawanej z naszych podatków (więc bez łaski) - ale np. o egzekwowanie przepisów chroniących ciężarne, może wsparcie psychologiczne, może położną...

To proste.

gość

Jakaś racja w tym jest.

gość

Świetny artykuł! Kobiety muszą walczyć o swoje prawa, moje ciało jest tylko i wyłącznie moje. Nikt nie może za nas decydować!

gość

Nie podoba mi się to podejście. Z pewnymi rzeczami się zgadzam, ale w całości nie popieram.

gość

W całej Europie i nowoczesnym świecie aborcja jest zabiegiem farmakologicznym. We wczesnej fazie jest zabiegiem medycznym polegającym na wywołaniu miesiączki. W naturze występuje ona bardzo często samoistnie. Jeżeli jest wykonana w pierwszym czy drugim trymestrze trwa pięć minut i nie ma żadnych powikłań. Medycznie jest to zabieg bezpieczny dla pacjentki. Taka kobieta może później mieć dzieci.
W Polsce aborcja jest publicznym linczem. Kobietę , nawet taką która spełnia warunki legalności odsyła się z kwitkiem przez kilkanaście tygodni, czekając aż zarodek stanie się płodem. Dokonuje się aborcji (też farmakologicznej zresztą) na 24 tygodniowym płodzie, robi się zdjęcia ,żeby później indoktrynować ohydną psychospołeczną manipulacją niedokształconych ludzi. Według biologii - materiał z zakresu klasy 6 szkoły podstawowej - etapy rozwoju to : zygota, blastula, zarodek, płód. W rozumieniu ;człowiek - płód nabiera cech ludzkich (wykształca się mózg) w 12 tygodniu. I do 12 tygodnia aborcja powinna być legalna . Powinna być to decyzja kobiety i jej partnera/męża. Nazywanie tych kobiet morderczyniami jest niewyobrażalnym łajdactwem opartym na nieuctwie i demagogii. Ja się w ogóle dziwię tym kobietom, temu tysiącowi legalnych aborcji w Polsce ,że one mają siłę żeby przez to przechodzić. 20 km od Polskiej granicy na wschód, zachód czy południe te zabiegi są wykonywane legalnie a pacjentka jest traktowana jak człowiek. Kosztuje to czterokrotnie mniej niż w polskim podziemiu aborcyjnym. Tzw. Obrońcy Życia Poczętego nie zamkną granic, nie zabronią aborcji w Europie.

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij