niedziela, 28 maja 2017
kadr z filmu „Kiedy Harry poznał Sally”

Dlaczego udajemy rozkosz? [VIDEO]

W obiegowej świadomości mężczyzn, kobieta podczas orgazmu powinna miotać się, jak szalona z rozkoszy, drzeć na strzępy pościel, wywijać burzą luźno rozpuszczonych włosów, a przede wszystkim spazmatycznymi krzykami artykułować światu, miastu i sąsiadom, jak to jej jest przenajwspanialej w miłosnych uściskach księcia. Potem faceci obejrzeli „Kiedy Harry poznał Sally”, i zrozumieli – a przynajmniej powinni – że nie wszystko jest tym, czym się wydaje.

Mdleje z rozkoszy czy udaje? Mężczyźni wciąż są przekonani, ze chodzi o to pierwsze. Naoglądali się pornografii, gdzie wystarczy tylko prosty ruch penisem, żeby partnerka zaczęła dosłownie wić się z rozkoszy. Tylko, ze życie to nie film pornograficzny i tutaj sprawy wyglądają trochę inaczej.

Grupa naukowców na uniwersytecie w angielskim Preston zaprosiła do współpracy 71 heteroseksualnych 22-latek. Poproszono je o dokładne relacje z ich życia seksualnego. Po wnikliwej analizie okazało się, że jeśli któraś z dziewczyn krzyczała w czasie stosunku, to nie w trakcie własnego, ale męskiego orgazmu.

Wynikało to z kilku rzeczy. Po pierwsze, ich partnerzy bardzo słabo wypadali w roli dawców porządnej erotycznej stymulacji. Po drugie, badane kobiety stwierdzały, że krzyczały podczas stosunku, aby sprawić partnerom przyjemność, gdyż miały wrażenie, że tego od nich oczekują.

Czyli, jeśli już krzyczymy podczas seksu, to nie z rozkoszy, tylko z wrodzonej dobroci serca, albo dlatego, że chcemy sfinalizować jak najszybciej zabawę o średnim natężeniu przyjemności. Naukowcy poszli nawet o krok dalej i wysnuli hipotezę, że kobiece jęki to ewolucyjny mechanizm, który ma wspomagać facetów w ich prokreacyjnej roli. No dobrze, możemy ich wspomagać, dlaczego nie, ale pomyślcie, jak fajnie byłoby pokrzyczeć sobie także dlatego, że jest nam z kochankiem po prostu wspaniale w łóżku. Czy w ten sposób i on i my nie zyskalibyśmy najwięcej? Dlatego bierzmy sprawy w swoje ręce, sięgajmy do łechtaczek, pieśćmy sutki i kochajmy się z pejczem w dłoni, jeśli tego właśnie pragniemy, rób, co się da, by nasze okrzyki w sypialni stały się przede wszystkim sygnałem rozpierającej nas radości. A na kiepskich kochanków spuśćmy kurtynę milczenia.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (6)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
gość

fajny artykuł, scena z filmu dawno nie widziana i rozbawiła mnie kolejny już raz:)

gość

się ubawiłam najpierw, ale po chwili stwierdziłam, ze to jest smutne, udajemy orgazmy, zamiast je mieć...

Nie udawajcie orgazmów bo po pierwsze krzywdzicie same siebie, no i tych biednych Panów, którym się wydaje, ze jest ok i nie trzeba nic poprawiać :)

gość

niestety, kiedy przestałam być "dobra" i nie krzyczę, on stwierdził, że jestem oziębła.Faceci widzą tylko siebie.

Wciąż te stereotypy i przekonania jak należy się zachowywać. To samo z seksem, czyżby ludzie byli aż tak niepewni siebie, że bez spazmatycznych okrzyków partnera/partnerki ani rusz? może warto zwyczajnie więcej słuchać i mówić o swoich potrzebach żeby seks był udany bez udawania...

Podobnie jak Panie wcześniej napisały zabawa doskonała dzięki filmowej scenie :) Nie mniej jednak gdybym miała spojrzeć w lustro i uderzyć się w pierś (ała!) .... udawałam i to nie raz i .... udawać będę .... czasami po prostu dla świętego spokoju ;) Oczywiście nie jest to zjawisko nagminne, ale jednak jest i co? wcale nie jest mi źle z tego powodu :) Nie żałuję i poprawy nie obiecuję :)

 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij