czwartek, 23 marca 2017

Czy Prince zagra w Licheniu?

Po Prince’ie, tegorocznej gwieździe Open’era, można by spodziewać się wszystkiego, ale nie metamorfozy z libertyna w konserwatystę. W wywiadzie dla The Guardian Prince podzielił się refleksjami o kobietach i islamie: To frajda mieszkać w islamskich krajach, gdzie obowiązuje tylko jedna religia. Tam jest porządek. Nosisz burkę. Nie ma wyboru. Ludzie są przez to szczęśliwi. Na pytanie dziennikarza o tych nieszczęśliwych – konkretnie kobiety – odparł, że nigdy nie brakuje malkontentów.

W tych okolicznościach nie ulega wątpliwości, że Prince przyjeżdżając do Polski świetnie trafił. Ze swoimi nowymi poglądami znajdzie u nas wierne grono nowych fanów - i nie chodzi tu o muzykę. Polska to kraj, gdzie nie brakuje męskich orędowników uszczęśliwiania nas kobiet na siłę, wbrew Naszej „malkontenckiej” woli.

Przecież abyśmy były bardziej szczęśliwe i nie obarczone żadnym ciężarem wyboru, jesteśmy w naszym kraju systematycznie pozbawiane kontroli nad naszymi ciałami. Źródłem inspiracji jest band(a) oldboyów w czarnych sukniach, obwieszony biżuterią, jak Prince za swych najlepszych lat, a idą za nimi tłumy, które chcą władzą nad cudzymi brzuchami, wykuwać sobie drogę do swojego Boga, który jak widać kobiet nie lubi. Ten zgrany polski zespół co pewien czas coveruje kawałek Dobra Nowina, Dobra Ustawa, którego linia melodyczna bazuje na pomyśle cielesnej eksterytorialności Naszych macic. Mamy być zredukowane do samobieżnych inkubatorów. Bez prawa głosu, bez dostępnej antykoncepcji, z obowiązkiem rodzenia za wszelką cenę, a później bez szans na bezpłatne przedszkole. Po prostu raj na ziemi, coś jak Rumunia czasów Ceauşescu na islamską, szariacką nutę, która tak gra w duszy Prince’a.

Prince swoimi artystycznymi popisami zawsze przekraczał kolejne granice pruderii i obsceniczności. Prowokował na scenie, na swoich albumach i w swoich utworach. Na okładce płyty Lovesexy możemy oglądać go nago, ani skrawka materiału, że o tak szczelnych okryciach, jak burka nie wspominając. Jeden z jego scenicznych kostiumów odsłaniał pośladki. A o czym przeważnie śpiewał Prince? O seksie, prawie wyłącznie

Nie wiemy, jakimi kawałkami Prince wprawi w soulowe bujanie festiwalową publikę Open’era. Zwłaszcza jej piękniejszą część. Może znajdzie natchnienie w wizji polskiego MSZ, według której cała Europa to taka biedna sierotka, którą rozruszać może jedynie szarmancko-sarmacki tancerz z Polski. Właściwie to tancerz będący Polską. Kto by się spodziewał takiej transpłciowej elastyczności w ministerialnych kręgach. To pewnie dlatego, że obecnego szefa MSZ nawet faceci (przynajmniej jeden) chcą całować w dłoń.

Virginity

Dodaj do:
Facebook Wykop Blip Śledzik Twitter

Dodajesz komentarz jako gość

Skomentuj

Fill in the blank
komentarze (1)
sortowanie: najstarsze/najnowsze
 
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie.
Możesz określić warunki przechowywania, dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.Zamknij